Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-12-05

Katarzyna Urbanowicz

Ktoś za twoimi plecami


         Osobiście nie doznałam nigdy takiego wrażenia, że ktoś niewidzialny stoi za mną. Jednak ostatnio moja koleżanka, dokonując zabiegów energoterapeutycznych nad moim kręgosłupem, powiedziała mi, że widzi przede mną jakąś postać wychudzonego mężczyzny o ciemnych włosach, ze zdziwieniem przyglądającego się temu, co ona robi. Możliwe, że go widziała w tym momencie za moimi plecami, ale możliwe też, że na oprawionej fotografii nad moim komputerem – nie wnikam w to, bo nie mam możliwości ustalić, jak było. Ja nie czułam nikogo.

         Jednak nie jestem osobą niewrażliwą na specyficzne odczucia tego, co dzieje się obok mnie, a nawet w zasięgu kilkuset metrów ode mnie. Zawsze wchodząc do mieszkania, czy do naszego domu na działce, doskonale wyczuwałam, czy ktoś jest w nim, czy nie. Wiedziałam też – choć nie wiem w jaki sposób – że w pobliżu są moi bliscy. Kiedyś, gdy syn mój zarobkował jeżdżąc ciężarówką po Polsce i na Wschodzie (co wiązało się z pewnymi niebezpieczeństwami), doskonale wiedziałam, kiedy przyjeżdżał do domu. Budziłam się w środku nocy, biegłam do okna i widziałam ciężarówkę wjeżdżającą na parking albo już na nim stojącą, i wiedziałam, że za chwilę usłyszę zgrzyt klucza w drzwiach. W dzień nie miałam takiego wyczucia, ale w nocy reagowałam bezbłędnie.

         Sprawa ta zawsze ciekawiła mnie bardzo i ucieszyłam się bardzo, że natrafiłam na artykuł wyjaśniający, być może, przyczyny tego zjawiska: „duchów” za plecami. Znalazłam go pod adresem:

http://wyborcza.pl/1,75400,16943153,Szwajcarskim_naukowcom_udalo_sie_wywolac____ducha.html#ixzz3JhJPca4M

         Krótko mówiąc, uczonym tym udało się zrozumieć, skąd się bierze to częste i dojmujące wrażenie, że ktoś stoi w pobliżu nas, gdy w rzeczywistości nikogo nie ma. Przekonano się o tym doświadczalnie. Przed osobą badaną z zawiązanymi oczami ustawiano prostego robota, którego rączkę trzymali badani, poruszając nią w różnych kierunkach. Nie wiedzieli o tym, że za ich plecami umieszczono drugiego robota, którego ruchy były zsynchronizowane z pierwszym. Kiedy badany wysuwał rękę do przodu, robot z tyłu powtarzał jego gest, tyle, że dotykał ramieniem pleców badanego. Kiedy synchronizacja była całkowita, nie działo się nic specjalnego; badani mieli tylko dziwne uczucie, iż wyciągając rękę do przodu, dotykają własnych pleców. Jednak niewielkie nawet opóźnienie w synchronizacji robota dotykającego pleców, w stosunku do tego, który znajdował się z przodu, powodowało, iż mieli przemożne uczucie, iż za ich plecami ktoś stoi.

         Uczeni sądzą, że na tym właśnie polega fenomen ducha czy zjawy - że to skutek błędu, który mózg popełnia w integracji bodźców sensomotorycznych, mylnie interpretując sygnały o ruchach i położeniu własnego ciała. Normalnie wytwarza on prawdziwy obraz ciała w przestrzeni, jednak błąd synchronizacji tłumaczony jest przezeń jako istnienie drugiego, obcego ciała. Przeprowadzano też zresztą odwrotne eksperymenty – gdy mózg człowieka kojarzy obcą część z własnym ciałem. Uważa się, że badania te pozwalają zrozumieć zaburzenia u schizofreników i w tym celu je prowadzono, jednak odkrycie mechanizmu „duchów” jest ich skutkiem ubocznym.

         Oznacza to, że za takimi złudzeniami może stać zaburzenie synchronizacji między poszczególnymi partiami mózgu, co zresztą podobno potwierdzone zostało badaniami rezonansu jądrowego.

         Oczywiście, nie wszystkie wątpliwości to badanie wyjaśnia. W jaki sposób moja koleżanka „widziała” tego mężczyznę za moimi plecami, a w dodatku potrafiła opisać go tak, że wiedziałam kim on jest, choć ona prawdopodobnie tego nie wiedziała?

         Paradoksalnie, to doświadczenie przekonuje, jak wielkie znaczenie dla nas, jako ludzi, ma synchroniczność różnych zjawisk. Nie muszą one zachodzić wyłącznie w naszym mózgu; mogą być grą przypadków w otoczeniu, a wskutek przywołania określonych skojarzeń z zapamiętanych zdarzeń, ich cząstek i fraz, czy kiedyś wypowiedzianych słów, wywołują przekonanie na przykład o przewidywaniu przyszłych zdarzeń. Synchroniczność zatem można by doświadczalnie potwierdzić, gdyby udało się zbudować maszynę wystarczająco skomplikowaną, aby docierać z rejestracją stanów umysłu człowieka i jego kulturowych osiągnięć (np. astrologii, naturalnych i skodyfikowanych systemów wróżebnych itp.) do zewnętrznych zdarzeń podejrzanych o synchroniczność.

         Między mną, a moim synem o wiele wcześniej powstała więź, która bezbłędnie ujawniała się, ilekroć odległość między nami nie była zbyt duża i kiedy towarzyszyło mi podświadome oczekiwanie nawiązania tej więzi. Przypuszczam, że byłoby możliwe, przy posiadaniu wspomnianej aparatury, badanie warunków zachodzenia takiego związku.

         A może właśnie nasz świat jest taką skomplikowaną maszyną i nic w niej nie jest niejasnego, z wyjątkiem tego, jak ją zbudowano? I może uprawianie i rozumienie sztuki jest zapisem (często ulotnym) osiągnięć tej maszyny, swego rodzaju wydrukiem, którego odczyty wymagają fachowego oka? 

Katarzyna Urbanowicz

Komentarze: 1

[foto]1. Ten sam temat • autor: Katarzyna Urbanowicz (2014-12-06 09:36:30)

Ten sam temat omówiony dokładniej i z nowymi informacjami:

http://www.listyznaszegosadu.pl/nauka/jest-tuz-za-toba-czy-to-duch-czy-robot