Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-10-13

Katarzyna Urbanowicz

„Łupaszka” Bis
czyli zbrodniarz w świetlaną postać przemieniony.

Podobnie jak „Che” Guevara zawędrował na modne koszulki — tyle, że polskie. Choć był bezlitosnym bandytą, od jakiegoś momentu udającym tylko patriotę i osobę ideową. Zaliczono go w poczet „Żołnierzy Wyklętych”, otwierając tym pole do jego bezmyślnego kultu.

Jedne z kilku wzorów koszulek pochodzą ze strony: http://www.patrioticwear.pl/?35,lupaszka

          Pseudonim przywłaszczył sobie po antykomunistycznym bojowniku Dąbrowskim, http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_D%C4%85browski_(podpu%C5%82kownik)  działającym w latach 20-tych na Wileńszczyźnie, Grodzieńszczyźnie i Polesiu. Wyżej wymieniony ppłk Jerzy Dąbrowski, legendarny z 1919 r "Łupaszka" walczył przeciwko bolszewikom . Zginął zamordowany w 1940 r.

         „Łupaszka” Bis — Zygmunt Szendzielarz (ale wersji nazwiska jest kilka) http://pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Szendzielarz — zrobił sobie reklamę tak skutecznie, że stał się bardziej znany niż pierwowzór, a na zasadzie analogii przypisano mu wszystkie zalety i bohaterstwo oraz czyny tamtego. Walczył w zasadzie z wszystkimi: Niemcami, Litwinami, Polakami, komunistami i Żydami, a po roku 1945 na Podlasiu właściwie organizował tylko napady rabunkowe (także na miejscową ludność cywilną). Rabował transporty z żywnością, zabijał ich ochronę — często młodych żołnierzy lub inwalidów. Popularność zdobywał sobie pozwalając rabować okolicznej ludności to, czego sam nie wywiózł. Może zresztą nie miał innego wyjścia, bowiem korzystał z ich furmanek i koni. Czytam peany pochwalne na jego cześć i może mogłabym uwierzyć, gdybym nie słyszała różnych opowieści o jego wyczynach z własnych ust osób, które go znały. Na wyspie na Bugu miał swoją kryjówkę, gdzie pod strażą jego „partyzantów” gromadzono łupy pochodzące z napadów. Kiedy ziemia zaczęła się palić pod jego nogami, mordował także członków swojego własnego oddziału w obawie, że „ujawnią się” i skorzystają z amnestii.  Zginął z wyroku sądu w 1951 roku skazany na karę śmierci.

         Czytam liczne informacje o nim, ale ani słowa o jego wyczynach. Trzy osoby, które mi o nich opowiadały już nie żyją, ale miały dobre informacje, ponieważ ojciec jednej z nich był zaprzyjaźniony z nim i czerpał korzyści ze zdobyczy. Pozostałe dwie — mieszkańcy tych okolic, były świadkami. Jedna z nich skorzystała na takim rabunku. Rodzina innej była represjonowana z powodu tych kontaktów, nie miała więc interesu, żeby „Łupaszkę” oczerniać. Inna rzecz, że w 1947 roku „Łupaszka” przekazał dowództwo Władysławowi Łukasiukowi ps. „Młot” i niektórym miejscowym wyczyny obu tych osób mogły się mylić. To, co opowiadały, zawierało jednak mnóstwo szczegółów i niektóre z nich łatwo byłoby sprawdzić. Gdyby ktoś chciał być rzetelny.

         Minęło sześćdziesiąt parę lat, świadkowie i uczestnicy tych wydarzeń wymarli i można już śmiało i bezkarnie fałszować historię.

         Żadna prawda nie jest dziś w cenie. Wydawałoby się, że w czasie, gdy informacja jest powszechnie dostępna, łatwo wszelkie fałszerstwa zdemaskować. Niestety, jest trudniej niż kiedyś, bo łatwiejsza jest manipulacja. Ludziom nie chce się samodzielnie badać spraw, wolą iść na łatwiznę i uwierzyć komuś przekonującemu. Ton nadają instytucje, co powoduje, że wszystkie życiorysy „Łupaszki” Bis są zamieszczane w internecie metodą wytnij-wklej. Brak w ogóle szczegółów, ale ogólniki malują nam postać świetlaną i niekontrowersyjną. Głosy oponentów pod laurkami są wycinane. Przeciętny człowiek sądzi, że jeśli komuś stawia się pomniki, są po temu powody.

