Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-10-21

Wojciech Jóźwiak

Olgi Tokarczuk: „Podróż ludzi księgi”

Po tym, jak Olga Tokarczuk dostała nagrodę Nobla, postanowiłem przeczytać jej książki. Nieważne, czy pierwszy raz, czy któryś – czytam. Zacząłem od „Podróży ludzi księgi”. Wikipedia podpowiada, że to pierwsza jej powieść wydana w 1993 roku. Mam egzemplarz pewnie z tamtego pierwszego wydania, bez roku: wydawcą był „Przedświt”, firma Jarosława Markiewicza, na okładce jeden z jego mglistych pareidolicznych obrazów. Ktoś, kogo dawno temu czytałem, polski autor (ale kto? Może wiesz?) pisał, że Ukraina ma się do Polski jak Hiszpania do Francji, czyli jest krajem z jednej strony bliskim, sąsiedzkim i z pokrewnym językiem, a z drugiej strony w kraju tym uporczywie lokowane są cuda, dziwy, niezwykłości i przygody. Typowa polska powieść dziwnych przygód dzieje się w Ukrainie, a francuska w Hiszpanii. Coś w tym jest. Francuskojęzyczny Polak Jan Potocki kazał „Pamiętnikowi znalezionemu w Saragossie” dziać się w Hiszpanii. Tokarczuk idąc tym samym śladem wyprowadza swych bohaterów spod Paryża w mistyczną podróż do Hiszpanii, w pograniczne Pireneje.

Tłem, fundamentem, kością (jak by to jeszcze powiedzieć?) tej powieści jest gnostycyzm. Gnostycy byli elitarni. Lud ich nie interesował, ani popularność, ani masowość. Nie mieli ambicji, by ich nauki i wiary przyjęli „wszyscy”, tym różnili się od propagatorów chrześcijaństwa. Prawda, wiedza i zbawienie, które były jednym, były dla tych, którzy zdołają po nie sięgnąć, je znaleźć. Zatem – dla nielicznych. Chyba to oni, gnostycy, wymyślili pojęcie wiedzy tajemnej. Gnostycka zbawcza wiedza była rzadka i trudno dostępna, jak szczególnie wielkie i piękne perły. Od razu przestrzegam, że mentalna odnowa, którą przynosi Tokarczuk, nie jest szczególnie „wschodnia”, bo nie jest z pochodzenia hinduska ani buddyjska, przynajmniej na razie – bo jak z tym jest w innych jej książkach, nie chcę domyślać się przed czasem. Nie jest też „egzotyczna” czyli od któregoś z szeroko rozumianych aborygenów (nie tylko tych australijskich mam na myśli). Gnostycyzm, gnoza, to jednak coś zachodniego, jeśli Bliski Wschód doliczyć do Zachodu. Wtajemniczony, który od pewnego arabskiego mędrca otrzymał Księgę (mówię o treści powieści) niósł ją do francuskiego domu przez północne wybrzeże Afryki, Maroko i Hiszpanię, więc od zachodu! W pogranicznych górach ją ukrył i zostawił. Tokarczuk nie jest aż tak (na razie?) rewolucyjna, żeby wyjść poza ramy cywilizacji Zachodu, Śródziemnomorza, chociaż szuka wątków u jej źródeł, odrzuconych kamieni (Psalm 118, Dzieje Apostolskie 4:8-12); gnostycyzm jest takim kamieniem – wręcz archetypowo.

Co może być bardziej gnostyckie, więc zarazem mądrość, wiedzę (gnozę) zawierające i niosące soterię (duchowe wyzwolenie), i rzadkie, bo tylko jedno? Księga. Zwłaszcza, gdy powstała razem ze stworzeniem świata lub przed, i pewnie sam Bóg jej autorem. Księga ksiąg. Ta Księga leży-czeka gdzieś w Pirenejach, a Markiz ma mapę drogi do jej kryjówki. Całkiem po gnostycku, na wyprawę po znalezienie Księgi, wyrusza elitarne grono trzech zaledwie mężczyzn, spośród trochę większego koła praktyków wiedzy tajemnej, którzy przysięgli tajemnicę. Los chce, żeby w końcu w drogę ruszył tylko jeden z nich, plus wcale nie brana w rachubę kobieta (więcej o niej: zamilczę), plus Człowiek Znikąd („He's a real nowhere Man”): mały, chudy nastoletni niemowa i znajda, woźnica. Imieniem Gauche, co znaczy „lewy”, też w sensie „nie taki jak trzeba”.

