Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-07-28

Mirosław Piróg

O trudnej nadziei

Aktywistka, buddystka i ekofilozofka Joanna Macy napisała kiedyś: „Ten moment naszego bycia na Ziemi charakteryzuje nie fakt, że jesteśmy na drodze do zniszczenia świata – bo nie od dziś na niej jesteśmy – ale raczej fakt, że zaczynamy się budzić. Tak jakbyśmy przebudzali się z trwającego tysiąclecia snu i budowali nową relację ze światem, z samymi sobą i z innymi”. Niszczymy świat i się budzimy – czy to nie sprzeczność? Nie. Często bywa tak, że dopiero w perspektywie śmierci bliskich nam osób odnajdujemy w sobie siłę, by odnowić z nimi nasze relacje. Często także dopiero w chwili, gdy dociera do nas, że sami umrzemy, znajdujemy w sobie odwagę, by zacząć żyć. Świadomość końca naszego istnienia jest tym koniecznym impulsem, dającym chęć do życia.

Możliwe zatem, że także w skali planetarnej zachodzi to, o czym pisze Joanna Macy. Ludzkość stoi w obliczu totalnej zagłady swojego dotychczasowego sposobu życia, upadku cywilizacji. Prawdopodobieństwo katastrofy jest ogromne. I to właśnie w obliczu tego zagrożenia budzą się w – zbyt nielicznych jak dotąd – ludziach najlepsze odruchy. Szczególnie młodzi, ów odwieczny zaczyn zmian, domagają się swego prawa do przyszłości. Widzą, że to co oferują im dorośli jako ścieżkę życia, jest tak naprawdę ślepą uliczką. Myślą, jak się wyrwać spod ognia plutonu egzekucyjnego złożonego z ich rodziców. Zdradzeni przez poprzednie pokolenia budzą się. Oby im się udało. Podstawowym prawem życia jest przetrwanie i tylko w tym możemy pokładać nadzieję.

Nie wiem co przyjdzie pierwsze – przebudzenie czy zagłada. Jak na najlepszym filmie akcji emocje rosną wraz z temperaturami notowanymi w miastach Europy i świata. Ścigamy się z krzywymi wykładniczymi, które bezlitośnie pokazują jak wzrasta populacja, eksploatacja paliw kopalnych i minerałów, emisje gazów cieplarnianych, konsumpcja i zanieczyszczenia. Tak samo jest w życiu – nikt nie wie, jaki będzie jego koniec, żałosny czy godny. Niegdyś, w roku tysięcznym, prorocy przepowiadali zagładę świata, opierając swe mniemania o rojenia religijne i numerologiczne. Dziś jest inaczej, stoimy w obliczu bezlitosnych danych naukowych.

Czasu na radykalną zmianę naszego postępowania nie mamy zbyt wiele. Nawet nie słynne już 11 lat. Konkretne plany redukcji emisji CO2 muszą już być gotowe do końca 2020 r. Jeśli to się nie stanie i redukcje nie zafunkcjonują wystarczająco szybko, wówczas przekroczymy granicę bezpieczeństwa i doprowadzimy do całkowitego rozregulowania klimatu i degrengolady cywilizacji. Chciałbym na koniec przypomnieć słowa Václava Havla: „Nadzieją nie jest przekonanie, że coś się dobrze skończy, tylko pewność, że coś jest warte zachodu bez względu na ostateczny wynik”. Dziś ta nadzieja jest trudna, bardzo trudna. Ale, jak napisała Ursula Le Guin, brak nadziei to najpotężniejsze zaklęcie, które czyni z ludzi niewolników.

Mirosław Piróg

Komentarzy nie ma.