Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2018-08-19

Mirosław Piróg

O ginięciu światów

Oryginalnie w blogu Autora „Inne Myśli” 19 sierpnia 2018; w Tarace za uprzejmą zgodą.

Z każdym ginącym gatunkiem ginie świat, który był dany temu gatunkowi w jego zmysłach i umyśle. Według biologa Jakoba von Uexkülla każdy gatunek żyje we własnym Umwelt, skoncentrowanym wokół niego świecie komunikacji i znaczeń. Gdy ginie gatunek, ginie też jego Umwelt. Żyjemy obecnie w epoce szóstego wymierania, spowodowanego tym razem przez człowieka. Tysiące gatunków rocznie bezpowrotnie znikają z powierzchni tego świata, a wraz z nimi giną bezpowrotnie światy, w których żyją. Cóż to jednak obchodzi człowieka? Jedynym przecież światem, który go obchodzi, jest jego własny świat, świat zbudowany wokół jego egocentrycznej świadomości. Najjaskrawszym przykładem tego egocentryzmu i narcystycznego samouwielbienia są słowa, które znajdujemy w powieści Thomasa Keneally’ego „Lista Schindlera”: „Ten, kto ratuje życie jednego człowieka, ratuje cały świat”. Jakże ogromna pycha przemawia przez nie! Każdy pojedynczy człowiek wedle nich zyskuje status samodzielnego gatunku. Ta pycha doprowadza dziś ludzkość do samozagłady, gdyż jej cieniem jest absolutna pogarda dla ludzi jako gatunku właśnie. Ten cień projektowany na innych sprawia, że traktujemy ich jak odpady, zbyteczne jednostki wyrzucane na peryferia świata. Niszczy on także nasze wnętrze, w wyniku czego prowadzimy autodestrukcyjne życie kierowane zasadą après moi, le déluge.

Cóż, nie grozi nam koniec świata, ale jedynie koniec człowieka, tego najbardziej zapatrzonego w siebie gatunku na Ziemi. Wraz z człowiekiem zginie jego Umwelt, czyli to wszystko, z czego jest tak dumny i co stanowi absolutną podstawę jego egzystencji, łono, z którego się każdorazowo rodzi – cały świat wyobrażeń kulturowych. Trudno się pozbyć wrażenia, że sami już się do tej śmierci przygotowujemy, patrząc na to, co się dzieje we współczesnym świecie, a co można nazwać obumieraniem znaczeń. Żyjemy w domach i miastach, które nie mają dla nas żadnego innego znaczenia poza byciem przedmiotem konsumpcji. Wszelkie wartości zostały spłaszczone do jednego wymiaru i przeliczone na pieniądze. W społeczeństwach pierwotnych dom, praca, struktura wsi, wszystkie codzienne czynności były przesiąknięte znaczeniami osadzonymi w mitologicznych wierzeniach. To nadawało sens życiu tych ludzi, sens który niekoniecznie sobie w pełni uświadamiali, ale który był obecny w każdym akcie ich życia. Nie ma człowieka poza kulturą, jak pisał Arystoteles, a ten, kto jest poza polis, to albo zwierzę albo bóg. Zwierzęta eksterminujemy, a do bogów nam daleko. Gdy człowiek zniknie, znikną też wszelkie jego wrażenia, sczezną wszystkie znaczenia. Za śmiercią znaczeń podąży śmierć fizyczna. Gdy ona nastąpi, wtedy jakaś samotna ameba będzie musiała się podjąć na nowo dzieła ewolucji – oby tym razem nie doprowadziła ona do równie żałosnego gatunku jak homo sapiens.

Mirosław Piróg

Komentarze: 5

1. przyszłość nie jest optymistyczna • autor: Jerzy Pomianowski (2018-08-21 19:54:58)

Wybór trudny. Albo cywilizacja, albo natura. Nigdy i nigdzie nie  zbudowano cywilizacji inaczej jak na walce z przyrodą. Nieliczne plemiona które próbują kontynuować epokę kamienną nie osiągnęły sukcesu i są bliskie wyginięcia. Bez cywilizacji nie ma np filozofii, bo na filozofa ktoś musi pracować, orać, rąbać drzewa.Możliwe, że w przyszłości natura będzie całkiem zbędna. Sztuczna żywność, miasta pod kloszem z klimatyzacją. Potrzeba tylko jednej rzeczy - niewyczerpanego źródła energii.

[foto]2. Nigdy i nigdzie nie zbudowano cywilizacji inaczej jak na walce z przyrodą. • autor: Przemysław Kapałka (2018-08-23 20:00:07)

A może po prostu nie znamy innych wzorców? Plemiona pierwotne też mogły żyć w przekonaniu, że jeszcze żadna wspólnota nie przetrwała bez polowań. Może tylko nie widzimy innej możliwości, bo jesteśmy ślepi?
A filozofowie - są nam naprawdę potrzebni? Niektóre społeczeństwa całkiem dobrze sobie bez nich radzą.

[foto]3. Może nie znamy.... • autor: Mirosław Piróg (2018-08-23 20:24:51)

Może nie znamy. Człowiek od samych swych początków wywierał wpływ na przyrodę, a od czasu neolitu  wpływ ten był coraz większy, a dziś jest już destruktywny. To kwestia skali i ilości ludzi na Ziemi.
A co do filozofów - byli już nimi szamani, potem kapłani. Są potrzebni, jak to doskonale pokazuje na Tarace swymi filozoficznymi w gruncie rzeczy rozważaniami rzeczy Wojciech Jóźwiak. 

[foto]4. A i B • autor: Wojciech Jóźwiak (2018-08-24 00:41:39)

A) Mirosław Piróg => Dziękuję. Twoja opinia jest dla mnie zaszczytem.

B) Przemysław Kapałka => Wszystko zależy, jak rozumiemy słowo "walka" (z przyrodą). Oraz jak używamy słów "każdy, wszystkie" i ich negacji "żaden/na, żadne". Bo przecież jest różnica między wykopywaniem krzywym kijem dziko rosnących bulw batatów -- a wykopywaniem mega-koparką odkrywek węgla lub piasków bitumicznych (tar sands) mierzących 10 na 10 km na 100 m.

5. sielskie życie mniej szkodzi • autor: Jerzy Pomianowski (2018-08-24 12:23:05)

Przez cywilizację zwykle rozumie się taki etap rozwoju, w którym powstają duże miasta.Wówczas tylko część ludności produkuje żywność, a reszta zajmuje się handlem, wojskiem,sztuką czy rzemiosłem. Stąd rolnicy muszą produkować znacznie więcej niż potrzebują dla siebie. Trzeba wypalać lasy, zajmować duże obszary pod uprawy, hodować liczne stada. Dewastacja przyrody jest wówczas nieunikniona.
Na etapie przed cywilizacyjnym gdy każdy zbierał tylko  tyle aby przeżyć dzień, przyroda miała się znacznie lepiej.
Może jednak dałoby się uniknąć zakładania miast? Cały kraj zatrzymać nie na zbieractwie/łowiectwie, ale na etapie samowystarczalnych gospodarstw? Nie tworzyć licznych kast które "byle czego" nie jedzą i "byle jak" nie mieszkają.