Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-01-10

Nes W. Kruk

Nomen Omen, czyli historia Kruka, który uwił nowe gniazdo
Dlaczego zmieniłem nazwisko?


Ostatnio w moim życiu nastąpiły pewne zmiany, które zobligowały mnie do napisania poniższego tekstu. Jako że nie jestem wyjątkiem i zapewne więcej osób może mieć problem z tym, o czym traktuje poniższy tekst, postanowiłem co nieco napisać o etykietkach, które powszechnie nazywa się imionami.

O zmianach osobistych później. Na początek kilka haseł od cioci Wiki i wujka Google (podkreślenia moje).

Nomen omen - zwrot po łacinie, który można przetłumaczyć jako "imię jest wróżbą, stanowi znak", co według starożytnych Rzymian oznacza, że imię lub nazwisko kryje w sobie informację o człowieku, czy też np. zdradza jego cechy charakteru lub przeznaczony mu los. Dotyczy to także przedmiotów, czy też nazw.

Pójdźmy dalej tym tropem.

Imię (łac. nomen) – osobista nazwa nadawana jakiejś osobie przez grupę, do której należy. Wraz z nazwiskiem (...) stanowi u większości ludów podstawowe określenie danej osoby.

Imię wywodzi się prawdopodobnie od przezwiska i z czasem nabyło ono silnego rysu magicznego. Łączy się to z pradawną – nieistniejącą już u większości społeczeństw – funkcją języka, zgodnie z którą nadanie nazwy jakiemuś obiektowi, przedmiotowi, osobie poczytywano za zdobycie władzy nad nią. Tym samym rodzina nadawała dziecku imię, aby wyposażyć je w pewne cechy, "zaprogramować" jego przyszłość lub odwrócić nieprzychylny bieg wydarzeń – imię było wróżbą, błogosławieństwem, życzeniem.

Początkowo nie nadawano imion na stałe. W wielu kulturach pierwsze imię nadane po urodzeniu zmieniano w czasie aktu wprowadzenia do dorosłej społeczności czy innych obrzędów inicjacyjnych. Pozostałością tego jest np. bierzmowanie w kościele katolickim, chociaż w tym przypadku nadal publicznie używa się imienia z chrztu. Powodem zmiany imienia mogło być także wystąpienie w życiu noszącej go jednostki znaczącego zdarzenia, czegoś co naznaczało ją w oczach bliskich – mogło to być zarówno zdarzenie pozytywne jak i negatywne, śmieszne lub tragiczne (w czasach historycznych obyczaje te kultywowali choćby Indianie północnoamerykańscy). Także objęcie nowej roli, funkcji – zwłaszcza religijnych – w danej społeczności może się wiązać ze zmianą imienia. (...) Zmiana imienia podkreśla rozpoczęcie nowego życia – w nomenklaturze mnisiej określane jest to nawet śmiercią przed śmiercią.

Dalej czytamy:

Obecnie dawne funkcje imion są w zaniku. Powodem tego jest oderwanie większości z imion od ich substancji etymologicznej – po prostu nie są (imiona obcego pochodzenia) lub przestały być (zanik dawnych form, ewolucja języka) one rozumiane przez ludność. Większość rodziców nadaje dzieciom imiona ze względu na ładne brzmienie lub aktualnie panującą modę. Wciąż silny pozostaje czynnik religijny, jednak wobec zaniku rdzennych wierzeń i dominacji religii uniwersalistycznych, nie ma on już tak czytelnego wątku magicznego.

