Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-06-19

Andrzej Gąsiorowski

Na plaży

na_plazy.jpg

W przeciwieństwie do wielu badaczy, naukowców, filozofów, publicystów i aktywistów zajmujących się katastrofą klimatyczną i ekologiczną, nie uważam, że można winić za nią kogokolwiek lub cokolwiek.

W szczególności nie można winić za nią kapitalizmu, a to dlatego, że w interesującym nas kontekście, to znaczy – „dlaczego doszło do katastrofy” i „jak z niej wybrnąć” – „kapitalizm” nie istnieje i nigdy nie istniał. Istniały tylko zachowania niesłychanie inteligentnych naczelnych, zwanych Homo sapiens.

Zrazu tezy moje wydawały mi się mało kontrowersyjne, ale – jak się okazało – nie były takimi, przynajmniej w kręgach ludzi zainteresowanych tematem, z których wielu to moi znajomi i przyjaciele. Ponieważ obiecałem, że powiem, co przez to wszystko rozumiem, czynię to w dość niebezpiecznym skrócie, bo sprawa wymaga wyczerpującego traktowania, o co, jeśli zdążę, chciałbym się pokusić. Pisząc „jeśli zdążę” mam na myśli to, że w mojej przynajmniej ocenie, sytuacja klimatyczna, ekologiczna, społeczna, polityczna i gospodarcza wymyka się już spod kontroli. Oznacza to, że w krótkim okresie debaty (ostatecznie filozoficzne) mogą być ostatnimi rzeczami, którymi będziemy chcieli i mogli się zajmować.

Czując się zobowiązanym wyjaśniam, jak widzę sprawy.

Przede wszystkim sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, jest sytuacją w każdym ze znanych nam sensów ostateczną. Jej rozpatrywanie w znanych nam i dominujących dziś schematach, konfiguracjach i paradygmatach prowadzi donikąd. Widać dość jasno, że odmawiająca wspierania naszej zbiorowej i indywidualnej egzystencji Ziemia dokonuje czegoś, z czym nie mieliśmy jeszcze do czynienia. Zamyka historię nie w sensie rozwoju społecznego, historycznego, ale w sensie końca filozofii i poniekąd końca nauki (nie wspominając o końcu biologicznym życia).

Dla kogoś, kto wiele lat zajmuje się myśleniem, jest to chwila pełna goryczy. Jest ona taką dla mnie, ale nie może to zmienić faktu, że miażdżąca część naszej zbiorowej samowiedzy okazuje się całkowicie nieadekwatna i bezużyteczna w świetle osiągnięcia fizykalnych granic wzrostu i „odmowy” przez biosferę dalszego utrzymywaniu naszych fikcji. Wydaje się, że trwałość tej, jak się okazuje (w mojej ocenie), fałszywej samowiedzy wynikała z kilku czynników, które tu można przedstawić jedynie w zarysie. Były to poczucie wieczności życia i czegoś, co określiłbym mianem wieczności ludzkich spraw, przeświadczenia, że rozwój ludzkości będzie czymś nieskończonym, że zdołamy podbić Kosmos, że przezwyciężymy śmierć i szereg innych podobnych idei, wyobrażeń, poglądów, paradygmatów.

Znamiennym przykładem owej fałszywej samowiedzy jest to, co określamy mianem kapitalizmu. Jako określona „formacja społeczno-ekonomiczna” daje się oczywiście wyodrębnić „coś takiego” z całości dziejów ludzi. Jako coś, czego obalenie ma uratować życie na Ziemi przed zagładą, już nie, ponieważ droga człowieka, droga ludzkości w takim sensie, jest nieprzerwanym ewolucyjnym procesem zwiększania ludzkiej aktywności opartej na przekształcaniu zasobów i otaczaniu się coraz to nowymi przedmiotami, w której akumulacja kapitału pojawia się wtórnie wobec fizykalnej niemożności udźwignięcia nadmiaru. Nadmiaru produkowanego przez praktycznie nieograniczone możliwości przekształcania przyrody.

