Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-09-02

Mirosław Piróg

O wojnach

Osiemdziesiąt lat temu wybuchła II wojna światowa. Ludzkość, zaszokowana okropnościami I wojny światowej uważała, że była ona ostatnią z wojen. Jakże się myliła. Mnie podoba się koncepcja, że I wojna światowa, pełen chaosu i narastania ideologii okres międzywojenny i II wojna to swego rodzaju kolejna wojna trzydziestoletnia, którą tym razem rozlała się na cały świat. Nazwano ją największą katastrofą nowożytnej Europy. Moje pokolenie ma szczęście – od ponad siedemdziesięciu lat w Europie (przynajmniej Zachodniej) trwa pokój, ba!, zdążyli już narodzić się i umrzeć ludzie nie znający wojny. Ale wszystko ma swój koniec, szczególnie dobre rzeczy.

Kiedyś wojny toczono o dostęp od bogactw naturalnych. W dzisiejszych czasach wojny będą toczne z powodu braku tych bogactw. Weźmy jako przykład coś tak oczywistego i dostępnego dla nas jak woda. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że już dziś ponad 2 miliardy ludzi ma utrudniony dostęp do wody pitnej. Ciężko nawet sobie wyobrazić funkcjonowanie społeczeństw w warunkach niedoboru tego absolutnie podstawowego zasobu. Kryzys klimatyczny już teraz jest wyzwalaczem konfliktów zbrojnych, jak to pokazuje przykład Syrii. Pentagon głosi, że zagraża on bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych. Zarzewiem katastrofy będzie też oczekiwany już wkrótce globalny kryzys ekonomiczny. Obecnie, na przykład w Afryce, istnieją tzw. państwa upadłe. Możliwe, że ów regres społeczeństw państwowych rozciągnie się na całość planety.

Ponadto, ludzie tak naprawdę nie lubią pokoju. Dla mnie w kwestii genezy wojen najistotniejszy jest czynnik psychologiczny – wojny są zakorzenione w naturze człowieka. Koniec wojen może nastąpić tylko z końcem ludzkości. Zbyt długi okres gnuśnego pokoju wyzwala w ludziach najgorsze instynkty. Jak pisał C.G. Jung: „Przecież to nic innego, jak tylko psyche ludzka wszczyna i toczy wojny, a nie świadomość człowieka. Świadomość lęka się, ale nieświadomość, w której zawierają się zarówno dziedzictwo epoki barbarzyństwa, jak i duchowe dążenia praojców, powiada człowiekowi: ‚Już czas na wojnę. Już czas zabijać i niszczyć!’ I człowiek słucha tego głosu”. A siedemdziesiąt lat pokoju to aż nazbyt długo.

Mirosław Piróg

Komentarze: 9

1. Co do wojny długotrwałej... • autor: JSC (2019-09-02 12:36:20)

Raczej nie była 30-letnia tylko jest 100-letnia, bo II  WŚ skończyła się Żelazną Kurtyną, która skończyła się krótką przerwą przed wojną z terroryzmem. 
Co do pokoju w Europie... to trzeba przypomnieć jego zakłócenia w postaci: 
- krwawego rozpadu Jugosławii... Kosowo do dzisiaj jest nękane licznymi prowokacjami
- oderwanie Krymu i Donbasu od Ukrainy oraz chaos temu towarzyszący
- napływ migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, którego węzły to: 
  - Lampedusa 
 - zadyma na granicy serbsko-węgierskiej 
  - dzóngla w okolicach Calais
Swoją drogą jest jeszcze jedna dzóngla, która mimo nikłego rozgłosu powinniśmy być żywotnie zainteresowani... ta dzóngla to Brześć
 - turecki Krym 2.0 na Cyprze Południowym... https://biznesalert.pl/turcja-cypr-ropa-gaz-ue-energetyka/
PS. Edytor postów prosi się o wojnę ze mną.

