Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-01-21

Cisza11

Odrodzenie

Jestem w swoim pokoju ,w moim rodzinnym domu.Ustawiam hi-fi ,chce posłuchac mojej ulubionej płyty i mam zamiar rozkrecic głośniki na cały regulator .Do pokoju ,obok ,mama wprowadza ksiedza i dwoch ministrantow .Ksiądz zaczyna grac na gitarze i cos po cichutku śpiewa .Zainteresowało mnie to i stanełam w drzwiach ,zeby posłuchać .Spodobało mi sie to co gra i juz miałam przejść do ich pokoju ,kiedy nagle zaczeło do mnie docierać ,ze ksiadz w tekst piosenki wplata słowa w jezyku hebrajskim i chce mnie podstepem zahipnotyzować .Spokojnie ,mowie ,że nie ze mna takie numery.
Jestem w wielkiej stodole ,znowu ustawiam hi-fi ,ściele wielkie łozka i jestem szcześliwa ,że w koncu mam swoją własną przestrzen i choć to stodoła ,ale nareszcie nikt mi nie bedzie przeszkadzał .Chce sie położyć spac ,ale zaczyna mi sie robić duszno i zaczynam sie pocić .Biore koc , poduszke i wychodze na dwor .Kłade sie przy drodze i zasypiam .Budzi mnie szum ,patrze w niebo ,a na nim z zachodu nadlatują statki kosmiczne ,jeden leci wprost do mnie .Nie wiem czy sie bać ,czy nie ...ale stwierdziłam w myslach ,że co by nie było to musze pobiec po tel. i zrobić zdjecie .Kiedy sie zerwałam na nogi statek zaczoł sie oddalać ,lecz poczułam ,że znowu przylecą jak tylko wyjde z aparatem.
W stodole była mama , ktorej zaczełam tłumaczyć ,żeby postarała sie mnie zrozumieć ,że ja musze pobyć sama i ze ta stodoła jest wystarczająca i nie potrzebuje niczego wiecej ..na co ona ,że skoro mi tak dobrze to dlaczego poszłam spać przy drodze .
Poprosiłam ją ,żeby ze mna przenocowała skoro juz mnie znalazła ...Chciałam uciać rozmowe i nie słuchać jak mnie zaczyna krytykować .
Wychodzimy z rajskiego ogrodu ,jestem wsrod wielu osób ,jest koło mnie przyjaciel do ktorego mowie ,ze nie pamietam tego ogrodu ,a mam tylko wspomnienie ,że tam bylismy .Mowi ,że napewno sobie przypomne ,tylko musze wypoczać .Jesteśmy na drodze ,przy bramie -ołtarzu ,rozkładamy koce ,żeby sie połozyc i odpoczać ,bo czeka nas jeszcze długa droga .Przyjaciel mowi ,że ja nie musze wsrod tego tłumu lezeć i ,ze moje miejsce jest na tym ołtarzu wsrod kapłanów .Mowie do niego ,że według mnie oni nie sa zadnymi kapłanami a przebierancami i moze jeden z nich zasługuje nosić te szty ,ale pozostali powinni wrocic do tłumu .Przyjaciel posmutniał i powiedział ,że zle na to patrze i że powinnam sobie juz pozwolić ...a tam na tym ołtarzu bedzie mi łatwiej ,bo tam jest wyzsza energia ..
Przyjaciel oddalił sie ,a ja sie połozyłam .
Nagle tłum sie ozywił ,bo przybyli "roznej maści" uzdrowiciele .
Poderwałam sie na nogi mowiąc ,zeby do mnie zaden sie nie zbliżał i że nie bede dla nikogo królikiem doświadczalnym ...
Leze ,a przy mojej głowie siedzi Przyjaciel i mnie uspokaja głaszczac po głowie .Podchodzi szaman i jego uczeń trzymajacy w reku zajeczą łapke ,ktora mu słuzy jako stetoskop i zarazem narzedzie do leczenia .Szaman nakazuje uczniowi natychmiast zaczynać zabieg.Uczen przeciaga wzdłuz mojego ciała zajęcza łapke ..czuje jak energia wbija sie we mnie i przechodzi bezboleśnie ,zatrzymujac sie po lewej stronie brzucha ,zbierająć i wyciagając ze mnie szarą kulke .Cały moj strach był w dłoniach Przyjaciela ,reszta kontrolowała zabieg .W chwili kiedy uczeń wyciagał ,ze mnie blokade poczułam ,że oddzielam sie nogami od ciała ,ten moment widziałam w zwolnionym tepie ,klatka po klatce .Szaman z uczniem odeszli ,a Przyjaciel mi wytłumaczył ,ze miałam blokade przy podstawie i ze juz po wszystkim ...
Zapytałam go gdzie jest moj mąż ,głaszczac mnie wciaz po głowie powiedział ze smutkiem ,ze gdzieś tu jest i odszedł usiasc na murku obok .Podeszłam do niego zeby mu podziekować ,stałam i sie przygladałam jego twarzy ..miał krecone włosy do ramion ,duze usta i niebieskie oczy (herubinek;)) poczułam ,ze jego wyglad nie jest taki ,a zmienił sie zeby wygladać tak ..zeby mi sie podobał i zebym mu zaufała .przytuliłam sie do niego ...i w tym momencie uswiadomiłam sobie ,ze jeszcze nigdy nie czułam sie tak akceptowana i tak bezpieczna w czyiś ramionach ...
Ludzie zaczeli sie podnosic i zbierać do dalszej drogi .Szlismy na Słowacje .Duzo wozow z konmi ,duzo samochodow ,ale ogolnie ludzie byli weseli i panowała podniosła atmosfera.Przez chwile szukałam swojego samochodu i meża ,ale kolezanka powiedziała żebym sie nie przejmowała ,bo jesli zechce to mnie sam odnajdzie
.Powiedziałam jej ,że potrzebuje tel. bo chce zrobić zdjecia ,na co ona ze mam aparat od tel.w kieszeni i to mi wystarczy..
Ktoś mnie podwiózł kawałek drogi ,do skrzyzowania i powiedział ,że teraz mam sama wybrać kierunek drogi...
Weszłam do pieknego ogrodu....cały ogrod był zasadzony kwitnacymi drzewami ...zatrzymałam sie i w myślach zapytałam Przyjaciela (wiedziałam ze jest tuz obok) czy tamten ogrod tez tak wygladał?... odpowiedział ,żę ten jest piekniejszy :)i zebym sie napawała tym widokiem i uznała go jako moj ogrod .
Mowiłam do kogoś ,ze jest to japonski ogrod zasadzony na zgliszczach starego miasta ,ktore istniało w dawnych czasach ..
Wokół kwitły drzewa ;wisnie ,sliwy ,jabłonie,brzoskwinie ..wysokie ozbobne trawy ..() Ogrod znajdował sie w dolinie ,widziałam w oddali olbrzymie drzewa okalajace ogrod ,jak i skrawki starych murow na ktorych rownież rosły kwitnace drzewa :)
Przechodziłam przez ten ogrod i czułam sie tak szczesliwa .....
Chciałam ,zeby był przy mnie ktoś bliski...(mimo ,ze ludzie ktorzy tam byli wydawali mi sie znajomi)chciałam zrobic zdjecia ,ale uznałam ze nie bede nikogo prosic o uwiecznienie mnie na tym tle ,a pozostawie w sercu ten obraz .Szłam pierwsza ,a za mna tłum ludzi ..doszlismy do rzeki ,ktora okalała cały ogród.
Poczułam ,ze ktoś sie do mnie przytula ...zapytałam czy jest nowym przyjacielem ...odpowiedziała ,ze jest przyjaciółką .
Rzeka była dosyć głeboka ,a woda w niej była zrodlanie czysta .Powiedziałam do przyjaciółki ,ze jesli chce to moze przejsc jako pierwsza ,a ja jej pomoge jesli by sie okazało ze dla niej jest za głeboko .Weszła jako pierwsza ,trzymajac mnie za reke ,przeszła na drugi brzeg ...weszłam do rzeki trzymajac ją dalej za reke ..stałam w tej wodzie ,przygladajac sie wodzie i kamieniom ktore były w niej ,a słuzyły jako schody ...

