Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-09-10

Piotr Jaczewski

Mój bóg-demon
szamanizm, joga, tantra.

Jeśli Ja coś dostrzegam, to nie jestem tym czymś. To jeden z mechanizmów poznawczych, których szybko się uczymy. To, że to półprawda i równie mocny jest proces „jeśli coś postrzegam, to jestem tym czymś” zostawmy sobie na deser, być może w wiecznym niedopowiedzeniu. Ulotne poczucie jedności ze światem, przydaje się mieć gdzieś w tle, przyglądanie się mu zbytnio zasłania oczy.

Wróćmy do naszej praktyki utożsamiania się z JA bogiem-demonem, tropienia tego doświadczenia w świecie wyobraźni i budowania go za pośrednictwem wyobrażeniowych metod. To działa. Jeśli Ja coś dostrzegam, to nie jestem tym czymś. I mogę się skupić na postrzeganiu w jaki sposób TO jest, w jaki sposób  TO się staje.

Tu się zaczyna zabawa pomiędzy wybieraniem swojego Boga-Demona i byciem przez niego wybieranym: Jestem tu gdzie jestem, robię to, co robię, dostrzegam to, co dostrzegam – nie do końca jest własnym wyborem, nie jest też cech tego wyboru pozbawione. Nie jest też cudzym wyborem, choć nie jest też cech cudzego wyboru pozbawione. Żadna wielka sprawa, zwykła życiowa drama, przedstawienie podkręcane i amplifikowane w miarę rozwoju gustów widowni.  O gustach się nie dyskutuje, gust się rozwija ;)

Ten humor jest potrzebny nam do tego, by dostrzec różnicę w uwewnętrznieniu życiowej dramy. W szamanizmie dzieje się ona na zewnątrz, stanowi przedstawienie względem widowni. W jodze pół na pół wewnętrznych i zewnętrznych zmaganiach, bardzo często utajnionych i zawężonych. W tantrze drama jest uwewnętrzniona, w największym stopniu rozgrywa się wewnątrz. Przynajmniej w teorii, bo w życiu łatwo się pomylić i zamiast dramy bywa dramat :)

Tu możemy wrócić do owego ciała niezbyt subtelnego i jego równoważności z JA bogiem-demonem. Ta równoważność z jednej strony objawia się przez rozwijanie owego ciała niezbyt subtelnego, a z drugiej dzięki temu, że możemy się przyjrzeć naturze owego JA boga-demona. Elementarnej naturze tj.  żywiołowej. Mówiąc wprost:

Im bardziej się na tym JA Bogu-Demonie skupiasz, tym bardziej jest TO złożone z żywiołów. Tym bardziej pojawia się  TAKIE przeżywanie świata, doświadczanie TEGO jako złożonego z żywiołów. Przestrzeni, wiatru, ognia, wody, ziemi.

Rozumianych jako doświadczenie  przestrzeni(złożoności układów w …), wiatru(ruchu, zmiany), ognia(ciepła synestezji), wody(połączeń, relacji) i ziemi(stabilności).

To się namieszało:

JA Bóg-Demon potworna bestia pragnąca (samo)uwielbienia, to ledwie dynamiczny, subtelny zlepek żywiołów.

Na żadnym potworze w dzisiejszych czasach nie można polegać, żeby go nie wybielił dobry czarny PR otaczającej nas rzeczywistości.

C.D.N.

Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.