Przytaczanie na obalanie podobnych tez istnienia innych systemów, dowodzi jedynie prawdziwości tezy. Skoro były inne kultury oparte na innych zasadach (osobiście uważam, że co do zasady nie było, ale w ramach krótkiego wpisu ta teza jest nie do wykazania), to dlaczego już ich nie ma? Dlaczego tego pytania nie zadają sobie zwolennicy tezy, jakoby to wyabstrahowana kultura tworzyła warunki klimatycznej i ekologicznej katastrofy? Mówiąc najprościej, dlaczego nikt nie pyta, dlaczego na Ziemi ostał się jedynie „kapitalizm”, który całkowicie zasadnie możemy dziś definiować jako to, czego likwidacja ma uratować Ziemię i jej mieszkańców. (Tak definiuje go w istocie rzeczy choćby Naomi Klein).

Dlaczego nie ostał się socjalizm, albo komunizm albo (czym ostatnio argumentował jeden z moich przyjaciół) kultura starożytnych Chin, która rzekomo miała być „lepsza”? Dlaczego Chiny nie pozostały przy „lepszej” kulturze? Więcej, dlaczego rewolucja informacyjna doprowadziła w ciągu niecałych trzydziestu lat do niemal całkowitej systemowej homogenizacji świata, w którym jedyne co nas odróżnia, to narodowe potrawy i stroje, a cała reszta interakcji odbywa się wszędzie dokładnie tak samo i dokładnie tak samo anihiluje przyrodę? Narodowe i religijne tożsamościowe miazmaty są w tym kontekście całkowicie już zbędnym dodatkiem, a mordować się można również poza nimi, czego dowodzi całkowicie fasadowa „religijność” Państwa Islamskiego.

Innymi słowy, co sprawia, że jest tylko kapitalizm? Co sprawa, że w kontekście holokaustu przyrody dokonywanego przez Homo sapiens od dziesiątek tysięcy lat istnieje tylko tego typu rozwój i tego typu działanie? Co sprawia, że nie dostrzegamy, że w takim sensie „kapitalizmem” był również „komunizm”, nie mówiąc o kapitalistycznych socjalizmach na modłę skandynawską, które są oparte na tym samym, to znaczy na nieograniczonej produkcji i konsumpcji. Co powoduje, że w trwającej od dziesiątek tysięcy lat rywalizacji jednostek i społeczności Homo sapiens właśnie tak układają one swoje stosunki, a na swoich liderów wybierają ludzi, którzy im to oferują, odrzucając tych, którzy przedstawiają wizje alternatywne. Dlaczego zwolennicy kulturowego rozwiązania problemu nie zastanawiają się nad tym, kto uniemożliwia powstanie „dobrego” systemu, zawsze uciekając się do owego błędnego koła – kapitalizm istnieje, bo narzucono go ludziom! Kto go narzucił – ludzie! W gorszej wersji – to kapitalizm tworzy kapitalizm, dlatego musimy obalić kapitalizm! Kto tworzy kapitalizm? Jak się tworzy kapitalizm? KOŃCZYMY DYSKUSJĘ! Nawiasem mówiąc, historia Homo sapiens, która z punkty widzenia ewolucji nie jest nawet mgnieniem oka, przynajmniej sugeruje, jak głęboko biologiczne podłoże musi mieć, skoro w taki krótkim okresie „przejął” praktycznie całość populacji na jednej planecie – jako nieadekwatna długookresowo, ale relatywnie adekwatna krótkookresowo strategia przetrwania.

Odpowiedzi na te pytania są zatrważająco proste. Tak proste, że wstydzę się ich udzielać. Częściowo udziela ich psychologia ewolucyjna, ale sprawa jest jeszcze prostsza. Sprawia to biologia gatunku (mówię „biologia”, wobec skrajnie odrzucanego w debacie, choć jednocześnie skrajnie adekwatnego pojęcia „natury ludzkiej”). Gatunku, który w wyniku nie do końca poznanych procesów otrzymał przerażający naddatek inteligencji i samoświadomości, pozostając jednocześnie istotą niezwykle podobną do swoich najbliższych krewnych: szympansów, goryli i bonobo. Naddatek inteligencji pozwolił na ekspansję, której granicą jest zniszczenie całości ekosystemu, naddatek samoświadomości doprowadził do rozpaczy i marazmu, które były jednocześnie podstawową przyczyną nadmiarowej konsumpcji i morderczej rywalizacji przybierającą formę „kapitalizmu”.