Na stronie Rady Języka Polskiego czytamy m.in. już w pierwszym punkcie: „Imiona należą do kultury narodowej, choć pochodzą z różnych stron świata.”. A więc moje imię należy do kultury narodowej? Jakie prawa mi przysługują z tego tytułu? Dalej: „Znaczna ich część została przyswojona przez język polski w wiekach średnich i późniejszych, co spowodowało, że stały się wyznacznikiem narodowości ich nosicieli.” Z tego wnoszę, że jeśli moje imię zostało spolszczone, stało się wyznacznikiem mojej narodowości. Jak więc rozumieć kolejne zdanie: „Przez związek podstawowego zasobu imion używanych w Polsce z tradycją chrześcijańską należą one do zbioru imion używanych w wielu krajach Europy i świata.”? I w końcu zalecenie, nie - nakaz (w końcu stoi tam: „należy”): „Szukając imienia dla dziecka, należy się starać o pogodzenie wolnego wyboru z tradycją i tendencjami uniwersalnymi.”. Jeśli chcę nadać imię swojemu dziecku lub samemu zmienić swoje, powinienem starać się pogodzić wolność wyboru (wybór ogranicza się do gotowców, słowotwórstwo niemile widziane) z tradycją (najlepiej chrześcijańską, skoro zostało to podkreślone zdanie wcześniej) oraz z uniwersalizmem? A co jeśli ktoś nie chce kierować się tendencjami uniwersalnymi lub nie łączy się z tradycją chrześcijańską? Nie wolno? Pocieszeniem jest zdanie, które RJP chyba nie przypadnie do gustu, a które przeczytamy w pozycji Wiki odnośnie imienia: „Urzędy stanu cywilnego mogą się posiłkować opinią Rady Języka Polskiego w tej sprawie, nie ma ona jednak mocy prawnej, ponadto jest podważana przez orzecznictwo sądów administracyjnych.”. Jaki jest więc sens istnienia zarządzenia, które nie ma mocy prawnej? Chyba jedynie takie, że przeciętny obywatel jest nieświadomy swoich praw i urzędy stanu cywilnego w osobie kierowników zwyczajnie korzystają z niewiedzy obywateli.

Wiemy już, że imię określa osobę, że jest swoistą etykietką, ale nie musi nią być. Co to znaczy, gdy noszę takie samo imię jak tysiące innych osób? Jeśli imię określa moją osobę, znaczy to, że jestem taki sam jak tysiące innych osób? Spora część ludzi wybierając imię dla dziecka nie kieruje się jego znaczeniem, ale estetyką, popularnością, oryginalnością lub sztampowym znaczeniem znalezionym w jakimś imienniku, tudzież nadaje je po babci, dziadku, ulubionej lub sławnej osobie. Osoba, dla której imię jest czymś więcej niż etykietką, dźwiękiem, który akurat spodobał się rodzicom, ma spory problem w naszej kulturze. Może poszukać znaczenia imienia w jakimś imienniku, z konieczności wpasowując się lub nie (i cóż to dla mnie znaczy „Sławny Władca”?), albo też przybrać nowe. Ta druga opcja często spotyka się z niezrozumieniem w naszym społeczeństwie przyzwyczajonym do tego, że imię na chrzcie dostaje się raz na zawsze. Bywa, że osoby stosują dwa różne imiona, jedno w sprawach urzędowych, drugie w rodzinie i wśród znajomych. Osoby, które zajmują się magią lub wracają do korzeni pozachrześcijańskich przyjmują imiona magiczne lub takie, które mają dla nich istotne znaczenie, z którym się w pełni identyfikują. Wówczas noszą to jedno jedyne imię, które odróżnia ich od milionów innych Wojtków, Waldków, Marków, Zoś, Baś i Kryś (Gdy ktoś mi się przedstawia jako Wojtek lub Krzyś, co to dla mnie znaczy? Nic. Odróżnia go to jedynie od Bartka czy Marka, ale o nim samym nic mi to nie mówi). Człowiek jednak nie jest tablicą wykutą w kamieniu. Gdy przechodzi ważną w jego życiu inicjację, może zmienić swoje imię, choć większość osób tego nie wie, nawet w środowisku ezoterycznym. Jak czytaliśmy wcześniej, dawniej było to czymś oczywistym i normalnym. Dopiero biurokracja i stereotypy narzucają nam pewien schemat, który każe trzymać się jednego imienia od narodzin aż po śmierć. Jeśli imię nie ma znaczenia, nie ma problemu. Gorzej, gdy chcemy nim wyrazić w jakiś sposób własną osobę, co w przypadku magii i ezoteryki ma ogromne znaczenie. Możemy wówczas przebijać się przez biurokratyczny bastion, walcząc z urzędami, tracąc czas i pieniądze na zaświadczenia, akty urodzenia, podania, chodząc od jednego do drugiego urzędu, zasilając skarb państwa i banków. Jeśli jednak dla kogoś nie ma znaczenia, jak go piszą, wówczas może sobie darować urzędowe batalie i po prostu zacząć przedstawiać się nowym, prawdziwym (takim, z którym się identyfikuje, a nie z którym jest identyfikowany przez system biurokratyczny) imieniem. To, czy ktoś chce zmienić imię tylko nieformalnie, czy też urzędowo, jest jego indywidualną sprawą. Chciałbym jednak uświadomić czytelników, że mają do tego pełne prawo i bez względu na ich wybór powinno się to uszanować. Nawet, jeśli przyczyną zmian jest problem z własną identyfikacją a imię jest próbą odnalezienia siebie w rzeczywistości.


