Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-07-12

Nadia

Koncert na jeziorze

Chodziłam po czymś, o czym myślałam - zamarznięte jezioro. Teraz odmarzało. Miałam rude zamszowe buty (moje ulubione z realu), ale trochę żałowałam, że nie wzięłam innych, bo te przemakają. Widziałam jak ciemieją, gdy moczy je pośniegowe błoto. To "błoto" miało piękny jasnozielony żywy kolor. Świeciło słońce i suszyło wodę, odkrywając na powierzchni "jeziora" jasnozielone dywany mchu. Gładziłam je dłonią i myślałam, że jak jeszcze trochę wyschną, to wybiorę sobie takie zielone miękkie miejsce i tam się położę.

Był wieczór. Na jeziorze tuż przy brzegu był koncert. Dostałam instrument - wielką harfę z ramą z jasnego drewna. Harfa miała tylko cztery struny. Dziwiłam się, dlaczego harfa ma struny od gitary basowej. Dwie z nich nie były dobrze naciągnięte. Mówiłam muzykowi obok, że nie znam tego instrumentu, nie wiem jak grać, ale on mnie zachęcał i nie przejmował się, że kiepsko mi idzie. W wolnych chwilach próbowałam naciągać te luźne struny. Czułam się niekomfortowo, ale myślałam, że nie jest tak źle - co prawda nie gram najlepiej, ale zauważyłam, że nikt nie wymaga ode mnie żebym była idealna.

Śniłam 12 lipca 2011

Nadia

Komentarze: 1

1. ideał • autor: Hania (2011-07-12 17:36:57)

Piękny sen...
Chyba w tym ostatnim zdaniu odpowiedziałaś sobie na wszystko...- nikt nie wymaga, abyś była dobra we wszystkim...Może to jest klucz do wszystkiego?