Takie zatem jest moje rozumienie „kapitalizmu”, o którego wyjaśnienie mnie proszono i co robię właśnie dlatego, że mnie o to proszono, ponieważ wywołuje ono sprzeciw zbyt duży do udźwignięcia dla jednostki, czyli w tym konkretnym przypadku – dla mnie. Z jakichś względów ludzie potrzebują wiary w swoje niezdeterminowanie, wolną wolę, sprawczość etc. Ja uważam tę wiarę za niczym nie uzasadnioną.

W tym kontekście poprzednie pojęcie „kapitalizmu” było adekwatne jedynie w stabilnym biologicznie, fizycznie, ontologicznie i last but not least klimatycznie i ekologicznie świecie. Mamy dziś prawdopodobnie ostatnią chwilę na uświadomienie sobie tego faktu, ponieważ poszukiwanie ratunku na drodze daleko idącej kulturowej korekty zachowań indywidualnych i zbiorowych Homo sapiens jest całkowicie przeciwskuteczne, co pokazują wszelkie możliwe wskaźniki, na czele z rosnącym zużyciem energii i rosnącymi emisjami CO2. Równie dobrze można domagać się zmiany zachowań od wielorybów, myszy, pachnicy dębowej, ogórków morskich, słoni, lwów czy bonobo.

Innymi słowy, albo uznamy nasze biologiczne zdeterminowanie i swoiste fatum i tu poszukamy ratunku, albo umrzemy w religijnych mrzonkach wielkiej przemiany „kapitalizmu” w „niewiadomoco”.

Nic, co tu piszę, nie są to rzeczy nowe. Psychologia ewolucyjna opisuje je w zasadzie w pełni. Jeśli wnoszę tu w ogóle cokolwiek nowego, to to, żeby nie wyrzucać jej poza obręb klimatycznej (mitygacyjnej) debaty, i żeby otrząsnąć się z zatrucia konstruktywizmem, bo jest to zatrucie śmiertelne.

Ponieważ czuję się (jednak) niezręcznie, pisząc o tych oczywistościach, pozwól, Drogi Czytelniku, że powrócę do mojego krótkiego urlopu, który spędzam nad morzem, a konkretnie na plaży, wpatrując się w fale, puszczając latawce, przesiadując na wyciągniętych na brzeg rybackich łodziach. W nieskończonym poczuciu szczęścia, jakie dawać może tyko obserwowanie umierającego raju.


______

PS. Z daleko idącej ostrożności pragnę podkreślić, iż uznanie wszechmocy natury ludzkiej nie jest dla mnie tożsame z kapitulacją wobec tejże. Wierzę wszak, że wroga można pokonać jedynie przez akceptację jego istnienia i… natury.

PPS. Choć nie wydaje się to szczególnie istotne, o tym, jak rozumiem „kapitalizm” pisałem w poprzednich wpisach:

Andrzej Gąsiorowski

Komentarze: 22

[foto]1. Ha! Jak zmienić naturę ludzką? • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-06-19 10:10:10)

Oto jest pytanie. Rzecz trudniejsza niż jak zdekarbonizować gospodarkę.

