Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-04-28

Mirosław Piróg

O pisaniu dziennika

Carl Gustav Jung tak niegdyś napisał do swojej uczennicy: „Dam ci radę – zapisz to wszystko tak pięknie, jak potrafisz – w jakiejś pięknie oprawionej księdze. Będzie ona twoim kościołem, katedrą, cichym miejscem twojego ducha, gdzie odnajdziesz odrodzenie”. Bez wątpienia nawiązywał do prowadzonych przez siebie zapisków, znanych obecnie pod tytułem „Czerwona księga”. Zarazem jednak pokazywał, że zajmowanie się psychologią to zajmowanie się przede wszystkim sobą, bo bez poznania siebie samego bycie psychologiem to tylko komedia. Psycholog w czasie studiów poznaje rozmaite koncepcje i wciska potem swoich pacjentów w ich prokrustowe łoża. Tymczasem tyle powinno istnieć podręczników psychologii, ilu jest ludzi na Ziemi, bo każdy nowy przypadek to nowa teoria. Nie starczyłoby wszystkich psychologów świata, by tyle napisać, ale przecież każdy z nas może to zrobić sam. Mogę prowadzić dziennik, w którym będę opisywał wszelkie rzeczy wewnętrzne i zewnętrzne, które mnie spotykają, wszystkie uczucia, przemyślenia i zdarzenia. Podstawą takiego dziennika jest szczerość, będąca istotą wszelkiej autentycznej psychologii: szczerość wobec siebie samego. Bez tego psycholog jest tylko marionetką kultury i funkcjonariuszem systemu. Każdy psycholog powinien pisać dziennik, by móc naprawdę pomóc swoim pacjentom. A każdy potencjalny pacjent tym bardziej powinien pisać swój dziennik, by pomóc samemu sobie i dać światu odpocząć.

Dzisiaj wiele sposobów pracy nad samym sobą jest nastawionych wyłącznie na doświadczanie, najczęściej somatyczne i pozawerbalne. Nie ma w tym nic złego, wydzielanie endorfin jest w końcu czymś przyjemnym, a kontakt z ciałem jest fundamentem dobrego samopoczucia i zdrowia psychicznego. Pisanie dziennika daje jednak dodatkowe możliwości, pozwala poszerzyć pole doświadczenia poza wąskie ramy teraźniejszości. Gdy, dajmy na to, po trzydziestu latach powrócimy do swoich zapisków, możemy wreszcie spojrzeć na siebie bardziej obiektywnie. Pamięć bowiem nie jest swego rodzaju twardym dyskiem, na którym zapisują się wspomnienia. Jest raczej maszyną narracyjną, tworzącą historię naszego życia, acz nie zawsze zgodną z tym, kim naprawdę byliśmy. Zatem, nawet jeśli pisząc nie zawsze dokładnie dochowywaliśmy wierności regule szczerości, to po tak długim czasie już widzimy, gdzie unikaliśmy siebie i gdzie pozostawiliśmy poza sobą jakieś cząstki siebie. Dzięki dziennikowi możemy je scalić z naszym obecnym ja, wybawić od zapomnienia i zyskać dzięki nim nowe siły do życia. Dlatego pisanie dziennika jest podstawowym sposobem na poznanie samego siebie, na zintegrowanie naszych rozmaitych „ja”.

