Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-07-21

Mirosław Piróg

O wściekłości

Dzisiaj chciałem tylko przytoczyć słowa jednego z moich znajomych, który moim zdaniem dobrze, a nawet bardzo dobrze oddaje lęki i zatroskanie współczesnych, świadomych rodziców: „To moje (młodsze) dzieci – właśnie kończą 6 i 10 lat … kiedy patrzę na nie – zastanawiam się, czy uda im się dożyć mojego wieku zanim się ugotują w kotle Planeta Ziemia. I czy przed śmiercią nie zrobią klimatycznej rzezi „wołyńskiej” swoim dziadom i rodzicom za los jaki pazerni przodkowie im (dosłownie) zgotowali … przemawia przeze mnie też moja bezsilna wściekłość na taki stan rzeczy”. Buntują się dzieci (Greta Thunberg stała się tego symbolem), buntują się rodzice, a świat toczy się dalej ze śmiertelną bezwładnością. Ilu ludzi musi się wściec, by coś się zmieniło?

Mirosław Piróg

Komentarze: 3

1. Ja nie widzę... • autor: Vivien (2019-07-24 23:59:59)

Ja nie widzę wśród swoich znajomych ani zatroskania, ani wściekłości. Raczej obojętność i małe zainteresowanie tematem. Złość prędzej kierują na mnie, bo psuję im dobre samopoczucie, mówiąc, że mamy problem... Sama czuję smutek i bezsilność,kiedy patrzę na to, co się dzieje. Tym większy, że nikogo poza mną to nie obchodzi, przynajmniej w moim środowisku. Nawet znajomi działkowcy uważają, że to tylko kolejna susza, jakich już było wiele w przeszłości. Podsyłam artykuły, audycje... Wszystko na nic. Nawet nie chcą do tego zajrzeć :-(

[foto]2. U mnie podobnie • autor: Arkadiusz (2019-07-25 11:04:39)

Znajomi i ludzie w pracy nie przejmują się tym.  Na mnie mówią Kasandra albo "ten znowu swoje". Ja odczuwam przygnębienie myśląc o przyszłości swojego 11-letniego syna  i prawdę mówiąc pozwalam mu obecnie na więcej niż normalnie bym pozwolił, bo przecież nie wiem jak długo nacieszy się dobrodziejstwami cywilizacji. Trochę go psuję przez to :-) 

[foto]3. Tylko ci bardziej... • autor: Mirosław Piróg (2019-07-26 17:30:02)

Tylko ci bardziej świadomi czują cokolwiek - złość, smutek, a czasem i rezygnację. Reszta trwa w błogiej nieświadomości, bo przecież nic ani nikt nie może naruszyć równowagi świata. Napiszę więcej o tym w niedzielę.