[foto]2. Wojny trzydziestoletnie • autor: Edward Kirejczyk (2019-09-02 16:01:36)

W trakcie wojny trzydziestoletniej nikt jej za taką nie uważał. Postrzegana była jako ciąg dwustronnych konfliktów, o znacznie krótszym przebiegu. Dopiero po upływie pewnego czasu od pokoju westfalskigo uznano to za jeden długotrwały, paneuropejski konflikt zbrojny. 
Podobnie dwie wojny dwudziestowieczne początkowo były bezdyskusyjnie widziane osobno. Dopiero od niedawna postrzegane są przez coraz liczniejszych polityków, historyków i pasjonatów, jako jedna wojna z dwudziestoletnim zawieszeniem broni, na uzupełnienie zasobów ludzkich i rzeczowych, przezbrojenie armii i odnowę zdruzgotanego morale. Kto się z tym nie zgadza, niech zakreskuje na mapach konturowych sojusze z I i II w. św., a potem je porówna. Kto wygrał, kto przegrał? W obu odsłonach bezsprzecznie przegrała Europa Zachodnia*. Zwycięscy to USA w I w., USA i Rosja (a później państwa kolonialne) w II. wojnie, no i jak zawsze - państwa neutralne.
Co z III w.? Dominacja USA i Rosji kończy się. Pora na nowy podział świata. Kupujmy akcje kopalni surowców strategicznych i zakładów zbrojeniowych**!
---------
* Kto nie wierzy, że Wlk. Brytania przegrała I w. św., za karę niech przeczyta fundamentalne dzieło J. M. Keynesa.
**Da się to zrobić w Polsce, choć pierwsza taka operacja może pochłonąć cały dzień.

3. Już w tylko w czasie II WŚ doszło do wielkiego odwrócenia sojuszy w wykonaniu ZSRR... • autor: JSC (2019-09-02 17:02:59)

zatem podtrzymuję, że mamy wojnę 100-letnią.

[foto]4. Wojenny entuzjazm • autor: Edward Kirejczyk (2019-09-02 18:28:50)

Rzeczywiście jest coś w tej psychologicznej potrzebie wojny, wynikającej ze zbyt długiego pokoju. Klasycznym przykładem była I w. ś. Rząd francuski cieszył się ze śmierci J. Jauresa i rozważał internowanie jego towarzyszy na czas wojny. Niepotrzebnie. Na froncie na ogół spisali się bohatersko. Socjalista B. Mussolini walczył o pokój, do czasu aż trafił na front, skąd wrócił jako bohater pokryty bliznami. W Anglii ochotnicy zapisywali się do wojska całymi klasami szkolnymi, a przymusowy pobór rekruta nie był potrzebny przez kilka pierwszych lat wojny. Itd. itp. 
Przyczyny wojen są szersze, niż tylko dostęp do surowców. To również dostęp do rynków zbytu (wojna o ucho Jenkinsa, albo opiumowe), strefy wpływów, pozycje strategiczne, pobór haraczy i diabli wiedzą o co jeszcze. "Czy pochód ten ma na celu zabór całej Polski, czy pewnej części tylko? Kawałka Polski niewartego garnca monet i za tyle nie wziąłbym go w dzierżawę. To pewnie bronić go nie zechcą? Już są tam ze swym wojskiem." (cytat "Hamleta" z pamięci, w razie potrzeby odnajdę wierne tłumaczenie). Czy to jeszcze jeden opis wojny wynikającej z potrzeb psychicznych Wysokich Wojujących Stron?

