Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2020-02-09

Mirosław Piróg

O chorym społeczeństwie

Swoją przedmowę do zbioru wykładów Ericha Fromma zatytułowanych Patologia normalności Reiner Funk rozpoczyna od znamiennych słów: „Na początku lat 50. Erich Fromm zajął się intensywnie zagadnieniem, czy człowiek żyjący we współczesnym społeczeństwie przemysłowym jest jeszcze zdrowy psychicznie”. Do jakich konkluzji doszedł Fromm? W Zdrowym społeczeństwie, książce napisanej w 1955 roku, stawia tezę, że chora może być kultura jako całość. I to nie jakaś wyizolowana kultura, ale ta konkretna, która obecnie zdominowała większość planety, czyli kultura zachodnia. Według Fromma: „Celem całego społeczno-gospodarczego rozwoju świata zachodniego jest wygoda materialna, względnie równy podział bogactwa, stabilna demokracja i pokój,w krajach zaś, które się najbardziej zbliżyły, znajdujemy najpoważniejsze objawy braku równowagi umysłowej!” Od czasu gdy napisał te słowa minęło 65 lat. Jeśli coś się zmieniło od tego czasu, to tylko na gorsze, czego najlepszym przykładem jest kryzys klimatyczny. Patologia normalności ludzi daje już efekty nie tylko psychiczne, ale i fizyczne, o czym Fromm nie mógł jeszcze wiedzieć, gdyż w czasie gdy pisał swoją książkę krzywe wykładnicze wzrostu dopiero ruszyły jak z kopyta.

Obecna sytuacja świata jest skutkiem planetarnego konformizmu, którym trafnie zdefiniował Fromm:„Fakt, że miliony ludzi mają te same wady, nie czyni tych wad cnotami; fakt, że podzielają tyle błędnych przekonań, nie czyni tych przekonań prawdami; a fakt, że ludzie dzielą pewną formę patologii umysłowej z milionami innych ludzi, nie czyni ich zdrowymi”. Tak, dzisiaj to, co normalne jest patologiczne, bo przecież czymś normalnym jest konsumowanie, bez którego nie ma nieustannego wzrostu produkcji, PKB, zanieczyszczeń itd. W Patologii normalności czytamy: „Jedną z postaci współczesnej religii jest otaczanie czcią szczególnego bożka – bożka produkcji jako takiej”. Dzisiaj ten bożek ukazuje nam już swoje najciemniejsze oblicze.

Ludzi głoszących, że może być inaczej, że nie musimy oddawać hołdu owemu bożkowi oskarża się o bycie nienormalnymi. Jest to najczęstszy zarzut na przykład wobec Grety Thunberg. Uczestniczyłem niedawno w wymianie opinii na Facebooku na jej temat. Główne zarzuty, jakie padały wobec Grety to: „Jest chora psychicznie” i „Niech wraca do szkoły”. Tak, niech wróci, a wtedy szkoła wychowa ją na „zdrową” psychicznie, czyli dostosowaną do chorego społeczeństwa osobę, której jedynym sensem życia będzie konsumpcja. Ta patologia współczesnego świata niepokojąco przypomina uzależnienie od narkotyków czy alkoholu. Cóż, uzależnienie kończy się wtedy gdy jednostka albo umiera, albo dochodzi do przysłowiowej ściany i się zmienia. Ten drugi wariant jest jednak nader rzadki. W przypadku ludzkości koniec konsumpcyjnego uzależnienia będzie największą tragedią w jej historii. O ile nie po prostu jej ostatecznym końcem.

Mirosław Piróg

Komentarze: 6

[foto]1. Argument, że społeczeństwo jest chore... • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-02-09 15:17:54)

