Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-08-04

Andrzej Gąsiorowski

Ważne, żeby nie umierać z nadwagą!

Willendorf Venus animated

Burza, która przetoczyła  wczoraj przez Internety, kiedy to „Dziewuchy Dziewuchom” napisały coś o otyłości, sama w sobie nie interesuje mnie zupełnie. Lewica i postęp (LiP) każdego dnia zmaga się z językiem, społecznymi konstrukcjami i dążącą do nieskończoności chęcią poprawiania stanów dobrych przy daleko idącej ignorancji co do tych rzeczywiście złych. W tych zmaganiach wpada nieustannie na różne aporetyczne pułapki, ale – podnosi się i brnie dalej. I tak już będzie do końca świata. Aspekt apokaliptyczny okładania Dziewuch wydaje mi się w tym kontekście ciekawszy. 

Nie można już oczywiście powiedzieć – „nie dokuczajcie osobom z nadwagą”, co każdy powinien nie tylko powiedzieć, ale też i przyswoić, trzeba to ubrać w szaty jakichś poprawnościowych narracji i połączyć z nauką. W przypadku otyłości okazało się to niebezpieczne, bo z punktu widzenia postępu i dobra ludzkości nie wiadomo było, czy lepiej, żeby otyłość była chorobą czy nie. Ponoć arbitralnie decyduje o tym WHO, siejąc zamęt między LiP i RiP (Prawica i Regres), jak coś zmieni na liście. Bo pewne rzeczy lepiej, żeby chorobami były, a inne nie. (Zazwyczaj to, co PiR chce uznawać za chorobę, nie chce być uznawane przez LiP i odwrotnie.)

No i dziewuchom coś tam się pomyliło w tym zakresie, za co zostały zlinczowane. Dzień jak co dzień w internetach.

We wczorajszym okładaniu się po głowach na tym tle ujawniły się (nie po raz pierwszy) i starły dwie istotne cechy współczesnej kultury, które zazwyczaj idą ramię w ramię – perwersyjna chęć do zachowania zdrowia i pewnej określonej substancji własnej osoby (a dokładniej ciała) z ową chęcią nieustannego poprawiania czegoś, czego już nie można poprawić . (Układ odbija w stronę faszyzmu właśnie na tym gruncie, ale nie chciałbym tego w tym miejscu rozwijać.) Aporie ujawniają się najczęściej na styku kultury z biologią dziesiątkując obóz postępowy, programowo odrzucający tę ostatnią, pod płaszczykiem jej całkowitego uznania.

Dla mnie, jako apokaliptyka z krwi i kości, obłęd wczorajszego shitstormu wyraża się jednak w czymś innym. Oto świat na naszych czach rozpada się. Miał się rozpadać do końca wieku, bo to była ładna okrągła liczba rozpadania się świata, ale rozpadnie się w ciągu tego roku, może następnego, może trzech, ale chyba już nie więcej. Dzieje się tak głównie dlatego, że Arktyka, Grenlandia, Alaska, północne rejony Kanady, Syberii etc. rozmarzają, palą się, uwalniają dwutlenek węgla i metan do atmosfery, przestają odbijać światło słoneczne, co ma szansę dość szybko upiec i ugotować wszystko. To znaczy miałoby, gdyby ludzie w takich sytuacjach nie zaczynali zabijać się sami, zanim zabije czynnik zewnętrzny.

W tym kontekście problem otyłości, jak wiele innych problemów zdrowotnych tego typu, jawi mi się jako przesadzony. Ostatecznie jawił mi się jako taki już wiele lat temu, kiedy myślałem, że mamy przed sobą jakąś przyszłość. Społeczna presja na dbanie o siebie, uprawianie sportu i tym podobne głupstwa zawsze była dla mnie dość przerażająca, a mój stosunek do niej zaostrzył się, kiedy zorientowałem się, że są czynniki, które będą nas zabijać w daleko gorszy sposób niż rzekomo robi to otyłość, a nawet inne choroby. Ale taka już nasza konstrukcja, że będziemy się z nimi zmagać nawet w świecie 2°C + w stosunku do ery przedprzemysłowej. Nic to, że zginie gatunek i umrze biosfera. Ważne, żeby nie umierać z nadwagą!

A od osób z nadwagą, palaczy i szeregu innych osób niedbających o zdrowie i życie, można, w geście apokaliptycznej przyzwoitości (w istocie stać już nas tylko na gesty), się odczepić. Swoją drogą, można to zrobić również poza apokalipsą. Takoż odczepcie się i od dziewuch!

Andrzej Gąsiorowski

Komentarze: 2

[foto]1. Ja widzę • autor: Katarzyna Urbanowicz (2019-08-04 15:37:42)

Ja widzę tu zupełnie inny problem. Jako społeczeństwo jesteśmy nauczeni oceniać innych pod kątem własnych poglądów. Skoro nadwaga jest be, to osoby z nadwagą powinny się zmobilizować i być cacy. Celowo używam  dziecinnej oceny, bowiem dyskurs w sprawie nadwagi (nawet z uczestnictwem lekarzy i osób rzekomo światłych sprowadza się do ocen z milczącym założeniem, że człowiek ma w 100% wpływ na swój wygląd, a idąc tropem tego rozumowania ma obowiązek poddania się ocenie społeczności także w zakresie przystawania do pewnego wzorca aktualnie obowiązujacego. Bardzo źle przyjmujemy sugestie, że nie wszystko zależy od naszej woli. Ja na przykład doczytałam się tego, że ponoć na nadwagę ma wpływ poczycie bezpieczeństwa. Nie oczekuję zrozumienia, że moje pokolenie, urodzone w czasie wojny, której nikt z młodych nie jest w stanie sobie wyobrazić może cierpić na nadwagę spowodowaną zaburzeniami tego rodzaju. Oni muszą poczekać (i zmierzyć i zważyć ) dzieci z Syrii i Afryki gdy już w tamtych stronach zapanuje spokój i normalność.Błędem (moim zdaniem) Autora jest jednostronne widzenie problemu, jednowymiarowość jego oceny. Czy dwunastolatka dbająca o urodę czy jej osiemdziesięcioletnia babcia (czy matka wychowana w określonych okolicznościach   społecznych w Polsce, albo krajach b. ZSRR) - bez różnicy.
Świat nie jest czarno/biały, jak wam się wydaje, a mózg człowieka nie jest bardziej skomplikowanym komputerem!!!

2. w moim wieku można być dziadem otyłym lub chudym, zawsze dziadem • autor: Jerzy Pomianowski (2019-08-04 20:59:37)

Słabo nadążam, bo nie mam fejsbuka. Te Dziewuchy Dziewuchom  działają w ramach LGBTQ chyba. Te od tej "cipy" wystawionej w jakieś święto katolickie czy inne? A nie, chyba podczas marszu tęczowego.