Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2020-04-24

Mirosław Czylek

Oni chcą nas zniszczyć!!

Gdy obserwuję od kilku tygodni opisywaną rzeczywistość, przyznaję, że głupieję. Sprawia mi to dużą neurotyczno - dwubiegunową przyjemność. Wiele osób sprawiało mi od dziecka przykrość, dokuczając uwagami typu: "ale ty mądry jesteś", "sowa z Krakowa" lub "nie myśl tyle, bo zostaniesz myśliwym" (brr, wyjątkowo przykra odzywka). Później, po filozofii zwłaszcza, sam zacząłem sobie dokuczać i kaleczyć się mądrymi tekstami, od czego oczy i serce zaczęły jeszcze bardziej krwawić, krwią grupy B Rh plus. Dlatego też ostatnie doniesienia medialne, powielane przez wielu towarzyszy doli i niedoli wnoszą do mojego nazbyt mądrego postrzegania rzeczywistości jakąś percepcyjną równowagę. Nareszcie informacje uświadamiają mi, że na szczęście jednak jakieś zapasy niewiedzy i deficytów umysłowych to ja posiadam. Nic o świecie nie wiem. A może i mniej. To co wiem, jest antywiedzą. Takie tyci tyci. Pi pi pi. Na szczęście doktor Youtube i profesor Wykop już mi przynoszą garść świeżych jak polskie truskawki Anno Domini 2020, newsów. Poza tym w Biblii już dawno jest napisane, że znamię bestii to Starlinki od Muska i rtęć od Big Pharmy. A kiedyś brom w wojsku. Czy mógłby ktoś łaskawie sprawdzić, czy w lewackiej Unii Europejskiej do piwa nie dodają przypadkiem bromu? Polskie kobiety pytają!



Dowiaduję się, że można równocześnie znaleźć doniesienia, że koronawirusa nie ma (teoria: "preparują"), albo jest go kilkadziesiąt razy więcej (teoria: "ukrywają"). Tłumaczą mi, że na świecie miliony umierają na raka, na głód, na cukrzycę, z powodu wypadków, a my niepotrzebnie przeszkadzamy w spokoju umrzeć jakiejś tam statystycznie ledwo wykrywalnej próbie losowej. Wyjaśniają mi, że państwowa służba zdrowia nie radzi sobie z chorymi, a później czytam, że to prywatne szpitale częściej dezerterują z frontu walki z koronawirusem. Co bardziej złośliwi dopiekają miłośnikom prywatyzacji, iż: "to pokazuje, że biznes wygrywa z życiem człowieka, a w prywatnej ochronie zdrowia pacjent jest traktowany jak klient". Tamci odwijają się, w swoim antykomunistycznym stylu. Tak, czuję kopernikański przewrót ekonomiczny, a przecież politycy tłumaczyli mi, że życie ludzkie jest najważniejsze, podobnie jak wybory. Niewidzialna ręka rynku zdrowotnego działa z empatią pasażerów Titanica. Przeżyje większość pasażerów pierwszej (60,5% ocalonych) i drugiej klasy (43,8%), pasażerowie z klasy trzeciej (24,5%) podzielą los Leonarda diCaprio. Trafią do zamrażarki i nie będzie to zamrażarka sejmowa.


Dygresja pierwsza: "- Dramat "Titanica" był nietypowy. We wszystkich innych przypadkach ginęło więcej kobiet i dzieci niż mężczyzn. Stąd wniosek, że nakaz "najpierw kobiety i dzieci" to mit - mówi szef zespołu Mikael Elinder. Zdaniem naukowców tragedie morskie i powstający w ich trakcie lęk uruchamiają instynkt przetrwania. Jego wyrazem jest nakaz zupełnie odmienny - każdy działa dla siebie. Trudno ustalić, co dzieje się na statku w takim momencie. Jednak wzorce zachowań są ogólnie zgodne z zasadą, że w czasie katastrofy każdy mężczyzna myśli o sobie - mówi Elinder". [-> ŹRÓDŁO CYTATU]

*

Ci sami politycy mówili, że maseczki "nie chronią", a później że jednak "chronią, ale trochę". W szczególności zaś chronią osoby mające problem z oddychaniem, układem krążenia i z poruszaniem się. Przecież w maseczce oddycha się wygodniej, a jędrność i kolor skóry tylko na tym zyskują (vide Darth Vader i Michael Jackson)! Przezorni i ubezpieczeni mówią, że najskuteczniej chronią przed mandatem. W ogóle większość polityków sugeruje, żeby izolować Polaków z grupy ryzyka, niestety nie rozwijają praktycznego planu, jak to zrealizować. No, przecież "ktoś" się tym zajmie, zajmie się tym "ktoś", wystarczy tylko mocno chcieć i wcześnie wstawać, co najmniej o czwartej nad ranem. Dopóki nikt nie ukradł marzeń i nie zniszczył konstytucji (nie wiem, czy tam coś było o epidemiach, pewnie było, tam jest odpowiedź na wszystko), jesteśmy w stanie ze wszystkim się uporać. No i pamiętajmy, żeby nie było języka nienawiści, to wszystko pójdzie samo przez się, tak jak mecz z Anglią na Wembley w 1973. Zwyciężymy, zwyciężymy! Ciekawi też postawa tych, którzy proponują, że powinniśmy pójść drogą Szwedów. No tak, ale jak ma to uczynić społeczeństwo, które jest karne i daje się łatwo sterować? Łatwiej przeszczepia się serce, niż narodową mentalność. 


