Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-05-17

Kief

Lucid dream (?)

Pałętam się gdzieś bez celu, po łąkach, uliczkach - nieznane miejsca, a jednak coś w nich było znajomego. Nieokreślone. Chodziłem w pochmurny dzień i pod rozgwieżdżonym niebem, chodziłem w pobliżu rzeki, o zmierzchu w oparze... lekko zamglona okolica. Szedłem uliczką, zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie, że ktoś atakuje mnie od tyłu, zabija albo tylko wbija mi coś w głowę (?) zataczam się i wpadam w żywopłot po lewej. Zaczynam się śmiać. Otwieram oczy i jest już jasno, dryfuję na prawą stronę ulicy i odbijam się od siatki ogrodzenia. Przelatuję nad ulicą i zdaję sobie sprawę, że śnię, łapię się płotu, myślę: "śnię, jestem świadomy, że śpię", na próbę podskakuję lekko i unoszę się w powietrze, czuję radość, mogę latać... poleciałem nad nasyp (kolejowy, a może wał ppw?) stała przy nim baszta, wieża... coś, ach! wieża ciśnień, a na balkonie stał ktoś, kto bardzo kojarzył mi się z Emilem. Machał do mnie, coś wołał. Pomyślałem, że chcę się tam dostać, na górę.
Patrzyłem na swój cień rozciągnięty na nasypie i wtedy wstrząsnęła mną wibracja, spróbowałem ruszyć nogą, obserwowałem cień a jednocześnie czułem, że podnoszę nogę w łóżku, opornie strasznie i tak jakby wybudzało mnie - zrezygnowałem. Kolor trawy na nasypie i pogoda wskazywały, że było to późne lato.
Poczułem następną wibrację i przerzuciło mnie do jakiegoś sklepu, czułem, że nie jestem sobą, jakbym widział scenę oczami kogoś innego. Stałem przy wyjściu, patrzyłem na ulicę i chodnik, padał deszcz. Jakiś facet zmierzał w kierunku sklepu i tuż przed wejściem ochlapała go spadająca ptasia kupa, sporo tego było, resztki rozbryzgały się na mokrym chodniku. Ktoś wszedł, zapytał (rozmowa toczyła się po angielsku) o kierownika, kobieta (ekspedientka?) o orientalnych rysach, w okularach, śmiała się do klienta jakby nie bardzo rozumiejąc, mężczyzna powiedział, że chodzi o DEREKA, w odpowiedzi kobieta roześmiała się wskazując na mężczyznę po drugiej stronie ulicy...
Kolejne wibracje, czułem się zdezorientowany, nie widziałem nic konkretnego tylko wizualny odpowiednik wibrowania, pisk w uszach, trzeszczący... Chwila gdzieś, gdzie nie pamiętam i kolejne wibracje, i może kolejne a może te same... a miałem wrażenie, iż te wibrację to skompresowane wydarzenia, nie wiem jak to ująć, tak jakby drobiny wydarzeń obsypywały mnie z każdej strony, małe kulki informacji, gdy częstotliwość wibracji malała czułem jakby niezliczone źródła bodźców zmysłowych i informacji rozprężały się wokół mnie. Nic nieprzyjemnego, jedynie zadziwienie i bezgraniczna ciekawość.
(25 listopada 2009)

Kief

Komentarzy nie ma.