Wracając do osobistych zmian, o których wspomniałem na początku. Poza rodziną i urzędnikami wiele osób zna mnie pod imieniem Nes, choć nie jest to moje urzędowe imię, tzn. system biurokratyczny nie uznaje tego imienia, de facto jest niezalegalizowane prawnie. Co jakiś czas zmieniam swoje imię i to, że nie poczyniłem kroków w tym kierunku podyktowane jest tylko i wyłącznie praktycznymi względami. Zwyczajnie nie chce mi się co kilka lat przechodzić tej samej procedury. Zmiany mojego imienia nie oznaczają lekceważenia nikogo ani tym bardziej siebie samego. Wręcz przeciwnie. Moje imię ma dla mnie ogromną wartość. Jeśli ktoś tego nie szanuje, to jest to wyłącznie jego problem. Dla mnie osobiście jest to znak, że ktoś nie szanuje mojej osoby, nie akceptuje tego, kim jestem. Zmiana imienia w moim przypadku zawsze wynika z przemiany wewnętrznej i jest esencją tego, co mnie wyraża. Być może inni też się z tym spotykają. Rozumiem tu niechęć do osób, które kryją się pod pseudonimami ukrywając swoją prawdziwą tożsamość z tych czy innych powodów. Sam stosuję niekiedy nicki, które służą mi za maski, choć też w jakimś stopniu wyrażają moją osobę. Moje imię jest jednak symbolem mnie samego - „Nes” jest lustrzanym odbiciem słowa „sen”.

Ostatnia moja osobista przemiana nie wyraziła się w imieniu, które od trzech lat pozostaje niezmienne. Zmieniłem nazwisko – prawnie, urzędowo. Havason - pseudonim w formie nazwiska, pod którym byłem znany do tej pory, a które pełniło rolę doraźnej protezy, odchodzi do lamusa. Dlaczego więc tyle miejsca poświęciłem imieniu, skoro zacząłem od nazwiska? Dlatego, że nazwisko jest niejako drugim imieniem, ale poza określeniem danej osoby mówi też o rodzinie, której jest się częścią. U większości ludów wraz z imieniem jest podstawą identyfikacji konkretnej osoby. Wszyscy wiemy, kto to jest Wojtek Jóźwiak (gdy potraktować imię i nazwisko osobno, identyfikacja staje się już mniej pewna). Wiemy też kto to Rudolf Steiner, Carl Jung, Bronisław Komorowski itd. Z pewnością trudniej o identyfikację w przypadku Jana Kowalskiego. Może ktoś zapytać: „Dlaczego nazwisko zmienia ktoś, kto zajmuje się szamanizmem?”. W końcu w szamanizmie ważny jest kontakt z własnymi korzeniami, przodkami, rodziną, szczepem, itd. Czy nie jest to swego rodzaju samobójstwo plemienne? W moim przypadku jest to całkowicie świadomy krok. Z genami nie wygram, jak pisał Wojtek. Związek z rodziną będzie istniał do końca życia i tego nie przekreślę ani nie mam takiego zamiaru. Nie odcinam się od swoich przodków, od korzeni, nie wypieram się rodziny, rodzeństwa. Tworzę nowy szczep, nowy ród. Symbolicznie i mentalnie odchodzę od swojego plemienia, by założyć nowe. W przeciwieństwie do imienia, nazwiska nie będę zmieniał w wyniku jakiejś przemiany, inicjacji. Do decyzji dojrzewałem przez dwa lata, odkąd tylko dowiedziałem się, że mam do tego pełne prawo, bez względu na to, jak brzmiało moje dotychczasowe nazwisko. Faktycznie decyzję podjąłem już dawno. Przeszedłem całą procedurę prawną jak i przemianę mentalną. Zmiana nazwiska jest dla mnie nie tylko symbolicznym gestem. Zwłaszcza, gdy jest to zmiana wynikająca z woli, a nie z przymusu prawnego czy społecznego. Nazwisko jest też częścią mojego osobistego mitu, osobistej historii. Kruk jest obecny w moim życiu przynajmniej od 19-tu lat. Wyraża się w moim usposobieniu, rytualnym tatuażu, na sztandarze, a teraz i nazwisku. Jeśli ktoś uzna ten krok za niepoważny, cóż, znaczy to, że kompletnie nie wie, o czym pisze powyżej.


