Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-08-10

Jacek Nawrocki

O channelingu, emocjach i działaniu


Mechanizm channelingu jest następujący. Jeżeli podążamy ścieżką taką, która wiedzie przez radość, daje to nam możliwość połączenia się z wyższą jaźnią. To jest ta część osobowości, która jest naszym przewodnikiem w życiu. Tym, który szepcze poprzez intuicję i bezinteresownie chce dla nas najlepiej. Pomaga nam podejmować decyzje i spotykać takich ludzi na drodze, którzy wspierają to, czego szukasz. Dają nam okazję potwierdzenia naszego stanu bycia. Stawiają nam na drodze przeszkody na tyle mocne, abyśmy umieli się przez nie przebić, odrzucając zbędne ograniczające nas przekonania i definicje w życiu. To z kolei pozwala na przebicie się wyższej jaźni coraz więcej i więcej. Uczucie można porównać do kochania tego, co się robi, bycia w chwili tu i teraz, zwiększonej percepcji sensorycznej. Reagujemy lepiej na otoczenie, widząc życie jak film w zwolnionym tempie. Wydarzenia odgrywają się, a my wiemy jakie zachowanie będzie najbardziej stosowne i tak działamy. Brak nam wewnętrznej sprzeczności między działaniem a bodźcem z zewnątrz. Gdy obserwujesz, co wykonało się w danym momencie, i intuicyjnie zaprogramowujesz sobie pytanie: „W co musiałbym uwierzyć, aby zareagować w ten sposób”, wtedy po chwili spokoju pojawia się odpowiedź w postaci reakcji emocjonalnej wraz ze wspomnieniami, które do tego stanu doprowadziły. Na początku ciężko jest się przez to przebić, bo intuicja jest bardzo zakorzeniona w tej definicji określenia życia. Tutaj wchodzi do działania Totalna Biologia poprzez algorytm powstawania chorób z pełną skutecznością w działaniu. Odpowiedź - zgodnie z założeniami Germańskiej Nowej Medycyny, w skrócie GNM - brzmi: powstanie choroby warunkuje zablokowana emocja, której nie jesteśmy w stanie sprostać. Przerasta nas problem. Wtedy nasz mózg, widząc brak możliwości rozwiązania konfliktu, blokuje pewne ośrodki w mózgu, powodując ich „wypalenie” i w ten spsób przenosi konflikt na organ odpowiadający konkretnemu ośrodkowi w mózgu, powodując jego dysfunkcję poprzez odpowiednią emocję. Samoobserwacja daje nam możliwość zaobserwowania „raka” zanim on rozrośnie się do takich rozmiarów, że lekarze doprowadzą nas do zgonu radioterapią albo zastraszą na śmierć, tworząc u nas „przerzuty do płuc”.

Obserwując siebie, wyszukujemy te elementy w otaczającym nas środowisku, które sprzyjają naszemu wzrostowi. Podają nam one informacje jak na tacy, jeżeli tylko jesteśmy chętni na przyjmowanie darów. Właśnie to jest to, co nam wmawia się od dziecka: „Muszę zobaczyć, aby uwierzyć”. To stwierdzenie jest nieprawdziwe, ponieważ prawda jest odwrotna: „Muszę uwierzyć, aby zobaczyć”. Co ciekawe, gdy naprawdę uwierzymy w coś, mamy praktycznie gwarancję na manifestację tego w jakiś sposób. Może to być tak, że otrzymamy jakiś dar, dostaniemy gratulację z pewnej strony w różny sposób, zostaniemy poinformowani, iż inwestycja jest bardziej korzystna niż myśleliśmy itp. Jednak te zwrotne sygnały są na tyle subtelne, że gdy przeważająca liczba przekonań jest samoograniczająca, nie będziemy w stanie ich zaobserwować. Taka masa negatywnych przekonań faktycznie blokuje nas przed życiem pełnią siebie. Sprawia, że odczuwamy zmęczenie, zniechęcenie i potrzebę odpoczynku jako ucieczki. Sprawia, że zajadamy się ponad miarę, chcąc przez pokarm wypełnić pustkę w sobie, która powinna być wypełniona światłem naszego JA. Poczuciem absolutnej jedności z wiedzą, że to dopiero przedsmak tego, kim możemy się stać. A to daje nam upartą potrzebę dalszego wnikania w radości, ciesząc się tym, co jest, żyjąc i doświadczając życia.