2. Artykuł daje do myślenia • autor: Marek Goliński (2019-06-19 10:53:47)

Przesunięcie punktu ciężkości z naszej kultury (zły kapitalizm kontra "niewiadomoco") na naturę, naszą biologię, całkowicie zmienia podejście do tematu. Można całkowicie odrzucić teorie przeczytane w Krytyce Politycznej (https://krytykapolityczna.pl/swiat/binczyk-ludzkosc-jest-dzis-jednoczesnie-supersprawcza-i-bezradna/). Jak by nie było, zdanie "Idźcie i czyńcie sobie Ziemię poddaną" nabiera zupełnie innego sensu. Wychodzi na to, że jesteśmy ślepą uliczką ewolucji. Jak to śpiewał Kazik: "Eksperyment wykonany, lecz niestety nieudany". Doprawdy, straszna perspektywa! I nie zamierzam tutaj kłócić się z dokonaniami psychologii ewolucyjnej. Chyba tutaj, na Tarace czytałem kiedyś artykuł porównujący pokojowe bonobo, rozwiązujące spory za pomocą seksu z krwiożerczymi szympansami zwyczajnymi. Tylko, że porównanie bardziej było na gruncie inspiracji kulturowych, nie sięgało tak głęboko w istotę rzeczy. Wniosek był taki, że wszystko jest zależne od naszej kultury. Jeśli zaś o wszystkim decyduje nasza natura (a o naturze ludzkiej wiele zostało już powiedziane) to chyba nie ma co sobie robić nadziei na happy end. Bardzo dający do myślenia artykuł! Nie powiązywałem dotychczas psychologii ewolucyjnej z Kwestią Ostateczną, że się tak wyrażę.

[foto]3. Natura Ludzka jest trochę plastyczna • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-06-19 12:05:44)

Przykłady:
Z natury nie umiemy pisać-czytać (w przeciwieństwie do mówienia, którego potencjalność mamy w genach), tymczasem udało się nam masowo tego nauczyć.
Z natury mamy skłonność (jak szympansy, inaczej niż bonobo) rozwiązywać konflikt przez zabicie przeciwnika. Jednak liczba zabójstw systematycznie spada, a przy tym silnie zależy od tego, w którym kraju, czyli od kultury.
Mamy silny dymorfizm płciowy (chociaż nie aż tak wielki jaki foki lub pawiany, za to wyraźnie mniejszy niż np. wilki lub niedźwiedzie) -- a jednak cywilizacje, te oparte na miastach, piśmie i scentralizowanej władzy, z reguły wzmagały różnice między kobietami a mężczyznami. Islam jest w tym skrajny, ale gdzie indziej nie bywało dużo lepiej. Większość cywilizacji była nieznośnie (dla nas, teraz) patriarchalna i anty-kobieca.
Z natury jemy mięso, ale potrafimy tego nie robić, a nawet (potrafimy) przekuwać rezygnację z mięsa na dowód moralnej wyższości -- przykładem wyższe kasty w tradycyjnych Indiach i dzisiejszy ruch vege.
Jesteśmy ewolucyjnie wybitnie przystosowani do biegania (człowiek najpierw był Currens, dopiero później Sapiens; cała nasza cielesna forma o tym świadczy!), większość z nas jednak nie biega i tego nie lubi, chociaż "ma w genach".
Więcej przykładów by się znalazło -- te tak na poczekaniu.

[foto]4. Kapitalizm • autor: Edward Kirejczyk (2019-06-20 01:58:07)

Jest noc, przeżyłem dziś mały pożar, więc jestem zmęczony i zamiast myśleć, zacytuję samego siebie. "W średniowieczu Europa była zaściankiem Starego Świata. Nie było tu pieniędzy, [...] wiedzy i technologii, rynków większych niż lokalne, sensownego prawa [...] stan bieżący marny, perspektyw rozwojowych nie widać. [...] W XIV w. nastąpiło nagłe ochłodzenie klimatu. [...] W gorszych warunkach klimatycznych  nie mogło się wyżywić tylu ludzi co wcześniej. W tych ciężkich warunkach Bóg zesłał czarną śmierć. W ciągu kilku lat wymarło kilkadziesiąt procent mieszkańców Wielkiego Stepu, Chin, Indii, Europy.  Dla tych, którzy przeżyli, było tu już dosyć miejsca. W większości świata pozostawiono więc wszystko bez zmian. Wyjątek stanowił maleńki skrawek zaścianka, czyli północne Włochy, gdzie postanowiono:>Mamy za mało ludzi do pracy - od tej pory nie będzie więc ich dzielił władca, ale pieniądz<.Wspólnota pierwotna, niewolnictwo, feudalizm powstały w podobnej formie na całym świecie. Kapitalizm powstał raz jeden, [...] w północnych Włoszech, jako efekt najstraszniejszego w historii kryzysu demograficznego. [...] Uzbrojeni w to potężne narzędzie Europejczycy w ciągu kilku stuleci podbili resztę świata, uruchomili produkcję przemysłową, stworzyli nowoczesną naukę." 
-----
E. Kirejczyk. To tylko gra. Wiedza tajemna o zarządzaniu. One Press 2015. s. 115-116

