Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-05-21

Marianna

obóz pracy

Miałam za zadanie przedostać się do obozu pracy w Korei Północnej i dostarczyć jakieś ważne mikrofilmy. Do środka dostałam się bez większych problemów, bo miałam jakieś fałszywe dokumenty. Byłam przedstawicielem międzynarodowej organizacji. W końcu spotkałam się z osobą, która była moim „kontaktem”. Kiedy starałam się jej dyskretnie przekazać przesyłkę, mężczyzna ten zachowywał się bardzo nieporadnie i nieprofesjonalnie. Był jakiś taki podekscytowany całą tą sytuacją, że nie bacząc na obserwującą nas „przypadkową” dziewczynkę, zaczął oglądać przekazaną mu paczuszkę. Mała Koreanka niby to bawiła się jakąś lalką (wyglądała na lekko upośledzoną istotę - miała taki trochę demoniczny wyraz twarzy dziewczynki z horrorów), ale w rzeczywistości bacznie obserwowała całą sytuację. Na początku nie byłam jednak pewna, czy ona widzi i rozumie co się dzieje. Strasznie się jednak denerwowałam, że zaraz nas zdekonspiruje… Później pojawili się jacyś inni więźniowie, którym rozdałam wszystko to, co miałam  przy sobie: jakieś gumy do żucia, tabletki przeciwbólowe, itp. W pewnej chwili do pomieszczenia wpadł strażnik i zaczął wrzeszczeć, żeby ktoś, komu wręczyłam kefir, natychmiast go oddał. Kobieta zaczęła płakać, protestować, ale strażnik wszystko odebrał… Spędziłam w tym pomieszczeniu noc, ale nie zmrużyłam oka, bo upośledzona dziewczynka wciąż mnie obserwowała, a ja zorientowałam się, że ona nie jest człowiekiem, tylko jakąś dziwną istotą, która może przeniknąć moje myśli i wtedy dowie się kim jestem. Dziewczynka w ogóle nie spała, a jej jedynym zadaniem było pilnowanie mnie. W tym śnie bardzo bałam się zasnąć, bo się obawiałam, że jak się obudzę, to się okaże, że nikt już nie będzie pamiętał kim jestem i będę musiała zostać w tym obozie jako więzień. 

Marianna

Komentarzy nie ma.