Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-04-14

Mirosław Piróg

O trzech reakcjach na kryzys klimatyczny

W obliczu zagrożenia organizm zwierzęcy ma trzy podstawowe sposoby reakcji, będące automatycznymi działaniami samozachowawczymi. Dwa pierwsze to walka albo ucieczka. Gdy jednak ani pierwsza ani druga nie są możliwe, wybierany jest trzeci sposób – znieruchomienie. Zwane fachowo tonicznym bezruchem, znieruchomienie jest ostatnią deską ratunku. Czyni tak na przykład mysz pochwycona przez kota. Udając martwą powoduje, że drapieżnik traci nią zainteresowanie. Koty nie jedzą padliny, więc mysz ma szansę przeżyć. Ważną funkcja tonicznego bezruchu jest także analgezja, powodująca utratę czucia. Czas zwalnia, a strach czy ból przestają istnieć. Gdyby mimo wszystko kot zjadł mysz, to jej ból i cierpienie dzięki temu będą mniejsze. W sytuacji bez wyjścia udawanie martwego jest wypróbowaną strategią ewolucyjną.

Te trzy wzorce zachowania można odnieść do ludzkości postawionej dziś przed groźbą zagłady spowodowanej przez globalny kryzys klimatyczny. Obserwujemy je w różnym natężeniu w całej populacji. Niektórzy walczą, zamieniając swoje zwyczaje konsumpcyjne i szerząc wiedzę o zmianach klimatu. Inni, zwani denialistami, uciekają od problemu, negują dane naukowe, twierdzą, że kryzys klimatyczny to nic innego jak spisek naukowców. Trudno mi jednak uciec od wrażenia, że większość ludzi wybiera trzeci sposób. Trwają niczym mysz w kłach kota mając nadzieję, że wszystko się ułoży. Mają niejaką świadomość tego, co ich czeka, wszelako wybierają trwanie przy status quo kompulsywnej produkcji i konsumpcji. Wybierają business as usual, kontynuując zachowawczo swe dotychczasowe działania, pomimo ich niszczącego wpływu na planetę.

Ten trójpodział wskazuje, jak głęboko w naszej zwierzęcej naturze są zakorzenione reakcje nawet na najstraszniejsze zagrożenia. Człowiek jest centaurycznym zlepkiem twórczej świadomości, ulokowanej w korze nowej, i odwiecznych odruchów płynących z głębszych partii mózgu. Ta mózgowa prowizorka, typowa dla pracy procesów ewolucyjnych, okazuje się dziś zabójcza dla homo sapiens. Świadomość człowieka jest osadzona na pierwotnych podstawach, które dobrze funkcjonowały w realiach świata zwierzęcego. Sięga wprawdzie ogólności niedostępnej dla zwierząt, ale zarazem nie może się wyzwolić z tak dla nich charakterystycznej partykularności. Dzięki swoim zdolnościom intelektualnym rozwinęliśmy cywilizację, jednak nasze emocje nie nadążają za postępem technicznym. Przekształcamy świat zewnętrzny, zapominamy o wewnętrznym. Jesteśmy najbardziej inteligentnym gatunkiem w historii Ziemi i zarazem najbardziej destrukcyjnym.

Mirosław Piróg

Komentarze: 3

[foto]1. Jedna z możliwych przyczyn mysiego znieruchomienia • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-04-17 10:50:05)

Że ludzkość na zagrożenie (w jakiejś przyszłości: śmiertelne) kryzysem klimatycznym odpowiada mysim znieruchomieniem, może mieć w tle za jedną z przyczyn niedawne (i wciąż przecież trwające, aktualne!) doświadczenie zimnej wojny i zagrożenia zagładą w wyniku wojny nuklearnej. "Ludzkość", a raczej "ogólny dyskurs" nauczyli się żyć i funkcjonować, i praktykować business as usual przy zagrożeniu "naciśnięciem guzika". Towarzyszyła temu niepisana umowa, że "o tym nie mówimy" -- nie straszymy się niepotrzebnie. Na zasadzie, że "my dżentelmeni wiemy, że w każdej chwili nasi rządzący mogą jąć naciskać guziki, od czego my, nasze kobiety, dzieci, domy, kariery i dorobki pokoleń wyparujemy (jeśli będziemy szczęśliwi być w epicentrum) lub pomrzemy w długich & strasznych mękach (otherwise) -- ale udajemy, że wszystko jest w porzo."
Ta strusio-mysia taktyka okazała się sukcesem! Atomowa wojna supermocarstw szczęśliwie nie wybuchła. (Pomijane jest to, że instalacje atomowe stoją przygotowane i jest ich więcej niż kiedyś.) Stąd wynikł wniosek, że najlepiej nic nie robić i wszystko jakoś się ułoży. Być może, jest to wniosek ogólnoludzki, ogólnoświatowy.

[foto]2. Tak, jak dotąd... • autor: Mirosław Piróg (2019-04-17 19:06:47)

Tak, jak dotąd okazała się sukcesem. Ktoś złośliwy by rzekł, że życie też jest sukcesem - do momentu śmierci. A nic nie robienie wydaje się być pierwszą strategią w kontakcie z niebezpieczeństwem - oczywiście, jeśli jest nim drapieżnik. Co do ludzi, to oni sami są własnymi drapieżnikami i efektów owej strategii wypada nam czekać. Globalne zmiany klimatyczne też mają poza tym to do siebie, że  są pobudzane przez sprzężenia zwrotne, nad którymi chyba już tracimy kontrolę, a zatem wszelka strategia powoli bierze w łeb. 

3. Bardzo ciekawy tekst ! • autor: Jarosław Koziński (2019-04-18 14:42:56)

Przeczytałem jednym tchem. Pozdrawia uczeń Profesora Burlikowskiego.