         To specyfika polska — bezczelne kłamstwa pozbawione wyobraźni. Ale przyzwyczailiśmy się do tego, że komuniści byli be, a antykomuniści cacy. Nikt szczegółów nie żąda. Nikomu też nie zależy na rzetelnej ocenie kogoś, oddzieleniu pomówień i plotek od prawdy. Gra się na urazach i antybolszewickich sentymentach. A czy 13 Pułk Wileński, czy 5 Wileńska Brygada czy Pułk Wileński Ułanów Śmierci — kto by tam chciał odróżniać.

         To przyzwolenie na kłamstwa odbija się czkawką w naszym współczesnym życiu, nawet w sprawach nie mających nic wspólnego z historią.

         Oglądaliście może taką reklamę? Dziecko, które przeciera oczko po napływającej łzie. Ojciec z udręczoną twarzą i dwudniowym zarostem od bicia się z myślami, przepraszający synka łamiącym się głosem, że ostatnio toczył spory z mamą... Obiecujący, że już nigdy, przenigdy...My, widzowie, myślimy o rozpadzie rodziny w tle, niedoli malucha i tak dalej.

         Ile trzeba perfidii, żeby z bezlitosnego egzekutora długów zrobić pocieszyciela rodzin i dobroczyńcę ich dzieci? Przedstawiciel firmy Kruk, niczym ksiądz w konfesjonale zdejmie z ciebie brzemię grzechów wyznaczając niewielką pokutę. Można się popłakać oglądając tę scenę wyreżyserowaną wg najlepszych reguł dla filmów — wyciskaczy łez. Jednocześnie nic nie powiedziano dosłownie, nie ma się do czego przyczepić. Sami daliśmy się zapędzić w pułapkę kłamstwa

         Najgorzej, że nikomu na prawdzie nie zależy, a najmniej już pokrzywdzonym wszelkimi kłamstwami. Pogodzili się z myślą, że tak zawsze było i będzie i musi być i nic nie można zrobić. Za to jako społeczeństwo wszyscy się obłudnie dziwimy, że w Polsce nikt nikomu nie ufa.

Katarzyna Urbanowicz

Komentarze: 27

1. Łupaszka Trzeci? • autor: Jerzy Pomianowski (2014-10-13 12:11:49)

Na szczecińskim cmentarzu, parę metrów od grobu mojego dziadka zawsze leżała stara płyta z nazwiskiem, i dodatkiem "Łupaszka". Niestety nie pamiętam tego nazwiska. Parę lat temu znikła.

2. Łupaszka • autor: (2014-10-14 07:04:05)

mój ojciec był u Łupaszki w jednym z oddziałów. nie wiem, w którym. miał pseudonim "podlotek" i "saszka kuczerawyj". mówił, że w oddziałach byli niemcy, polacy, rosjanie, białorusini, biali, czerwoni, czarni... z istotnej rozmowy o wojnie na wileńszczyżnie pamiętam dokładnie dwa zdania. wszyscy walczyli ze wszystkim.najpierw się strzelało, a potem patrzyło kto zabity.ojciec nie żyje. ponoć gdzieś przekazał swoje zapiski dotyczące tamtych lat. jakieś archiwa wojskowe. nie umiałam do nich dotrzeć.

3. c.d. • autor: (2014-10-14 07:07:37)

był Łupaszko i Łupaszka. nie wiem, czy to to to samo. mój ojciec używał formy Łupaszko.

4. ad rem • autor: mauris (2014-10-14 07:54:44)

Nie zapominajmy, że wszyscy partyzanci żyją z rabunku. Przecież nikt dobrowolnie ich nie utrzymuje! Łupaszka przy takich np. powstańcach styczniowych to harcerzyk. Wtedy nakładano spec-podatki, a kto nie płacił był zasztyletowany. Nie dotyczy to tylko Polski. Każda wojna kosztuje i jeśli nie ma na nią jakiegoś, często zagranicznego budżetu, to rabuje się swoich. Ale nawet gdy jest, znajdą się i tacy, którzy zechcą sobie dorobić. Niestety, w szkołach nie uczy się historii z uwzględnieniem finansowych i gospodarczych przyczyn wydarzeń, a jedynie propagandowych memów i dat. Gdyby było inaczej, nie byłoby problemu mity Łupaszki.

