Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-11-07

Hania

Konie

07.11.2011
Wybieram się gdzieś samochodem i pojawia się były mąż mojej siostry, który chce abym go gdzieś podwiozła. Nie mam ochoty na to. On daje mi 10 zł na paliwo. W końcu go biorę i siada z tyłu.
Jadę i zatrzymuje się na jakimś parkingu leśnym. Jest duży, półokrągły, utwardzony, ale piaszczysty. Na środku stoi wielki kontener. Widzę, że z prawej strony nadjeżdżają 3 kobiety na 3 ciemnobrązowych koniach. Konie lekko się spłoszyły, bo jechał za nimi jakiś spory samochód dostawczy. Kobiety zeszły z koni i zaczęły je wiązać luźno na takim odkrytym dostawczym samochodzie. Nadjeżdża z tyłu takie duże auto bagażowe z jakimiś garnkami.
Ja obserwuję tę sytuację z parkingu. Wszystko idzie bardzo sprawnie i zaraz potem chcę włączyć się do ruchu. Podjeżdżam do ulicy, ale najpierw przepuszczam auta jadące z lewej strony. Jedzie ich kilka z włączonymi światłami. Jadę, próbuję się rozpędzić, ale mój samochód nie chce jechać szybciej niż 70/h. Widzę to na wskaźniku. Wciskam gaz, ale nic z tego. Czuję się lekko spięta, bo wiem, że szwagier szybko jeździ a ja nie chcę się okazać słabym (czytaj: wolno jeżdżącym) kierowcą. Jadę dalej spokojnie

Hania

Komentarzy nie ma.