To jest właśnie channeling. Po prostu sprowadzamy górę na dół do nas. Życie fizycznie nie jest w żaden sposób mniej duchowe od bycia mnichem pogrążonym w medytacji. Tutaj nie ma linii rozgraniczającej ŻYCIE DUCHOWE i ŻYCIE FIZYCZNE. Jesteśmy częścią i jednością, nierozerwalnym połączeniem ducha – naszego wyższego JA bezwarunkowo nas kochających, chcących dla nas jak najlepiej wraz z naszą świadomością ciała. Wytworzoną na podstawie doświadczeń z obecnego życia, które uznajemy za niezaprzeczalny fakt. Wtedy odchodzą wszelkie poczucia braku własnej wartości, w jaki sposób utrzymam rodzinę, kim chcę być jak dorosnę, wszelkie elementy segregacji, poglądy. Pewnie to my możemy być tylko przez to, że jesteśmy i istniejemy. To jest niezaprzeczalny fakt, ale jak to się dzieje w dobie odkryć z fizyki kwantowej, to już inna sprawa. Na podstawie doświadczenia Wilsona z puszczaniem wiązki elektronów mamy dowód, że wszechświat istnieje tylko w momencie, gdy go obserwujemy. Jeżeli go nie obserwujemy, to nie istnieje. Pewni możemy być tylko tego, że to, co obserwujemy i doświadczamy, innymi zmysłami istnieje. Pozostała część jest w wielkiej superpozycji potencjału możliwości. Jako że ilość danych determinuje rezultat badania, zbieranie informacji na temat, który nas interesuje, sprawia nam radość działania: mamy wtedy więcej możliwości wpływu na pozytywny rezultat naszych działań. Weźmy na przykład przedsiębiorcę. Gdy ma do wyboru wiele danych, to podejmując decyzję odnośnie przedsięwzięcia, może podjąć lepszą decyzję, gdy weżmie pod uwagę to, czy ona zależy od obserwacji pracowników, czy własnych ograniczających przekonań z tych, które definiują nasze spojrzenie na kontrahenta. Te obserwacje wpływają na nasze decyzje odnośnie oczekiwania klienta, ponieważ klient będzie sam informował, co możesz poprawić w swojej firmie aż do momentu jego zadowolenia, jeżeli - oczywiście - jest to możliwe i racjonalne z jego punktu widzenia. Tak działają wszelkie ankiety. Odpowiedzi pozytywne są ignorowane, ponieważ nie wnoszą nic do poprawy stanu rzeczy, tylko potwierdzają, że jest ok. Odpowiedzi nie zawierające treści, do których nie jesteśmy w stanie się odnieść w żaden sposób, są dla nas zbędne i potocznie nazywamy je głupimi albo pozbawionymi sensu. Jednak ktoś je napisał w jakimś celu, co świadczy o stanie świadomości osoby piszącej, mogącej doświadczać czegoś innego w życiu i to jest jego forma ekspresji. Informacje, które są tzw. konstruktywną krytyką, są prawdziwą skarbnicą wiedzy, dającą nam okazję się poprawić. Dlatego powstają zmiany w sklepach, marketach i działalności gospodarczej. Znacznie to upraszczam, lecz zarys powinien być widoczny.