Dygresja druga: "kraje postsocjalistyczne i kraje Europy Południowej to właśnie te, w których zaufanie jest najniższe w Europie. Najwyższe w krajach skandynawskich. (...) Polacy odpowiadają, że rodzice powinni poświęcić wszystko (...), rodzicom należy się bezwarunkowa miłość i szacunek. Np. w krajach skandynawskich odpowiedź na ostatnie dwa pytania jest znacznie bardziej zniuansowana, pół na pół. (...) Daliśmy się zagonić. Zmiany ustrojowe: ekonomiczne i polityczne, odbiły się najsilniej na klasie średniej, na osobach, które wreszcie poczuły, że mają szansę dogonić stylem życia swoich równieśników z Europy Zachodniej. Robią to, ale kosztem swojego zdrowia (...), są to osoby, które żyją wyłącznie swoją pracą (...) stają się swoją pracą. Nie potrafią oddzielić własnej osoby od tego, co robią. [Polityka, Poradnik Psychologiczny, rozmowa z psycholożką społeczną Katarzyną Growiec, tom 35, s. 81 - 82]

Tymczasem Paweł Moczydłowski o obecnej sytuacji w Polsce: "Jesteśmy zadziwiająco karni. Zupełnie jak nie Polacy, prawda? Oczywiście jest w tym lęk przed chorobą, bo wierzymy w niszczycielską moc zarazy. Władza ten lęk umiejętnie wykorzystuje, w czym widać całą jej perfidię. Jak chciała sobie kupić suwerena, to wprowadziła 500+, a teraz – chcąc pokazać siłę – spłucze go niebotycznie wysokimi karami, które nakłada bez sądu, bez żadnej kontroli" [źródło -> Newsweek]


Hmm, kto się lęka podnieść rękę na swoją teściową, boi się wolności? Kto się boi nie pójść do kościoła, nie zaprotestuje przeciwko sankcjom? Kto zaczerwieni się niczym rumiane jabłuszko podczas rodzinnej imprezy, będzie się bał zabierać publicznie głos? A może to społeczeństwo cykorów, asekurantów i ignorantów to pokłosie dewizy "bądź grzeczny, nie pyskuj tatusiowi?". Oto jest pytanie, Hamletowi czacha dymi. Stylizowany na dziecko Michał Koterski mówi w filmie "7 uczuć", że ożeni się z mamusią. Czy odwaga schowała się w piżamce, za szlafrokiem mamusi? Czy rodzice nauczyli swoje dzieci odwagi? Czy nauczyciele nie pacyfikowali ciekawych pytań swoich uczniów? 

*

A może zostawmy tych odważnych Szwedów i spójrzmy na swobodę wolnych i zdrowych Białorusinów, jedzących kaszę gryczaną, popijaną dezynfekującą zaprawą zbożową? Czyli na kontrolowanym komfortowym półdystansie społecznym, dającym sporo swobody. Liberalno - wolnościowi konceptualiści są jednocześnie w stanie przyznać, że wybory prezydenckie będą śmiercionośne, chociaż puby i zgromadzenia publiczne w Szwecji są OK. Zatem - gospodarka tak, wybory nie. Gospodarkę luzować, wybory przesuwać za wiele miesięcy. Galerie handlowe tak, urny wyborcze nie. Czego nie rozumiecie? Oczywiście większość czarno - białych narracji "ora się" samoistnie znacznie częściej. Prawicowi narratorzy są skłonni popierać noszenie maseczek, gdy jednocześnie nie przeszkadzają im zgromadzenia kościelne. Anarchistyczni komentatorzy, kwestionujący większość sił politycznych, gotowi są wierzyć apolityczności proroków Jutjuba, walczącymi o prawdę o godność człowieka z naukowcami idącymi na pasku. Jacyś mówcy motywacyjni robią aferę, że polski establishment wierzy organizacji WHO, sprytnie rozgrywanej przez Chiny i Billa Gatesa. Przepraszam, Killa Hatesa. Nie czepiają się Donalda Trumpa, który aplikował na stanowisko geniusza medycyny i zbawiciela ludzkości. Tym razem się nie udało. Aczkolwiek, być może dzięki stosowaniu zastrzykom dezynfekcyjnym, ocaliłby pół świata i dostał zasłużonego Nobla. Bardziej prestiżowego, z chemii, nie to co Obama, znany na całym świecie fałszerz swojego dowodu osobistego i satanista (czytam gdzieś: "Obama tak ułożył swoją mowę inauguracyjną, aby po odtworzeniu jej od tyłu, można było usłyszeć zwroty takie jak "Thank you Satan").




