Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-08-02

KK

Pierwsze śluby

Byłam w mieszkaniu z rodziną. Przyjechali do mnie na jakąś uroczystość związaną ze mną, coś jakby ślub, ale nie było jasne czy to z kimś, czy śluby zakonne. Kuzyn wyciągnął pieniądze i z pokaźnego zwoju odliczył i dał mi 3 tysiące, resztę schował.
Byłam przestraszona, bo nic nie było gotowe - nie miałam się w co ubrać na tą uroczystość, nie było jedzenia w domu, restauracja nie zarezerwowana.
Znalazłam się w basenie. Woda była zimna. W basenie był jeszcze ktoś, kto narzekał, że po tej stronie, po której jesteśmy jest za płytko. Pokazałam mu drugi brzeg i powiedziałam- one popłyną tam. I rzeczywiście jakieś stworzenia popłynęły na głębszą wodę. Potem rozkołysałam ten basen jak dmuchany basenik dla dzieci i wzburzona woda uderzyła w nasz płytki brzeg.
Byłam w jeszcze innym pomieszczeniu. Jakaś koleżanka trzymała głowę na moich kolanach. Głaskałam ją po twarzy, miała tłustą, nieumytą skórę. Ktoś inny mnie zapytał co za impreza jest u mnie, powiedziałam "Pierwsze śluby". Nagle znalazłam się na zewnątrz, półnaga, a dookoła były grupy dzieci idących gdzieś (były jakby wakacje i dzieci szły na jakieś zajęcia). Zakrywałam nagi biust i chowałam się przed tymi dziećmi.
Znowu znalazłam się w tym pomieszczeniu. Tym razem okazało się, że na zewnątrz jest jakiś schizofrenik, który nagle dostał szału i mój szef (ten sam, który przesiewał mąkę w poprzednim śnie) kazał nam opuścić rolety. Ja nie mogłam jej opuścić, bo w oknie wisiała czerwona firanka i opierała się na kamerze filmującej ulicę. Krzyknęłam "Rodłan" (tak często jest mylone imię kolegi), a po chwili poprawnie "Rusłan", żeby mi pomógł. Zrobił się ruch koło mnie, zamieszanie i roleta została opuszczona.
Sen z dzisiaj, 02.08.2011

KK

Komentarzy nie ma.