Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-06-16

Marcin Hładki

Łodzie z papirusów

sen w środku nocy. Księżyc w pełni

Na morzu na północnym zachodzie unosiły się trzy łodzie z papirusów. Były zrobione w jakiś przedziwny sposób ze zwojów jakby papieru - wiedziałem, że to nie papier, tylko materiał który robi sie z papirusu. Był on zwinięty w ciasne rolki, z których wykonano kratownicę. Od środka były do niej przytwierdzone arkusze tego materiału, tak, że z zewnątrz było widać całą konstrukcję łodzi. Niby-papirusy nie namiękały i miały nietypowy dla siebie kolor, brązowo-żółty, z jednej strony jaśniejszy. Wiedziałem to wszystko, bo brałem udział w ich budowaniu.

Na dwóch łodziach, pływających bardziej na północ byli "pierwotni mieszkańcy" tych ziem, zarzucali szeroko sieci, i mogłem sobie we śnie wyobrozić, że tak ich przodkowie stwarzali świat.

Trzecia łódź, bardziej na południe, była nieco inna. Większa, również od zewnątrz poszyta brązowymi arkuszami papirusu, częściowo pokryta pokładem, z niedużym żaglem. Znajdowała się na niej grupa - może rodzina? - Chińczyków. Oni również łowili, ale robili to nieco inaczej - wlekli sieci za łodzią. W porównaniu do "pierwotnych mieszkańców" byli przedstawicielami zaawansowanej kultury, byli technicznie rozwinięci, inteligentni, wykształceni i wyrafinowani.

Kiedy wyciągali połów, ich łódź przechyliła się i zatonęła. Po prostu powoli wsunęła się w wodę. Na pozostałych łodziach zaczęło się zamieszanie, ja też wskoczyłem do wody i popłynąłem pomóc. Na początku postawiłem na wodzie małą łódkę. Po chwili, nie pamiętam jak to się stało, była tam wyłowiona z wody szczupła, długowłosa Chinka. Oddychała słabo, ale była bardzo wychłodzona, jej skóra miała dziwny bladofioletowy kolor.

Żeby ją ogrzać, wciągnąłem ją na siebie i objąłem ramionami. W łódeczce było niewygodnie, uwierały mnie jakieś kanty i obawiałem się że dziewczyna umrze z zimna. Wołałem swoich krewnych, żeby mi pomogli ją ogrzać. Najbliżej, na wystającym z wody murku z płotem z siatki ogrodzeniowej była moja kuzynka czy też siostra. Krzyczałem na nią jak kapral w wojsku, przeklinałem i wyzywałem, żeby się ruszyła i mi pomogła. Kiedy znalazłem się bliżej, ona przyciągnęła łódkę bliżej murku i wsiadając powiedziała, żebym się uspokoił, że będzie dobrze. Położyła się na Chińskiej dziewczynie, tak, że teraz ogrzewaliśmy ją od dołu i od góry. Objąłem je obie i uspokoiłem się zupełnie.

Marcin Hładki

Komentarzy nie ma.