Dygresja trzecia: "w atmosferze nieufności rozkwita i rośnie w siłę prawicowy populizm. Na całym świecie populiści promują spolaryzowaną wizję świata, która elity polityczne, biznesowe i naukowe przeciwstawia oświeconej wspólnocie „zwykłych ludzi”. Donald Trump, Matteo Salvini, Jair Bolsonaro i Nigel Farage zyskują poparcie, przedstawiając swoje rządy jako zmagania dobrego przywódcy ze złymi instytucjami. Taki światopogląd jest jednocześnie wymierzony w „establishment” i legitymizuje nieufność reprezentowaną przez wielbicieli teorii spiskowych. Z tej narracji wynika coś bardzo groźnego. Granica pomiędzy naukową prawdą a teorią spiskową zaciera się nawet na najwyższym szczeblu władzy. [źródło -> Krytyka Polityczna].

*

Gospodarka to też świetny temat do czerpania głębokiej wiedzy o świecie. Eksperci ekonomiczni mówili, że pieniądze nie rosną na drzewach, ale czerpiący od nich politycy obydwu barykad przegłosowują ustawy, w których hojnie dotowane są programy stymulacyjno - ochroniające. Jeśli chodzi o czerpanie z budżetu są skłonni licytować się, kto da więcej. Memy z Margaret Thatcher o tym, że rząd nie ma własnych pieniędzy, zaczynają robić karierę na miarę zdjęcia krwawego karła Jeżowa w towarzystwie wujka z Tallina. Znikają, tak jak rysunki i powiedzonka o tym, że sukces jest budowany na porażkach i klęskach. Oczyma zazdrosnej wyobraźni widzę, jak teraz zaczynają być pisane historie wielu przyszłych milionerów z Polski, którzy odkryli swoje powołanie w centrum pandemii. Teraz, gdy macie problem z pracą i rachunkami, inni budują swoje imperia. Przyglądajcie się im. Naśladujcie. Uczcie się, zamiast chodzić na występy mówców motywacyjnych, których długo teraz nie będzie. Trzymajcie za nich kciuki. Spytajcie sąsiada, może macie za ścianą lub za płotem początek romantycznej historii ojca lub matki sukcesu, którzy odnaleźli swoje przeznaczenie? 

Pojawiają się koncepcje, że to Chiny wyprodukowały wirusa, żeby zaszkodzić USA i lustrzane, że to USA wyhodowały tegoż i zrzuciły tałatajstwo na biedne Chiny jak niegdyś stonkę ziemniaczaną na ZSRR. Do dyspozycji jest też atrakcyjna teoria o sieciach 5g, które przesyłają wirusa, czemu przeciwstawiają się dzielni bojownicy, podpalający maszty telefonii komórkowej. W wolnej chwili można zapoznawać się z Księgami Wyjścia o doskonałym modelu szwedzkim polegający na izolowaniu starszych ludzi. Niestety, w innym miejscu opinię, że w Szwecji zawiodła właśnie opieka nad starszymi ludźmi właśnie. Swoje pięć minut sławy ma Bill Gates, który stworzył wirusa dla celów komercyjnych, by móc następnie zalać świat szczepionkami, od których człowieka aż kusi, by włączyć TVN24 i pójść spać razem z kołysankami Moniki Olejnik. 

Możliwe, że politycy nie wpuszczają nas entuzjastycznie do lasu, bo tam jest znacznie mniej nadajników 5g. Pomału zaczynam to wszystko rozumieć, a systemy neuronalne zaczynają tworzyć labirynty, niczym w "Lśnieniu" Stanleya Kubricka. Ale, szczerze? Nie podejrzewałem, że Kaczyński i spółka trzymają sztamę z Gatesem, żeby dokonać depopulacji polskiej ludności. Ach, te pieniądze, co one robią z ludźmi!



*

W jakimś miejscu czytam wywiad z Donaldu Tusku (ten piłkarz z wilczymi oczami): "Koronawirus atakuje nie tylko układ oddechowy, ale całą tkankę społeczną. Prowokuje rozmaitych polityków do snucia wizji o państwie nieustannego stanu wyjątkowego, gdzie kontroli poddaje się wszystkich pod pretekstem zapewnienia im bezpieczeństwa - mówi Donald Tusk, przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, były szef Rady Europejskiej i premier Polski". 

