Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-01-23

Paweł Brągoszewski

Paradoks czasu

Czytam "Paradoks czasu" (Zimbardo, Boyd) [ten wpis przekleiłem z blogu tarakowego-podróżniczego]. Autorzy zalecają wykonanie testu psychologicznego, określającego postrzeganie czasu i nastawienie do czasu (przyszłości, przeszłości, teraz). Zrobiłem test 2 razy, w wersji polskiej i angielskiej (starając się zachować świeże podejście i nie sugerować się poprzednim testem). Pytania w wersji angielskiej pobudzają bardziej wyraziste odpowiedzi (w skali od 1 do 5 dla wersji angielskiej częściej wybierałem odpowiedzi 1 i 5). Można sobie zrobić taki test tutaj: www.thetimeparadox.com
Po co o tym piszę? Otóż mój słaby wynik w typie "przyszłość transcendentalna", (czyli postrzeganie czasu po własnej śmierci) to wynik niekorzystny. Korzystniejsze psychologicznie jest posiadanie jakiś zapatrywań na życie po śmierci. Osoby o umiarkowanych wynikach "transcendecji" statystycznie mają mieć korzystniejsze nastawienie do życia, niż osoby skrajnie nietranscendentne lub radykalnie transcendentne (jak zamachowcy-samobójcy). Osoby umiarkowanie transcendentne statystycznie żyją też dłużej od transcendentnych radykałów (ale to raczej korelacja niż związek przyczynowo-skutkowy).
Kategoryzacji Zimbardo-Boyda wymykają się (co przyznają sami autorzy) buddyści. Buddyści (statystycznie, w szeroko zakrojonych badaniach) wypadają beznadziejnie źle we wszystkich proponowanych typach postrzegania czasu. Buddyjski sens czasu zbyt różni się od sensów dostępnych dla zachodnich umysłów. Czy badania mówią o buddystach dalekowschodnich, czy także o zachodnich "nowych buddystach" - nie wiadomo.
Jak się czyta wywiady z różnymi chrześcijańskimi mędrcami w podeszłym wieku, to uderza ich bardzo umiarkowane zapatrywanie się na życie po śmierci: zamiast radykalnej pewności jest raczej stoickie umiarkowanie (http://wyborcza.pl/1,75480,8571128,Ja_bym_sie_starosci_nie_czepial.html).
O starości jeszcze tutaj warto poczytać:http://www.zen.ite.pl/teksty/kuc_wywiad_sarai.html (przeszkadza tylko uporczywe nazywanie krykieta krokietem)
W zasadzie czytając "Paradoks czasu" spodziewałem się dowiedzieć, jak różni ludzie różnie wizualizują dni czy miesiące. Czy tak jest, czy tworzenie pewnej geometrii czasu jest rzadkie (jak ja to robię)? Spróbowałem narysować jak wygląda rok i wyszło tak: http://vlep.pl/32lx1y.jpg
Najpierw nie mogłem zrozumieć, dlaczego wyróżniam kawałek czasu w okolicach maja-kwietnia (koniec czerwca to wytrenowany przez szkołę początek wakacji, początek września to -podobnie- rok szkolny, koniec grudnia to koniec roku). Tymczasem odpowiedź jest banalna: wyróżnione fragmenty to przesunięte terminy przesileń i równonocy! Świętować przesilenie zimowe uczy nas tradycja bożonarodzeniowa (nawet jak ktoś się od tej tradycji odcina). Świętować przesilenie letnie i równonoc jesienną uczy nas organizacja roku szkolnego (i akademickiego). Brakuje jednak (przynajmniej mnie brakuje) symbolu kształcącego świętowanie równonocy wiosennej, topienie marzanny nie działa, bo kończy się w pierwszych latach szkoły i nie jest podbudowane silnymi emocjami. 

Paweł Brągoszewski

Komentarzy nie ma.