Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-12-16

Alexandramag

Labirynt

Koleżanka zostawiła mi samochód do pilnowania, czarne duże BMW. Myślałam, że sobie nie poradzę. Usiadłam za kierownicą. Przed bramą zaparkowana była duża ciężarówka, a przed ciężarówką stał duży dźwig. Blokowali mi wyjazd. Szukałam pilota i znalazłam go na pulpicie auta. Otworzyłam bramę. Zanim zdążyłam wyjechać - brama automatycznie się zamknęła. Dźwig odjechał z ulicy i wtedy jeszcze raz otworzyłam bramę. Opuściłam posesję. Wyjechałam i podjechałam pod warsztat samochodowy. Zostawiłam auto na parkingu. Wróciłam spacerem. Przechodziłam obok małego lasu - obrazek jak koło mojego domu rodzinnego. Spotkałam koleżankę, która mi powierzyła auto. Zapytała, gdzie jest jej samochód. Powiedziałam, że stoi bezpiecznie pod warsztatem. Znalazłam się przed wejściem na budowę. Podjechała policja. Nie chciałam, żeby mnie zobaczyli. Weszłam w labirynt budowy, który trochę wyglądał jak ruiny. Przechodziłam przez różne ścieżki, różne poziomy. Przeniosłam na rękach swój samochód. Udałam się do drugiego wyjścia. Udało mi się bez trudu. Policja wwoziła na noszach (drugim wejściem) człowieka w folii.  Miał to być dom pomocy społecznej. Ukryłam się za zaułkiem, żeby mnie  nie dostrzegli. Nie zwracali na mnie uwagi. Pomyślałam, że ten człowiek nie żyje. Ten człowiek jednak spojrzał na mnie, żył. Był tylko unieruchomiony. Wszędzie były ruiny. Udało mi się wyjść z tego labiryntu.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.