Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-08-02

sny innych, WJ

Krwawe sceny nad jeziorem

Jestem nad brzegiem jeziora, przede mną rozpościera się piękny krajobraz - widzę pomost połączony z mostem (może to trochę dziwne, ale tak to wygląda). Na końcu pomostu jest drewniana mała chata stojąca na palach. Stoję u podnóża schodów i spoglądam na chatę. Po chwili w drzwiach stoi pan, panie Wojtku, w jasnym ubraniu, podaje mi pan zapisaną kartkę, ja zadaję panu dużo pytań (nie wiem na jaki temat). Odwracam się, idę w kierunku mostu, znajduję się pod nim, słyszę bardzo miarowy tupot nad głową - to po moście idą żołnierze. Nagle most się załamuje, żołnierze spadają, a każdy z nich nabija się na metalowy pręt i ginie na miejscu. Ich ciała są zalane krwią. Spoglądam w prawo - i widzę, że jeden z nich żyje. Wołam o pomoc. Jednocześnie czuję w prawej dłoni szczypanie, otwieram dłoń - a w niej siedzi pana miniaturka! Jest pan (czyli ta miniaturka) lekko zły na mnie, namawiam pana dalej do udzielenia pomocy rannemu żołnierzowi, a pan siedząc dalej w mojej dłoni próbuje tłumaczyć, że nie warto zajmować się teraz tym żołnierzem .

Dodam, że mimo tych krwawych scen nie czułam we śnie lęku ani przerażenia - odczuwałam te sceny jako coś co po prostu się dzieje, a ja to przyjmuję. I pan taki maleńki na mojej dłoni! Bardzo zaskakujący dla mnie sen.

(Sen jednej z moich [WJ] internetowych korespondentek, w lipcu 2011)

sny innych, WJ

Komentarzy nie ma.