Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-04-29

Wojciech Jóźwiak

Odfejzbukować?

Wyfejzbukować się? Odfejzbukować? Coraz bardziej podoba mi się ten pomysł. „Jestem na Facebooku” lub może raczej „należę do Facebooka” cztery lata i bilans jest ujemny! Co mi dał Facebook? Odnowiłem kontakt – bardzo bardzo luźny – z kilkoma osobami z dawnych czasów, które gdzieś w tym czasie poznikały. Dowiedziałem się o istnieniu kilku portali – ale być może gdybym nie czytał Facebooka, znalazłbym je i tak, inaczej.

Największy plus, to obserwowanie w działaniu niewątpliwie wyższej technologii internetowo-komunikatorowej niż ta, do której byłem przyzwyczajony przed Facebookiem. Trzy facebook'owe wynalazki tu wymienię: (1) „pisanie na wierzchu”, czyli natychmiastowa i widoczna gotowość strony do pisania na niej; (2) „żywy suwak”, czyli samoczynne ładowanie się strony w miarę jej przewijania w dół: suwakiem lub page-down'em; (3) „jedzenie stron”, czyli automatyczne przetwarzanie tekstu i (ważniejsze!) zdjęć-grafik strony, której adres się wkleja, tak aby uczynić na jej podstawie zgrabny cytat-zajawkę.

Minusy: ponawiające się napady wk...enia na „filozofię” FB, której nie pojmowałem, nie domyślałem się, nie chwytałem. Coś chcę zrobić – i od razu się dzieje nie tak, jak moja sieciowa intuicja podpowiada. (Bez FB na pewno będę mieć spokojniejszą głowę.)

FB nie dał mi, chociaż obiecywał, poznania ciekawych ludzi, a właściwie, nie ich samych, tylko mówiąc technicznie, nadawanych przez nich treści. No, nazwijmy to: osobowości medialnych. Dzięki FB poznałem – przez te 4 lata i na tle 958 (obecnie) FB-znajomych – dwóch, słownie dwóch ludzi mających coś ciekawego do powiedzenia – podkreślam: których zapewne nie poznałabym inaczej; nie poznałbym gdyby nie FB. Oczywiście, uhonoruję ich tu wymieniając ich z imienia, są to Radek Oryszczyszyn i Igor Czajka. Oczywiście osób, których opinie są warte czytania i śledzenia jest wiele, wiele więcej – tyle, że poznałem ich poza FB.

FB jest – gdyby zaklasyfikować go z grubsza do któregoś z internetowych gatunków – lista dyskusyjną (bardzo rozbudowaną). Ale ja na tej liście nie znalazłem prawie żadnej sensownej i kształcącej dyskusji! Prawie żadnej wymiany myśli, która byłaby warta tego, by się w nią włączyć. Prawie żadnej, bo wyjątków bywało może dwa na rok.

Facebook ściśle należy do „lewej Ameryki”. (Lewej nie od lewicy tylko od lewizny). Należy do tej samej serii, co kreskówki i disneylandy Disneya i show'y Michaela Jacksona. Jest to technologiczna perfekcja spleciona z infantylnością treści i ducha. I ten infantylizm jest moją z FB kością niezgody.

Kiedy kilka lat temu wprowadzałem częściową płatność Taraki, wyżej wspomniany Radek Oryszczyszyn zaoponował, że to nie przejdzie, że płacenie za otwieranie stron jest przeciwne wolnościowemu duchowi Internetu. (Częściowa płatność Taraki „przeszła”...) Tymczasem Facebook oferuje inny rygor niż myto: ogradza się nieprzezroczystą ścianą, przez którą przejdziesz, PŁACĄC – tyle, że inną walutą: płacąc intymnymi informacjami o sobie. I to jest mój drugi zarzut, większy od tamtego. Kiedy otwierasz stronę, FB cię wita: napisz, „co teraz myślisz”? A co jakiś czas bezczelnie zachęca: dopisz, którą szkołę kończyłeś?... Gdzie pracujesz?... Z kim jesteś legalnie, albo na kocią? Do tego zdjęcia, zdjęcia żon i dzieci, rozpoznawanie cię i znakowanie na zdjęciach innych, przyuczanie cię do tego, żebyś sam siebie szpiclował, gdzie ostatnio byłeś, na jakiej imprezie, z kim, w którym miejscu, ulubione położenie w gps'ie... Oj, ma cię ten matrix, oj ma.

Jeśli ktoś mi poda kontrargumenty na rzecz pozostania w FB, chętnie się z nimi zapoznam.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 13

1. Wszyscy Krewni i Znajomi Królika • autor: Przemysław Mirecki (2013-04-29 10:48:18)

Zostawiłem na razie swoje konto FB, bo czasem obejrzę zdjęcia rodziny, która mieszka  daleeeeko stąd i nie jest przyzwyczajona do napisania mejla, ale ogłasza rodzinie i przyjaciołom: "Poszliśmy z córką na spacer nad morze. Moje słoneczko wyglądało prześlicznie" .. i tu zdjęcie happy family. Nie widzimy ich na codzień, więc taki kontakt jest sympatyczny.
Ale do listy rzeczy wkurzających i ceny, którą płaci użytkownik FB dodałbym:
1) zgoda na wykorzystanie zamieszczonych przez Ciebie zdjęć i informacji przez FB nawet wtedy, kiedy już się wyrejestrujesz (chyba, że się zmieniło odkąd zakładałem konto parę lat temu)
2) Jak dopiszę tytułowego Królika do listy znajomych, to przychodzą mejle i pytają czy znam może znajomych z jego listy i ....itd.

