Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-12-29

Włodzimierz H. Zylbertal

Miasto i przeznaczenie

Przełom roku, czas wyciągania wróżbitów z naftaliny... Dwa dni temu i do mnie doszło – o prognozę zwróciła się do mnie wrocławska GW. Ale nie dogadaliśmy się, redaktorzy chcieli „na już i na przedwczoraj czegoś miłego dla wszystkich”, a takiej błazenady zawsze odmawiam. Ba, bywam jeszcze bezczelniejszy, informując, że profesjonalna prognoza dla sporego miasta to sporo pracy, której ani myślę wykonywać za darmo. No i tą oto metodą mam spokój. Aliści, przeglądając swój dysk trafiłem na dawno już zapomniany tekst, drukowany przeszło dziesięć lat temu w nieistniejącym już periodyku „Wrocław na Salonach”. Wtedy się podobał, a i dziś coś tam jest wart. Tak zatem, dla Czytelników Taraki, jako sylwestrowo-noworoczna refleksja o warsztacie astrologa - "Miasto i przeznaczenie"


Losy miast w nie mniejszym stopniu, co w obrotach planet, zapisane bywają w kostce ich bruków i tynkach ich kamienic. Astrolog, chcący poznać losy miasta, musi nie tylko patrzeć na pozycje Jowisza, Urana czy Merkurego w chwili, gdy taki czy inny książę podpisywał kolejny decydujący dla miasta dekret; musi też umieć czytać układ ulic i placów. Ważną częścią jego pracy jest poznanie poziomu prosperity kupców i rzemieślników; nie od rzeczy jest znać pochodzące sprzed wieków raporty straży miejskiej i wiedzieć coś o lokatorach więzienia. Wszystko to tworzy MIT. Ten, który wyczarował miasto na nadrzecznej równie, a potem pomagał się podnosić po pożarach, zarazach, powodziach i oblężeniach. Horoskopy miasta, opisujące symbolicznym językiem planet, znaków Zodiaku, domów i aspektów astrologicznych namiętności i okoliczności towarzyszące fundacji biskupstwa, lokacji miasta, nadania mu przywilejów lub podpisania kapitulacji garnizonu, otóż takie horoskopy niewiele mówią bez znajomości mitu, który miasto stworzył. Taki mit również ma swój zapis astrologiczny i od rozpoznania tego właśnie zapisu rozpoczyna się praca prognozowania. Akurat dla Wrocławia jest on niemal w całości opisywany astrologicznym znakiem Panny.


W tradycji astrologii politycznej znak Panny włada rzemieślnikami, drobnymi kupcami, służbą zdrowia i częściowo oświatą, a dokładniej - jej szczeblem podstawowym. Według dawnej astrologii medycznej odpowiada za pracę jelit, ma coś wspólnego z dietą, higieną i warunkami sanitarnymi. W astrologii ezoterycznej symbolizuje Panna pierwszą inicjację, pierwsze wtajemniczenia, jakie mistrz przekazuje swym uczniom. Jest też zodiakalna Panna archetypem wiernego sługi, sumiennego pracownika, dokładnego i posłusznego wykonawcy cudzej woli. Jej ideał szczęścia to dobre wykorzystanie wszelkich umiejętności i talentów, choć nie zawsze umie upomnieć się o należną sobie zapłatę. Jeśli wierzyć tak tradycji, jak i nowszym przekazom, jest Panna perfekcjonistą, bez końca ćwiczącym i doskonalącym swoje umiejętności. Z natury obdarzona bywa umysłem bystrym i krytycznym, z dużą dozą zdrowego rozsądku i wielką przenikliwością analityczną. Umysł ten bez trudu przenika ukryte przed wzrokiem innych ludzi tajemnice przyrody i nic dziwnego, że wśród noblistów-przyrodników i lekarzy ludzie o naturze Panny stanowią znaczący odsetek. Nie skąpi Panna grosza na swoje narzędzia pracy. Lubi porządek i precyzję w swoim świecie; potrafi bez końca upiększać i cyzelować nieistotne nawet szczegóły swych dzieł. Jej poczucie piękna jest geometryczne i funkcjonalne zarazem: w jej pracach zawsze odnajdziemy klarowną i łatwo czytelną ideę przewodnią, którą łatwo skojarzymy z symetriami figur i brył geometrycznych. Umie też aktywnie kształtować swoje środowisko, dostosowując je do wymogów zamieszkujących w nim ludzi.

