Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2020-01-12

Mirosław Piróg

O Robertach klimatu

Poznałem niegdyś mężczyznę imieniem Robert. Powiedział mi, że za młodu lubił wdawać się w gorące dyskusje. Intrygującą cechą tych dyskusji było to, że często oponował swojemu interlokutorowi nawet wtedy, gdy w skrytości swego umysłu przyznawał mu rację. Czynił tak, jak mniemam, z wielu różnych powodów: z młodzieńczej przekory, z chęci afirmacji swojego ego, z pragnienia męskiej rywalizacji – whatever. W tych dyskusjach nie interesowało go dotarcie do jakkolwiek pojmowanej prawdy, czy tym bardziej osiągnięcie porozumienia z przeciwnikiem. Nic poza samą adolescencyjną rywalizacją. Jak to trafnie powiedziała mi pewna mądra kobieta, o pięknym imieniu Alicja, tacy faceci są niczym podlotki. Ledwo to opierzone, nie ma skrzydeł, a chciałoby latać wysoko i dyskutować.

Gdy dziś czytam wypowiedzi niektórych osób negujących zmiany klimatyczne, przypomina mi się ów żałosny Robert. Zawsze mają oni na podorędziu wypowiedzi typu: „Już tak było” i tuziny innych mitów klimatycznych. Już kiedyś nie było zimy, już kiedyś były większe temperatury, już kiedyś było większe stężenie CO2 itd. itp. Na tym opiera się mentalność Robertów klimatu – przeczyć dla samego przeczenia. Oczywiście denializm klimatyczny, tak jak każde zjawisko, ma genezę wieloczynnikową. Ja tu tylko wskazuję na jedną z wielu możliwych przyczyn – niedojrzały umysł, spełniający się tylko w przeczeniu, pozbawiony wiedzy i doświadczenia, z lubością wykorzystujący najgłupszy chyba błąd myślowy, jakim jest argumentum ad ignorantiam.

Robertyzm cechuje moim zdaniem głównie młodych mężczyzn, którzy tak jak nie panują nad swoją fizjologią, zawracając nią w głowie głupim kobietom, tak samo nie panują nad intelektualną maszynką, którą mają w głowie. Większość Robertów zresztą nigdy nie dojrzewa, pozostają wiecznymi chłopcami, szukającymi ekscytujących przeżyć (co jest prawdą także w przypadku wspomnianego Roberta). A cóż może być bardziej ekscytującego niż infantylne trolowanie w internecie? Dobrym przykładem robertyzmu jest stwierdzenie, które ostatnio napotkałem w dyskusji pod jednym z blogów. Jego autor był zdania, że skoro naukowcy nie mają 100% pewności co do antropogenicznego pochodzenia globalnego ocieplenia to nie jest ono „udowodnione”. Typowy efekt działania maszynki intelektualnej, która wyprodukuje dowolne zdanie, byle tylko jej posiadacz zaspokoił swój robertyzm. Strzeżcie się Robertów klimatu i nie wciągajcie się w dyskusje z nimi. Szkoda czasu.


Mirosław Piróg

Komentarze: 7

[foto]1. Słuszna rada • autor: Arkadiusz (2020-01-12 19:35:14)

Przez większą część swojego życia byłem przekonany, że trzeba rozmawiać, ale w ostatnich dniach coś we mnie pękło (czy to wina planet ;-)) i stwierdziłem, że nie daję już rady rozmawiać z denialistami klimatycznymi i z innej dziedziny z miłośnikami tzw. reform sądownictwa. Po prostu brakuje wspólnej płaszczyzny, na której można by się spotkać z Robertami klimatu i Zbigniewami praworządności. Trzeba się skupić na sobie, bo zawsze jest coś do zharmonizowania we własnym świecie.
ps. Uważajcie na Arkadiuszy ezoteryki ;-)

[foto]2. Z myśliwymi też się nie da • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-01-13 13:14:13)

W przypadku tych i innych grup trzeba szukać innych sposobów, które mogłyby okazać się skuteczne.

[foto]3. To prawda • autor: Arkadiusz (2020-01-13 14:15:36)

Trzeba szukać innych sposobów. Napisałem w komentarzu, że trzeba skupić się na sobie, ale oczywiście to grozi poddaniem otaczającego świata ludziom, z którymi się nie zgadzamy. Trzeba głosić to, w co się wierzy i czekać aż szala się przechyli na nasza stronę. Podobno to ma być rok protestów, więc zobaczymy co jest możliwe do zrobienia. 

[foto]4. Ano, zobaczymy co... • autor: Mirosław Piróg (2020-01-13 16:49:21)

Ano, zobaczymy co w tym roku da się zrobić. Ja jak zwykle jestem pesymistą, ale może dam się zaskoczyć.

5. O Sławomirach filozofii. • autor: Tomasz Wasyłyk (2020-02-03 10:08:29)

Z całym szacunkiem, ale:
1. Pokonanie w dyskusji (zapędzenie w kozi róg, tak żeby nie mógł kontynuować) kogoś, kto już został przekonany, to tylko czysta formalność, lub też przysłowiowa "bułka z masłem", jak ktoś lubi.
2. Jakkolwiek dyskusje mogą odbywać się w celu przekonania kogoś, to większym pożytkiem z dyskusji, jest rozwiązanie, częściowe bądź nie, problemu który tej dyskusji jest przedmiotem. Proces ów odbywa się w ten sposób, że jedna strona broni stanowiska, druga je atakuje.
3. Dlaczego moje osobiste przekonanie do danego stanowiska, miałoby wpłynąć na to które stanowisko reprezentuje w danym momencie? Czyż nie jest godzien szacunku ten, który jest gotów wznieść się ponad własne sympatie i przekonania, uznając ich omylność, bronić tego w co nie wierzy?
4. Biorąc pod uwagę 2. i 3. czy taki "robert klimatyczny", nawet biorąc pod uwagę że powodowany jest tylko chęcią rywalizacji, albo o zgrozo, "zawracania głupim kobietom głowy swoją fizjologią", to jest jednak bardziej pożyteczny, od Abdullahów Klimatycznych, którzy w kółko "Jihad, ludzkość grzeszna, depopulacja, antropocen akbar!".
5. Czy tworzenie pojęcia Roberta Klimatycznego, nie jest jednak wylewaniem dziecka z kąpielą i ryzykowaniem zamknięcia się we własnej sekcie tudzież bańce informacyjnej, na własne życzenie?

[foto]6. Wypada mi się... • autor: Mirosław Piróg (2020-02-03 11:38:38)

Wypada mi się w pełni zgodzić z przytoczonymi argumentami.

7. Robert od klimatu • autor: Ylvaluiza (2020-02-03 16:24:36)

Nie tylko młodzi mężczyźni bywają Robertami - starsi też. Sama znam takich i dziwię się, bo są intelektualnie dość sprawni i dobrze wyedukowani, a tymczasem upierają się, że "to już było", że "Grenlandia była zielona" - znamy te argumenty, bo zawsze są takie same. Panowie obaj rzeczywiście lubią ekscytujące przygody (wspinaczka w Himalajach, żeglarstwo itp.) i mają coś z chłopca. Postawiłam tezę, że ludzie zaprzeczają ociepleniu ze strachu, a oni tymczasem wydają się być na zewnątrz odważni, ale może to tylko pozory...