Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-07-30

Signe

Komnata uzdrowicieli

Ktoś stanął w drzwiach komnaty z podestami, z orientalnymi dywanami, z niskim, drewnianym sufitem. Wiedziałam, że jest olbrzymem, ma wzrost i siłę olbrzyma, stoi za mną, więc jest dla mnie niewidzialny. Ja też byłam niewidzialna, stojąc w progu, widzialnie leżałam w łożu z brązowego, rzeźbionego drewna, w śnieżnobiałej pościeli, z głową zabandażowaną, a raczej okrytą białym, ściśle przylegającym opatrunkiem. Leżałam tam w zupełnej nieświadomości, wiedziałam o sobie tylko w tym śnie, na który patrzyłam. Widok był od strony wezgłowia, łoże stało pośrodku komnaty, na podwyższeniu, nie dotykało żadnej ściany. W komnacie nie było żadnych innych sprzętów tylko te dywany, szybki w oknach nieprzezroczyste, jak z papieru.  Coś mi tu miało pomóc, może nawet pomogło, może to dom uzdrowicieli albo jeden z zakamarków pałacu opisywanego przez Sei Shonagon w XI wieku, czułam, że to jest w bardzo dalekiej dawności.

Signe

Komentarzy nie ma.