Jak automat pyta mnie poprzez za pomocą e-mail: "Czy znasz Igora, Annę i osiem innych osób?", to od razu sobie myślę, że nie znam ani Igora, ani Anny, ale owszem - znam osiem innych osób, przy czym, na pewno poza FB :)

2. Jest sposob!! • autor: (2013-04-29 11:59:09)

Ale przeciez jest prosty i poki co legalny sposob na te dobrowolna inwigilacje!
KLAMAC, KLAMAC KLAMAC!!!
Nalezy wypisywac niestworzone historie, bzdury, wizje jak z goraczki, a to ze jestem w zwiazku z drzewem (zalozyc mu profil!), a to, ze skonczylem szkole dla kosmonautow na Marsie, lub ze mieszkam w grzybie. Przeciez ONI az prosza sie o to. Prosza o bombe megabitowa ktora i tak rosnie, ale mozna to przyspieszyc i zatkac ich na dobre. Pandemoneon informacyjny nadchodzi, nie stoj bezczynnie : )

[foto]3. Ha ha • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-04-29 12:04:01)

Ha ha! Pokaż mi swój FB-profil, Inqbusie, sprawdzę, czy jesteś ożeniony (zamężna?) z drzewem :)

4. Skoro... • autor: (2013-04-29 12:19:33)

...mam podac SWOJA metode, to ja zalatwilem to tak.
Z Fejzbuka nie korzystam.
Zalozylem profil z moim prawdziwym imieniem, nazwiskiem i data urodzenia, aby nikt sie pode mnie nie podszywal. I nigdy go nie odwiedzilem : )
Natomiast gdybym mial korzystac z tej inwigilatorni, to klamalbym wszedzie. Oczywiscie ONI maja swoje metody, np sledzenie ruchu, dzieki ktorym i tak zbieraja informacje, ale po co IM to ulatwiac.
Klamanie na fejzbuku (i nie tylko) jest UCZCIWA metoda. ONI nie skladaja oswiadczen, ze zachowaja prywatne info w tajemnicy (handluja nim) a ja nie skladam oswiadczen, ze bede mowil prawde.
To samo dotyczy oczywiscie innych wrogich ludziom tworow, ale to osobny temat.

[foto]5. Złośliwy sobowtór? • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-04-29 13:37:44)

Hmmm... To jeszcze może być tak, że ja się z FB wypiszę, a ktoś przyjdzie i na moje imię nazwisko datę urodzenia itd założy nowego Jóźwiaka, mojego złośliwego FB-sobowtóra?
To może lepiej się nie wypisywać?
Ten FB to taka "guma guma do żucia nie do zjedzenia nie do wyplucia", jak kiedyś śpiewała  Krystyna Janda?

[foto]6. Pełno sobowtórów • autor: Alexandramag (2013-04-29 16:10:49)

Witam!
Myślę, że lepiej nie wychodzić z fejzbuka, bo rzeczywiście mogą tutaj tworzyć się sobowtóry. Niektórzy ludzie specjalnie robią sobie po kilka profili, albo z takimi samymi zdjęciami, albo z fałszywymi danymi. Czasem można się uśmiać, bo koleżanka sama zakłada profil na którym ma np. 100 lat. Jest też w sieci fejzbukowej pełno oszustów. Ale po  to mamy intuicję, by specjalnie reagować na ich propozycje. Najważniejsze mieć własne zdanie i trochę dystansu do tego co robimy.
alexandramag

7. Guma • autor: (2013-04-29 16:11:11)

Fejzbuk smierdzi od poczatku, zarowno jawnie jak i ukrycie, pisalem kiedys tutaj, w komentarzu, ze ktos postawil te firme na nogi, bo przez lata przedla dosc cienko. No a teraz ten ktos ciagnie profity. Tu jest ciekawy filmik; dziennikarz oczywiscie mowi tyle ile moze, ale warto posluchac:

http://www.youtube.com/watch?v=2Ck-dr6zsfg

http://www.youtube.com/watch?v=vmet77w7Rrg

Pan Cukierberg stosuje normalna w przyrodzie metode mimikry - jestem smaczny, zjedz mnie - a w srodku "guma do zucia" : )

[foto]8. FB i wynalazki • autor: Kahuna (2013-04-30 11:42:13)