Hmm... NWO? Możliwe, że czegoś nie wiemy, że coś się przed nami ukrywa, że oglądamy telewizję i jesteśmy dlatego właśnie głupi. Wyczytałem informację z 2008 roku, na portalu TVN 24, iż "Rząd Tuska ze współzałożycielem Microsoftu Billem Gatesem chcą zmienić umierające biblioteki w centra kultury na miarę XXI wieku - zapowiada "Gazeta Wyborcza". Aha! Znali się!! I pewnie w podziemnych bibliotekach produkują te chipy, by kontrolować ludzkość!!! Donald Tusk, Kill Gates, Putin, Kaczyński, marihuana lecznicza, 5g, niejedzenie mięsa, papież Franciszek, globalne ocieplenie, Olga Tokarczuk, astrologia - wszystko pięknie układa się w całość! Przebudźmy się, póki jeszcze nie jest za późno! Oni wszystko o nas wiedzą! Oni chcą nas zniszczyć!!



*

Jakby jeszcze tych atrakcji brakowało, można też napotkać moralizujące teksty przedsiębiorców odprowadzających ciężkie pieniądze do rajów podatkowych, płaczących na brak wsparcia od państwa (nie, nie od cypryjskiego, luksemburskiego czy monakijskiego). Rozczulać mogą niezwykle odkrywcze analizy traktujące o tym, że jeśli człowiek dalej tak będzie przyspieszał, to zgubi w końcu swoją głowę. Rodziny już ledwo w czterech ścianach nie poznaje, matki mylą trzydziestoletniego syna z bamboccini, ojcowie mylą często żonę z prezenterką TVP Info. Bardzo często uwagi o wyścigach szczurów tworzą osoby, które kilka miesięcy temu same narzucały tempo tej pogoni za pięćdziesiątą ósmą parą trzewiczków, a ich serduszko miało dużo jakości z Blaszanego Drwala od Dorotki i Oza. I nie wyglądały na nieszczęśliwe, bardziej się wstydziły tego, że nie przewodzą stawce. Wizerunek przeszkadzał. Ocieplało się go przy pomocy ciepłych wczasów, miękkich słówek i bezpardonowej walki z reżymem, gdzie każdy mógł się odrodzić na nowo i zreperować publiczną opinię o sobie.

A i jeszcze deserek na końcu. Dygresja czwarta, myślę, że denialiści klimatyczni w końcu mogą pochwalić Ministerstwo Edukacji Narodowej z czasów obecnych, że odcięło się od tych "eko - oszołomów".

Z rozpowszechnianego filmu można było się dowiedzieć, że zmiana klimatu wywołuje na Ziemi tylko dwa negatywne skutki. Pierwszy to roztopienie lodowców i podniesienie poziomu mórz, drugi - nasilenie się np. huraganów. To jednak nic w porównaniu z tym, jakie, według autorów filmu, korzyści może dać nam globalne ocieplenie. Narrator wylicza ich aż siedem. Wśród nich: obniżenie zimą rachunków za ogrzewanie, odsunięcie w czasie kolejnej epoki lodowcowej, wydłużenie okresu wegetacji roślin, ułatwienie dostępu do złóż ropy naftowej czy nowe, krótsze morskie szlaki handlowe - tam, gdzie bezpowrotnie znikną lodowce. [źródło -> TOK FM]

Aha, po interwencji zewnętrznej prawdopodobnie film został usunięty. Niestety, Biebrza się pali, chociaż wielu prognostów obiecywało mi i innym, że o głupich pożarach nie będziemy słyszeć, bo ten rok suchy nie będzie. Słusznie, w 2018 wyszła reszka (susza i upały), w 2019 reszka (upały i susza, na finiszu pożar w Australii), w 2020 powinien w końcu być ten orzełek! A nie, chyba znowu reszka, a nieważne, może ktoś nie zauważy? Biebrza w żałobie, pożary, susza, perspektywa szarańczy mająca dwóch sojuszników: koronawirusa + globalne ocieplenie, zmieniające warunki klimatyczne w Afryce. 

Prognozowanie nie lubi się z polityką. Nie lubi. A mi jest coraz bardziej żal ginącej przyrody. Nie mam siły psychicznej napisać tekstu na ten temat. Dla większości ta tragedia nabierze wymiaru, gdy sięgnie ona ekonomii. Dla mnie jest to dramat samoistny i nie potrzebujemy do tego skutków dalszych.

Mirosław Czylek

Komentarze: 24

1. polska specyfika • autor: Jerzy Pomianowski (2020-04-25 12:50:31)

Rzeczywiście wśród telewidzów polskich powszechny jest pogląd że "oni chcą nas wykończyć". Cel i metoda wykończenia rozwijane są w rozmowie odmiennie, zależnie od opcji politycznej nosiciela maseczki.
Trochę inny stan psychiczny mają narody w których przez stulecia wykształciła się swoista więź między władzą a ludnością. Gdzie władza ma łatwo dostrzegalną doktrynę odbieraną jako w ostatecznym skutku zawsze korzystną dla lokalnego "ludu miast i wsi". Jeśli ze stratą dla innych narodów, to nawet lepiej, bo tworzy się powszechne i cenne poczucie wybraństwa i wyższości nad innymi narodami i państwami. W tych poważnych państwach nie ma tak bijącej po oczach pogardy establishmentu dla plebsu.
W Polsce na ma takiej więzi. Jest przekonanie, że w razie czego "establishment" , władza i wojsko uciekną jak w 1939.

