PrzejdĽ do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2006-10-11

Wojciech JóĽwiak

Opowie¶ci fonetyczne: Pogańskie Boże Narodzenie. Bogowie Słowian. Czarownice
Teksty pisane zapisem fonetycznym

Potrzebowałem informacji o częstotliwo¶ci samogłosek w języku polskim. Żeby je obliczyć, przekonwertowałem próbkę tekstów do zapisu fonetycznego. Zacz±łem je czytać - i okazało się, że co¶ w nich jest. Co¶, czego nie ma w zapisie ortograficznym, do którego jeste¶my przywykli. Zapis fonetyczny czyni co¶ podobnego, jak poezja: każe podej¶ć do własnego języka z innej strony. Przyjrzeć mu się z bliska. Poczuć ten rodzaj jego smaku, który zwykłe litery przesłaniaj±.

Postanowiłem więc te teksty opublikować. S± to trzy felietony z cyklu o Słowianach, które od jakiego¶ czasu piszę do miesięcznika "Wróżka" i tylko nieliczne rozszerzałem i zamieszczałem w "Tarace". Tu zamieszczam je jeden pod drugim:

Zapis fonetyczny wymagał wprowadzenia nowych znaków. Zamiast "sz" i "cz" dałem ich czeskie (słowackie, słoweńskie, chorwackie) odpowiedniki czyli š, č - z ptaszkami. Dz zast±piłem liter± podobn± do trójki ʒ, któr± ten dĽwięk miał w slawistyce, ale w fonetyce angielskiej oznacza nasze "ż". Kłopot jest z "dĽ", bo w dostępnych znakach internetowych nie ma z-trójki z kresk± u góry, co by było logiczne; dlatego tu dałem podobn± z-trójkę ʓ, ale z zakręcon± pętl±. W tym tek¶cie nie ma "dż", zreszt± jest to fonem o częstotliwo¶ci bliskiej zero - nie wyst±pi, je¶li w tek¶cie nie ma słów jeżdżę, brużdżę, móżdżek, dżem, dżojstik - i zaledwie paru innych. Gdyby był, mógłbym zast±pić go liter± ǯ. Ch zast±piłem x, jak zwykle w fonetyce; w zast±piłem v; pozostawiłem ł - nie zast±piłem go w, chociaż może by trzeba. Miękkie m, p, b, v, k, g zaznaczyłem apostrofem. Półsamogłoskę nosow±, która przed k, g ma zwarcie tylnojęzykowe, zapisałem tyld± ~, gdyż znak n-z-pętelk±, ŋ, stosowany w fonetyce angielskiej, wydał mi się graficznie zbyt ciężki na ten ulotny rezonans. Wymowa jest taka, jak sam mówię, chociaż wiem, że niektórzy Polacy wymawiaj± trochę inaczej. Zaniedbałem wielkie litery i usun±łem z tekstu cudzysłowy. Oczywi¶cie można to wszystko zapisać inaczej i na wiele sposobów - nie uważam, że ten zapis jest najlepszy.

Je¶li znajdziesz błędy, napisz. WJ



¶f'enta čyli okno f pračasy

¶f'enta bożego naroʒeńa, xoćaš, jak fskazuje nazva, so~ pam'ontko~ naroʓin zbavićela ponat dva ty¶once lat temu, zav'erajo~ mnustfo ¶laduf tradycji ješče staršej, davńejšej ńiš xše¶ćijaństfo. obżendy bożego naroʒeńa to pravʓive okno, pšes kture zaglondamy f pračasy. značonca jest juš sama staropolska nazva tego ¶f'enta: gody. słovo to značyło: očekivana i upragńona xfila, dogodna pora, dobry čas. davńi polacy temu xše¶ćijańsk'emu ¶f'entu nadali roʓimo~, słov'ańsko~ nazve - s čego vńoskujemy, że k'edy xše¶ćijańscy misjonaże do ńix pšybyli, to ¶f'ento juš u słov'an istńało - tyle, że očyvi¶će ńe było ¶f'entem ku čći xrystusa, kturego ńe znali, ale innym v'elkim ¶f'entem. jakim? - stopńovo jego sens tu otkryjemy.

z bożym naroʒeńem stało ¶e co¶ ʓivnego: xoćaš opxoʒone jest dvuʓestego p'ontego grudńa, to vażńejšy i barʓej uročysty vydaje nam ¶e ʓeń popšeʒajoncy, vigilja, dvuʓestego čfartego grudńa. fšystko, co f tym ča¶e ʓeje ¶e ńezvykłego, skupiło ¶e v vigilji. ćekave, że ta vyššo¶ć vigilji nat ¶f'entami bożego naroʒeńa jest jak ¶e vydaje, zjavisk'em polskim, bo v zaxodńej ełrop'e barʓej ččony jest dvuʓesty p'onty grudńa. może to tagże fskazyvać, że obyčaje vigilijne poxoʒo~ s časuf staršyx ńiš xše¶ćijaństfo i jako ¶ilńej zakożeńone f tradycji słov'ańsk'ego ludu, ¶ilńej ʓałały na jego vyobraĽńe i f końcu pšećo~gneły na sfojo~ strone całe ¶f'enta. można tak sonʓić, pońevaš v'ele zvyčajuf vigilijnyx vyglonda na staro~, pogańsko~ tradycje. vigilja jest ostatńim dńem adventu, čyli očekivańa na nadej¶će zbavićela i s tego tytułu ostatńim dńem postu. jednak ʓe~ki temu postovi na vigilijnym stole pšetrfały ʓivne potravy: mak, gżyby i ryby. dlačego vła¶ńe tak'e?