Właściwością Panny jest to, że mimo wielkich nieraz zalet, najczęściej bywa ona spychana nieco na margines. Niezmiernie rzadko dostaje się na sam szczyt jakiejś hierarchii, natomiast często bywa lojalnym i wolnym od żądzy władzy Numerem Drugim, bezcenną prawą ręką wiecznie zabieganego szefa. Co więcej, nasza bohaterka w sumie lubi taką sytuację. Nie ciągną jej zaszczyty i splendory, woli raczej godziwą zapłatę za swe usługi i dyskrecję. Nawet bardzo potężna i można, własny spokój ceni sobie nade wszystko i potrafi go bronić nader skutecznie.

Jeśli jednak do swoich rozlicznych talentów wykonawczych nie doda Panna głębi etycznej, jeśli zaprzeda je w służbę fałszywym mitom i złym bogom - przegra wraz z nimi. Stanie się ofiarą, której kosztem owi bogowie będą usiłowali pozbyć się odpowiedzialności.

Czy powyższa, z konieczności skrótowa, ale dość dokładna charakterystyka mitu miasta Wrocławia czegoś nam nie przypomina? Wrocław był przez długie wieki swej historii drugim co do znaczenia i wielkości miastem najpierw królestwa Czech, potem domu Habsburgów, jeszcze potem Prus... a i dziś bywa, choć nieśmiało jeszcze, mianowany na drugie po Warszawie miasto polskie. Zawsze ten "numer drugi"! I zawsze niedoceniony: z Wrocławia do stolicy wyjechało wielu ludzi wybitnych, którzy, w naszym mieście cenieni i podziwiani... w Warszawie stali się Numerami Drugimi.

Rzemiosło i handel... Potęga Wrocławia niemal od jego zarania, a już na pewno od pierwszego okresu świetności w wiekach XVI i XV opierała się nie na czym innym, jak właśnie na intratnym handlu i dobrze prosperującym rzemiośle. To i liczne przywileje-monopole handlowe, hojnie nadawane miastu w ciągu wieków, i takie unikatowe zabytki, jak Plac Solny, który kiedyś był solny w sensie dosłownym, albowiem handlowano na nim solą, z procederu tego osiągając wcale znaczne dochody. To i drugie wielkie targowisko, dziś pokazywane turystom jako plac Nowy Targ, i kupieckie kamieniczki na Rynku, i historyczne nazwy ulic, od cechów rzemieślniczych pochodzące: Kuźnicza, Nożownicza, Kiełbaśnicza, Szewska, Łaciarska. Kroniki potwierdzają: wrocławskie rzemiosło cieszyło się opinią nie najgorszą.

