Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-01-28

Wojciech Jóźwiak

Kruki w Milanówku

Dzisiaj jechałem rowerem do domu, mróz minus 10 stopni, powolny zimowy zmierzch. Nad ulicą Grodeckiego przeleciała para kruków. Dalej nad Górnoleśną, gdzie straciłem je z oczu, wynurzyły się nad Podgórną i gdzieś tam zapadły w drzewa.

W drugiej połowie zimy kruki szukają miejsc na gniazda. W lutym będą wysiadywać jaja, w marcu karmić pisklęta. Kruki są dziennymi ptakami i skoro widziałem je zalatujące po zachodzie Słońca na miejsce, to znaczyło, że nie były tam przypadkowymi gośćmi, tylko miejsce to jest ich i być może upatrzyły już je sobie na gniazdo.

Parę kruków, zapewne te same ptaki, spotykałem wiele razy tej jesieni i zimy. Też nad moim domem. Przeważnie leciały z pól w tę samą stronę, co teraz – do ich prawdopodobnej siedziby gdzieś w środku Milanówka.

Ta część Milanówka, gdzie mieszkam i gdzie przyleciały te kruki, nie jest typowym miastem. Domy stoją na dużych zadrzewionych działkach. Jest wiele starych sosen, mniej więcej stuletnich; także wiele starych dębów. Dla ptaków środowisko to mało różni się do starego dojrzałego lasu. Prócz pospolitych gawronów (które mają tam kolonię), wron, kawek, srok, żyją sójki (i są u nas najliczniejszymi ptakami z rodziny krukowatych), sowy uszate, dzięcioły kilku gatunków. Gnieżdżą się sokoły pustułki. Są wiewiórki i jeże. Na obrzeżach miasta (które z zewnątrz i z daleka wygląda jak las) są bażanty. W środku miasta, koło stacji kolejowej na niezamieszkałej działce żyje lis. Kilka lat temu koło mnie był „dyżurny” uliczny zając, który zimą w nocy paradował środkiem osiedlowych ulic.

Gdyby zagnieździły się kruki, byłby to ciekawy przypadek osiedlenia się tego majestatycznego ptaka w mieście.

Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.