mak jest jedno~ z najdavńej uprav'anyx ro¶lin. jego słov'ańska nazva teš jest prastara - podobna do starogreck'ej. ot najdavńejšyx časuf znano teš narkotyčne vła¶ćivo¶ći tej ro¶liny: sprovaʒańe snu i ńezvykłyx vizyjnyx snuf, i u¶m'eżańe bulu. na¶i pšotkov'e dobże v'eʓeli, że ot vyvaru z makuvek można popa¶ć f taki sen, skont juš ńedaleko do ¶m'erći. grecka bogińi demeter, patronujonca tajemnym misterjom v elełsis dajoncym vglont v żyće po ¶m'erći, vyobrażana była z makufko~ v dłońi, a makovy vyvar pšypuščalńe był składńik'em kykeon, napoju, ktury pito potčas tyx obżenduf. mak uvażano v'enc za ro¶line, ktura tfoży pomost m'enʒy ¶f'atami żyvyx i umarłyx. potravy z maku były zatem vła¶ćivym jeʒeńem na učte ku čći zmarłyx pšotkuf. i vła¶ńe grudńove gody były takim ¶f'entem.

f symboličnej pšestšeńi blisko maku stojo~ teš gżyby. to dar lasu, xoć jadalne, ńe zostały za¶ane, čłov'ek ńe pšyłożył sfojej re~ki do ix vyxodovańa, gżyby so~ darem Ľemi ńe należoncej do čłov'eka - v'enc należoncej do kogo? do duxuf. bo las v v'eżeńax davnyx słov'an i innyx p'ervotnyx luduf, zruvnyvany był z za¶f'atami, s kraino~ duxuf i pšotkuf. puj¶ć do lasu, to było troxe tak, jak vybrać ¶e v za¶f'aty. pšynošone z lasu gżyby były rozum'ane jako dar ot duxuf pšyrody i ot zmarłyx pšotkuf - ńic ʓivnego, że stav'ano je na stole potčas uročystej učty ku ix čći. javny teš jest zv'o~zek gżybuf ze ¶m'erćo~ - tak v'elki, że v'ele naroduf z le~ku pšet ńimi v ogule pšestało je zb'erać i jadać.

darem spoza uprav'anego, obłaskav'onego luck'ego ¶f'ata so~ teš ryby, zvłašča te łov'one Ľimo~, vyćo~gane spot lodu, z otxłannyx pšerembli, f kturyx čłov'ekovi groĽi pevna ¶m'erć - a ryby, brane stamtont, so~ odvrotno¶ćo~ ¶m'erći: żyćodajnym pożyv'eńem. v umysłax našyx pšotkuf to vyobrażeńe splotło ¶e v jedno s pojenćem o bogu i jego synu, ktury tagże ¶eb'e jako żyćodajny pokarm pšyno¶ił luʓom z otxłańi ¶m'erći ńiby rybe s pšerembla. ale pšećeš xše¶ćijaństfo, xoć ńiby tak vrog'e starym, pogańskim kultom, v grunće żečy odvołyvało ¶e do tyx samyx arxaičnyx vyobrażeń i odnav'ało je, pšyvracało i na novo ożyv'ało.

exem słov'ańsk'ego Ľimovego ¶f'enta pšotkuf jest teš zvyčaj pozostav'ańa volnego m'ejsca pšy stole. pov'ada ¶e, że to dla ńespoʓevanego vendrofca, ktury mugłby zńenacka zapukać do xaty. tak - ale napravde to m'ejsce jest dla kogo¶ spo¶rut zmarłyx bliskix, na vypadek, gdyby v dńu sfojego ¶f'enta zexćał vrućić pom'enʒy żyjoncyx. bo ¶f'enta zmarłyx tak vła¶ńe rozum'ano: że tego dńa grańica ʓelonca żyvyx i umarłyx staje ¶e ćenka i - być może - zńika, i umarli nav'eʒajo~ żyvyx, m'ešajonc ¶e po¶rut ńix.

ale zmarli v vyobrażeńax našyx pšotkuf ńekońečńe byli dostojńi, uročy¶ći i smutńi. ʓivne pokrev'eństfo łončyło ix s psotnymi duxami. po ¶m'erći oddavali ¶e zabavom, figlom, dokazyvańu. słov'ański zmarły m'ał v'ele s psotnego trikstera , narušajoncego pożondek ¶f'ata. i to vła¶ńe vyčyny takix duxuf insceńizovała młoʓeš xoʒonca po domax s turońami, kozami i innymi maškarami. puĽńej zastompili ix xoʒoncy s šopko~ i xerodem, f końcu i ten zvyčaj zgasł v dob'e televizji.

skont ¶e vĽeła xoinka, o kturej pšećeš v biblji ńe ma słova? v'adomo, że zvyčaj to jest u nas do¶ć novy, ktury f ¶edemnastym v'eku pšyšedł z ńem'ec, dokładńej: z bavarji, gʓe był tradycyjny. ale vyglonda on na vznov'eńe tradycji ješče staršej, bo starożytnej. v żym'e za republiki (v'enc napravde davno...) około novego roku, ktury tam teš vypadał po¶rotku Ľimy, f ¶f'ontyńax vym'eńano na nove v'eńce z Ľelonyx Ľimo~ vavżynovyx gałe~Ľi. grecy pšyno¶ili do domuf Ľelone gałe~Ľe lup dżefka vavżynu lup olifki i pšystrajali je pasmami b'ałej vełny (jak naše ańelsk'e vłosy!), ovocami i ozdobnym p'ečyvem. ta grecka xoinka nazyvała ¶e eiresjone. čy podobny zvyčaj znany był i słov'anom? xoinka może być faktyčńe nova, ale strojeńe domuf jem'oło~ vydaje ¶e być značńe starše. strojone dżefka pojav'ajo~ ¶e f słov'ańskim obyčaju pšećeš pšy innyx okazjax: na Ľelone ¶f'ontki i inne ¶f'enta majove, na ¶f'entojańsko~ kupałe i na je¶enne ¶f'ento żeńeńa ¶f'ec, o kturym fspomńałem pšet m'e¶oncem.

zv'eżenta muv'once v vigilje o pułnocy to tagże exo tamtego davnego ¶f'enta pšybyvańa zmarłyx i innyx duxuf do kre~gu luʓi. bo k'edy zv'eš może pšemuvić luckim głosem? tylko ftedy, gdy jego dux, zvykle zaspany i zamročony, dostatečńe ¶e pšebuʓi. a to ¶e może zdażyć najprenʒej f xfili mobilizacji fšystkix duxuf! sympatyčnym zvyčajem, f kturym bes trudu rozpoznajemy davny obżent pogański, było karm'eńe psuf lup ryp f stav'e reštkami z vigilijnego stołu. był to vyras majoncej m'ejsce tego dńa fspulnoty luʓi, m'eškańcuf tego ¶f'ata ze zv'eżentami - kture żyły značńe bliżej ¶f'ata tamtego, ¶f'ata duxuf i zmarłyx.