Na ostatnich kartkach powieści Gauche odzyska mowę. Ten tajemny cud (tak, taki tytuł ma pewne opowiadanie Borgesa...) będzie jedynym widocznym działaniem Księgi. Po której poszukiwacze spodziewali się, że uwolni ich od wszelkich niedoli i da im nowe życia. Gauche znajdzie Księgę, otworzy, chociaż ciężka, nie znajdzie w niej nic, co by rozumiał, zresztą nie umie czytać. (Pytanie, w jakim języku była ta księga?) – i zostawi gdzie znalazł. Powie do swojego psa, bo nikogo innego żywego nie ma wokół: „jestem Gauche”. I co dalej? Uwolnił muła od rzemieni i bagaży. „Potem ubrał się ciepło, zarzucił kij na plecy i balansując na krawędzi przepaści, ruszył tam, skąd przyszedł.” Skądś znamy ten obraz. Tak, to początkowa karta Tarota, arkanum nr zero, Głupiec.

Następną czytam „Prowadź swój pług przez kości...”

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 9

[foto]1. Kiedy czytałem tę książkę • autor: Radek Ziemic (2019-10-22 09:13:11)

gdy się ukazała, miałem wrażenie pewnej jej powierzchowności. Sprawnej, ale jednak... Takiej widocznej też w zdaniach: Kiedy kobieta zmienia fryzurę, to znaczy, że zaczęła się dla niej pewna epoka. (Cytuję z pamięci.) Potem jeszcze przeczytałem zbiór opowiadań, który to wrażenie potwierdził. Ktoś wtedy, gdy Tokarczuk zaczynała pisać, umieścił ją pomiędzy Borgesem i Schulzem, co mnie zdumiewało, choć po jakimś czasie zgodziłem się z tym, twierdząc, że oni są dwiema wielkimi górami, a ona doliną między nimi. Ale to było dawno, bardzo dawno i wstyd wyznać, więcej jej po jej książki nie sięgałem. Nie, jednak raz sięgnąłem, bo będąc w Dolinie Kłodzkiej, widziałem w Wambierzycach Wilgefortis, w czymś w rodzaju przyściennej kapliczki, kobietę na krzyżu i szukając za tą Wilgefortis natrafiłem na "Dom dzienny, dom nocny", ale tej powieści nie skończyłem. Tym wrażeniom jednak trochę nie ufam. Ale Gauche’a pamiętam. To zresztą trochę jak dziś w Polsce: niepełnosprawni i kobiety. :-) Mniejszości, które tyleż wzbudzają poczucie winy, co upominają się o swoje prawa, marginesy, które wyznaczają przestrzeń uniwersum, domagając się umieszczenia w jego obrębie ("siostry i bracia mniejsi", mniej liczni, słabsi).

2. Olga Tokarczuk • autor: Jarosław Koziński (2019-10-22 20:17:46)

Czytałem większość jej książek. A "Podróż..." - czytałem jeszcze w A.D. 2000 , tuż przed swoją maturą w 2001 roku. Miałem też kontakt internetowy z Autorką, gdyż piszę od dłuższego czasu powieść "Wielkie Oczekiwanie". Dziękuję za ten wspaniały artykuł Panie Wojciechu. Pozdrawiam z okolic Krakowa :)

[foto]3. Dzięki Jarosławie • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-10-22 21:05:46)

...za Uznanie.