[foto]2. Smog elektro-magnetyczny jest mierzalny. Normy promieniowania z • autor: Karol Żelazny (2020-04-25 15:44:48)

masztow sa zazwyczaj wielokrotnie przekraczane. Kazdy kto posiada miernik moze o tym sie przekonac. Inwestujmy w mierniki.

3. Wzdłuż granicy polsko-niemieckiej... • autor: Agata (2020-04-25 16:08:08)

Wzdłuż granicy polsko-niemieckiej i czeskiej odbyły się demonstracje. Brały w niej udział przede wszystkim kobiety, które na codzień pracują u naszych sąsiadów. 

4. Zebrane w jednym miejscu • autor: manna /Manna (2020-04-25 18:44:25)

Zebrane w jednym miejscu sprzeczne i wykluczające się tezy, hipotezy, prawdy i półprawdy pokazują chyba tylko to, że klasyczny dysonans poznawczy opisywany przez teoretyków to małe Miki w porównaniu z tym, z czym mamy dziś do czynienia. I pewnie jeszcze mieć będziemy.
Więc trzeba sobie życzyć spokoju i ufności, że poza tym niespójnym kłębowiskiem istnieje wciąż taki fragment świata, w którym wiemy jak z nami, pojedynczymi osobami,  jest.

[foto]5. Przetrwają tylko paranoicy • autor: Edward Kirejczyk (2020-04-26 05:19:02)

W latach 70. XX w. mówiłem studentom mniej więcej tak: "Zgodnie z nauką psychopatologii wiara w teorie spiskowe jest jednym z objawów mogących wskazywać na psychozę ich wyznawcy". Dziś powiedziałbym raczej "Zgodnie z nauką psychopatologii wiara w teorie spiskowe jest jednym z objawów mogących wskazywać na psychozę ich wyznawcy. Kłopot polega na tym, że na naszych długościach geograficznych teorie te sprawdzają się lepiej niż inne".
PS. Tytuł komentarza nie ma na celu reklamowania bardzo popularnej 20 lat temu książki. Zapożyczyłem go, bo dobrze pasował mi do treści.

[foto]6. Nie wiedziałem, że była/jest taka książka • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-04-26 10:29:29)

Nie wiedziałem, że była/jest (present perfect -- b. brakuje w PL tego czasu!) taka książka: https://www.amazon.com/Only-Paranoid-Survive-Exploit-Challenge/dp/0385483821
Czy wydano ją po polsku?

7. Grzeczni synkowie tatusia • autor: Ylvaluiza (2020-04-26 11:26:11)

Cyt. z artykułu: "A może to społeczeństwo cykorów, asekurantów i ignorantów to pokłosie dewizy "bądź grzeczny, nie pyskuj tatusiowi?". O ile pamiętam, Erich Fromm w "Ucieczce od wolności’ postawił tezę, że w amerykańskich rodzinach rządzą kobiety-matki a tatusiowie są pozbawieni autorytetu i potulni wobec żon, przez co syn nie ma się przeciwko komu buntować (chyba że przeciw mamie, ale skoro tatuś jej słucha...) i skąd czerpać męskich wzorców. Zdaniem autora skutkuje to nadmiernym zaufaniem do władzy. U nas było inaczej - standardowy ojciec albo był nieobecny, albo nadmiernie autorytarny, typu macho (teraz jest częściej nieobecny). Właściwie powinniśmy dzięki temu być bardziej czujni, niepokorni i miłujący wolność, pod warunkiem że się w młodości umieliśmy macho-tatusiowi postawić. Tymczasem większość polskich chłopców raczej identyfikuje się z macho-tatulkiem i gdy tylko dorastają, zaraz chcieliby jak on zacząć dominować: nad żoną, nad przyrodą, nad słabszymi czy uboższymi. Wywalczyć sobie tę dominację jak tatuś - siłą i agresją. Strzelać do zwierząt (niekoniecznie z głodu), bić własne dzieci, nie szanować kobiet (tzn., pardon, "dup"), opluwać ludzi o przeciwnych poglądach. Przeciwstawić się władzy nie po to, by było lepiej i sprawiedliwiej, ale żeby samemu zacząć rządzić. W efekcie widzimy te brednie w mediach - nie chodzi przecież o to, żeby powiedzieć prawdę, tylko o to, by wykorzystując sytuację ugrać coś dla siebie.

