Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-05-09

Piotr Jaczewski

Kim jestem ? O złości narracyjnego Ja.

Ciekawe rzeczy zaczynają się dziać z owym budyniowatym poczuciem Ja w kontekście społecznym tj. narracji na temat własnego Ja, czy uwewnętrznionej formy owej narracji "zwerbalizowanego myślenia".  Jest to ciekawe, bo z natury rzeczy owa narracja społeczna, zewnętrzna jest silniejsza i oparta na stabilniejszych podstawach. 
Wewnętrzne Ja, doświadczalne i samoobserwowalny aspekt JA może się zmieniać z minuty na minutę, z kontekstu na kontekst, raz siedzieć w fotelu, a raz być postacią na ekranie.
Społeczny aspekt już ma inny okres przetwarzania, obserwacji: bazuje na dniach, miesiącach i latach. Zwykle dla obserwatora z zewnątrz nie jesteśmy raz krzesłem, raz stołem, raz człowiekiem, raz zwierzęciem. Podobne nasz obraz świata i tego-co nie ja jest zwykle bardziej skrystalizowany, "tło nie zmienia się tak często". To fenomen "ślepoty na zmianę".


Ten aspekt społecznego ustabilizowania percepcji, a co za tym idzie narracji daje oczywisty efekt: Narracja społeczna jest silniejsza niż jednostkowa!
Przy okazji podlega wszystkim felerom języka typu stereotypowość, generalizacje, zniekształcenia.. złożenie tych efektów i ich przyswojenie do postaci owego narracyjnego Ja można zwięźle ująć tak:
Ja jest zjawiskiem kulturowym.
A akurat żyjemy w kulturze "indywidualnej jednostki", czy raczej oficjalnej wersji pt "jednostka się liczy, stanowi integralną całość". To do pewnego stopnia, oznacza, że w procesie socjalizacji JA, czy raczej narracja na temat JA musi nadrobić ową budyniowatość JA. W owej narracji nt. JA musi pojawić się więcej sprawczości, oddzielenia "złości", ale to nie ja, ja taki nie jestem. Siły sprzeciwu w kontynuowaniu własnej narracji, aby owa narracja mogła istnieć!
Tu możemy wrócić do śledzenia i samozapytywania: Kim Jestem ? (podobnie jak do słuchania innych odpowiadających na pytanie: Kim jesteś?). W obrębie tych odpowiedzi: MUSI, ale to MUSI prędzej czy później pojawiać się odczucie nieadekwatności jakiejkolwiek odpowiedzi. Dlaczego MUSI? Bo są nieadekwatne, właśnie ze względu na budowę owego konstruktu JA, strukturę i treść narracyjnego JA.
To daje nam narastającą dawkę napięcia, zarówno fizjologicznego(powtarzalność pytania - powtarzalność bodźca, stymuluje ciało do podjęcia reakcji), jak i psychologicznego dysonansu poznawczego.
Prędzej czy później owa narracja MUSI również odpuścić, to załatwia naturalny odruch relaksacji, homeostaza organizmu: tu buduję napięcie, tu zwiększam potencjał jego rozładowania, przejścia w stan spoczynku.
Temu aspektowi zawdzięczamy mnóstwo pseudooświeceń i guru wszelakiego rodzaju. Bo tu występuje kilka mechanizmów.
1. Wyostrzona świadomość, skupienie powoduje dostrzeganie mnóstwa szczegółów. Rozbuchanie i amplifikację doświadczenia z "oh, miło się rozluźniłem, jest ciepło, barwy są jaskrawsze" do "niesamowite jestem połaczony ze wszystkim, łaska boska mnie dotkneła, wszystko świeci wewnętrznym światłem".
2. Owa przerwana narracja DOMAGA się kontynuacji. Bez tej nie możemy funkcjonować społecznie. Tu można powiedzieć, że reakcja powstrzymana wraca ze zdwojoną siłą. A owa narracja połączona z "mechanizmem identyfikacji"(JA) oraz różnymi strategiami "budowania wizerunku" daje jedną opcję: moją opcję. :)
3. Owo doświadczenie relaksacji i potrzeba pozytywnej narracji na swój temat urealniają dowolnie irracjonalną narrację o świecie, wyjaśniającą owe zjawiska. (Kundalini się przebudziła, anioł się objawił, zyskałem kontakt z wyższym ja).
4. Napięcie związane z odpowiedziami na pytania "Kim Jestem?", irracjonalnością zostaje odreagowane, co za tym idzie urealnione zostają własne odpowiedzi. Już nie ma dyskomfortu, że to jedna z opcji, wyraz emocji, subiektywne spojrzenie, jest pewność, że ... a wy nieoświecone buraki nie wiecie, że...

C.D.N.

Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.