[foto]4. @Radek Ziemic • autor: Roman Kam (2019-10-29 00:17:00)

... wstyd wyznać, więcej jej po jej książki nie sięgałem (!?)
Wstyd, to wyznać, że dawałem sobie uciąć rękę za Wałęsę. Broniłem go jak lew, podpierając się bohaterami Witkacego, że na miarę czasów on - no i się nie omyliłem :/ Myślę, że Pani Oldze Tokarczuk zrobiono krzywdę tą nagrodą. Parę już lat, jak przeorałem się za skibą jej najbardziej znanej powieści. Tytuł mnie zafrapował i szumna reklama. Ukończyłem nie bez samozaparcia, by się utwierdzić w przekonaniu mem, że to powieścidło tendencyjne i idiotyczne w swym groteskowym przesłaniu. Jak to mnie drażni, to ról pomylenie, to przypisywanie sobie roli trybuna cierpiących w milczeniu zwierząt, jakby one potrzebowały takiej samozwańczej królowej, co się wypowie w ich imieniu. Żaba powinna być Królową! Jej głos mi wystarczy. Jest donośny i przekonujący dostatecznie. Jeśli w to nie wierzysz, wyobraź sobie świat bez żab i żartobliwych do nich paraleli. Wkurza mnie to polaryzowanie społeczeństwa przez dorabianie gęby bezmyślnych, bezdusznych morderców tym, co ekologom walczącym nie przyklaskują. Ekolodzy walczący, do pięt nie dorastają ekologom polującym. Robią marny ułamek ich realnej roboty, za to dużo huku. Nie chce mi się wymieniać długiej listy ludzi mądrych, zacnych, zasłużonych dla kultury, dla ochrony przyrody - często dlatego właśnie, że polowali, że rozumieli prawo natury podstawowe - konkurencja wzmacnia przystosowanie. I słusznie napisała Pani Noblistka, że Ekolog Walczący to ktoś, kto pragnie wyeliminować człowieka z ekosystemu. Wyznacza mu miejsce na równi ze zwierzętami, w taki sposób, by nie miał szans na przetrwanie. To chory dyskurs i fałszywy w swych założeniach. Nie twierdzę, że nie należy chronić zwierząt, nie twierdzą tego myśliwi i nie twierdzą politycy. Nikt nie jest taki głupi...

[foto]5. ... i taki bez uczuć • autor: Roman Kam (2019-10-29 00:20:09)

... bez serca. To szczęśliwy dla nas moment w Polsce, że mając tak już rozwiniętą naukę i tak jeszcze bogaty przyrodniczo kraj, staramy się i umiemy go chronić. Pani Olgo, Polska to kraj światłych ludzi, jest Pani jego cząstką. Lechowi zbrakło pokory - czego Pani zabrakło?      

[foto]6. Naprawdę? • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-10-29 07:54:40)

Naprawdę w to wierzysz (co wyżej napisałeś), Romanie?

[foto]7. Wiele czytałem już... • autor: Mirosław Piróg (2019-10-29 16:59:23)

Wiele czytałem już krytyk nowej noblistki. Większość się zaczynała od słów: "Nie czytałem, ale". Ja nie czytam innych noblistów, jak Sienkiewicz czy Reymont, jednak nie odczuwam kompulsywnej potrzeby ich krytykowania. Na pewno komuś się podobają i ich dusze karmią. A że noblistka ma swe poglądy, to już jest karygodne :)  

[foto]8. @ Pan Mirosław • autor: Roman Kam (2019-10-31 16:04:52)

Plusem najniższego szczebla drabiny społecznej jest to, że nie trzeba zważać na żadne poprawności - czy to środowiskowe, czy towarzyskie, czy polityczne. Nic nie wiąże mi rąk (ani niestety języka). Też nie odczuwam, żebym jakoś kompulsywnie (czyt. ślepo, bezrozumnie, niekontrolowanie) musiał kogokolwiek hejtować. W kontekście tej nominacji i nagrody, wyświetla mi się po prostu plejada nazwisk świetnych, a jakby "pominiętych" i to wywołało moją konsternację. Trudno mi uwierzyć, że Pan jako intelektualista, pewnego rodzaju zmieszania, również nie odczuł. Trudno, żebym miał pretensję do Pani Tokarczuk, że tę nagrodę przyjęła - to chyba dobrze dla Polski, lecz czy dobrze dla niej samej? Nie identyfikuję też dzieła z autorem, więc nie odnoszę się i odnosił raczej nie będę do poglądów Noblistki. Mam po prostu wrażenie jakiegoś przekłamania, zafałszowania rzeczywistości - i to chyba wszystko, co miałbym do powiedzenia.       

[foto]9. @ Wojtek • autor: Roman Kam (2019-10-31 16:06:37)

Wytłomaczę się niezadługo na priv.