Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-02-20

Monika Trybulska

Otwory

W środku nocy, obudził mnie własny krzyk. Przekazano mi, że było to słowo spier…Tej nocy miałam ciąg obrazów . Zapamiętałam tylko, że chciałam dojechać do kościoła. Przy drodze, która wyglądała jak kręte schody do góry, uwijało się kilku robotników. Każdy z nich pracował na „schodowym asfalcie”, który był jak żółty ser podziurawiony, otworami. Przy każdym otworze było wieko-właz, które miało zabezpieczyć wejście. Tych dziur było nienaturalnie dużo.

Monika Trybulska

Komentarze: 4

[foto]1. Kościół, robotnicy, schody w górę, studzienki w dół • autor: Wojciech Jóźwiak (2012-02-21 13:59:06)

W twoim śnie widzę kilka ważnych momentów. Po pierwsze, kościół. Pod postacią kościoła – świątyni, świętego kręgu, pustelni... itp. - ukazuje się nam w snach nasza „wewnętrzna świątynia” lub miejsce mocy naszej duszy, czyli to miejsce w wewnętrznej przestrzeni, gdzie znajduje się źródło energii – psychicznej energii, która jest niezbędna, żeby żyć z siłą, chęcią i sensem. Droga do tego wewnętrznego źródła mocy idzie pod górę, więc wymaga ambitnego wysiłku, przy tym jest kręta i schodkowa, co oznacza, że nie ma dla ciebie jednej metody pracy nad własnym rozwojem, tylko wciąż musisz wybierać, która ścieżka i metoda jest dla ciebie w danym momencie najbardziej odpowiednia.

Robotnicy krzątający się przy tej drodze i jej schodach są dobrze znanymi nam mieszkańcami świata snów – pod ich postacią lubią same ukazywać się te wewnętrzne siły umysłu, które przebudowują go od środka. Bo nasza psyche co jakiś czas jest przebudowywana. Po takiej „operacji” zauważamy, że jesteśmy jacyś inni niż przedtem: co przedtem szło trudno, teraz jest łatwe, co było obojętne, teraz się podoba – czasem nawet ktoś mówi: od pewnego momentu stałem się innym człowiekiem. Warto wtedy zapytać, czy śnili mu się robotnicy przebudowujący drogę!
Droga idzie w górę, ale upstrzona jest włazami do studzienek, które prowadzą w dół. To oznacza, że chociaż twoja osobista droga rozwoju prowadzi w górę – ku duchowym osiągnięciom – to idąc nią, musisz nieustannie pozostawać w kontakcie z tym, co w dole i w głębi – czyli z własną podświadomością. Ten sen ci podpowiada, że masz mnóstwo „dojść” do wewnętrznego świata duszy – to właśnie te studzienki. A skąd skojarzenie z... serem? Bo kontakt z podświadomością nas odżywia – podobnie jak spożywanie smacznego sera.

2. Sen o kościele i serze • autor: (2012-02-21 17:13:25)

A mnie sen Moki wydaje się być ostrzeżeniem nadanym przez jej Ducha, żeby trzymała się z daleka od zorganizowanej duchowości i jej karkołomnych prawd, które jawią się jako nieskończona, pełna zasadzek, krzywa i nieprzyjazna droga pod górę, gdzie na końcu karmią cię dziurawą, czyli PUSTĄ, żółtą/zdradliwą a jednocześnie papieską/ strawą. Ciekawe jaki jest twój stosunek do kościoła Moko?

3. Matala • autor: (2012-02-21 18:01:03)

Ale Moka nie napisała,że do kościoła katolickiego szła. Może to był prawosławny albo inny.Nie wiadomo też czy szła do kościoła jako budynku,czy miała na myśli kościół jako zbiorowość ludzi wierzących.
Raczej z Twojego opisu własnej osoby wnioskuję,że jakieś skrzywienie katolickie cię dopada. Twój opis w notce odczytałam tak,jakbyś znalazła się na ziemi jako" padole łez":(Gdzieś to już słyszałam. Zdaje się ,że u jakiś "ortodoksów".
Chyba będę musiała przeinterpretować wszystkie sny w których występuje kościół,jeśli mam od razu go z papiestwem kojarzyć.

4. Matala, już Ci odpowiadam, • autor: (2012-02-21 19:37:09)

Matala, już Ci odpowiadam, tylko przetrę monitor, bo ocieka jadem. Ot, biuro podróży sprzedające bilety do raju. Im bliżej odlotu tym większy popyt .I skoro tam się tyle ludzi pcha to ten tłok, jest dla mnie piekłem. I wysoko bardzo zimno jest, a ja ciepłolubna jestem. Tak podróżując po świecie, co nazbyt szumnie brzmi, do meczetu wiadomo, ale synagog, cerkwi, czy kościołów bardzo chętnie w kategoriach folklorystycznych wchodzę. Jednak to nie był sen o kościele i serze. Parafrazując słowa ministra, tu jednak drogi grają w mistrzostwach. Na razie przebudowało mnie fizycznie, głównie w biodrach. Psychicznie –robotnicy mają jeszcze dużo do zrobienia. Jeśli jednak ma znowu zawirować świat, to niech mnie rzuci gdzieś na plażę