Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-02-15

Alexandramag

Nowe biuro

Doszłam do przystanku autobusowego. Kierowca zamknął mi drzwi przed nosem. Za moment drzwi jednak otworzył. Zażądał 11,40 zł za bilet. Zrezygnowałam z podróży, wyszłam z autobusu. Spotkałam dwie kobiety. Doszłyśmy do wniosku, że weźmiemy taksówkę i podróż nas taniej wyniesie. Przyjechał zaraz następny autobus. Zastanawiałam się, gdzie wysiąść - czy na górnym, czy na dolnym przystanku. Wysiadłam na górnym. Poszłam w kierunku mieszkania mojej matki. Dalej szukałam dla siebie biura. Już miałam znalezione miejsce na biuro. To był piękny dom w centrum miasta. O miejscu na biuro mieli zadecydować moi zwierzchnicy. Robiłam zdjęcia budynku. Przed wejściem do budynku trzeba było zostawić buty. Wszyscy zdjęli i ja też zdjęłam buty. W środku była wystawa obrazów. Pośrodku pomieszczenia stały stoły z jedzeniem; były pierogi, kapusta zasmażana. Zastanawiałam się, jak skosztować tego jedzenia. Uniosłam się nad stołem, po prostu wzleciałam i w locie złapałam zasmażaną kapustę. Stanęłam przy kobiecie, którą znałam. Zaczęłyśmy wspominać stare czasy. Zaczęłam szukać wyjścia. Znalazłam jedno wyjścia, ale to nie było to, którym wchodziłam, nie było tam butów. Za moment znalazłam drugie wyjście z butami przed budynkiem. Spotkałam mężczyznę, wyglądał jak Jaime z „Gry o tron”; miał pretensję, że nie wynajęłam u niego lokalu na biuro i teraz nie będzie miał z czego żyć.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.