Gdy otrzymujemy pewne informacje „z góry”, to zdarzy się, iż uzyskamy informację, która jest nam zbędna dla naszego status quo. Otrzymaliśmy ją, wiemy jak coś działa i zastanawiamy się, jak tę informację przekazać dalej albo ją zinterpretować, porównać z danymi, które mamy i jakby zaktualizować oprogramowanie w mózgu. Od tej chwili TO jest prawdą dla mnie, a nie TAMTO. Dokonujemy wyborów cały czas. My formalnie nie odpoczywamy w sensie „po ciężkiej pracy odpoczynek”. Widocznie to nie jest to, co sprawia mi radość i co chcę robić. Więc wystarczy zadać sobie pytanie: „Dlaczego robię to, co robię?”, „Co chciałbym robić, zamiast tego, co robię?” i momentalnie dostaniemy odpowiedź. Eliminując irracjonalne potrzeby, zaczynamy coraz więcej czynności wykonywać z zadowoleniem i radością, wiedząc, że to jest dokładnie to, co chcemy wykonać i nic innego. Nie będzie odpoczynku, bo nie będzie od czego odpoczywać. Emocje bardzo się kumulują, bo nie odczuwamy jakiegokolwiek hamulca przed wykonywaniem czynności. Można to nazwać „kipieniem od środka”, jednak wiedząc, że energię łatwo rozproszyć - trzymamy ją w sobie, aby wzmacniać to uczucie. Dlatego często mówimy to, czego nie powinno się mówić do ludzi, z cyklu: „Dlaczego to powiedziałem?”, „Żle to ująłem.”, „Powinienem był powiedzieć lepiej." itp. Dostajemy wtedy feedback od otoczenia, że narzucamy swoją wolę, przesadzamy, jesteśmy niezrozumiani itp. Rozpraszamy energię, ponieważ nie potrafimy jej ogarnąć swoim sposobem postrzegania. Zamiast dowiedzieć się więcej, mieć więcej wiedzy niż wiary, że coś działa, wymuszamy potwierdzenie od otaczającej nas rzeczywistości, że coś działa w określony sposób. Osoby mogą nie rozumieć tego sposobu postrzegania i dlatego są odbierane jako niezrozumiałe. To łatwo porównać do sytuacji w domu. Mąż przy telewizorze, żona odkurza. Na podłodze leżą skarpetki męża. Żona więc pyta: „To twoje skarpetki?”, a mąż spod telewizora: „Tak." Żona miała oczywiście na myśli podniesienie ich, więc dopytuje: „A zrobisz coś z tym?”, na co mąż: „A co ja mam z nimi zrobić, mecz trwa.” Możliwości jest nieograniczona ilość, lecz powinno to być jasne.

Gdy jesteśmy bardziej pełni siebie, mamy więcej wyższego JA w codziennym życiu, stan ten można przyrównać do gier komputerowych, w które grałem przez prawie 20 lat. To nie znaczy, że nie korzystam z tej formy rozrywki, lecz zmieniły swoją formę. Wcześniej traktowałem je jako odskocznię od życia, teraz są one jego częścią jak inne elementy, których jestem świadom i świadomie wykonuję. Postać z gry jest sterowana. Ona nie wie o tym, że jest sterowana. Zyskuje poziomy, lepsze wyposażenie. Jeżeli gry mają opcję zachowywania stanu, to zamrażamy obecny stan gry i możemy go odtworzyć w innym czasie. Już tutaj jest zaprezentowany mechanizm działania wielo-świata z fizyki kwantowej. Możemy odtwarzać wielokrotnie i rezultat będzie inny przy każdym odtworzeniu. Może być podobny, lecz jednak będą zauważalne różnice. To samo mamy w życiu. Wszelkie możliwe potencjały są możliwe. Od naszych świadomych decyzji zależy, jak zostanie określone i zdefiniowane nasze życie. Podobnie sprawa wygląda w przypadku gier zespołowych. Od decyzji zawodników będzie zależał określony wynik końcowy gry. Bez względu na to, czy przez grę będziemy rozumieć grę komputerową, gdzie pięciu zawodników toczy bitwę przeciwko pięciu pozostałych, czy grę w koszykówkę, gdzie zgranie drużyny determinuje o wygraniu meczu, czy też przedsięwzięciu biznesowemu, aby osiągnąć pozycję lidera na swoim rynku.

Gry przykuwają uwagę, ponieważ nie jesteśmy w stanie określić rezultatu. Brak określonego rezultatu daje nam możliwość cieszenia się chwilą, oddawania się w 100% działaniu, czynom i skupieniu, ponieważ chcemy wykonać to, co wykonujemy jak najlepiej dla SAMEGO FAKTU wykonywania czynności. Gdyby każdy z nas znał przyszłość, to totolotek by zbankrutował! Projektujemy przyszłość na dwa sposoby:

  1. Nasz umysł po zgromadzeniu danych wejściowych (informacji jakie zbieramy od rodziny, szkoły, znajomych, przez własne obserwacje) określa z pewnym prawdopodobieństwem potencjalny scenariusz, w jakim może dana sytuacja się zamanifestować.

  2. Otrzymujemy w formie wizualizacji potencjalnego scenariusza scenę z obrazem, głos intuicji albo odkrycie, które określimy jako przełomowe.

