Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2005-11-25

Jakub Kamiński

(Neo)szamanizm a poczucie sensu
Co skłania ludzi do zajmowania się praktykami szamańskimi w ponowoczesnym świecie?

Cechą końca XX wieku "jest - jak pisze Wojciech Bursza - poszukiwanie przez naszych współczesnych własnej tożsamości, próba bardziej zindywidualizowanego samookreślenia się względem 'globalnej ekumeny' i wszechogarniającej presji kultury popularnej. Manning Nash uważa, że podstawowym problemem, a wręcz koszmarem dzisiejszego człowieka jest życie wykorzenione, samotne i wyobcowane."1

Co ciekawe problem wykorzenienia i wyobcowania współczesnych ludzi podkreślał również Joseph Campbell - antropolog, religioznawca i jeden z najwybitniejszych znawców problematyki mitów. Stworzył on metaforę ludzkiego życia, wedle której jest ono wspinaniem się po drabinie podstawionej do ściany. Kłopot powstaje wtedy, gdy okazuje się że ściana jest niewłaściwa. "Kiedy przyjrzeć się popularnemu obrazowi życia w Ameryce (a czyż, niekiedy, całe państwa nie są zapatrzone w tzw. amerykański styl życia? - przypis autora) - prezentowanemu w środkach masowego przekazu - wszystkie ściany są nie takie. Sztuka utraciła swą dynamikę i jest przesycona gwałtem. Weźmy na przykład telewizję. Istnieją dla niej tylko dwa tematy: przemoc i seks - pierwotne biologiczne popędy zwierzęce. Natomiast brak całkowicie względów duchowych, które docierają do nas za pośrednictwem tych obszarów doświadczenia biologicznego. (...) Ludzie są dzisiaj wykorzenieni. Czują się wykorzenieni. Odnoszą wrażenie, że ich życie nie ma sensu. Spotykamy się z tym na każdym kroku, a to dlatego, że wspinali się po drabinie ustawionej po drabinie ustawionej przy niewłaściwej ścianie."2

Dlaczego tak jest? Teoretycy kultury mówią, że żyjemy w epoce postmodernizmu. Według nich jest to czas kultury wyczerpania, wykpionych autorytetów i zrelatywizowanych systemów wartości. "Wędrując przez różnorodne koncepcje - pisze Zbyszko Melonik - można dostrzec, iż to co w jednej ma charakter 'kluczowy', w innej jest 'zmarginalizowane', to, co w jednej jest 'makro', w innej jest 'mikro'."3

Co skłania ludzi do zajmowania się praktykami szamańskimi w takim świecie? Po pierwsze uczestnictwo w ruchu neoszamańskim (tak samo zresztą jak w innym ruchu łączącym ludzi wokół jakiejś wspólnej idei i działania na jej rzecz) daje jego uczestnikom identyfikację z innymi ludźmi. Nawiązuje się z nimi więź o charakterze organicznym (zamiast zasady "obojętnej życzliwości"). Stąd jak mówi W. Burszta bierze się "trybalizm, fenomen czasowych wspólnot empatycznych, w ramach których realizuje się jakiś określony 'pomysł na życie', aby choć na krótko, uciec od polikulturowości i nieokreśloności codziennych realiów."4

Te swoiste "współczesne plemiona", nowoplemiona, mają dać swoim "członkom jakiś rodzaj zakotwiczenia, usensownienia własnego życiorysu, gwarantują i oferują minimum komfortu, że jest się w grupie, do której można metonimicznie przylegać."5

Ta nawet krótkotrwała możliwość przynależności do większej grupy i poczucie sensu stanowi wystarczającą pokusę włączenia się do takiego, jak opisywany tutaj neoszamanizmu, ruchu.

Innym powodem chęci przyłączenia się (a także przyczyną powstawania wszelkich ruchów neopogańskich i neoszamańskich) do ruchu współczesnego szamanizmu jest "rozczarowanie chrześcijaństwem (i innymi wielkimi religiami takimi jak judaizm, czy w mniejszym stopniu islam - przypis autora), które jako religia dewocyjna kładło nacisk raczej na wiarę niż doświadczenie wewnętrzne. Osoba, która medytuje lub zażywa substancje halucynogenne (szerzej: przeżywa "odmienny stan świadomości" - przypis autora), odbiera świat poprzez własne wnętrz, co stanowi dla niej głębokie przeżycie duchowe. Religie Wschodu miały więcej do powiedzenia o poziomach świadomości niż chrześcijaństwo czy ortodoksyjny islam, nic więc dziwnego, że zainteresowania psychodeliką i myślą Wschodu - których równoczesny wzrost niewątpliwie nastąpił na początku lat sześćdziesiątych - stymulowały się wzajemnie".6

Jakie zaś jeszcze czynniki wpływają na zainteresowanie szamanizmem? Wbrew nadziejom niektórych naukowców, człowiek nie jest istotą racjonalną. Przeciwnie, ma wpisaną w geny potrzebę niezwykłości. Zauważmy bowiem, że większość czasu istnienia gatunku ludzkiego, człowiek spędził w hordach plemiennych (zbieracze-łowcy), które były zdominowane przez magię i emocje. Nie był wtedy w stanie nad tymi żywiołami zapanować. Człowiek jest więc "homo religiosus" (łac., "człowiekiem religijnym") i "homo magicus" (łac., "człowiek magiczny"). Eliade w swoich pracach twierdził, że człowiek i wszelkie jego działania mają go wrócić do zaś archaicznego świata "homo religiosus", świata, który całkowicie wypełniony jest sensami religijnym. Człowiek chce czuć nad sobą opiekę bogów, kosmiczny ład, harmonię i porządek. Tęskni za światem, w którym na każdym kroku spotkać można było istoty duchowe.

Znawcy ludzkiej duszy i natury, tacy jak Mircea Eliade, Joseph Campbell, czy Robert Bly (poeta, tłumacz, wykładowca. Zasłynął po wydaniu książki "Żelazny Jan"7, która jest fascynującą opowieścią o istocie męskości i męskiej inicjacji) zgodnie zauważają, że człowiekowi potrzebna jest sfera magii, niezwykłości, irracjonalizmu (powiedzieć by raczej należało transracjonalizmu). To ta właśnie sfera i przebywanie w niej daje człowiekowi wytchnienie i dostarcza mu energii. Z niej pochodzi również inspiracja. Partycypacja w niej daje poczucie przynależności do większej całości, do świata duchowego (przekraczającego człowieka), który może go przerażać (Rudolf Otto nazywał to uczucie "misterium tremendum"8) a przez to jeszcze bardziej pociągać ("misterium fascinans" według Otta). Bez poczucia przynależności do tego świata życie staje się bezbarwne, pozbawione sensu. To powody w których upatruje powrót do szamanizmu we współczesnym świecie. Na koniec jeszcze jedna uwaga. Wspomniano, że neoszamanizm jest pewnego rodzaju inicjacją. A ta - jak mówi Eliade - "wprowadza nowicjusza zarazem do wspólnoty ludzkiej i w świat wartości duchowych."9

Jakub Kamiński






Jakub Kamiński

Komentarzy nie ma.