[foto]8. Only The Paranoid Survive • autor: Edward Kirejczyk (2020-04-26 12:56:24)

Dla mnie to była lektura niejako obowiązkowa, bo Andrev S. Grove (jak samo nazwisko wskazuje wschodnioeuropejski żyd) był współzałożycielem i naczelnym Intela. O ile wiem, nie było polskiego tłumaczenia. Książka jest napisana dość komunikatywnym językiem, jak to bywa, gdy nie pisze się w swoim języku ojczystym. Pierwszeństwo Intela w produkcji mikroprocesorów to oczywista ściema.
Wcześniej w mojej branży czytało się L. Iacoccę (Ford, Chrysler, jest polskie tłumaczenie), potem J. Welcha (GE).

[foto]9. Polemizuję z Ylwaluizą • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-04-26 12:57:20)

W znanej mi części społeczeństwa (polskiego) mężczyźni słuchają kobiet, kobiety dominują, rodziny są matko-centryczne. Różnice polegają na tym, że jedne kobiety egzekwują swój wpływ jawnie, a inne (rzadsze) podtrzymują pozory patriarchatu -- ale zawsze to tylko pozory. Wśród mężczyzn jest mniejszość, którzy kobiecą dominację omijają w ten sposób, że uciekają od kobiet, zwykle w jakieś swoje hobby lekceważone przez kobiety, albo (rzadziej) do männerbundów w rodzaju partii politycznej albo klubu dyrektorów. W życiu nie widziałem ani macho ani patriarchalnej ojco-centrycznej rodziny!

[foto]10. Jeszcze jeden Grof! • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-04-26 13:11:16)

"Andrew Stephen Grove, urodzony jako András István Gróf..."

11. Polemika z Wojciechem. • autor: Ylvaluiza (2020-04-26 13:41:29)

Ja też znam rodziny matko-centryczne, zresztą model w którym ojciec narzuca swoją dominację obecnie jest spotykany rzadziej, ale ci, którzy teraz są liczącymi się politykami, jeszcze go mieli okazję doświadczyć. Mam wrażenie, że taki model przeważał zwłaszcza w rodzinach, których funkcjonowanie opierało się na pieniądzach zarabianych przez ojca, choć nie tylko. Poza tym macho nie musi się wysilać przez cały czas, wystarczy że od czasu do czasu podkreśli swoją autorytarną pozycję. Miałam okazję obserwować wpływ takich rodzin na zachowanie wychowywanych w nich dzieci pracując w szkole. Kobiety wchodzą nieraz w rolę ofiary nawet mimo samodzielności materialnej. W Skandynawii jest inaczej - tam typ macho nie istnieje, kobiety są silniejsze psychicznie a mężczyźni skłonni do partnerstwa, co widać na przykładzie wprowadzanych tamże parytetów. Ofiary przemocy otrzymują w razie problemów więcej wsparcia socjalnego, zaś dzieci są oczkiem w głowie całego społeczeństwa. Może właśnie dzięki właściwemu wychowaniu jest w Skandynawach mniej agresji i kochają przyrodę? Może dlatego mają więcej zaufania do władzy i innych ludzi?

[foto]12. Dziękuję za komentarze.... • autor: Mirosław Czylek (2020-04-26 20:26:17)

Dziękuję za komentarze. Wydawało mi się, że doszliśmy do szczytu wysypu teorii spiskowych, a ja widzę tego coraz więcej i więcej. Kusi mnie by skolekcjonować najpopularniejsze na przestrzeni dziejów i wypisać "obietnice apokaliptyczne". 

Co do modeli wychowań i protestów społecznych (które prowokacyjnie złączyłem, w "swoim" stylu) to chodziło mi o to, że za rzadko zadawane są pytania, czy modele (polityczne, gospodarcze, pracownicze, rodzinne, a nawet ekologiczne), które sprawdzają się w jednych warunkach, mają szansę przeszczepiać się na inne grunty. Doskonale widzimy to w skrajnych przypadkach, gdy arabskie państwa straciły swoich dyktatorów, by zyskać "wolność i demokrację". I nie polepszyło się, raczej częściej na ich miejsca powstali lokalni kacykowie, pojawiła się anarchia, wojny domowe lub do akcji wkroczyły marionetki i wrogowie tych marionetek. W warunkach polskich trudna do przeszczepienia może być odpowiedzialność społeczna lub niepisana solidarność, która jest zdecydowanie bardziej udana jeśli chodzi o styl skandynawski (o pewnej zmianie sytuacji z powodu migrantów nie chcę pisać, zresztą nie znam się na tym).

[foto]13. W warunkach polskich ... • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-04-26 21:26:25)

"W warunkach polskich trudna do przeszczepienia może być odpowiedzialność społeczna lub niepisana solidarność"
--- o tym jest pisane w dzisiejszej e-Rzeczypospolitej. Felietonista uważa, że to się zmieniło i zachowania podczas kowidu o tym świadczą:
Robert Mazurek: Germanizacja niedomyjców

[foto]14. Świetna synchronizacja pytań... • autor: Mirosław Czylek (2020-04-26 22:35:30)

Świetna synchronizacja pytań i zagadnień - dzięki! Przeczytałem z zaciekawieniem.

