Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-01-07

pani.lodowego.ogrodu

Królik

Znalazłam się w sklepie osiedlowym z koleżanką i chłopakiem (w mieście rodzinnym). Chłopak kupował mi drinka i coś słodkiego. Po wyjściu ze sklepu, przybłąkał się do mnie królik. Pamiętam jak za nim biegłam w jakimś starym domu, po ośnieżonej drabinie. Czułam, że jeśli po niej zejdę, mogę zostać w jakiś sposób zraniona przez istoty, jakie się tam czaiły. Ci ludzie byli jakby granatowymi cieniami, ale z krwi i kości.
Potem akcja przeniosła się do mojego domu. Siostra ze szwagrem nie chcieli, żebym w domu hodowała królika (przecież mam już chomika). Jednak przyniosłam klatkę, włożyłam go do niej i dałam mu jeść. To na nic się nie zdało - zwierzę miałam wypuścić na wolność (gdzie wolność według nich oznaczała zostawienie go na pastwę losu w mieście, zwyczajnie na ulicy). Z racji tego, że liczę się z ich zdaniem, wyszłam na dwór razem z nimi i królikiem. Na zewnątrz było mroźno, ulice pokrywał lód. Wypuściłam królika na wolność. Pobiegał między samochodami, przy czym nie oddalał się za bardzo od nas. Kiedy go zawołałam - wrócił. Polizał mnie po ręku. Nie mogłam go tak zostawić...

pani.lodowego.ogrodu

Komentarzy nie ma.