[foto]5. Wojny wygasły, bo wyszły poza ludzką percepcję • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-09-03 10:14:17)

Wojny były atrakcyjne dla mężczyzn, kiedy były zmysłowe, namacalne, przekładały się na napięcia w mięśniach. Kiedy można było wroga "za kark wziąć i strącić go z gór". Wtedy wojna zaspokajała u mężczyzn, zwłaszcza młodych, potrzebę bijatyki. Wojna mało różniła się od ustawek -- zob. np. https://youtu.be/9QE9w2j6lLI?t=6 -- tam widać ludzką-męską naturę. Jednak wojna stopniowo wyszła poza ten zakres percepcji, który może być kojarzony z bijatyką. Przestała być zmysłowa i mięśniowa. Czy "junak" może mieć jakąkolwiek satysfakcję, że gdzieś na kogoś zostaną wystrzelone rakiety? (Co to jest rakieta?) Wojny zrobiły się abstrakcyjne i intelektualne i to je wygasiło, ponieważ słabo zazębiają się z męską mięśniową naturą. Temat długi, tu tylko sygnalizuję.

6. @Up • autor: JSC (2019-09-03 14:00:14)

Zwłaszcza, że niedawne wyczyny Rosjan w postaci ostrzału Kalibrami obozowiska Talibów i Amerykanów w postaci rakietowania lotniska Szajrat i rzekomej fabryki broni chemicznej ośmieszyła tą broń. Może dlatego usiłują wstawić do swoich pocisków silniki nuklearne? Jak nie da rady zabić to niech przynajmniej postraszy... https://polskatimes.pl/rosja-przyznaje-eksplozja-w-bazie-rakietowej-to-wybuch-nuklearny-promieniowanie-w-normie-media-mieszkancy-zaopatruja-sie-w/ar/c1-14344235

[foto]7. Rakieta • autor: Edward Kirejczyk (2019-09-03 14:09:03)

Rakieta jest ewidentnym symbolem fallicznym. Podobnie jak grzyb atomowy - orgastycznym. Ale gazy bojowe i drony są rzeczywiście niegodne gentlemana. 

8. Demony przyszłej wojny • autor: Retro-Mars-w-Pannie (2019-09-10 09:56:39)

Panie Mirosławie, lubię czytać pańskie teksty, ale mam wrażenie, że tym razem zabawił się Pan w proroka wojny. Czasem można odnieść wrażenie, że niektórzy faktycznie podświadomie tej wojny pragną. Ja pamiętam już w latach 90. jakie było oczekiwanie na III wojnę światową - co po niektórzy prekognici o rzekomych uzdolnieniach ezoterycznych rozwodzili się nawet nad szczegółowymi opisami tego, co się stanie na początku nowego tysiąclecia. A gdy proroctwa się nie ziściły, to zaczęły się teorie, że wojna trwa cały czas, tyle że "na planie astralnym".

Może trzeba spojrzeć na to inaczej - niekoniecznie walka musi przybierać postać I czy II wojny światowej, które były reliktem tamtych czasów. Może współcześnie bardziej adekwatna jest jednak globalna wojna gospodarcza, która trwa cały czas. Pewien kontrowersyjny polityk rzucił swego czasu dwie tezy:
1. Gdyby Adolf Hitler i Józef Stalin mieli do dyspozycji telewizję i internet, to nie musieliby robić tych wszystkich okropności.
2. Paradoks niebezpieczeństwa bomby atomowej jest taki, że dzięki niej... nie ma otwartego konfliktu zbrojnego i III wojny światowej, gdyż każdy posiadacz boi się jej użycia, mając świadomość, jakie mogą być tego skutki.
Może coś jednak w tym jest...

[foto]9. Ma Pan rację.... • autor: Mirosław Piróg (2019-09-10 17:47:26)

Ma Pan rację. Może to nie być wojna Stalina i Hitlera. może to, co jest nader prawdopodobne, być pełzający konflikt, globalna wojna gospodarcza - która będzie dla jednych źródłem bogactwa (jak np. II  wojna światowa do USA), a dla innych nędzy. Oczywiście biorę jeszcze pod uwagę kryzys klimatyczny, który dotknie wszystkich. A nawet najbogatsi nie mogą jeść pieniędzy.