5. partyzanci • autor: (2014-10-14 08:19:47)

i dlatego nie każdy chce/może/powinien być partyzantem. bez wzgędu/ze względu na memy. chyba podobnie z rewolucjonistami/powstańcami/żołnierzami...?

6. Pozwolę sobie nie... • autor: (2014-10-14 08:21:55)

Pozwolę sobie nie zgodzić się z autorką.Najpierw ab ovo: jesli za punkt wyjścia przyjmujemy humanizm, to oczywiście kazdy człowiek, który zabija i wykorzystuje broń do sprawowania władzy jest godny potępienia. Rzecz w tym, że rodzimy się zazwyczaj także w etnosach i narodach. Nie jesteśmy tylko "ludźmi", ale także Polakami, Rosjanami, Zydami itp. Biorąc to pod uwagę oczywistym jest, że moim bohaterem jest Łupaszka, a nie powiedzmy generał Czerniachowskij. Wychodząc od tego punktu widzenia mogę następnie rozważyć, na ile nadużywał ów łupaszka swojej włądzy, jakie były uwarunkowania lokalne. Dodajmy do tego atmosferę wojny, która humanizmowi zdecydowanie nie sprzyja... a szczególnie wojny z dwoma totalitarnymi państwami, gdzie błędne decyzje kosztują życie (vide decyzja Smigłego-Rydza, by do Sowietów nie strzelać, czyli akceptacja aneksji Kresów a w konsekwencji ogromnych cierpień mieszkających tam obywateli RP - Polaków, Ukraińców, Białorusinów, Żydów i wielu innych).Gdy to rozważymy i zważymy na szali rozumu, to okaże się, że Łupaszka był aniołem.Kwestionuję też Pani sposób argumentacji i podawanie (mimochodem), że łupaszkę skazał sąd w 1951 roku. Jakie sądy wtedy były to raczy Pani wiedzieć, ja nie musze pouczać. Równiez ogólnikowe powoływanie sie na świadectwa świadków to robienie szumu informacyjnego, a nie konkrety. prosze się bardziej wysilić na przyszłość.

7. pomnik • autor: (2014-10-14 09:05:55)

Pójdę za słowami i myślami jednego z moich nauczycieli.Marzy mi się pomnik w Polsce dezertera, nie nie dezertera, który uciekł z Wermachtu do Maczka lub w jakiejś innej formie zmienił umundurowanie, dezertera przez duże D nawet nie takiego wojaka Szwejka, po prostu dezertera straconego za odmówienie wzięcia udziału w zadymie wojennej, świadomie, wariata, szalonego idealisty, powinien stanąć w najważniejszym miejscu w Polsce lub najlepiej w jakiejś katedrze i wspomagać naukę miłości i niezabijania. Ale, taki bohater jest takim samym paradoksem jak wojna o pokój tylko na mniejsza skalę, umiera dla życia.

8. @Wed • autor: (2014-10-14 09:08:11)

Zgodze się, ale tylko pod warunkiem, że taki sam pomnik dezertera stanie przy mauzoleum Lenina w Moskwie. A mała miniaturka na biurku Władymira Putina. W przeciwnym wypadku postawię zawsze pomnik temu, kto tego dezertera rozstrzelał.

9. witaj pomniku • autor: (2014-10-14 09:34:38)

a moze juz nie dokładac i nie usuwać pomników? po prostu żyć? miło porozmawiać o nieobecnych i martwych - nie mogą się bronić. jednak taki dezerter/odmawiający udziału, bo zrozumiał/poczuł, że ( tu miejsce na coś wzniosłego)  - niezły pomysł. a jak przeżył - to już bez pomnika?

10. witaj pomniku • autor: (2014-10-14 09:34:45)

a moze juz nie dokładac i nie usuwać pomników? po prostu żyć? miło porozmawiać o nieobecnych i martwych - nie mogą się bronić. jednak taki dezerter/odmawiający udziału, bo zrozumiał/poczuł, że ( tu miejsce na coś wzniosłego)  - niezły pomysł. a jak przeżył - to już bez pomnika?