[foto]5. Koniec kapitalizmu • autor: Edward Kirejczyk (2019-06-20 02:24:44)

Na początku trzeciego tysiąclecia współpracowałem z Komitetem Prognoz Polska 2000+ przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk. Komitet składał się głównie (a może wyłącznie?) z profesorów zwyczajnych. Panowała wśród nich niebywała zgodność (rzadka w tym środowisku), że kapitalizm zagraża dalszemu funkcjonowaniu ludzkości. "Zagraża", a nie np. "wyczerpał swoje możliwości rozwojowe". Wstyd się przyznać, ale wówczas nie nadążałem za tokiem myślenia profesorskiego grona. Dziś jest to wiodącym tematem futurologicznego forum Taraki. Ja też dojrzałem do zrozumienia tego, dręczy mnie wszakże pewna wątpliwość. Niewolnictwo upadło, bo chłop, nawet pańszczyźniany, był wydajniejszy od niewolnika. Feudalizm upadł, bo rynek był lepszym regulatorem gospodarki niż prawo i wola władcy, a z czasem fabrykant okazał się skuteczniejszy od rzemieślnika. Mało kto wie, ale Rewolucja Francuska uznała, że likwidacja cechów rzemieślniczych jest dużo pilniejsza od dekapitacji króla. Kapitalizm trzeba zlikwidować, bo szkodzi, a nie dlatego, że mamy efektywniejszą alternatywę. Czy to się może udać?A może jednak mamy coś sprawniejszego od kapitalizmu, tylko znowu jak kilkanaście lat temu jestem ślepy i tego nie dostrzegam?
O zmianie natury ludzkiej pisałem w Tarace 2019-06-17 o godz. 19:44:21, więc za wcześnie, żeby się powtarzać.

[foto]6. Polecam dyskusję na FB • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-06-20 09:20:02)

Polecam dyskusję nad tekstem Andrzeja na FB: https://www.facebook.com/andrzej.gasiorowski.12/posts/2594311263933657
Zwłaszcza ciekawy jest głos Pawła Droździaka (któremu zazdroszczę wnikliwości -- ale w tej konkurencji Adwokat Diabła góruje zawsze nad Obserwatorem):

Paweł Droździak Zdaje sie w 2012 roku pisalem, ze powodem dla ktorego jedni wierza w ocieplenie a inni nie, jest stosunek do kapitalizmu, co z kolei jest efektem stosunku do rywalizacji i paru podobnych rzeczy. Wiara w ocieplenie jest w olbrzymiej wiekszosci przypadkow formą ostatniej nadziei, ze jesli nic innego regul swiata nie obalilo, jesli zaradniejsi wciaz maja lepiej od niezaradnych mimo tego, ze to niesprawiedliwe i jesli wciaz nic na to nie umiemy poradzic mimo tylu prob utopistow, ktorzy za kazdym razem jedynie pogarszali sprawe, to moze chociaz katastrofa klimatyczna cos z tym zrobi. W sensie - moze postawieni przed ta grozba ludzie sie nawroca i stanie sie cos takiego, ze jakos cudownie zaradnosc, zdolnosc podejmowania ryzyka i talenty przestana ludzi roznicowac. No i powstanie system sprawiedliwy, w ktorym wszyscy bedziemy jak zaopiekowani przez Wielka Matke a zly kapitalizm pojdzie daleko daleko dada. Albo niech swiat splonie

(Ortografia oryginału.)

[foto]7. Link do Droździaka • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-06-20 09:28:41)

https://natemat.pl/blogi/paweldrozdziak/134411,skad-sie-bierze-wiara-lub-niewiara-w-ocieplenie
Sprostowanie: 2015 luty, nie 2012. Jeszcze przed bardzo ocieplonym latem 2015 i przed najazdem imigrantów wezwanych przez Angelę Merkel.
Ale przeczytać koniecznie. Bo tam jest (opowiedziany) spór o Naturę Ludzką.