ćekavy jest teš pojav'ajoncy ¶e tu motyf, że ańi okrušek ze ¶f'ontečnego stołu ńe może ¶e zmarnovać. staje ¶e to jednak očyviste, k'edy u¶f'adomimy sob'e, że ¶f'ontečne, uročyste učty były v istoće spożyvańem of'ar pšeznačonyx bogom. to co of'arovane bogom, ńe mogło pšećeš zostać vyżucone ańi odłożone na zapas. zatem zjeʒeńe ¶f'entej učty f cało¶ći, xoʓby była najopfitša, było ¶f'entym obov'o~sk'em davnej religji. i pšes to f ¶redńov'eču duxovńi s takim zapałem zvalčali obżarstfo! bo fcale ńe dlatego, że to ńezdrovo. ńe: v rytualnym objadańu ¶e viʓano słušńe pozostało¶ć kultu davnyx bustf. ktury¶ s polskix ¶redńov'ečnyx pisaży šyʓił s pogan, że ččo~ boguf zvoncyx ¶e opilo i objadlo - majonc na my¶li vła¶ńe uf obyčaj rytualnego učtovańa. i ćekave, że xoćaš roʓime bustfa i ix kulty popadły v zapomńeńe, to słov'ańin vćo~š opfite jeʒeńe uvaża za najvażńejšy składńik ¶f'ont.

duše pšotkuf pšyxoʒonce z mroku i mrozu, povinny m'eć ¶e gʓe ogżać. f tym celu palono im specjalne ceremońjalne ogńiska. zvyčaj ten pšetrfał m'ejscami na zaxoʓe ełropy, ale i f słov'ańskix krajax bałkańskix: f serbji, v bułgarji, gʓe f ¶f'enta bożego naroʒeńa, v vigilje lup v novy rok pali ¶e badńaka, čyli v'elki p'eń, zvykle dembovy. pop'uł z badńaka uvażany jest za lekarstfo i za ¶rodek odstrašajoncy złe moce. pšy płononcym badńaku gżały ¶e duše zmarłyx, ale cały ten obżent, spalańa kłody dżeva, vydaje ¶e być ńezm'erńe arxaičny. mamy tu ¶f'ente dżevo, p'orunovy domp čyli o¶ ¶f'ata, i ten pšybytek p'orunuf i ix gromovładnego bustfa płononc vraca do sfojego żyv'ołu - do ogńa. kosmičny cykl-rok ¶e dopełńa, pofstaje nova pšestšeń i novy čas na to, co nove... ńic ʓivnego, że vła¶ńe tej nocy mugł ¶e naroʓić buk - xoćaš v evangelji vedłuk łukaša ańi słova ńe napisano, kturego dńa i f kturej poże roku to ¶e vydażyło.


bogov'e słov'an

ilu boguf čćili davńi słov'ańe? sprava ńe jest prosta. znamy kilkaʓe¶ont im'on słov'ańskix istot nadpšyroʒonyx, ale čy fšystkix można uznać za boguf? jak odrużńić boguf ot demonuf i pomńejšyx duxuf? pšyjmijmy zasade, że bog'em jest ta duxova istota, kturej op'ece luʓe polecajo~ ¶e i do kturej ¶e modlo~. takix istot znamy u słov'an około dvuʓestu - pšynajmńej tyle ix im'on zaxovało ¶e f staryx krońikax.

ale v najstaršej relacji o słov'anax čytamy, że čćili ońi jednego boga! prokopjuš s cezarei, xistoryk bizantyjsk'ego cesaża justyńjana, napisał około p'eńćset p'eńʓʓe¶ontego roku, że słov'ańe, ktuży f tamtyx časax pojavili ¶e v grańicax cesarstfa, uvażajo~, że jeden tylko buk, tfurca błyskavicy, jest panem całego stfożeńa i składajo~ mu v of'eże voły. fspułče¶ńi badače ńe mogo~ darovać prokopjušovi, że ńe zapisał im'eńa tego boga. bo barʒo jest pravdopodobne, że zvał ¶e on - perun! ale mu¶ały minonć aš čtery v'eki, k'edy rozegrały ¶e vydażeńa, pšy kturyx uf buk zastał vym'eńony z im'eńa. otuš v dalekim kijov'e tamtejšy k¶io~że vłoʓim'eš zapragnoł ustanović vłasno~ religje państfovo~. co było decyzjo~ nader rossondno~, gdyš ftedy na ru¶i każde plem'e m'ało sfoix boguf i sfoje o¶rotki kultove, a ix kapłańi byvali zaroʓo~ ńeposłušeństfa vobec vłaʒy centralnej. f kijov'e dobże pam'entano, jak'e kłopoty m'ała bapka vłoʓim'eża, olga, ze zbuntovanymi drevlanami z ńedalek'ego grodu iskorosteń. krońika pov'e¶ć mińonyx lat tak piše o tamtyx vydażeńax:

i postavił vłoʓim'eš bałvany na vzgużu : peruna drevńanego z głovo~ srebrno~ i vo~sem złotym, i xorsa, daʓboga i stšyboga, i ¶imargła, i mokoša .

dalej krońikaš - xše¶ćijański mńix spisujoncy te xistorje v około sto lat po fakće - dodaje, jakoby tym bustfom składano of'ary z luʓi. ńe v'ešmy takim pogłoskom. vufčas oskarżańe o of'ary z luʓi było stereotypovym zażutem xše¶ćijańskix misjonaży vobec pogan. vydaje ¶e račej, że jedyno~ of'aro~ z luʓi, jako~ praktykovali słov'ańe, było po¶f'enceńe bogom pšestempcuf skazanyx pravem na kare ¶m'erći.