11. pomniki • autor: (2014-10-14 09:40:59)

wszystkim pomniki! geniałny pomysł! już realizowany na cmentarzach. różnych. wandale, bywa i tak, czasami niszczą. różne i z różnych powodów. można podyskutować - dlaczego?

12. @bozenakonczanin • autor: (2014-10-14 09:51:29)

Ironia to żelazo, które chroni intelekt przed nim samym.

[foto]13. Połykacze kłamstw • autor: Katarzyna Urbanowicz (2014-10-14 12:24:11)

Alchymisto, umknął Twojej uwadze sens mojego odcinka blogu. Zafiksowałeś się na obronie Łupaszki i dla niej wytaczasz ciężkie działa. Tymczasem ja nie zajmuję się tylko jego osobą, nie piszę naukowego studium wiedzy o partyzantach i uwarunkowaniach lokalnych, nie badam wiarygodności świadków (którzy, jeśli mówią rzeczy niewygodne, to po prostu nieodpowiedzialnie plotkują), a tym bardziej nie badam jak sprawiedliwe były sądy w 1951 roku. Nie prezentuję obrazu walczących stron ani żadnej ideologii, nie staram się akceptować bądź nie aneksji Kresów. Byłabym idiotką, gdybym chciała tymi rzeczami zajmować się na blogu, zwłaszcza w Tarace. Twoje zarzuty więc są typowym strzelaniem z armaty do muchy. Data procesu — rok 1951 nie była rzucona mimochodem, to była informacja, która mówiła o tym, że działo się to już po wojnie. W odczuciu każdego normalnego człowieka, gdy wojna się kończy, należy dać społeczeństwu odetchnąć, zaleczyć rany, a nie stroszyć męskie partyzanckie piórka, zwłaszcza wbrew rozkazom organizacji w imię której się walczy.

Postać Łupaszki jest tylko przykładem — jednym z dwóch przytoczonych — jak powstaje niepisana zmowa okłamywanych i okłamujących. Jedni kłamstwa konstruują, innym nie chce się z nimi walczyć, a jeszcze inni ich nie dostrzegają, woląc widzieć świat czarno-białym, po dziecinnemu dzieląc wszystko na cacy i be. Czyżbyś równie wierzył firmie windykacyjnej Kruk?

Tylko o to mi chodziło. A że są liczne ślady, że przykład „Łupaszki” bis może właśnie być ilustracją tego problemu, dlatego o nim napisałam. Widać jednak należysz do grupy połykaczy kłamstw w imię wyższych celów. Przepraszam, pominęłam w swoim podsumowaniu tę grupę. Dzięki za okazję do sprostowania.

[foto]14. Świadectwa • autor: Katarzyna Urbanowicz (2014-10-14 12:32:12)

Bozenakonczanin – Dzięki za odważne świadectwo. Czasami wydaje mi się, że to, co słyszałam od mieszkańców Podlasia przyśniło mi się tylko. W zalewie ideologicznych mów jakoś świadectwa żywych ludzi giną, stają się mgliste i niepewne. Dlatego uważam, że należy je przypominać bez względu na wszystko. Inaczej zaginą jak notatki Twojego ojca w archiwach ideologicznie nastrojonych historyków i instytucji.

15. szacunek • autor: (2014-10-14 18:00:48)

ad. 13 i uznanie za delikatność sformułowań. czytam Pani teksty z wielkim zainteresowaniem. cenie odwagę i niezależność. dziękuję

[foto]16. Hmm... to trochę jak z "Ogniem" • autor: Michał Mazur (2014-10-14 18:03:49)

który działał w okolicach Nowego Targu. Z tym że u "Ognia" były też przykłady bezmyslnego okrucieństwa w rodzaju powieszenia ciężarnej kobiety

17. do alchemista • autor: (2014-10-14 18:04:52)

ad. 12to nie ironia tylko poczucie humoru i naprawdę tylko odrobina czegoś jeszcze. pozdrawiam z miłościa. 

18. banderowcy • autor: (2014-10-14 18:13:28)

ad. 16 z opowiadań Ukraińców przesiedlonych w akcji "Wisła"na północną północ Polski - "to byli partyzanci". czy analizujemy emocje świadków, uczestników wydarzeń, dziejopisów, polityków? umyka mi sens/cel dyskusji?