[foto]8. Dziękuję za ciekawe... • autor: Andrzej Gąsiorowski (2019-06-20 10:12:32)

Dziękuję za ciekawe komentarze. Moim zdaniem zmieniają się tylko akcydensy "człowieka". Istota się nie zmienia. 

9. @Wojciech Jóźwiak • autor: JSC (2019-06-20 12:23:54)

Co było najpierw: Wilkommen czy zadyma na granicy serbsko-węgierskiej?

[foto]10. @JSC • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-06-20 13:16:51)

Polecam strony właściwe dla tego tematu, np. Wikipedię.

11. Wystarczy mi pamięć, żeby wiedzieć... • autor: JSC (2019-06-20 13:39:35)

żeby wiedzieć, że pierwsza była zadyma. Mało tego... pamiętam, że dziennikarz TVP zdążył dostać pałą w głowę, praktycznie bez powodu.

12. zakazać zamożnym mieszczanom ucieczki na peryferia • autor: Jerzy Pomianowski (2019-06-20 19:18:24)

Irlandia ma sposób na obalenie systemu:
https://nczas.com/2019/06/20/w-odmetach-ekoszalenstwa-irlandia-chce-zakazac-posiadania-prywatnych-samochodow/

[foto]13. brawo Irlandczycy • autor: Arkadiusz (2019-06-20 21:05:02)

U nas nie ma na to szans, ewentualnie zrobimy to jako ostatni. Do tego czasu (obyśmy dożyli) nadal będzie tutaj rządzić polskie złoto (węgiel) i stare trujące niemieckie samochody. A miasta będą służyły bardziej samochodom niż ludziom. Gdyby samochody pogonić z miast, wprowadzić elektryczny transport publiczny to miasta stałyby się piękniejsze, zdrowsze dla ludzi, osiedla stałyby się funkcjonalniejsze dla zdrowego życia, ulice mogłyby być węższe, znalazłoby się miejsce na drzewa, kawiarnie, miejsca spotkań.Oj, rozmarzyłem się.

14. Do Arkadiusza i nie tylko • autor: Ylvaluiza (2019-06-20 22:14:06)

   Polskie złoto rządzi, ale miejskie autobusy elektryczne pojawiają się na naszych ulicach coraz częściej. Także w moim mieście powoli przystosowuje się do nich całą infrastrukturę komunikacyjną. Zastanawiam się też, czy kłopoty z niedoborem energii spowodowanym latem przez masowe korzystanie z klimatyzatorów (które niebawem staną się koniecznością) nie mogłyby zostać rozwiązane przez baterie solarne (wiem, że elektrowni to nie wyeliminuje, ale czy nie wspomoże?).    Z autorem artykułu po części się zgadzam. Nieudany eksperyment z wprowadzeniem lepszego ustroju spowodowany był niedoskonałością ludzkiej natury (trzeba jednak podkreślić, że Marks nie znał psychologii człowieka, bo ona w jego czasach była dopiero w powijakach). Jednocześnie jednak wiem, że odpowiednia ekoedukacja szkolna pozwala w pewnym stopniu ukształtować świadomość młodego człowieka tak, by rozumiał konieczność troski o środowisko i wiedział, że od stanu całego ekosystemu zależy życie poszczególnych jego części (także nasze) i by umiał dostrzegać powiązania między poszczególnymi elementami środowiska. Niestety - na czekanie ze zmianami aż dorosną nam eko-uświadomione dzieci nie mamy czasu, dlatego popieram Irlandczyków - konieczne są radykalne środki.

15. czym to się skończy? • autor: Jerzy Pomianowski (2019-06-21 06:32:06)

Czyli realizacja starych niemieckich powiedzonek: "Die Stadluft macht frei", i "Arbeit macht frei". Siłowa inżynieria społeczna jak dotąd kończyła się ludobójstwem na dużą skalę.

[foto]16. Ordnung macht frei! • autor: Edward Kirejczyk (2019-06-21 08:25:38)

J.w.