perun był v'enc patronem k¶enća i jego zbrojnej vłaʒy. podobńe pšet čterema v'ekami peruna čćili vojovńicy idoncy na vojne z bizancjum. f ča¶e vojny vła¶ńe perun stavał ¶e bog'em numer jeden - ńic v'enc ʓivnego, iš prokopjuš sonʓił, że był on bog'em jedynym. zrešto~ v dalšym ćo~gu tamtej vzm'anki o v'eżeńax słov'an prokopjuš dodał, że oddajo~ ońi tagże če¶ć żekom, ńimfom i innym jakim¶ duxom i składajo~ im fšystkim of'ary, a f ča¶e tyx of'ar čyńo~ vrużby. v'enc tagże i v opov'e¶ći prokopjuša perun (čyli uf buk błyskavicy) ńe jest napravde jedynym bog'em, tylko najvażńejšym f¶rut v'elu. jest barʒo pravdopodobne, że istota vyobrażona na fsxodńej ¶ćance poso~gu ¶f'atovida ze zbruča, pot postaćo~ konnego vojovńika - jest vła¶ńe perunem.

im'e tego bustfa jest dla nas do ʓi¶ zrozum'ałe: inačej p'orun - fšak był to buk buży. so~¶eʓi słov'an, bałtov'e, m'eli bustfo podobńe zvane: perkunas. skandynafskim odpov'edńik'em peruna był vojovńičy txor, rażoncy vroguf kam'ennym toporem jak błyskavico~. istńał navet f¶rut xistorykuf poglont, że perun, kturego čćił vłoʓim'eš, był v istoće txorem sprovaʒonym ze skandynavji, bo pšećeš vłoʓim'eš był prapravnuk'em ruryka, voʒa vikinguf-vareguf, ktuży o¶edlili ¶e na ru¶i i stali ¶e tamtejšo~ elito~. najpevńej jednak obaj bogov'e, słov'ański perun i germański txor byli do ¶eb'e podobńi jak bliĽńenta - bo v'eżeńa, obyčaje i tradycje były zbliżone po obu stronax bałtyku, tej słov'ańsk'ej i tej normańsk'ej.

ńedługo jednak perun ćešył ¶e ččio~ f kijov'e. po kilku latax vłoʓim'eš oxšćił ¶e vras ze sfym k¶e~stfem, a sfoje davne bustfo kazał ceremońjalńe vyxłostać, zavlec do dńepru i spu¶ćić s prondem.

ale stary buk łatfo ńe ustempovał. jego cexy pšybrali xše¶ćijańscy ¶f'enći, kturyx lut čćił podobńe jak fče¶ńej peruna. na ru¶i takim nastempco~ boga buży stał ¶e ¶f. eljaš-ilja, starotestamentovy prorok, ktury sprovaʒał z ńeba og'eń (jak pšystało na bustfo buży) i jeĽʓił po ńeb'e gżm'oncym ogńistym rydvanem. drugim neo-perunem został ¶f. jeży-jurij, zagatkovy boxater anatolijskix ba¶ńi - bo na pevno ńe postać xistoryčna! - ktury zabił był smoka. a pšećeš bogov'e buży, f¶rut ńix perun, vystempovali v mitax vła¶ńe jako smokobujcy. f polsce te samo~ role v młodym xše¶ćijańskim kulće pełńił ¶f. vojćex. pšypisyvano mu podobne čyny, co jeżemu na ru¶i i ¶f'entovano f tym samym dńu dvuʓestego tšećego kf'etńa. s tego vńoskujemy, że perun był fče¶ńej ččony ruvńeš f polsce, leč tu bolesłaf xrobry zastompił go sfoim protegovanym ¶f'entym, čyli vojćexem.

v ruskix krońikax pojav'a ¶e drug'e vażne bustfo - veles, pisany tagże vołos. na jego im'e pšy¶e~gali ruscy bojaży podpisujoncy umove z bizancjum. i tak jak perun kojaży ¶e z ńebem i bużo~, tak veles javi ¶e jako op'ekun Ľemi, jej bogactf i zasobuf. a tagże bydła i złota - oras čaruf, magičnyx čynno¶ći i v'eʒy tajemnej, bo te dv'e żečy, bogactfo i čary, šły f paże.

po pšyjenćiu xše¶ćijaństfa veles vćelił ¶e f postać ¶f'entego, ktury m'ał v op'ece bydło, a ponadto im'e m'ał łuʒonco podobne: błażej, po grecku vlasjos, po rusku vłasij. była navet teorja, że pogański veles był v istoće ¶f. błażejem-vłasijem, kturego słov'ańe zaimportovali ot grekuf i začeli čćić jako sfoje bustfo ješče f časax pšetxše¶ćijańskix. ńe jest to ńepravdopodobne, bo znamy pšynajmńej jeden taki pšykłat. oto ńeńcy, m'eškańcy syberyjsk'ej tundry, ktuży do ʓi¶ xše¶ćijaństfa ńe pšyjeli, pšexfyćili za to ot sfyx so~¶aduf rosjan ¶f'entego mikołaja cudotfurce, s kturego učyńili vłasne bustfo i to vysok'e v ix panteońe, pot im'eńem mikola-mutratna.

około ty¶onc ʓev'enćset p'enʓʓe¶ontego roku f tajemńičyx okolično¶ćax pojaviła ¶e velesova k¶e~ga, prav'e na pevno falsyfikat, żekomy zabytek staroruski, zav'erajoncy ńiby-słov'ańsk'e mity. neo-pogańe, ktuży vykreovali te k¶e~ge, v jednym ¶e ńe mylili: bo gdyby faktyčńe ty¶onc lat temu kto¶ spisał słov'ańsko~ mitolog'e, to račej byłby to mak-kapłan velesa, a ńe vojenny šaman peruna.

