Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-04-11

Katarzyna Urbanowicz

Krew, przemoc, magia i seks w świecie herosów dawnych Germanów
Recenzja książki Artura Szrejtera „Herosi mitów germańskich. Sigurd pogromca smoka i inni Wölsungowie” — tom 1

To najnowsza książka popularnonaukowa tego autora — znanego czytelnikom Taraki z innych pozycji — o wierzeniach germańskich, której 2 tom ukaże się pod koniec kwietnia 2016 roku.


         Artur Szrejter, jak zwykle w swoich książkach, posługuje się bardzo przemyślaną kompozycją. Zawsze prowadzi ona od tłumaczenia oryginalnych tekstów lub ich streszczeń do omówienia szerszych aspektów i powiązań między nimi, aż wreszcie sytuuje całość na tle ówczesnej historii. Sprawia to, że czytelnik od mitologicznych bajeczek niepostrzeżenie przesuwa się do zrozumienia tego wszystkiego, co wydaje się z pozoru błahe, ale stanowi o wartości kulturowej przekazu tradycji. We wstępie autor pisze, że książka ta w głównej mierze ukazuje „...jak pod naciskiem przemian społecznych, politycznych, gospodarczych i świadomościowych w ciągu wieków przeobrażały się opowieści o bohaterach, a w konsekwencji i postaci samych herosów wyobrażane w przekazach ustnych, a potem pisanych”.

         Zamierzenie to bardzo trudne i pracochłonne, zważywszy na niejednoznaczność przekazów historycznych. Czytelników „Taraki” zainteresuje zapewne, że śledząc przemiany „ideału” herosa, autor bada tradycje szamańskie i archaiczne związki z kultami bogiń płodności. Także na ogromne uznanie zasługuje fakt, że stara się on, aby lektura zadowalała zarówno miłośników pozycji lżejszych, jak i czytelników nastawionych na duży zasób nowo uzyskanej wiedzy; tych, którzy zetknęli się z opowieściami o herosach pierwszy raz, i tych, którzy nastawieni są na śledzenie i analizowanie wszelkich powiązań między wątkami mitów.

         Tak więc od prostych opowieści przechodzimy w kolejnych rozdziałach do biografii poszczególnych członków rodu, zawierających opisy kultury dawnych ludów germańskich oraz do jej analizy mitoznawczej, religioznawczej, a także, w miarę potrzeby, etnograficznej, historycznej, archeologicznej czy literaturoznawczej.

         Tom 2 opracowania zawierać będzie biografię najważniejszego herosa germańskiego, Sigurda-Zygfryda, oczywiście wraz z wielokierunkowym omówieniem wszelkich mitycznych, magicznych i religijnych aspektów opowieści o tym bohaterze. Książka będzie też zawierać nieco trudniejsze teksty źródłowe, opatrzone przypisami, objaśnieniami i analogiami.

         Rozpoczęłam lekturę 1 tomu od przygodowych Opowieści o Wölsungach, aby poznać fabułę sagi. Nie ukrywam, że opowieści te są okrutne i nieraz przerażające. Jedna z pierwszych to historia zemsty Signy i jej brata Sigmunda na królu Gautów, jej niechcianym mężu. Zemsta obejmuje też synów z tego związku, zabitych przez brata matki na polecenie Signy z tego tylko powodu, iż okazali się tchórzami. Starszy bał się otworzyć sakwę z mąką, bowiem wydawało mu się, że coś w niej się rusza, i za to został pozbawiony życia jako dzieciak, z którego nie będzie pożytku, bo nie stanie się odważnym wojownikiem; młodszy też ponoć był do niczego – z tego samego powodu. Później Signy, zamieniwszy się postaciami z pewną wölwą (wiedźmą), spędziła trzy noce ze swoim bratem, stając się brzemienną. Popełniła kazirodztwo, ponieważ zapragnęła mieć lepszych synów, niż urodziła poprzednio. Jednak nie zdradziła tego ani mężowi, ani bratu. Gdy jej poczęty w ten sposób syn, Sinfjötli, skończył 10 lat, nadszedł czas na jego sprawdzenie. Okazał się odważniejszy niż bracia: po prostu... zagniótł z mąką to, co się ruszało i upiekł w chlebie. A ponoć był to najjadowitszy wąż. Nie mogę oprzeć się refleksji, że w tamtych czasach nadmierna wyobraźnia i wrażliwość przeszkadzała w życiu.

         Tego rodzaju opowieści mają jednakże znaczenie symboliczne i ono pozwala zrozumieć cel, któremu służy wzbudzenie szoku w czytelniku (zapewne większego we współczesnym niż dawnym). Artur Szrejter podkreśla, że herosi różnili się między sobą wieloma cechami, stanowiąc kilka odmiennych typów bohaterskich i w czasie swego mitycznego „życia” podlegali licznym zmianom pod wpływem przekształceń, którym podlegały społeczeństwa germańskie.

         Najstarszym wzorcem herosa jest prawdopodobnie sięgający jeszcze epoki kamiennej wzorzec herosa szamańskiego. Szamanizm jako system wierzeń i zachowań był częścią germańskiej kultury duchowej. Szamani pośredniczyli między niebianami i duchami – siłami nie zawsze ludziom przyjaznymi – a ludźmi, a więc najważniejsza była ich moc. Tak więc każdy heros musiał przejść inicjację, najczęściej we wczesnych latach dziecinnych, aby moc tę udowodnić światu. Wobec tego wyzwania dziecko bojące się ruszającego czegoś w worku nie było kandydatem na herosa, w przeciwieństwie do brata przerabiającego węża na chleb bez specjalnego zastanowienia. Wbrew współczesnym wyobrażeniom, wrażliwość i nadmierna wyobraźnia nie były dobrymi zadatkami na szamana.