[foto]19. zanim pojawił się • autor: Boruta /Bogdan Zawadzki (2014-10-14 20:58:30)

pierwszy komentarz powstrzymywałem się od zabrania głosu.  Z wielości słów nic nie wynika, a ja nie chce bić piany. Taraka to dla mnie "świątynia", nie chcę żeby dyskusje na niej przypominały jałowe spory i pyskówki znane skąd inąd. Chociaż wyznaję inne poglądy, to doceniam wielki talent, takt i delikatność sformułowań Pani Kasi. Co klasa to klasa ...

Michałowi mogę tylko przypomnieć, że na konto "Ognia" zbrodni dopuszczały się ubeckie bojówki poprzebierane za "poakowskich partyzantów" (to metoda stara jak świat, często stosowana przez różne strony  zwłaszcza przez tzw. "służby" mająca zohydzić w oczach ludności popieranego przez nią przeciwnika).

No ...ale chęć zabrania głosu w tym temacie bierze się u mnie zupełnie innego powodu...otóż widzę tutaj istotne jak dla mnie powiazania (pomosty miedzy ludźmi i pokoleniami)...Od "Łupaszki" bis, jak pisze Kasia bezpośrednio przechodzimy do pierwowzoru, czyli do ppłk. J. Dąbrowskiego (Dombrowskiego?). W czasie kampanii wrześniowej dowódcy 110 rezerwowego pułku ułanów (?) a zarazem bezpośredniego przełożonego mjr. Henryka Dobrzańskiego. Co łączy tych ludzi (chociaż spotkali się dopiero pod koniec życia) ? ..wiele ...Obaj to "zagończycy". Po rozwiązaniu pułku jeden i drugi kontynuują walkę w polu. Jeden i drugi płacą za to najwyższa cenę. Myślę, że młodszy Hubal, wzorował się na starszym Dąbrowskim, który w 1919r. dokonywał niezwykłych wypadów i wyczynów w konnej partyzantce na Kresach. ...Obu w pewnym momencie zamknięto drogę awansu w wojsku, jako że nie bardzo dali się wtłoczyć w tryby tej surowej (a w zasadzie tępej) machiny.  Od Hubala bezpośrednio przechodzimy do Zawiszy Czarnego, który był jego przodkiem zarówno po mieczu jak i po kądzieli. ... (tutaj komentarz jest zbyteczny). Sam stojąc pod murami Golubaca przy "Żelaznych Wrotach" nad Dunajem (przy pamiątkowej tabliczce) gdzie osłaniając odwrót wojsk chrześcijańskich Zawisza poległ powiedziałem o tym nieco zdziwionej grupce rodaków. Cóż można jeszcze dodać? ...chyba to, że obaj nie mają grobu o co zadbali okupanci i obaj jeszcze za życia przeszli do legendy...

 P.S.

"Żołnierz niezłomny" (przez niektórych nazywany "wyklętym") tym się różni od zwykłego bandyty, że z reguły "władza ludowa" odmawiała mu normalnego pochówku, a temu drugiemu nie ...To dlatego jeszcze dzisiaj szukamy gen. Nila i innych po dołach i ciemnych jamach...


20. świątynia • autor: (2014-10-14 21:50:31)

to również miejsce azylu dla bezdomnych, prześladowanych, odrzuconych... nie tylko miejsce kultu. to miejsce uświęcone, poświęcone, przeznaczone, wybrane  dla spraw jakoś ważnych dla piszących. jeśli zaczyna się mierzenie i ważenie spraw i stanowisk to jakby już stragany w świątyni rozstawiano. inne skojarzenia - kiedyś na ołtarzach ofiarnych w świątyniach lała się krew wszelaka. od legendy pozostał nie wielki krok do mitu...w jakimś kiedyś ideał sięgnie/sięgnął bruku...