Mirosław Piróg

Komentarze: 5

1. I więcej • autor: Ehecatl /Tomasz Ehecatl23 Sagara (2019-04-28 21:05:58)

Pisanie dziennika, czy w ogóle zapisywanie istotnych zdarzeń, spostrzeżeń daje obraz nie tylko osobistego rozwoju , ale i zmian w otaczającej nas rzeczywistości.Być może naszego wpływu na kierunek rozwoju rzeczywistości.Artykuł zaintrygował mnie do głębszego zastanowienia się - zatrzymania się na chwilę.
Od lat mniej lub bardziej w sposób ciągły kultywuje swojego rodzaju dziennik , eklektycznie czerpiąc z ważnych zdarzeń wokół mnie, własnych przeżyć, emocji czy odczuć również tych somatycznych. Jest też zapisem swoistym zapisem koicydencji-synchronizacji pojawiających się gdy intensywnie zajmuje się jakimś zagadnieniem głębiej i świadomie.
Poza tym jest "uchwytem" pewnej ciągłości realu. Już rozwijam co mam na myśli.
Nieraz rozmawiając z ludźmi z którymi przeżyłem wspólnie jakieś zdarzenie w przeszłości  łapię się na tym że często ja i ta osoba przywołujemy zupełnie inny opis tego samego zdarzenia. Jakby to były dwa zupełnie inne zdarzenia lub inne (równoległe?) rzeczywistości. Dawało mi to nieraz wrażenie zagubienia i braku pewności co do tego co rzeczywiście się wydarzyło. 
Łapałem się nawet że część opisu zdarzenia jest diametralnie inna w mojej wersji w stosunku do interlokutora . Czy zgoła zupełnie nie pamiętałem całkiem ważnych zdarzeń.
Natrafiłem kiedyś chyba za sprawą R.A.Wlson’a w któreś z jego części trylogii Illuminatus! na ideę "retroaktywności rzeczywistości" pokrótce wskazującej na to że pamięć o historycznych zdarzeniach jest bardziej naszą ( naszego umysłu) kreacją niż dokładnym zapisem rzeczywistości. Co wydaje mi się trafnym spostrzeżeniem.  Twardy zapis dziennika jest zatem "uchwytem" wzorcem tego co było.
Dziennik jako baza do oceny własnego rozwoju czy integracji własnych "ja" wydaje mi się świetnym narzędziem.

[foto]2. Bardzo dobre trzy... • autor: Mirosław Piróg (2019-04-28 21:10:12)

Bardzo dobre trzy grosze. Tak, pamięć jest kreacją, nie mniej lub bardziej wiernym zapisem. Każde przypomnienie, relacja z jakiegoś zdarzenia to jego ponowne tworzenie, re-kreacja. A literki w dzienniku pozostają takie, jakimi je napisaliśmy. I to ma swoją wartość.

3. Re:) • autor: Jarosław Koziński (2019-04-29 03:33:39)

Sam piszę dziennik od 2011 roku. Pozdrawia uczeń Prof. Burlikowskiego.

4. Pisałam dzienniki w... • autor: calkiem.inny.mail (2019-04-29 09:18:13)

Pisałam dzienniki w dzieciństwie, potem z oczywistych przyczyn postępu w rozwoju, wstydziłam się je czytać. Następnie pisałam dzienniki w internecie. W buncie przeciwko odrzuceniu emocjonalnemu i niespotykaniu osób o podobnych do mnie wysokich potrzebach introspekcji, kwestionowania mechanizmów psychologicznych i konfrontowania z uczuciami. Byłam dorosła i teoretycznie powinnam przejmować się wizerunkiem, jego wpływem na moje życie, ale postanowiłam to ignorować, bo z buntu nigdy nie wyrosłam, a poza tym to hartuje, powoduje wzrost siły w konfrontacji ze społeczeństwem. Przez kilka lat potrafiłam zapisać kilkanaście tysięcy stron. Kiedy inni zajmowali się wyrabianiem pozycji w świecie społecznym, ja zajmowałam się głównie swoim wnętrzem, doświadczaniem na polu osobistym i analizą tego doświadczenia. Aż w wieku lat mniej więcej 30-stu cała ta potrzeba zniknęła. Zapisywanie praktykuję na innych polach. Nawet tego typu komentarzami daję upust odrobinie anarchii emocjonalnej. I anonimowo i pod nazwiskiem. Ewentualnie piszę artykuły, które dotyczą już jednak innych sfer. Żal mi trochę lat, w których ignorowałam to, co można zrobić w świecie zorganizowanym przez innych ludzi, choć z drugiej strony dzięki tamtej "ja" nie wpadam już w pułapki, w które wpadają ludzie nadzwyczaj zasłużeni i elokwentni, ale jak się okazuje głupi życiowo i emocjonalnie, co wynika pewnie z tego, że tego w sobie nie odrobili. Przychodzi na nich zatem czas np. w wieku lat 30,40,60. Nie wiem zatem, czy warto pisać dzienniki, ale często po prostu trzeba. 

[foto]5. Ja w osobnym wpisie o tym • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-05-07 12:47:13)