Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-10-12

AM

Miasto, szukanie celu podróży

Jadę sama przez "jakieś miasto" samochodem. Nie jest to miasto w którym żyję. Jest to jakieś obce miasto, ale odnoszę wrażenie, że mogłam tam już kiedyś być albo studiowałam mape tego miasta, bo jadę jakby na pamięć w jakieś określone miejsce (nie wiem jakie, nie pamietam), jadę nie do końca pewnie, ale mając w sobie spokój, ze pokombinuję i na pewno dojadę, jak nie w prawo to w lewo i dojadę bo "gdzieś to tu jest". Okazało się, ze nie ma
dojazdu do celu mojej podróży być może były to roboty drogowe tego tez nie pamiętam w każdym bądź razie skręciłam w lewo widząc w pamięci ułożenie ulic. Objadę i dojadę od drugiej strony - tak stwierdziłam. We śnie powiedziałam sobie, że albo to jest nowy jork albo warszawska praga, ale była to dzielnica przemysłowa, wybrukowane ulice których w NY nie widziałam i bardziej przypominało mi to jednak warszawską pragę. Nadal miałam wątpliwość, bo nie wiedziałam gdzie jestem. Wjechałam w jedną z ulic również brukowanych, po lewej stronie stały duże magazyny z rampami, chyba ktoś stał na jednej rampie, ale ogólnie było juz późno robiło się szaro, ludzi nie było widać. Czysto i pusto. Na drodze przede mną wyłoniły się jakby duże garby spowalniające dla ogromnych samochodów i nie wiem jak duże to musiały być samochody, bo ja swoim małym damskim autkiem nawet bym tam nie podjechała.Stwierdziłam, ze zawrócę, bo tak czy inaczej położenie tego miejsca nie odpowiadało mi z wyobrażeniem które miałam odn. położenia miejsca do którego jechałam. Zawróciłam, zaparkowałam na poboczu równorzędnej ulicy i zaczęłam się rozglądać. Zauważyłam grupę czarnoskórych mężczyzn wysiadających z żółtej taksówki i kierujących się do baru z czerwonymi neonami. W tym momencie byłam juz pewna, ze jestem w NY w miejscu i na wysokości celu mojej podróży, który jakby w tym momencie stał się
już dla mnie nieistotny. Po chwili ruszyłam dalej. Ściemniało się coraz bardziej. Skręciłam w lewo i wyjechałam z miasta szukając domu do kupienia. Po prawej stronie widziałam osiedla domków jednorodzinnych. Domków identycznych które sprawiały wrażenie domków z tektury które po jednym podmuchu wiatru składają się jak domki z kart. Nie wzbudziły mojego zainteresowania choć miałam świadomość, ze dla wielu osób posiadanie takiego domu to spełnienie marzeń i bardzo często biorą pod ich zakup duże
kredyty. Dalej widziałam kolejne domy tym razem drewniane już mocniejsze, ale pierwsze skojarzenie to drewniane zabawki z galerii handlowej przemalowane farbą olejną. Już mocniejsze od tych pierwszych, ale takie proste i mnie nie zachwyciły. Na pewno za mną jechał jakiś samochód. Minęłam osiedla i po obydwu stronach widziałam wolne przestrzenie, pola z piękną zielona trawą (mimo, ze było już szaro wiedziałam, ze trawa jest zielona). W zasadzie nie do końca jestem pewna czy to była trawa. Mogło to być młode zielone zboże, wysoka zielona trawa albo pole ryżowe bo pola były czyste, a "trawa" prosta. W tym momencie ktoś (albo wewnętrzny głos albo z samochodu z tyłu) powiedział mi żebym właczyła światła, a nawet inaczej żebym sprawdziła czy mam dobre światła mijania w samochodzie, bo jest coraz ciemniej, a z naprzeciwka i z daleka widać było najprawdopodobniej autobus który miał mnie minąć. Włączyłam światła, wszystko było ok.
Widziałam z daleka kończącą się ulicę i możliwość skrętu w lewo albo w prawo. Widziałam również własnie wyjeżdżający autobus z prawej strony, który później mnie minął i pojechał w stronę miasta z którego własnie wyjechałam. Wydaje mi się, ze planowałam skręcić w prawo, ale po tym jak mnie autobus minął jechałam dalej...

AM

Komentarzy nie ma.