Moim zdaniem FB jako narzędzie promocyjne firmy, projektu, wydarzenia jest czymś "doskonałym" w rozumieniu zasięgu. Kontakt z zadowolonymi (lub wkurzonymi :) klientami. Opinie o produktach, usługach, koncertach. Wszystko wspaniale. Nie ogarniam zupełnie ekshibicjonizmu prywatności. Już na wstępie takie zestawienie budzi niechęć. Publiczna prywatność? FB nigdy nie miałem. NK miałem przez 2 miesiące. Przyszedł niestety moment, gdy 11 letni syn sąsiada zaprosił mnie do swojego grona znajomych. Nie przyjąłem zaproszenia (w końcu nie byłem z nim w żadnej klasie :). Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu po paru dniach, przy okazyjnym "dzień dobry" dostałem "wiadro pretensji" od małoletniego przedstawiciela dzieci neostrady. Ta kropelka przelała zaś moje wiadro :-) odporności. Bo przecież idea NK była zupełnie inna. Nie chodziłem do klasy z tysiącem osób :)))

[foto]9. FB jako promotor • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-04-30 16:07:47)

Zgadzam się, Arku. Dlatego nie mam zamiaru wycofywać Taraki z FB, przeciwnie, cieszę się, że obecnie strona Taraki na FB rozruszała się - tzn. Alicja i Janek tę stronę bardzo ładnie rozruszali.

[foto]10. Ja tam nie narzekam na Facebooka • autor: Jan Szeliga (2013-05-04 09:53:34)

Dzięki Facebookowi poznałem najpierw wirtualnie wiele ciekawych ludzi z którymi następnie spotkałem się w realnym świecie. Odnalazłem tutaj też wiele osób, które poznałem wcześniej w innych okolicznościach.
Dla mnie Facebook jest doskonałym źródłem w szybkiej komunikacji z bardzo dużą ilością osób. Gdybym miał do każdej z tych osób wysyłać oddzielnego maila lub dzwonić, to musiałbym poświęcić na to dużo więcej czasu. A tu wystarczy napisać coś na tablicy czy na jakiejś grupie i już wszyscy wszystko wiedzą.
Natomiast co do prywatnego ekshibicjonizmu , to każdy sam decyduje o tym co na swój temat chce powiedzieć , jakie swoje zdjęcia pokazać i ile czasu spędzać w tym "wirtualnym" świecie. Nie ma tu żadnego przymusu.

11. G+ alternatywą dla fb • autor: (2013-05-04 20:25:32)

Wojtku czytając wady fb jakie wymieniłeś przyszły mi na myśl dwie rzeczy.
1. mamy podobne oczekiwania wobec portali społecznościowych.
2. ja znalazłem alternatywę dla fb w mało popularnym w Polsce Google+ .
Cóż to jest Google+ (w skrócie G+)?
To jest wizja portalu społecznościowego słynnego giganta od wyszukiwarki.  W Polsce wciąż bardzo mało popularny, ale ja akurat znajduje w nim to czego potrzebuje, tzn:
Wąskie grono znajomych, których mogę podzielić na kręgi zainteresowań, które nas łączą. Dyskusje są merytoryczne. Na G+ nikomu do głowy nie przyjdzie wrzucać swoich sweet fotek (czy sweet komentarzy)> Przynajmniej nikomu z moich znajomych.
Ogarnięcie portalu od strony technicznej może być trochę wymagające, choć staje się coraz bardziej intuicyjne. 
I właściwie każdy kto ma pocztę na Gmailu ma możliwość interesującej synchronizacji swojej poczty z tym portalem.
To tyle, jeśli w ogóle potrzebujesz społecznościówki, to warto przyjrzeć się G+.
Uściski serdeczne!
P.


[foto]12. Lans • autor: Terravis Wiktor Rumocki (2013-05-04 23:03:03)


Swego czasu na Tarace Inqbus zauważył, że przed erą FB miejscem lansu było uważane za artystyczne i elitarne myspace (od pewnego momentu trochę zapomniane) i moim zdaniem jako tuba promocyjna takiej strony jak Taraka nadawało się do tego celu być może najlepiej z istniejących portali społecznościowych - dlatego, że przyciąga do siebie różnych niepokornych oryginałów. A to właśnie wśród takich osób szukać należy potencjalnych czytelników i autorów Taraki.

[foto]13. Lans • autor: Terravis Wiktor Rumocki /Splendor Solis (2013-05-04 23:03:03)


Swego czasu na Tarace Inqbus zauważył, że przed erą FB miejscem lansu było uważane za artystyczne i elitarne myspace (od pewnego momentu trochę zapomniane) i moim zdaniem jako tuba promocyjna takiej strony jak Taraka nadawało się do tego celu być może najlepiej z istniejących portali społecznościowych - dlatego, że przyciąga do siebie różnych niepokornych oryginałów. A to właśnie wśród takich osób szukać należy potencjalnych czytelników i autorów Taraki.

[foto]14. Myspace i G+ • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-05 00:03:29)

Terravisie, co do Myspace" znałem je jeszcze z czasów jego świetności, ale zasada działania tego serwisu była zawsze dla mnie niejasna.

Pawle, co do G+: chcialem się tam zapisać, tym bardziej, że mam konto na Gmailu, w GoogleGroups i G.Analitics. Ale nie zapisałem się, ponieważ na tamtych kontach jestem pod nickiem, a w G+ Google chciały mnie zmusić do przejścia na imię i nazwisko. W życiu!