z jednym bustfem spotykamy ¶e v Ľrudłax s pšećivnyx stron słov'ańščyzny: zaruvno na ru¶i, jak i u lućicuf i redaruf s połab'a. jest ńim sfarok lup sfarożyc. ńe jest całk'em jasne, čy im'eńem tym nazyvano jedno bustfo, čy teš sfarożyc był synem sfaroga. sfarok m'ał sfojo~ głuvno~ ¶f'ontyńe v radogoščy, stołečnym groʓe redaruf. tam spočyvały ¶f'ente xoro~gv'e tego bustfa, uročy¶će vyprovaʒane vras z vojsk'em idoncym na vojne. xovano tam b'ałego końa, ktury m'ał moc vrużeńa, čyli oznajm'ańa voli bustfa. sfarok m'ał teš sfoje vćeleńe groĽne i podĽemne: pojav'ał ¶e bov'em, jak v'eżono, pot postaćo~ ogromnego ʓika, ktury vynużał ¶e z jeĽora s p'ano~ na kłax i tażał ¶e po Ľemi, pšyprav'ajonc jo~ o tše~¶eńe. a ʓało ¶e tak, k'edy zbliżały ¶e vojny i ńedole. pev'en ńem'ecki krońikaš pšypisał sfarogovi lućicuf inne im'e: radogost, być może mylonc im'e boga z nazvo~ jego ¶eʓiby.

ru¶ińi uvażali sfaroga za boga identyčnego z greckim xefajstosem. był bov'em bog'em ogńa, a tagże, jak xefajstos, boskim kovalem. jedna s krońik pšetstav'a go jako p'erfšego krula-vładce na ¶f'eće, po kturym m'ał objonć żondy jego syn, sfarożyc čyli dażbok (lup daʒbok), kturego grecy zvali xeljosem. f tyx zapiskax vidać prube pov'o~zańa słov'ańsk'ej mitologji z barʓej učono~ i dostojno~ - grecko~.

ćekave, że f sfej radogosk'ej ¶f'ontyńi sfarok jako poso~k spočyvał na... łożu. čyżby spał? očyvi¶će ńe. tron podobny do łoża był potšebny, pońevaš bustfo vyobrażone było f pozycji ¶eʒoncej, lotosovej, jako~ ʓi¶ pšyb'erajo~ potčas medytacji tybetańscy lamov'e. oto kolejny dovut na to, że słov'ańe ze sfojo~ staro~ kulturo~ należeli do ¶eʒoncego po turecku fsxodu, a ńe do gżejoncego kšesła zaxodu.

vydaje ¶e, że to račej sfarok, ńe perun, był p'erfšym z boguf - tym p'erfšym, ktury vyłońił ¶e s pra-vut xaosu, lup ktury vrenč sam ¶eb'e povołał do istńeńa. veles, perun i sfarożyc tfożyli trujce vysokix boguf, podobno~ do germańsk'ej trujcy złożonej s freya, txora i odyna-votana. inno~ trujce bustf čćili prusov'e, pot im'onami patollo, perkun i potrimp. u persuf za¶ ix načelny buk zurvan zav'erał f sob'e trujce bustf ńiššyx. zapevne tak samo było u słov'an, gʓe načelny samorodny sfarok m'ał tšy sfoje emanacje: stare bustfo Ľemi velesa, pełnego mocy peruna i v'odoncego do zvyće~stfa, xeroičnego i słonečnego sfarożyca-dażboga.

najv'encej im'on boguf znamy ot połab'an i pomożan - xyba tylko dlatego, że ći pogańscy so~¶eʓi ńemcuf zostali najlep'ej opisańi pšes ńem'eckix krońikaży. to stamtont poxoʒo~ zagatkove im'ona bustf: b'ełobok i černobok, jarovit, pizamar (vyjontkovo ʓivne im'e!), podaga, porenut i porevit, prove, rujevit, ¶f'entovit (zvany tagże ¶f'atovidem), tšygłuf-trygłaf i żyv'a. vydaje ¶e jednak, że ńe były to odrembne istoty, tylko lokalne pšydomki tamtyx fspomńanyx v'elkix bustf, zvłašča sfaroga i peruna.

o jednym bustf'e v'emy do¶ć dużo: im'eńem prove, ččonym pšes vagruf, żyjoncyx daleko na zaxoʓe, gʓe¶ koło ʓi¶ejšej lubeki. skont v'emy? stont, że krońikaš xelmolt, odv'eʓifšy to plem'e, osobi¶će rozb'erał płot ¶f'entego m'ejsca tego boga i spalił jego sanktuarjum! bał ¶e pšy tym strašńe, bo gdyby go słov'ańe zobačyli i sxfytali, ńe ušedłby ¶m'erći. a do tego pšećeš v istńeńe provego v'eżył - tyle, że słov'ańsk'e bustfo uvażał za djabła. jak vyglondało ovo sanktuarjum? był to ¶f'enty gaj, kempa staryx dembuf v le¶e, otočona kruxym płotem, ktury łatfo było rozebrać. pot dembami była v'ata, nazvana pšes xelmolda łaćińskim słovem atrjum, i tam zb'erali ¶e kapłańi potčas v'ecuf. tego skromnego ¶f'entego m'ejsca ńikt ńe stšegł, żaden oxrońaš... pšećivńe, było ono otfarte dla zb'eguf šukajoncyx azylu.

fšyscy vym'eńeńi dotont bogov'e byli me~scy, tylko co do vłoʓim'eżovej mokošy pševaża opińja, iš była bogińo~. z żeńskix bogiń varto pam'entać o pšynajmńej jednej, im'eńem marena. jej exem jest mażanna, bustfo służonce ʓi¶ tylko do top'eńa na pšyj¶će v'osny. a była to bogińi bendonca upostaćov'eńem vody, moża, p'ervotnego xaosu i mroku. zarazem pańi ¶m'erći i dafčyńi żyća. bustfo mročnyx poxłańajoncyx otxłańi, jak i vody żyćodajnej. s povodu podob'eństfa im'on, v vyobraĽńi ludu ryxło została zastomp'ona pšes maryje.

v'e~kšo¶ć v'adomo¶ći o słov'ańskix bogax poxoʓi z dvux pšećivnyx końcuf słov'ańščyzny: s kijova i s połab'a. a kogo čćili davńi polacy? około ty¶onc čterysta jedenastego roku, a v'enc f časax bitfy grunvalck'ej, učony k¶onc krakofski, łukaš s koĽmina, poučał sfoix paraf'jan, iš ńe zbav'a ¶e čłov'ek v im'e łado, jassa, kfija, ńija, tylko v im'e jezusa xrystusa. ńe łada, ńe jassa, ńe ńija, kture so~ skondinont im'onami boškuf tu f polsce ččonyx... i oto vydało ¶e, że čterysta p'enʓʓe¶ont lat po xšće m'eškovym, k'edy rycerstfo pot grunvaldem ¶p'evało boguroʓice, potkrakofscy v'e¶ńacy v najlepše praktykovali stare, słov'ańsk'e kulty! z okazji Ľelonyx ¶f'ont odprav'ali radosne, kupalne obżendy, kture k¶onc łukaš potemp'ał jako ńepšyzvoite obnażeńa i inne obżydlivo¶ći...