Cyzelowanie bez końca nieistotnych nieraz szczegółów... Wrocław przez dwa ostatnie stulecia piękniał i piękniał. Z woli Napoleona uwolniony od ograniczeń fortyfikacji, rozbudowywany, upiększany, nazywany był już u końca XIX w "Wenecją Północy". Tuż przez wybuchem II wojny światowej uważany był za jedno z piękniejszych miast Europy w ogóle. Precyzję i funkcjonalną wyobraźnię Panny bez trudu znajdziemy w dziełach Langhansów czy Maxa Berga. Inspiracje przyrodoznawcze - w fakcie, że stąd pochodził Max Born, jeden z najważniejszych fizyków XX stulecia. Zamiłowanie do analityczności i porządku poznawczego przejawiło się w fakcie, że prowincjonalny w sumie wrocławski uniwersytet miał w stosunkowo krótkim czasie aż ośmiu noblistów, którzy, jeden w jednego, byli wychowankami niemieckiego neopozytywizmu, porządek, racjonalność i logikę rozumowania ceniącego sobie nader wszystko. I wspomniana już pracowitość: był Wrocław jednym z pierwszych historycznie ośrodków przemysłowych Niemiec. Pierwsze wtajemniczenia, początki rozumienia ukrytego porządku świata: młody Frantz Kafka, godzinami krążący po korytarzach i podziemiach sądu miejskiego, wrocławski epizod Alberta Einsteina, przeistoczenie duchowe Edyty Stein... I wreszcie bezsensowna, krwawa ofiara, jaką to miasto stało się w roku 1945 - czyż nie jest to przed chwilą przywołana symbolika Panny, tym razem takiej, co złym bogom swoje talenty zaprzedała?


Dopiero mając uchwycony i rozpoznany mit główny badanego zjawiska, astrolog może śledzić tranzyty i progresje planet po Zodiaku. Jeśli chciałby takimi metodami prognozować, musi obliczyć dokładny horoskop początku procesu. Gdyby przyjąć rzeczywiście rok 1000 jako symboliczny początek dziejów Wrocławia, to w świetle późniejszych znanych z historii wydarzeń, jako podstawę wyjściową obliczeń można by przyjąć dane następujące: 23 sierpnia roku 1000, godzina 17:54. Tak dokładne dane rzadko bywają odnotowane przez dziejopisów; to raczej moment, gdy ludzkie namiętności silnie łączą Niebo i Ziemię, ustanawiając działający przez długi czas horoskop. Gdyby zatem przyjąć te dane, to do dominującej symboliki Panny dojdą nam wtedy jeszcze charakterystyki Byka, Wodnika, Raka i Skorpiona. Nie wdając się w zawiłe rozważania z zakresu interpretacji horoskopu, powiemy tylko, że mieszanka ta daje charakter ceniący zamożność, niezależny, a nade wszystko tolerancyjny i życzliwy dla każdego, kto czuje się najpierw wrocławianinem, a dopiero potem Polakiem, Czechem, Niemcem, czy Żydem: tak oto astrologia swym symbolicznym językiem opisuje fenomen wielokulturowości i kapitalnych zdolności asymilacyjnych naszego miasta, trwających niezakłócenie przez ładnych kilka wieków a dziś, po wystygnięciu największych szaleństw nacjonalizmu, powoli i z oporami odtwarzających się w naszej wrocławsko-regionalnej świadomości społecznej.

Reguły tak astrologii, jak i ogólniejszej od niej wiedzy duchowej uczą, że ktokolwiek lub cokolwiek oddala się od swego mitu, nieuchronnie karleje i w konsekwencji upada. Oto jak realizuje się Przeznaczenie: daje ono wszelkie łaski Fortuny ludziom i miastom, podtrzymującym, pielęgnującym i udoskonalającym mit, zakodowany w ich horoskopie. Jak długo tę prawdę się szanuje, prognozy dane przez astrologów będą pomyślne, mimo nieuchronnych zachwiań i zawirowań, jakie są udziałem każdego z nas. Zamiast tedy zachłannie pytać astrologów o trudne wobec braku dokładnych danych przewidzenie, kiedy zmienią się władze miasta, kiedy wreszcie skończą się niekończące się remonty dróg, albo kiedy rozpocznie się wzrost gospodarczy - wykorzystajmy szlachetniejszą odmianę astrologii, nauczmy się czytać i twórczo rozwijać nasz mit. Przetrwał już sporo i nie wydaje się, żeby miał zniknąć w dającej się z horoskopów przewidzieć przyszłości.

Włodzimierz H. Zylbertal

Komentarzy nie ma.