17. Dwie narracje • autor: Marek Goliński (2019-06-22 12:24:53)

Kiedy myślę o głównym konflikcie światopoglądowym a także samym podejściu do kryzysu klimatycznego, ciągle pojawiają się w mojej głowie dwie narracje (główne - czy jedyne?), przeciwstawne sobie i siebie nawzajem zwalczające. Że odniosę się do Arcyciekawych artykułów Mirosława Czylka (Kompleks Kasandry, O nieekologicznej polskiej racji stanu, ekologia kontra polski folwarczny liberalizm), widać ostry rozstrzał pomiędzy dwoma grupami społecznymi, na którym wszystko się w mojej opinii zasadza. Jedna grupa to wiecznie wojująca (niechlubnie i moim zdaniem niesprawiedliwie nazwana męską) samców (i samic) alfa, którzy wspierają ekspansję, kapitalizmu, ciągły rozwój, przekraczanie fizycznych barier, którzy w głównej mierze zaprzeczają globalnemu ociepleniu i całą resztę możecie sobie dodać (zły patriarchat). Druga grupa to oświecona (bądź dążąca do oświecenia), świadoma, emancypująca mniejszości i ich prawa, chcąca sprawiedliwości, nienawidząca wojny, troszcząca się o środowisko i inne żywe, czujące istoty (dobry, tłamszony matriarchat). Ogólnie to chyba zrozumiale naszkicowałem owe grupy (to byłby zapewne temat na cały artykuł). Jedna grupa to totalni zacofańcy, wspierający KK i najchętniej palący polskim węglem w piecach, druga zaś wspiera postęp i jest za odrzuceniem wszystkich przestarzałych już dla nich wartości. I te dwie grupy prowadzą ze sobą wojnę. Dlaczego? Bo obie grupy uważają siebie za te dobre, a te drugie właśnie za złe. To nie jest nawet wojna o jakieś konkretne wartości. To wojna dobrych ze złymi. Moim zdaniem żadna z grup nie chce zaś przyjąć do wiadomości jednego, czegoś co skutecznie wypiera. Nikt nie bierze pod uwagę, że zło jest w nim samym, że może się mylić.

18. C.D. • autor: Marek Goliński (2019-06-22 12:26:12)

Każdy jest w swoim światopoglądzie nieomylny a drugi to idiota. Moja główna teza jest taka, że nie akceptujemy zła w sobie. Nie akceptujemy tego, że świat to ciągła rywalizacja i muszą być ofiary, nawet jeśli niezamierzone. Nie czuję się członkiem żadnej z owych naprędce opisanych przeze mnie grup. Po prawdzie to sam nie chciałbym w życiu nawet nim być. Powodów nie chce mi się wypisywać, ale wracając do meritum, natura tego świata, jak i naszego gatunku jak dla mnie jest stała i nigdy się nie zmieni. Świat to ciągła walka, rywalizacja i trzeba umieć i mieć duże szczęście w poszukiwaniu sprzymierzeńców. Okropnie mnie zainspirował przytoczony powyżej przez Pana Wojciecha cytat Pawła Droździaka. Świat jest zły, niesprawiedliwy. My jesteśmy źli, kapitalizm jest zły, ale ostał się nam jako ostatni z wielkich narracji i teraz, aby go pokonać, trzeba coś ostatecznego. Trzeba widma zagłady. To postawienie wszystkiego na jedną kartę. Albo kapitalizm i koniec świata, albo przemiana i Nowy Wspaniały Świat. Wszystko jest i ciągle się redukuje do walki, rywalizacji. Odwieczna zresztą to walka, patriarchalizm i matriarchalizm. Stawką jest świat i nasza przyszłość (natura), natomiast walka odbywa w naszej noosferze, w kulturze. I nie ma dobrych i złych. Jak się w tym wszystkim odnaleźć?