Argument, że społeczeństwo jest chore, może być użyty przez kogokolwiek i niekoniecznie w miłej nam intencji. W końcu zwolennicy Hitlera (a może on sam?) wprawdzie nie "społeczeństwo", ale jego ważny wyraz czyli sztukę ogłosili  "zdegenerowaną", czyli nie tylko chorą, ale chorą wrodzenie i nieuleczalnie. Rosyjscy demagodzy, nie tylko komunistyczni, ale i "za cara" i teraz np. Dugin głoszą, że zachodnia cywilizacja jest "zgniła", co też jest objawem jakiejś groźnej choroby w rodzaju trądu. Parę dni temu u nas jakaś gazetka sponsorowana (podobno) przez hodowcę norek przyrównała obrońców przyrody do tyfusu plamistego. Wiec każdy tę chorobę widzi jak mu wygodnie.
Argument, że społeczeństwo -- to współczesne lub jakoś "nowoczesne" jak u cytowanego Ericha Fromma -- jest chore, przywołuje też wyobrażenie, że był czas, kiedy było "zdrowe". Pytanie, kiedy? W Belle Epoque za Freuda? Chyba nie. W roku 1850? 1750? Czy zdrowe było za czynszu, pańszczyzny i niewolnictwa? Careful with that axe Eugene.

[foto]2. Po pierwsze: si... • autor: Mirosław Piróg (2020-02-09 17:04:37)

Po pierwsze: si duo faciunt idem, non est idem. Zatem najważniejsza jest intencja, nie powierzchowne podobieństwo wypowiedzi. Jeśli podobne zdania pisze ideolog (Dugin) i psycholog oraz filozof (Fromm), mają one przeciwstawne znaczenia. Dajmy na to Jung nazywał Ziemię "prywatnym domem wariatów" oraz "a house for idiot children". Czy to znaczy, że myślał jak Hitler, który eksterminował osoby chore psychicznie? Wszystko zależy od tego, kto tą siekierą wywija :)
Po drugie - nigdy nie było "zdrowego społeczeństwa". Jak dobrze wiadomo zdrowie i choroba to kontinuum, na przykład zawsze mamy w sobie bakterie i wirusy, a zaczynamy chorować gdy np. stres osłabi nasz system immunologiczny. Są zatem społeczeństwa mniej lub bardziej chore albo mniej lub bardziej zdrowe - co kto woli.Od lat 50-tych system immunologiczny cywilizacji zaczął szwankować, zresztą pod wpływem jej własnego przerostu. Dziś chorujemy na antropocen, czyli na zamplifikowany problem, który od zawsze dotyczył człowieka. Tylko tyle. I aż tyle. 

[foto]3. Zwrotna data 1950 • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-02-09 18:13:51)

No właśnie. Od pierwszych lat Powojnia wystartowała jakaś naprawdę nowa era: ja ją sobie po cichu nazywam "Wielką Nowoczesnością". Czy była "chora" od samego początku? Przecież kiedy my dołączyliśmy do świata Wielkiej Nowoczesności, gdy padła klatka nieudanej euroazjatyckiej alternatywy, mieliśmy poczucie powrotu na dobrą drogę: nareszcie, heksagram 24, marzenia nasze i naszych ojców się spełniają. Czyżby Fromm był aż takim prorokiem?, że ledwie się epoka zaczynała, już przejrzał jej immanentną złość?  A może -- si duo faciunt idem, non est idem -- on myślał o całkiem innej chorobie, a my teraz pod jego słowa podstawiamy sobie własny, obecny sens?

[foto]4. Po 65 latach... • autor: Mirosław Piróg (2020-02-09 18:41:23)

Po 65 latach na pewno czytamy Fromma po swojemu, nie mamy innego wyjścia. Pewnie aż takim prorokiem nie był i zagrożenia, które widział, były mniejsze, zwracał uwagę na problemy psychiczne (np. samobójstwa, o których pisze na początku swej książki). Dziś jesteśmy "mądrzejsi", bo okazuje się, że autodestrukcja to nie tylko samobójstwa jednostek, ale i - być może - większej całości.

[foto]5. Około 2040 r. • autor: Wojciech Jóźwiak (2020-02-09 18:48:08)

Z moich astro-oszacowań (które nie muszą być słuszne) wynika, że epoka "Wielkiej Nowoczesności" skończy się około 2040 r. Tak plus minus 10 lat. Czasy robią się coraz ciekawsze.

[foto]6. Niegdyś Meadows podawał... • autor: Mirosław Piróg (2020-02-09 19:18:24)

Niegdyś Meadows podawał 2040 jako graniczny czas. Ano zobaczymy, a może nawet dożyjemy.