21. Katarzyna Urbanowicz • autor: (2014-10-15 07:28:37)

"W odczuciu każdego normalnego człowieka, gdy wojna się kończy, należy dać społeczeństwu odetchnąć, zaleczyć rany, a nie stroszyć męskie partyzanckie piórka, zwłaszcza wbrew rozkazom organizacji w imię której się walczy."
Naprawdę Pani mysli, że wojna się skończyła, a rozkazy o ujawnieniu wydawane z ubeckiego więzienia są prawomocne? Nie idźmy w stronę absurdów. Jakie rany zaleczył PRL? Wyganiając Zydów w 1968? Mordując robotników w 1956? Mam wymieniać dalej? Kto tu właściwie "odetchnął" poza mieszkańcami ulicy Gagarina w Warszawie?
"Widać jednak należysz do grupy połykaczy kłamstw w imię wyższych celów."
Nie uciekniemy od faktu, że celem profesji żołnierza jest zabijanie. Partyzanci sa naturalnie bardziej okrutni niz żołnierze - mają więcej do stracenia. prosze pomyśleć, czy woli Pani aby Pani kraju bronił ktoś pokroju sotnika Parasiuka (pisałem o tym tutaj: http://naszeblogi.pl/49684-artysta-na-froncie-wojny), czy ktoś pokroju ministra obrony Walerego Heleteja?
Wbrew pozorom temat jest bardziej aktualny, niż się nam wszystkim - uśpionym - w Polsce wydaje.

[foto]22. Alchymisto • autor: Katarzyna Urbanowicz (2014-10-15 07:44:31)

Mnie już (wraz z moim krajem) broniono i ledwo tę obronę przeżyłam. Zapewne jesteś młodszy ode mnie i nie miałeś okazji, żeby Cię ktoś niepytany i nieproszony bronił.

23. @Katarzyna Urbanowicz • autor: (2014-10-15 07:47:25)

Umyka mi kontekst, jaśniej proszę.

24. ptak • autor: (2014-10-16 12:48:17)

na drucie

25. I NIECH UMYKA • autor: (2014-10-16 15:28:39)

WITAM. PANI KASIU (PRZEPRASZAM). NIECH UMYKA. SERDECZNIE POZDRAWIAM

26. NORWID • autor: (2014-10-16 15:30:57)

WIELKI BYŁ. IDEAŁ SIĘGNĄŁ BRUKU. BYWA I TAK...

27. Zygmunt Szendzielarz "Łupaszko", czyli walka o Polskę bez kompromisów. W obronie wyklętego bohatera • autor: (2017-10-09 21:26:55)

Zygmunta Szendzielarza komuniści oceniali jako wyjątkowo twardego, nieprzejednanego partyzanta. Obawiali się go nawet po śmierci, atakując jednego z żołnierzy "Łupaszki" – Pawła Jasienicę, a także satyryka Janusza Szpotańskiego, autora "Ballady o Łupaszce". Obawiali się i słusznie, bo legendarny dowódca V Wileńskiej Brygady AK, zwanej też Brygadą Śmierci, chciał Polski czystej jak łza. Polski niepodległej.Tego człowieka komuniści skazali, stracili, a następnie niedbale pochowali gdzieś pod murem cmentarza. Tyle lat minęło, a oficer Rzeczypospolitej, doskonały organizator i świetny dowódca, legendarna postać Polskiego Państwa Podziemnego, jest odsądzana od czci.Niektóre komentarze są wyjątkowo obrzydliwe.Przy okazji wiele mówi się o mordzie na mieszkańcach litewskiej wsi Dubinki, spacyfikowanej przez pododdziały V Brygady 23 czerwca 1944 roku. Akcją dowodzili bezpośrednio podkomendni Szendzielarza - Jan Więcek "Rakoczy" i Antoni Rymsza "Maks". Nie znamy treści rozkazu (zakładając, że taki istniał) "Łupaszki". Jesteśmy skazani na domysły.Wiemy za to, że pacyfikacja miała charakter odwetowy i że przeprowadzono ją trzy dni po masakrze polskiej wsi Glinciszki (39 ofiar), dokonanej przez litewskich policjantów w służbie Niemcom. W obu miejscowościach, niestety, ginęli bezbronni - starcy, kobiety i dzieci. 

"Łupaszki" w Dubinkach wcale nie było (na fejsbukowym profilu akcji blokowania pogrzebunapisano kłamliwie, jakoby mjr Szendzielarz także "mordował"). Jak wiadomo, komendant wileńskiej AK płk. Aleksander Krzyżanowski "Wilk" już kilka miesięcy wcześniej zabiegał o otoczenie cywilów, niezależnie od narodowości, właściwą opieką. Później, po wydarzeniach z Glinciszek,