[foto]19. zawsze są jakieś konkurujące narracje • autor: Arkadiusz (2019-06-22 14:15:37)

Tak już ludzkość ma, że w danym momencie historii walczą ze sobą jakieś dwie narracje. Kapitalizm nie jest ani pierwszym ani ostatnim "izmem". Uważam, że to przekombinowane myślenie, że niby aby pokonać kapitalizm potrzebne jest wymyślanie jakiegoś ostatecznego zagrożenia. Liczby nie kłamią, globalna katastrofa ekologiczna i klimatyczna jest po prostu faktem. Jest takie powiedzenie: jak ktoś chce - znajdzie sposób, jak ktoś nie chce - znajdzie powód. Nie ma powodu wymyślać narracji, trzeba rozwiązać klimatyczne równanie. Powłoka z dwutlenku węgla działa jak folia w szklarni na działce, każdy wie, że będzie w środku gorąco. Trzeba powstrzymać ten proces. Każdy też wie, że okrutnie zaśmiecamy świat, z tym też trzeba coś zrobić. Kultura wymaga, aby sprzątać po sobie (a nie wrzucać tego wszystkiego naszym dzieciom na plecy.
Kapitalizm w pewnym momencie historii okazał się świetnym rozwiązaniem, teraz wymaga korekty.

[foto]20. "Odpowiedzi na te... • autor: Mirosław Czylek (2019-06-22 23:25:44)

"Odpowiedzi na te pytania są zatrważająco proste. Tak proste, że wstydzę się ich udzielać"

Ależ, proszę się nie wstydzić. Wstyd powinni przejmować na siebie ci, którzy nie chwywają w mig prostoty i nie rozumieją konstrukcji świata. Czyli, zirka, tak z 97-99% populacji. Ja wśród nich. Wstyd to nie jest Pana obawa, tylko czytelników.

Przy okazji innego cytatu: "Znamiennym przykładem owej fałszywej samowiedzy jest to, co określamy mianem kapitalizmu".

Wydaje mi się, że niedługo rozróżnianie kapitalizmu i próba nadawania mu jakichkolwiek cech przypomina mi anegdotę z Leszkiem Balcerowiczem, który termin "umowy śmieciowe" uznał za "mowę nienawiści". Czy rozróżnianie "kapitalizmu" w erze jego windowania na samej górze (liczne mitologie pucybutów, coachingi, moda na monetyzowanie wszystkiego, błąd atrybucji, itd.), jest mową nienawiści wobec kapitalizmu?

Wydaje mi się, że cały problem polega na tym, żeby znaleźć tłumacza polsko/polskiego pomiędzy ludźmi, którzy rozumieją "mniej" i tymi, którzy rozumieją "więcej". Wydaje mi się, że Pan ma niesamowicie dużo do powiedzenia, ale nie każdy może to pojąć w lot, zważywszy że uczynił Pan dużo pracy swoimi notatkami, obserwacjami lub uwagami. Tam gdzie Pan się wstydzi, tam wiele osób drapie się w głowę, bo nic nie rozumie. Ot, niedouki. Prości użytkownicy internetu, których czytelnictwo w większości skupia się na kulturze memów.

Standardowo stawiam się w grupie tych, którzy rozumieją "mniej", ponieważ umożliwia mi to wielokrotne powtarzanie pewnych kwestii nieoświeconym masom, które nie łapią dyskursu "oczywistości". Czuję się tam bezpiecznie. To umożliwia dyskusję. 

[foto]21. Ja nikogo nie... • autor: Andrzej Gąsiorowski (2019-06-23 11:08:20)

Ja nikogo nie obwiniam. Cały mój blog jest poświęcony w zasadzie tym zagadnieniom, więc ich nieustanne powielanie niewiele już wnosi. 

[foto]22. Człowiek przejadł Ziemię • autor: Arkadiusz (2019-06-24 20:52:54)

Link do francuskiego filmu o antropocenie, będzie dostępny jeszcze przez kilka dni:

https://www.arte.tv/pl/videos/073938-000-A/czlowiek-przejadl-ziemie/?xtor=CS1-98&kwp_0=1263304&kwp_4=3994337&kwp_1=1661382&fbclid=IwAR3mzsT6xF9CQLoPYlLR0zB8EqdkK7peJj9J05gDv_t5ZzjoH0Bb-4Bbr58


Nie będę spoilerował, ale bez happy endu.