Cisza11

Komentarze: 6

1. Ładny sen:)Nie wszystko rozumiem,ale • autor: (2012-01-21 16:18:40)

Ładny sen:)Nie wszystko rozumiem,ale
przyjaciel nie musi sie upiekszać,jest piękny jeśli jest prawdziwym przyjacielem.
A mąż jak się ma znaleźć to się znajdzie to prawda;)

2. Tak Alicja ,przyjaciel nie • autor: (2012-01-25 14:06:32)

Tak Alicja ,przyjaciel nie musi być piekny ,wystarczy ze nim jest .
Ale ,moze moja podswiadomość uwaza inaczej i dlatego we snie zmieniła jego twarz ..może chce odrzucic kogoś ,kto chce mi pomoc.
poddajac w watpliwość jego wyglad .We śnie byłam tego świadoma poniewaz jego usta zaczeły sie jak by rozpływać i dostrzegłam wysiłek jaki wkładał w monencie kiedy mu sie przygladałam ,żeby utrzymać swoj wyglad.Lecz uznałam ,że nie wazne jak wyglada ,ale uczucia ktore w nim wyczuwałam uznałam za szczere i prawdziwe .Ten sen był najdłuższym snem jaki miałam z tych co pamietam , a skrociłam go, bardzo:)..obudziłam sie zlana zimnym potem jak bym brała udział w maratonie :)

3. Wiesz,nie zastanawiaj ty sie • autor: (2012-01-25 14:31:27)

Wiesz,nie zastanawiaj ty sie tak bardzo może,bo cię głowa rozboli. Jak mówi moja koleżanka Jola"samo się wyklaruje". W moim przypadku zbytnie kombinowanie nic nie daje.W moim przypadku tylko zaufanie własnej intuicji działa. A jak jest u Ciebie?

4. :) Moje zaufanie do • autor: (2012-01-25 14:54:15)

:) Moje zaufanie do ludzi w zeszłym roku legło w gruzach i srogie baty zebrałam ,wiec teraz niestety ale samo sie "dmucha na zimne "choć oczywiście intuicja podpowieda ,ze powinnam zaufac ,ale ta podswiadomosc ...coz , z nia tak to jest ..

5. Wiesz co,a co sądzisz • autor: (2012-01-25 15:13:41)

Wiesz co,a co sądzisz o stwierdzeniu "umiesz liczyć,licz na siebie"? Jak ktoś pomoże to miło,ale nie ma co za bardzo na to liczyć:))Chodzi chyba o wyczucie samej siebie,co myślisz?

6. Wiesz .to moja dewiza • autor: (2012-01-25 16:07:46)

Wiesz .to moja dewiza :) ,jednak są sytuacje ,ze samemu trudno coś ogarnąć i miło jak sie znajdzie ktoś kto potrafi zrozumiec i pomóc .
A czesto zwykłe wysłuchanie jest pomocne ....lecz ..no własnie ..trzeba mieć zaufanuie do tej osoby ,żeby zdradzić np.swoje "tajemnice ".