dva pokoleńa puĽńej xistoryk jan długoš napisał tak: v'adomo teš o polakax, że ot počontku sfego rodu byli bałvoxfalcami oras że v'eżyli i čćili mnustfo boguf i bogiń, m'anoviće joviša, marsa, venere, plutona, djane i cerere... joviša za¶ nazyvali f sfoim je~zyku jesso~... marsa nazyvali łado~... venere ... ʓiʓilelo~... plutona... ńijo~. dalej długoš vym'eńa ješče bogińe pogode, żyv'e, ʓevane i mażane.

była juš ftedy nova epoka, počontki renesansu. do polski z vłox šła moda na starożytno¶ć żymsko~ i grecko~, čytano pogańskix pšećeš greckix filozofuf, učono ¶e o davnyx bogax. polska ńe mogła być gorša ot italji i grecji - teš vypadało, by m'ała vłasne stare bustfa. ńejasno, ale pšypominano je sob'e. nyja, buk zmarłyx, skojażony pšes długoša s plutonem, trafił navet do ufčesnego słovńika ortografji, jako pšykłat vymovy kturej¶ głoski.


jak čarovńice doprovaʒały ¶f'at do ładu

našym słov'ańskim pšotkom ¶f'at, f kturym żyli, javił ¶e jako magičny. był pełen tajemńičyx ¶ił i duxovyx mocy, a luck'e słova i gesty - jak v'eżono - mogły zm'eńać żečyvisto¶ć. magja była znana ńe tylko specjalistom - čyli čarovńikom, v'eʓmom, vołxfom i šeptunom - ale dosłovńe fšystkim m'eškańcom v'osek. była če~¶ćo~ tradycji, należała do kultury ludu. luʓe vrenč oddyxali magjo~ i učyli ¶e obżenduf i zaklenć tak, jak učyli ¶e ojčystego je~zyka - ot sfyx matek i bapć, ot ojcuf i ʓaduf. ludova magja ńe m'ała počontku: luʓe jo~ znali ot zafše. a i do ʓi¶ ńe fšystko z ńej zostało zapomńane...

co na¶i pšotkov'e (i pšotkińe!) mogli zrobić, k'edy Ľle ¶e ʓało? k'edy luʓi trapiła zaraza, a bydło pomur? ¶e~gano ftedy do magji, a v'adomo, że najlepšym magičnym ¶rotk'em na naprav'eńe ¶f'ata, jest - stfożyć go na novo! bo pšećeš xoroby u luʓi čy u zv'eżont, to namacalny dovut psuća ¶e ¶f'ata, jego stażeńa i zużyvańa ¶e jego mocy. żeby ¶f'at napravić, tšeba vrućić do jego počontkuf, k'edy fšystko było - tak jak zafše na počontku - ¶f'eże, młode, čyste i zdrove. jak to zrobić? pšede fšystkim tšeba na novo zatočyć grańice tej če~¶ći ¶f'ata, kturo~ benʓe ¶e odraʒało. do tego służyło oboryvańe čyli otačańe ¶f'eżo vyorano~ bruzdo~ pola, domostfa lup całej v'oski. istńała pam'enć obyčaju, że novo zakładano~ v'e¶ albo vykarčovane v le¶e pole tšeba najp'erf oborać. to był odv'ečny sposup na to, żeby novo~ lucko~ ¶eʓibe vyrvać spot mocy demonuf xaosu, ćemnyx ¶ił i złyx duxuf. m'ejsce oborane było bezp'ečne, i dlatego zagrode dla bydła nazvano oboro~, a na ko¶ćuł lup cmentaš do ʓi¶ ¶e muvi k¶e~ża obora. bo m'ejsca, f kturyx budovano ko¶ćoły lup zakładano cmentaże, tagże najp'erf, starym i pogańskim zvyčajem, oboryvano! zvyčaj ten poxoʓi z zam'ešxłej pšešło¶ći, bo juš założyćel żymu, mityčny romulus, budove v'ečnego m'asta začoł ot oborańa jego grańic.

zakładane f¶e oboryvano zapše~g'em v dv'e b'ałe krovy. ale k'edy pšyxoʓiła zaraza i tšeba było ¶e~gać do magji oboryvańa, f ceremońji učestńičyły pšede fšystkim kob'ety i to one same zapše~gały ¶e do soxy. dlačego kob'ety? bo jako majonce dar roʒeńa novego żyća, barʓej ot me~ščyzn nadavały ¶e do roli ottfażańa utraconego pożontku. a żeby o¶o~gnonć stan możliv'e bliski p'ervotnemu momentovi stfożeńa ¶f'ata, do tej ceremońji pšystempovały nago, bonć ubrane byle jak, f samyx košulax. podobńe, k'edy groĽiła suša, brakovało dešču, v rużnyx m'ejscax słov'ańščyzny stosovano ceremońjał polevańa ¶e vodo~ - co m'ało magičńe pšyvołać dešč. v'elkanocny ¶migus-dyngus jest pozostało¶ćo~ tamtego rytuału - p'ervotńe był on pšyvołyvańem v'osennyx deščy, tak potšebnyx, by obroʓiło zboże. ale k'edy suša stavała ¶e groĽna, vyprovaʒano na pole i polevano vodo~ ʓefčyne rozebrano~ do naga! tak ješče ńedavno čyńono v bułgarji.