Pierwsza opcja jest podparta silnymi dowodami z przeszłości. Opisuje jak sytuacja się zdarzyła, bądź zdarzała wcześniej, bądź zdarzała się osobom z naszego otoczenia i nie kwestionowaliśmy ich opinii, ponieważ uważamy ich za autorytet w danej dziedzinie. Powiedzmy, że jesteśmy nauczeni, że lekarz jest nieomylny. Idziemy do lekarza i on stwierdza diagnozę, która w istocie jest błędna. Przez lata, od małego dziecka, uczeni, że lekarza należy słuchać i nie kwestionować jego decyzji, decydujemy się na terapię przez niego zaleconą, co doprowadza nas do jeszcze gorszego stanu organizmu. Wtedy idziemy do innego lekarza, który wydaje inną opinię, ratującą nas od skutków opinii poprzedniego. W obu przypadkach lekarz jest autorytetem. My z różnych względów nie wysililiśmy się na tyle, aby sami poznać odpowiedź. Podobnie jest w przypadku decyzji biznesowych: zawierzając osobie (powierzamy jej wykonanie zadania i oczekujemy, że wykona to w jakiś określony sposób), ograniczamy się przed wykonaniem tego lepiej. Przypisujemy danej osobie cechy, przy jakich ona wykonywała dla nas czynności wcześniej i w ten sposób ograniczamy jej pole możliwości w pewien sposób.

Druga opcja pozwala nam na działanie w tu i teraz, mogąc jedynie podążać za określonym szlakiem. W żaden sposób nie wiemy, jak do tego konkretnego miejsca możemy dojść. Znamy jedynie miejsce docelowe i potencjalne rozwinięcie. W obecnym momencie nawet nie wiemy, jak to może być możliwe do zrealizowania, lecz podążanie za tą opcją bez oczekiwania, jak ona ma się spełnić, da nam kilka wariantów po drodze. Od nas zależy, jak osiągniemy ten rezultat i kiedy. Wiemy tylko, że jest możliwy, inaczej byśmy go nie otrzymali w formie obrazu potencjalnej rzeczywistości.

To, którą ścieżką będziemy podążać, zależy od nas. Pierwsza jest mechanicznym tworem opartym na przetrwaniu. Reguluje ona funkcjonowanie naszego ciała, steruje procesami biochemicznymi zachodzącymi w naszych organizmach, a w momentach długotrwałego stresu powoduje dysfunkcje w ciele, aby nas chronić w celu najbardziej optymalnego działania w oparciu o obecny system przekonań. Wiem, że to może brzmieć dziwnie. To tłumaczy, iż MY jesteśmy odpowiedzialni za wszystko, co dzieje się w naszym życiu. Odpowiedzialność jest w końcu umiejętnością odpowiedzi. Brak odpowiedzialności to jedynie brak umiejętności wytłumaczenia się z sytuacji, której byliśmy częścią, nieumiejętność opisania okoliczności, która zaistniała w danej sytuacji.

Ile my faktycznie rozumiemy z naszego życia? Ile informacji faktycznie potrafimy wytłumaczyć i poprawnie zrozumieć, aby ich doświadczać tak jak rozumiemy? Są przecież potężne dziedziny wiedzy: fizyka opisująca otaczający nas świat, biologia określająca procesy w naszych ciałach, matematyka szukająca schematów i algorytmów, określającą potencjalne miejsce we wszechświecie, historia opisująca nasze pochodzenie, geografia i astronomia pokazująca nasze położenie względem innych obiektów dookoła nas. Otrzymujemy informacje z każdej strony i często bezkrytycznie je uznajemy jako własne, chociaż wcale nie muszą być one prawdziwe dla nas w obecnym życiu. Mogą nie zgadzać się z treściami, które znamy. Mogą być całkowicie sprzeczne względem naszych obecnych poglądów. Powstaje opór, w co wierzyć, co jest prawdą, a co nie. Jakie doświadczenia w otaczającym nas życiu możemy uznać za prawdę, a jakie nie? Mamy możliwość wyboru, jakie decyzje są dla nas słuszne, a które nie.

Jacek Nawrocki

Komentarze: 1

1. Dziękuję • autor: (2016-08-16 13:57:16)

Dziękuję za ten artykuł. Sam fakt, że go, Jacku napisałeś, zwalnia mnie od pisania podobnego, który przekazywałby, urzekająco w swej synchroniczności podobne, treści. Mówiąc o swoim doświadczeniu i obserwacjach, mówisz także o moich. Pozwolę sobie polecić Twój artykuł ludziom, którzy przygotowują się do sesji u nas. To oszczędzi mi nie tylko pisania, ale potencjalnie, nawet gadania. Jeszcze raz - bardzo dziękuję i ciepło pozdrawiam!