Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-10-04

Piotr Jaczewski

Krzyki upadających bogów.
Błogosławieństwo bóstwa

Podobno mamy dwa wrodzone typy lęku, wzdrygamy się przed głośnym hałasem oraz chronimy się od upadku,  Nie pamiętamy o tym, nie musimy, to dzieje się samo. Nie nosimy słuchawek antyhałasowych, nie poruszamy się w kulach do zorbingu, ale podcięci czy przestraszeni panikujemy.

Habituacja chroni nas przed życiem w ciągłym lęku. A jednak przy obezwładnianiu kogoś używa się granatów hukowych i glebowania. Ów moment panicznej dezorientacji jest wbudowany, choć wolimy o tym nie pamiętać.

Przed konfliktem chronimy się w ignorancji i często jest to jedyne rozwiązanie, bo do wyboru jednej z dwóch wersji skłaniają nas deficyty poznawcze:

Ironia losu, te same deficyty poznawcze powodują, że dajemy się złapać w iluzję binarnego wyboru, za lub przeciw, lewo prawo, mało dużo. Myślimy, że są to jedyne opcje. HA! Polityka. Świat bogów, czy innych awansów, sukcesów, wyborów, umiejętności, osiągnięć i wysokich rang. Ten leitmotiv ignorancji płynącej z przezwyciężenia trudności mamy równie głęboko wbudowany, co owe lęki  wytrącające nas z błogostanu samozadowolenia.

Bogowie cieszą się przez wiele niewyobrażalnie długich cykli szczęściem, do momentu grozy. Oto ujrzeli swój upadek. Oto usłyszeli hałas zbliżającej się karmy. Wkradła się z hukiem drużyna niewygodnych faktów i wysłała wprost do piekła. I ten moment trwa niewyobrażalnie długo i splata się w nim wyobraźnia, mgliste przewidywanie przyszłości i rzeczywistość. A droga przez piekło  i resztę światów będzie trwała wieczność...


Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.