aby magičńe stfożyć ¶f'at na novo, należało tagże na novo stfożyć og'eń. zapalańe ogńa davńej ńe było tak proste jak ʓi¶. ogńa ńe gašono, tlił ¶e on stale f paleńiskax, dbano o to, żeby ńe zgasł, a v raĽe potšeby pożyčano go ot so~¶aduf, s čego ¶e vĽeło pov'eʒeńe: vpa¶ć do kogo¶ jak po og'eń. f pšełomovyx momentax roku, čyli potčas v'elkix v'osennyx ¶f'ont najp'erf pogańskix, a potem na ko¶ćelne Ľelone ¶f'ontki albo na ¶f'entego jana, stary og'eń vygašano i ceremońjalńe kšesano novy. użyvano do tego arxaičnej texńiki, m'anoviće popšes tarće o ¶eb'e dvux kavałkuf drevna, tfardego, na pšykłat dembu, je¶onu lup głogu, čyli z dżef uvażanyx za me~sk'e, i drug'ego m'e~kk'ego, z lipy albo v'o~zu, čyli z dżef żeńskix. seksualna symbolika tego płoʒeńa ogńa jest očyvista.

tak v'enc i potčas zaraʒańa pomorovi čy innej kle~sce użyvano ogńa ¶f'eżo vykšesanego z drevna. og'eń taki nazyvano żyvym, albo, co ćekafše, ʓikim. ʓikim ogńem rozpalano teš ogńiska, pšy kturyx plo~sano potčas ¶f'entojańsk'ej kupalnocki. tak samo nazyvano og'eń, ktury zapłonoł ot udeżeńa p'oruna čyli sstompił z ńeba, ot ńeb'ańskix bustf buży. i ten og'eń m'ał tak'e same magične i očyščajonce vła¶ćivo¶ći, jak og'eń ¶f'eżo skšesany. taki og'eń był ¶f'enty i dlatego długo słov'ańscy v'e¶ńacy ńe ga¶ili pożaruf ot p'oruna, a tylko otačali płononce domostfo kołem i gło¶no modlili ¶e do ¶f'entyx patronuf.

v rosji ješče ńev'ele ponat sto lat temu potčas pomoru lup zarazy kob'ety vyxoʓiły v nocy f pole, pułnag'e i z rozpuščonymi vłosami (viʓimy f tym stan bliski natuże), i opxoʒonc v'e¶ kołem otačały jo~ oxronno~ barjero~ z ogńa. f tym celu paliły poxodńe i kaʓidła, a na m'eʒax i skšyżovańax druk zakopyvały płononce żagv'e i ve~gle. b'ada każdemu stfożeńu, kture ftedy zauvażyły - čy to była ła¶ica, kot, p'es, čy cokolv'ek. gońiły je kšyčonc do upadłego, v'eżonc, że v ńim objav'a ¶e zły dux xoroby.

z drug'ej strony v'eżono, że vinne zaraĽe so~ polne, le¶ne i bag'enne demony, zvane rużńe v rużnyx stronax, najče~¶ćej rusałkami lup lixoratkami. ʓi¶ej¶i badače viʒo~ v ńix upostaćov'eńe vrog'ego luʓom xaosu. rusałki-lixoratki vyobrażano sob'e bonć jako p'e~kne i nag'e ku¶ićelsk'e ʓefčyny, bonć jako škaradne, vłoxate staruxy, zażucajonce obvisłe p'er¶i na ram'ona. tak lup inačej ¶e objav'ajonc, vłučyły ¶e sprovaʒajonc na luʓi xoroby, zvoʒonc ix na bagna, dušonc lup top'onc. aby otčyńić złočynny vpłyf lixoradek, kob'ety b'oronce uʓał v lečńičyx kre~gax upodabńały ¶e do ńix - na magičnej zasaʓe, że podobne otčyńa ¶e podobnym. dlatego rozb'erały ¶e lup pšeb'erały v łaxmany, vłučyły ¶e po nocy i čyńiły up'orne xałasy.

na novo vykreovana, odnov'ona pšestšeń żyćova dla luʓi mu¶ała m'eć ńe tylko sfojo~ grańice, i ńe tylko zapłononć v ńej mu¶ał novy og'eń. nova Ľem'a potšebovała tagże sfojego ¶rotka. mu¶ała m'eć sfuj punkt centralny. takim centrum i o¶o~ ¶f'ata, dla v'elu luduf, tagże i dla našyx pšotkuf-słov'an, była ¶f'enta gura. gura ta tym ¶e vyrużńała, że błyščała, ¶f'ećiła, odbijała prom'eńe. ¶f'etlisto¶ć tej ¶f'entej gury označano pradavnym słovem łysy. słovo to, zańim začeło značyć głove bes vłosuf, značyło: jasny, ¶f'econcy. jest zrešto~ spokrevńone z łaćińskim słovem luks čyli ¶f'atło. kultova, ¶f'enta gura vznošonca ¶e f centrum małopolski, punkt skup'eńa i o¶ ¶f'ata dla davnyx vi¶lan, ńe darmo nazyva ¶e łysa gura lup ły¶ec. drug'e za¶ jej im'e bżmi: ¶f'enty kšyš. bo kšyš jezusa postav'ono na golgoće, kture to słovo po xebrajsku značyło čaška, a na łaćine pšetłumačono je jako kalvarja čyli vła¶ńe łysa gura. varto teš dodać, że najsłynńejša obecńe ¶f'enta gura f polsce nazyva ¶e podobńe: jasna gura.

v davnyx zapiskax ʓivi v'elka rozmaito¶ć m'ejsc, kture nazyvano łysymi gurami i gʓe spotykały ¶e ftajemńičone kob'ety na magične, xoć pšećeš fcale ńe końečńe škodlive, ceremońje. vła¶ćiv'e każda v'oska m'ała sfojo~ łyso~ gure, a v braku jak'ego¶ vzńe¶eńa čy pagurka, za punkty zebrań - teš z rozpendu nazyvane łysymi gurami - służyły stare demby lup v'eżby, rosstajne drogi, mosty, młyny, v'atraki, cmentaże, ʒvonńice, ruiny, a navet kaplički lup dżeva z boćańimi gńazdami. każde tak'e m'ejsce mogło służyć za odpov'edńik pradavnego m'ejsca kultovego, čyli symboličnego ¶rotka ¶f'ata.