Wszystkim uwięzionym w pudełkach stereotypów, nakazów i zakazów, etykietkach przyczepionych wbrew woli, Kruk życzy odwagi w byciu sobą.

Nes W. Kruk


Nes W. Kruk

Komentarze: 5

1. serdeczne życzenia • autor: (2012-01-17 08:54:10)

Serdeczne zyczenia, ale...
Pamietaj, ze sam zgodziłes się iść Drogą Kruków. One sa dla mnie strażnikami bramy do swiata zmarłych(lub moze lepiej do innego świata). ostatnio pojawia się coraz wiecej ludzi-kruków.
Zmiana imienia to niecodzienna chwila.
Powodzenia
Wed
ps. moje imie Wed funkcjonuje tylko dla pewnej grupy osób, tylko w pewnym obszarze, imię z chrztu funkcjonuje bardzo mocno na codzień, nazwisko jest silnym poleceniem, a nazwisko rodziny sprzed 140 lat odbija sie echem. Znalazłem jeszcze zawołanie rodzinne, ukryte gdzies głęboko. One ma też bardzo silny wydźwięk i wpływ na moje życie. Nawet adres, który tu w Tarace pojawia sie jako podpis ma znaczenie coś oznacza i wcale nie zamierzam tego zmienić.

[foto]2. takie tam krakanie • autor: Nes W. Kruk (2012-01-17 15:55:26)

Serdeczne zyczenia
Dzięki. :)

Pamietaj, ze sam zgodziłes się iść Drogą Kruków. One sa dla mnie strażnikami bramy do swiata zmarłych(lub moze lepiej do innego świata).
Dla ciebie są bramą do świata zmarłych. Dla mnie są bramą do świata żywych. Tylko stereotyp czarnego kruk padlinożercy powiela obraz ponurego ptaszyska. kto krukom przyjrzy się bliżej, ten zobaczy zupełnie inny świat - ciekawości, zabawy, rodziny, poznania... Kultury plemienne (Syberia, Ameryka) pod tym względem lepiej rozumieją naturę kruka. Polecam mity i opowieści o Kruku-tricksterze.

ostatnio pojawia się coraz wiecej ludzi-kruków.
Tak jak wilków, orłów, tygrysów itd. Większość z nich to farbowane kruki. Jest moda na totemy, szamanizm, więc ludzie robią sobie vision quest z gatunku "zrób to sam" albo "żeglowanie w weekend", czego efektem jest projektowanie swoich życzeń, a nie poszukiwanie Przewodnika. W ciągu swojego życia na pewno spotkałem dwa kruki, stażem dużo młodsze ode mnie, a nie uświadomionych też zapewne niewiele... Choć może to ja nie miałem tej przyjemności trafić na nich. W każdym bądź razie ów kruczy wyż demograficzny przypisywałbym raczej mitomaństwu.

Nawet adres, który tu w Tarace pojawia sie jako podpis ma znaczenie coś oznacza i wcale nie zamierzam tego zmienić.
Słusznie. Jeśli coś ma mocne korzenie, nie ma co na siłę tego zmieniać, bo taka moda czy tendencja. :) Moje drzewo umierało, więc odcięcie gałęzi i posadzenie nowego drzewka było świadomym i celowym zabiegiem. Tym niemniej, jak to bywa w przypadku sadzonek, nowa roślina zawsze ma coś z ojca-matki..

