Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-06-16

Marcin Hładki

Końskie oko

Sen z wczorajszej nocy, niewiele pamiętam, ale jedna scena jest wciąż wyraźna

Jestem koniem i pracuję w gospodarstwie, ciągnę wóz, chodzę w kieracie itd. Wiele się dzieje jakichś skomplikowanych historii (pamietałem je jeszcze w tym momencie, kiedy sen wciąż trwa, ale już wiadomo, że jest snem, a potem pomieszały się i teraz nie potrafię do nich wrócić) a w końcu jestem zaprzężony do lekkiej bryczki czy wózka który ciągnę przez miejską ulicę zatłoczoną innymi pojazdami, także konnymi. Musiał się wydarzyć wypadek, bo moje prawe oko jest wyłupione przez odłamek drewna sterczący z pękniętego dyszla. Mimo to nie zwalniam, właściwie nie czuję bólu, tylko pewną niewygodę.
Widzę siebie z zewnątrz, z przodu, ale nie przestaję czuć się koniem. Widzę trochę krwi ściekającej z oczodołu i oko wiszące na jakichś włóknach, czerwone od krwi, pełne żyłek i łypiące na bruk wytrzeszczoną źrenicą.

Obudziłem się, gorączkowo próbując zapamietać resztę historii ze snu, z poczuciem że była ważna.

Marcin Hładki

Komentarzy nie ma.