ličbo~ symbolizujonco~ ¶rodek ¶f'ata była trujka. dlačego? - bo vystarčy ustavić v żenʓe tšy pšedm'oty (lup tšex luʓi) i jeden z ńix benʓe ¶rotkovy, a dva po bokax jakby na grańicax. pot opočnem poxut idoncy na ¶f'entojańsk'e obżendy rozpočynały tšy, końečńe tšy, najp'e~kńejše ʓefčyny. użyvano teš tšex ¶f'ec, zatykano dżefko o tšex gałe~Ľax, plećono tšy v'eńce, a ¶f'ento trfało tšy dńi. bo ¶f'entojańsko-kupalne uročysto¶ći m'ały vła¶ńe sens stfażańa ¶f'ata na novo, odraʒańa go. ot dżeva o tšex gałe~Ľax vĽeło ¶e ukraińsk'e godło: tryzup, a tagże polski xerp šlaxecki goʓemba. ličba tšy pojav'a ¶e zrešto~ v mnustf'e magičnyx čynno¶ći, a zafše dlatego, że fskazuje na ¶rodek, mistyčny ¶rodek ¶f'ata, kturego bojo~ ¶e ćemne demony.

długo można by ješče o tym opov'adać... ¶f'at našyx pšotkuf był aš ge~sty ot magičnyx symboli. a ʓi¶aj - čy um'eliby¶my je do čego¶ zastosovać? naše duše pšes ty¶oncleća evoluovały f takim vła¶ńe magičnym ¶rodovisku naturalnym. może potrafiliby ¶e~gnonć do tego Ľrudła fspułče¶ńi psyxoterapełći - ći, ktuży nam ʓi¶ zastempujo~ čarovńice i šamanuf?

WJ




Wojciech JóĽwiak

Komentarze: 7

1. @[xąe¶ćijańscy] • autor: (2017-02-19 22:19:00)

Powiedziałem to słowo na głos i wyszło mi, że tam nie ma [ń], tylko półsamogłoska nosowa [j~].

[foto]2. ński czy j~ski • autor: Wojciech JóĽwiak (2017-02-19 23:23:50)

Bo przyj±łem konwencję, że [ń] przed [ski] chociaż jest niezwarte (gdyż traci zwarcie i upodobnia się do następnego [s]), to pozostaje tym samym fonemem co [ń] zwarte.
Gdybym słowo takie jak np. "słowiański" zapisywał, powiedzmy, {słov’añski} -- czyli gdybym wprowadził osobny znak, np. [ñ], to bym dwoma znakami zapisywał jeden fonem, który ma dwa warianty pozycyjne: niezwarty przed [s] i zwarty poza tym.
Można by też uważać to "niezwarte ń" (doraĽnie zapisane jako [ñ]) za wariant wysoki niezwartej półsamogłoski nosowej pisanej w tek¶cie jako [~] (podobny artykulacyjnie do [j]). To jest trudny problem, bo wtedy mamy takie pary jak:
k±ski --- koński
Czyli:
[ko~ski] -- [koñski]
w których obie nosówki wygl±daj± jak dwa fonemy!
Jednak je¶li [ń] i [ñ] wci±gniemy do jednego fonemu, to nie ma wtedy sprzeczno¶ci. Bo nie ma w języku polskim takiego kontekstu, gdzie [ń] i [ñ] różnicowałyby znaczenia. Różnica wymowy różni±ca [ń] i [ñ] "idzie z automatu" -- czyli to jest jeden fonem.

3. No dobra, ale... • autor: (2017-02-20 00:47:36)

No dobra, ale w transkrypcji fonetycznej nie zapisuje się fonemów, tylko głoski (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/zapis-fonetyczny-a-fonologiczny;6348.html), więc absolutnie nie ma w tym problemu, że jednemu fonemowi odpowiadaj± 2 różne znaki. Np. w Pańskim tek¶cie fonemowi /ę/ odpowiadaj± przynajmniej 2 zapisy: [en] (w słowie [¶f’enta]) i [e~] (w słowie [me~scy]) - i bardzo słusznie, jako że ten fonem jest realizowany przez kilka różnych głosek. (Z ciekawo¶ci: faktycznie mówi Pan [me~scy]? U mnie to brzmi wyraĽnie [meŋscy] - ale ja jestem Dolno¶l±zakiem.)

[foto]4. Fonemy • autor: Wojciech JóĽwiak (2017-02-20 09:15:53)

Powyższy tekst zapisywany jest fonemami. Jeden znak = jeden fonem.

5. "Robinson na wyspie mniał uk i uć" • autor: Jerzy Pomianowski (2017-02-20 10:28:20)

Zapis fonetyczny ma jedn± a spor± wadę - wymaga ujednoliconej, standardowej wymowy w całym kraju. Inaczej w regionach pojawi± się różnice w zapisie, i błędy w rozumieniu tekstów.

6. @Jerzy Pomianowski • autor: (2017-02-20 15:23:16)

Nie wymaga. Wręcz przeciwnie: ma tę zaletę, że można (i trzeba) nim oddać te wszystkie różnice. Co innego zapis fonologiczny: ten jest (chyba) taki sam dla całego kraju, bo i fonemy s± (chyba) te same.
"Robinson na wyspie..." - a gdzież to tak fajnie mówi±? Wymowę "uk i uć" pamiętam z dzieciństwa, kilkoro dzieciaków tak mówiło w szkole, ale nie mam pojęcia sk±d ich dziadkowie j± przywlekli na Odzyskane.

7. ciekawy problem • autor: Jerzy Pomianowski (2017-02-20 20:52:45)

Dla językoznawców jest to zaleta, bo można zapisywać regionalne gwary i dialekty dokładniej niż zwykłym polskim alfabetem, choć s± zapewne jakie¶ międzynarodowe systemy zapisu dowolnego słowa. Chyba wynalazcza telefonu, Bell, tym się zajmował. Opracował system znaków do zapisu nawet absolutnie "niewymawialnych" słów z dowolnie egzotycznych języków. Demonstrował metodę w ten sposób, że np "Eskimos" co¶ mówił, Bell zapisywał na tablicy swoim sposobem słowa czy zdania, a jego wyszkolony asystent nie słysz±c tej wypowiedzi, wchodził do sali i z bezbłędn± wymow± j± odczytywał.