Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-01-03

Dasza

Mnie kocha, jest z inną :( [kontynuacja "Jazdy na wysokim rowerze"]

Po raz kolejny (chyba trzeci w ostatnim czasie) śni mi się sen z podobnym motywem. Tym razem jadę gdzieś, poza swoje miejsce zamieszkania. Duży dom, schody, różne osoby w nim mieszkają - w większości młode, koło 20-tki.

Wchodzę na piętro i widzę śpiącego faceta obok jakiejś dziewczyny. Wiem, że go znam. On zna mnie. Otwiera oczy i patrzy na mnie. Patrzymy na siebie. Jasne jest, że mamy się ku sobie (a może on ma się ku mnie, a mnie to cieszy po prostu - nie do końca wiem, co czuję i na ile mocno ja jestem nim zainteresowana). Ale - on ma dziewczynę i nie może okazywać mi uczuć ani być ze mną.

Przebywam w tym domu kilka dni i często go spotykam. Patrzy na mnie (patrzymy na siebie) z czułością, chociaż skrycie. Czasem mnie dotyka, często jest tam, gdzie ja. Nie mówi chyba nic, ale dla mnie jasne jest, że - znowu :( - on nie będzie ze mną, nie będzie moim mężczyzną, bo ma inną, ma wobec niej jakieś zobowiązania. Nie wiem czy ją kocha, czy nie. Przy całym zainteresowaniu mną - jest z nią.

Ja mam mieszane uczucia - z jednej strony karmię się tym, że on mnie wyróżnia, że za mną wodzi wzrokiem, że w tym wzroku są fajne uczucia - zainteresowanie, zauroczenie. Z drugiej - i tak pozostanie z tą inną. Ten facet nawet mi nie mówi, że musi znaleźć i znajdzie sposób na to, aby być ze mną.

Ja pozostaję sama.

Chodzę po ulicach w tym obcym mieście. Robię fotografie jakichś zwierzątek - jakby czerwonych kameleonów oblepiających gałęzie drzewka w ogrodzie. Są bardzo intensywnie czerwone, i piękne.

Z dwiema innymi kobietami idziemy do jakiejś galerii. Po wejściu są schody do dołu, drewniane. Kiedy wchodzimy na nie i próbujemy zejść, schody jakby rozkładają się, tworząc platformę (niezbyt stabilną), po której zjeżdżamy w dół. W galerii spotykamy kobietę - starszą, ok. 60-tki, która wita nas i mówi, że wie, że któraś z nas te schody od niej kupi (ładne są, z wybielanego drewna, ale dziwaczne...). Ja nie bardzo wierzę w to i pytam ją przekornie - która? Ona wskazuje na moją młodszą koleżankę. Koleżanka, faktycznie, przytakuje - przeszło jej na myśl, że te schody kupi (albo coś innego z galerii).

Mamy jechać do domu, ale coś jest z podróżą nie tak - jakby nie było wystarczającej liczby miejsc w aucie (dla mnie). Gdzieś tam w tle pojawia się moja mama, która chyba ma/chce pomóc mi wrócić do domu.

Dasza

Komentarzy nie ma.