15. Odpowiedzialnośc społeczna w stopniu ograniczonym • autor: Ylvaluiza (2020-04-27 01:20:58)

Przeczytałam artykuł z e-Rzeczypospolitej i mam inne zdanie od autora. To nie odpowiedzialność tylko strach przed wirusem każe nam przestrzegać zaleceń (choć widuję takich, co noszą maskę zawieszoną na szyi albo na jednym uchu). Co zaś do Skandynawów (i innych krajów z północnego zachodu Europy), to dodałabym jeszcze, że na pewno do społecznej kontroli i solidarności przyczynił się u nich protestantyzm, w którym wspólnota ma duże znaczenie w przeciwieństwie do kościoła katolickiego, gdzie jedyny kontakt z braćmi i siostrami w wierze polega wymianie podczas mszy znaku pokoju przez skinienie głową (czasem podanie ręki).

16. Fajny tekst Mirka... • autor: tezpiotr (2020-04-28 03:32:30)

Fajny tekst Mirka (i tez ~obok Pawła Droździaka) ale mysle ze ktos (Wojtek?) powinien rownolegle przedstawic aspekty medyczne i epidemiologiczne  dotyczace tego akurat wirusa w kontekscie jego specyfiki ktora ciagle jest w toku analiz (dotyczy to kwestii relacji miedzy ’viral load’ , ’viral dose’ i dotkliwoscia lub reakcja ukladu immunologicznego oraz statystyka).
Polecam artykuly w zrodlach akademickich gdzie wypowiadaja sie lekarze dyskutujacy w/w parametry:
https://theconversation.com/coronavirus-does-the-amount-of-virus-you-are-exposed-to-determine-how-sick-youll-get-135119
https://www.newscientist.com/article/2238819-does-a-high-viral-load-or-infectious-dose-make-covid-19-worse/
https://www.sciencemediacentre.org/expert-reaction-to-questions-about-covid-19-and-viral-load/
Dla zachety do czytania, pare szybkich obserwacji:
- koncentracja Covid19 wydaje sie podobna u osob bezobjawowych i tych silnie chorych,
- reakcja odpornosciowa i zakres choroby nie sa tak wyraznie zalezne od dozy Covid19 jak w przypadku innych wirusow, np grypy,
- stopnie/progi i trwalosc odpowiedzi immunologicznej sa inne niz w innych wirusach.
Konkluzje, budowanie modeli i symulacje maja sens dopiero gdy mozna  je scisle sparametryzowac a to jeszcze niemozliwe.
Naturalnie ’maintstream media’ - po polsku ’wiadomosci glownego potoku’ ?
a bardziej swojsko ’woda medialna’  plyna po wierzchu bijac piane i ogolne podniecenie ale to wiedzy nie posuwa (P. Lesniewski)

17. Podobne do Uwaga nukowy bełkot. • autor: scsc (2020-04-29 23:23:06)

Treść i styl artykułu przypomina mi znany z You Tube cykl Uwaga Naukowy Bełkot,gdzie autor podważa tzw. teorie spiskowe.W komentarzach nieraz udowodniono manipulacje i podawanie faktów wybiórczo i tendencyjnie przez prowadzącego.Pod pozorem rzetelnej nauki kryje się dezinformacja i jeszcze większe ogłupianie oglądających z nadzieją że mało kto podawane treści zweryfikuje.Uwaga Naukowy Bełkot jest jednym z elementów walki systemu z informacjami i śmiałkami poruszającymi niewygodne tematy. Profesjonalizm techniczny produkcji i liczba wyświetleń już pierwszego dnia  idąca w setki tysięcy/wow kto to ogląda/  nasuwa podejrzenia że nie jest to skromny autorski filmik.Takie mam wrażenie że Pan Mądra Sowa idzie tym śladem lub widzi tylko na jedno sowie oczko.
,

[foto]18. Cyt: • autor: Mirosław Czylek (2020-04-30 01:56:05)

Cyt: "Uwaga Naukowy Bełkot jest jednym z elementów walki systemu z informacjami i śmiałkami poruszającymi niewygodne tematy".

Dzięki za przypomnienie, właśnie miałem napisać do Wojciecha, żeby mi w końcu przelał te darowane od "Systemu" 10 000 :-) . A tak przy okazji, spodobał mi się ostatnio -> tekst Tomasza Stawiszyńskiego

Zauroczył mnie też wpis na FB -> lekarza Dawida Ciemięgi

19. Fajni Idole • autor: scsc (2020-04-30 12:37:24)

Przeczytalem,gratuluję idoli ,szczególnie ujął mnie postulat blokowania portali społecznościowych foliarzom i antyszczepionkowcom.Dodałbym jeszcze turbolechitów i będziecie mieli komplet.


