Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-07-17

Jan Szeliga

Kupalny szałas u Anastazjowców
Relacja z szałasu potu 17 czerwca 2017 r. w Górach Świętokrzyskich.

Pogoda od rana nie była najlepsza. Było zimno i co chwila przechodziły przelotne opady deszczu. Po zakończeniu warsztatów w Zawadach, udałem się w stronę Gór Świętokrzyskich. Po dojechaniu na miejsce do m. Gorzakiew pogoda trochę się poprawiła. Przestało padać, ale w dalszym ciągu było bardzo zimno.
Dojeżdżając do obozowiska Anastazjowców zauważyłem zmiany, które zaszły od mojej ostatniej wizyty we wrześniu. Przy przyczepie kempingowej dobudowano daszek, pod którym mogli się zmieścić wszyscy uczestnicy spotkania. Teren z uprawami został ogrodzony a na grządkach rosły pomidory i inne warzywa. Zbudowany też został garaż przy którym widać było wyznaczone miejsce na dom.






Po przywitaniu się z uczestnikami spotkania i po zjedzeniu obiadu zabraliśmy się za budowę szałasu. Patyki do budowy konstrukcji szałasu pozyskaliśmy z leszczyny, która rosła w pobliżu nad rzeką. Kamienie i drewno na ognisko też były na miejscu. Dość szybko uporaliśmy się z budową szałasu i ogniska.

Budujemy konstrukcję szałasu"




Po zbudowaniu szałasu zebraliśmy się przy przyczepie pod daszkiem i rozpoczęliśmy ceremonię picia kakao. Wiele osób było zdumionych tym, ze można tak przez wiele minut delektować się smakiem kakao i w dodatku nic przy tym nie mówić. Dla osób którym dosłownie buzia się nie zamyka było to bardzo ciekawe doświadczenie.

Przyrządzamy kakao.


Pijemy kakao.

Zbliżała się godzina 20. Deszcz już nie padał, ale ciągle było bardzo zimno. Po rozpaleniu ognia, ogrzaliśmy się trochę przy ognisku. Po zapadnięciu zmroku weszliśmy do szałasu.


Rozpalamy ogień.




W szałasie siedzieliśmy ponad 2 godziny. Po wyjściu z szałasu naszym oczom ukazało się pięknie rozgwieżdżone niebo. Kilka osób poszło do rzeki aby się w niej zanurzyć i ochłodzić po szałasie. Było już po północy, jak zaczęliśmy się rozchodzić do namiotów. Kilka osób jeszcze długo siedziało przy ognisku.






Niedzielny poranek przywitał nas piękną słoneczną pogodą. Było zdecydowanie cieplej niż w sobotę. Powoli zbieraliśmy się przy szałasie. Rozwiesiliśmy koce na płocie i zasiedliśmy do śniadania.
Po śniadaniu uporządkowaliśmy teren naszych działań. Przedpołudnie spędziłem na rozmowach z uczestnikami spotkania. Około południa wyruszyłem w drogę do domu.
Podsumowując, było to bardzo miłe i owocne spotkanie.
Chętnie wybiorę się na następne spotkania, które będą się odbywać w tym miejscu.

Jan Szeliga

Komentarzy nie ma.