Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-11-04

ANNA

W kolorze sepii

Bar lub jakaś knajpka. We wnętrzu przytłumione światła, cicha muzyka, mnóstwo dymu papierosowego, w powietrzu wyczuwa się słodki zapach palonych ziół, starość obić i drewnianych mebli. Żeby dojść do baru trzeba przejść całą knajpkę przeciskając się między gęsto ustawionymi okrągłymi stolikami. Czekamy chwilę przy barze zanim ktoś poda nam piwo. Siadamy do stolika, do którego kolejno dosiadają się nasi znajomi. Jesteśmy ubrane w dziwne, trochę wyzywające stroje jakby z poprzedniej epoki. Jakieś zwiewne łaszki, na głowach toczki z kwiatami, jak na starych filmach z czasu Tanga Milonga. Obraz jest czarno biały, momentami w odcieniach szarości, czasami sepii. Przy stoliku siedzę ja, moja dawna nie żyjąca już przyjaciółka i gość wyglądający na „biznesmena” – szara koszula, nie zapięta pod szyją, wystający znad blatu brzuszek, na którym guziki koszuli ledwo się dopinają, na wpół łysa głowa. Do stolika podchodzi nasz znajomy, pyta jak nam się podoba lokal. „Biznesmen” zaczyna narzekać, że te ławki takie niewygodne, że twardo itp.… znajomy odpowiada, że właśnie założył sklep odzieżowy, że zaraz przyniesiemy jakieś poduszki, mówi do nas „chodźcie dziewczyny, to coś sobie poszukacie” (ma na myśli jakieś ubrania, fatałaszki). W trójkę (ja moja znajoma i właściciel nowego sklepu)wychodzimy z baru, wahadłowe drzwi strasznie skrzypią.

na 31.10.2013

ANNA

Komentarzy nie ma.