[foto]20. geneza tworzenia teorii spiskowych • autor: Karol Żelazny (2020-05-02 04:07:45)

21. do autor Karol Żelazny • autor: scsc (2020-05-02 11:24:19)

Bardzo dobre ,krótkie wyjaśnienie czym są teorie spiskowe. Pokolenie milenialsów ma z tym problem.Jest bardziej zabetonowane w sposobie myślenia i przyjęcia alternatywnej wiedzy do posiadanej.Wg.badających to zjawisko,przyczyną jest  inny sposób ich kształcenia i nachalna propaganda mediów .Roczniki starsze,a ,są bardziej  skłonne do zmiany poglądu jeżeli potwierdzenie znajdują w praktyce i wydarzenia  jeszcze do tego zmuszają. a zwłaszcza ich dotyczą .Mamy na skutek grożby przymusowych szczepień, cały wysyp poglądów antyszczepionkowych ,również wśród lekarzy co jeszcze pół roku temu w mediach było mało widoczne .Częśc milenialsów nadal śpi ,budzą się gdy np. ich dziecko po szczepieniu zaczyna chorować.Chemitrails nagle stało się faktem ,gdy różne oficjalne  agendy przyznały się do modyfikowania klimatu przez samolotowe opryski. Cała sztuka polega na dotarciu do wiedzy która potwierdzi daną teorię spiskową.   .

[foto]22. Cała sztuka polega na dotarciu do wiedzy która potwierdzi daną teorię spiskową. . • autor: Karol Żelazny (2020-05-02 19:55:40)

mlodzi maja trudniej. Nie dosc ze przesiakaja lewacko-pseudo liberalnym nosensem na wyzszych uczelniach, to jeszcze wnioski oparte na tzw badaniach empirycznych sa czesto na skutek wadliwosci zalozen, ukrytych zmiennych, zlej woli badaczy, czest te wnioski sa bledne. Nie wspomne o badaniach roznych lekarstw ktore sa notorycznie falszowane np przez zwiekszenie grupy badanych. Ze wzoru na istotnosc statystyczna im wieksza grupa tym mniejszy wspolczynnik istotnosci statystycznej. A chodzi o to ze ty to nieszczesne p<0.05 bylo mniejsze niz 0.05. W ten sposob np. po przebadaniu 23 tys osob okazalo sie ze aspiryna moze przyczynic sie do zabezpieczenia przed zawalem;( 

[foto]23. Upór i wolnościowa niezłomność • autor: Mirosław Czylek (2020-05-04 19:40:34)

Cały problem polega na tym, że choćby niektórym dać całe zestawy argumentów i doświadczenie, to i tak będą "po swojemu" mówić, że przecież oni nie mogą się mylić, że "w ich przypadku" to na pewno jest inaczej.

Weźmy nawet pod uwagę taką trywialną dyskusję o pojeniu owadów, -> TUTAJ
Argumentacje krytyków, względem doświadczonego specjalisty? Cała masa, np:
- "Bez przesady! Nie topią się pszczoły w pojemniku z kamykami"- "Ale chyba mocno przesadzacie z tym: będą się masowo topiły! bo jakoś nie widzę masowych utopień u mnie na ogrodzie w miejscach wypełnionych wodą, druga sprawa że taka ilość wody zdązy wyparować"
- "Nie będą tonęły. Co za brak wiedzy!!! Nikt nie wystawia miski wypełnionej po brzegi wodą. Po to są te kamienie".

Podobnie w wielu dyskusjach, debatach, panelach. Ekspert, osoba doświadczona, znająca realia, zajmująca się dziesiątkami lat jakąś dziedziną, jest pouczana przez uczniów Jutjuba, absolwentów "zdrowego rozsądku" i misjonarzy "znajdowania prawdy". Więc wielu będzie wiedziało nie tylko, jak "lepiej" poić owady, ale też napisze - śledząc karierę jednego takiego wybitnego eksperta - "Vademecum ojca".

[foto]24. Może nadchodzi rewolucja naukowa • autor: Arkadiusz (2020-05-04 21:59:44)

Taka, o jakich pisał Thomas Khun. Zmiana paradygmatu. Nowy będzie inny. Ważny tu będzie przymiotnik: subiektywny. Jak konkretnie będzie to wyglądać to nie wiem, ale bez wątpienia ostatnie lata świadczą o silnych pęknięciach w starym paradygmacie i silnej presji na konsensus naukowy. Czy ataki na "autorytety" i "powszechnie przyjęte teorie" to tylko przejawy zidiocenia, ignorancji czy też idzie nowe, coś co po okresie pierwszego buntu poszerzy i wzbogaci stare postrzeganie rzeczywistości? Ja osobiście uważam, że nic nie dzieje się przypadkowo.