[foto]3. Nastawienie • autor: Roman Kam (2012-01-29 00:08:50)

Dobrze mi się czytało ten artykuł. Język jest komunikatywny i prosty, przesłanie na pozór oczywiste, rekompensowane jest przez walor braku spekulatywności, teoretyzowania - ponieważ jest osobistym doświadczeniem autora.

Gdy pozwoliłem sobie nadać w sposób zupełnie bezwolny imię Michał podczas bierzmowania - do dzisiaj noszę w sobie dziwaczne poczucie straty jakiejś okazji. Stąd wnioskuję, że czynność owa miała znaczenie. U mnie nowymi imionami stały się nicki. Jest z nimi moc zabawy, bo często w próbach zdobycia unikalnego adresu poczty elektronicznej widzę, jak wiele osób już zapragnęło dla siebie tego imienia - widać mało oryginalny jestem. Pinocchiem byłem o nr 113 na pewnym portalu a wszak dla naszego, mało oczytanego moim zdaniem narodu - pisownia to niełatwa. O psach nawet nie wspomnę.

Ad rem jednakowoż waści psie - u końca artykuliku, mały dysonans wynikły z tytułowego tu nastawienia właśnie. Być może, że są ludzie których zmiana imienia czy nazwiska autora, rusza. Nic o nich jednak nie wiemy, nic o nich wcześniej w artykule się nie wspomina i raptem ten polemiczny ton na koniec, czy wręcz jakaś uraza zdradzająca oczekiwanie żeby Oni to zrozumieli, żeby zaakceptowali a przynajmniej stulili pyski jak nie rozumieją.

To mi nie zagrało, bo tolerancja dla myślących inaczej jest niezbędnym warunkiem prawdziwej przemiany w Kruka. Psy kaszlą i szczekają, kruki kraczą a osły ryczą.

PS Co wiem o krukach - test a'vista: długowieczne, zaborcze, bardzo drapieżne, silne, pewne siebie, umiejące polować zbiorowo, czarne, głośne, wyraziste, złe, potrafiące zadziobać nie chronione przez matkę koźlę sarny, czy młode cielę jelenia. Jeśli wierzyć Krasickiemu, próżne ;)

[foto]4. Czarne Ptaszyska • autor: Nes W. Kruk (2012-01-30 11:58:01)

Jakiś taki stereotyp pokutuje od dawna w naszej-nienaszej kulturze, co też widać i tu. Ci co bliżej natury, mają lepszy kontakt, więc wiedzą a tę wiedzę widać w ich mitach i opowieściach, których Kruk jest bohaterem. Jak było widać przy okazji ostatnich prób eksterminacji przez środowisko myśliwskie, nawet sami myśliwi, choć niby powinni, nie znają kruków (arogancja środowiska myśliwskiego, które robi z siebie obrońców natury, a jednocześnie zarządców ustalając liczebność poszczególnych gatunków zasługuje na osobny temat). Co też jest przyczyną ekstyncji kruków w zachodniej Europie oraz wschodniej Ameryce, gdzie w XIX w. i w pierwszej połowie XX miały miejsce prześladowania tego gatunku. Kiedy czyta się historię występowania Kruka, ma się wrażenie, że to historia prześladowań rasowych.

Szydłowskiego nie czytałem, ale opowieści o Kruku polecam. W bibliotekach są bajki ludów Ameryki, Azji, które pozwalają spojrzeć na Kruka innym okiem.

[foto]5. O krukach, że złe • autor: Wojciech Jóźwiak (2012-01-29 09:05:27)

Waści Psie z Gai,
jest książka Andrzeja Szyjewskiego, z archaicznego roku 1991, pt. "Symbolika kruka. Między mitem a rzeczywistością". Obowiązkowa lektura dla szamanofilów. Kruk okazuje się być archetypowym (lub: generycznym) TRIKSTEREM.
A jeśli zmierzyć go enneagramem, to jest Ósemką-Szefem.
Pozdrawiam
~WJ