Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-06-11

Anna Szymańska

No i co?

     W pokoju, w którym leżę, panuje taki mrok, że nie widzę nawet zarysu mebli, ale wiem, że to mój pokój. Jestem spięta. Mam dziwne przeczucia, że za chwilę coś się stanie. I staje się...

     Z mroku wyłania się twarz mojej Mamy. Mam wrażenie, jakby płynęła...
Uśmiecha się do mnie. Oddaję Jej uśmiech, ale wciąż niepewna - wstrzymuję oddech i czekam.
Zbliża się do mnie, a kiedy jest już, jak na wyciągnięcie ręki, kątem oka spostrzegam, jak Jej wzrok ześlizguje się z mojej twarzy i zatrzymuje po lewej stronie mojego ciała, gdzieś na wysokości barku,  może łokcia...(?) Robi przy tym jakąś taką dziwną minę - ni to uśmiech, ni grymas - wysuwa brodę do przodu i pyta bezgłośnie: "No i co?"  Pomyślałam, że to do kota, bo zwykle takimi słowami zwracała się, do mojej Julki, kiedy ta bezpardonowo właziła na łóżko i mościła sobie "gniazdo", po którym ślady pazurów pozostawiały wiele do życzenia. Ale żadnego kota nie było, przecież czułabym! A Ona wciąż miała na twarzy ten dziwny uśmiech "zasznurowanych ust" i oczy, które już na mnie nie patrzyły...
I stężałam, bo w tej samej chwili (wciąż śniąc) zdałam sobie sprawę z tego, że Mama nie żyje, a jeśli przyszła do mnie we śnie - to znowu COŚ złego się stanie. Obudziłam się przerażona.

                  B.
     06.VI.2014 - godz. 03:15

 PS
Za życia sny o Niej zwiastowały zawsze dobre chwile. Teraz -  przychodzi
do mnie w snach, żeby mnie ostrzec przed czymś, co mi zagraża. Przemawia symbolami, które są dla mnie zagadką, ale tylko do czasu, aż się to COŚ nie spełni.





Anna Szymańska

Komentarze: 1

1. tak samo • autor: (2014-06-12 20:39:51)

Miewam podobne sny.