         Autor omawia także inne zagadnienia, jak rola kobiecych postaci opiekuńczych w inicjacji lub wyprawie, które w starej postaci dawały rady i pomagały wojownikom, zaś w młodszej i piękniejszej wersji stanowiły nagrodę wojownika. Innym zagadnieniem jest analiza typów bohaterów, przemiany ideału herosa, rola czynów niegodnych i rodzaje kar grożących za te czyny.

         W ten sposób autor dochodzi do wniosków, ile w opowieściach tych jest elementów historycznych, tudzież na czym polegało zjawisko dziedziczenia i „grabieży” czynów starszych postaci przez postaci młodsze w procesie rozwoju opowieści i powstawania coraz to nowszych jej wersji.

         Rozważania na temat szamańskich wzorców herosów autor wieńczy przywołaniem współczesnych badań naukowych, omawiając teorie poszczególnych badaczy oraz stan ich społecznej akceptacji. Ta część jest ciekawa nie mnie niż mitologiczne opowieści, zwłaszcza że zahacza o badania z dziedziny psychologii, nie do końca w Polsce akceptowane.

         Aneksy do książki zawierają drzewo genealogiczne Wölsungów, opis okresów chronologicznych oraz stanowisk, znalezisk i kultur archeologicznych pojawiających się w obu tomach, indeks nazw własnych i terminów.

Lektura ze wszech miar godna polecenia.

Muszę nadmienić, iż w Tarace, w blogu „Prababcia ezoteryczna” zamieściłam zestaw fotografii Marka Zürna, przedstawiających wyryte na kamieniu sceny z tej sagi.

http://www.taraka.pl/sigurdsristningen__najstarszy_komiks

Więcej fotografii można obejrzeć na FB

https://www.facebook.com/marek.zurn/media_set?set=a.10152477625201144.1073741965.567541143&type=3

oraz

https://www.facebook.com/marek.zurn/media_set?set=a.10151458864646144.1073741855.567541143&type=1

https://www.facebook.com/marek.zurn/media_set?set=a.10153497951061144.1073742086.567541143&type=3




Katarzyna Urbanowicz

Komentarze: 8

[foto]1. Jedno mi tu nie pasuje • autor: Przemysław Kapałka (2016-04-12 19:30:45)

Przecież szamanizm wywodzi się z Syberii. Na pewno nie z terenów germańskich. Tam to pojęcie nie istniało.

Co do reszty, brzmi ciekawie.

2. totalne mordobicie • autor: Jerzy Pomianowski (2016-04-12 20:05:13)

Chyba wszystkie znane z pisma pogańskie mitologie to opisy rzezi, absurdalnej przemocy, i krwawych jatek. Stary Testament nie lepszy. Może mitologia grecka jest wśród nich trochę łagodniejsza.

[foto]3. Z tego co wiem • autor: Katarzyna Urbanowicz (2016-04-12 20:12:58)

Z tego, co wiem, to szamanizm (pod różnymi nazwami) występował w wielu narodach i ziemiach. Wikipedia mówi o szamanizmie syberyjskim, lapońskim, nordyckim i in. Nie wydaje mi się, żeby był ograniczony tylko do tego jednego skrawka ziemi. Naukowcy stawiają hipotezę, że leży on u podstaw większości wierzeń ludów prymitywnych i wywodzi się z paleolitu, z wierzeń, że są ludzie mogący nawiązywać kontakt między różnymi światami. Czasem omawiają pokrewieństwo z wierzeniami w Indiach i Chinach, skąd miałyby zawędrować na Syberię. Nazwa jest sprawą drugorzędną, zaczęła chyba funkcjonować w początku XX w. 

4. Lodowiec. • autor: stefanurynowicz (2016-04-17 09:23:27)

Trzeba o nim pamiętać. Gdy był, to raczej na nim ludzie nie żyli. Gdy ustępował, to szli za nim, możliwe, że z Syberii. Nieśli swoje wierzenia i legendy. Jeśli przekazy ustne sięgają "kamienia",  to może pochodzą jeszcze z czasów, gdy Skandynawia latem wyglądała jak obecnie Grenlandia zimą. 

[foto]5. Tom 2 • autor: Katarzyna Urbanowicz (2016-05-10 17:43:27)

Spieszę donieść, że właśnie ukazał się tom drugi

6. Sigurd • autor: stefanurynowicz (2016-05-16 10:06:07)

Si GuR D
 Z gór d (nie wiem, co znaczyć może "d")
Guru 
Góral
Kolejny przykład na słowiańskie źródła legend skandynawskich. 

[foto]7. Rdzeń • autor: Katarzyna Urbanowicz (2016-05-16 10:25:04)

Rdzeń GOR może równie dobrze pochodzić od działania ognia (Gore) lub osady (gord).

8. Albo • autor: stefanurynowicz (2016-05-17 02:04:32)

Się gór do - wspinacz?
Z grud - czyli pochodził od rolników, którzy orali ziemię na zimę?
Si k RuD - się ku rodowi? Czyli patriota?
Można tak długo. :-)  A i tak imię wychodzi ze słowiańskiego.