Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-10-20

Wojciech Jóźwiak

Kierowca szaleniec

Miejsce było na skraju szerokiej doliny. Z jednej strony opadały wzgórza, z drugiej była równina, pewnie podmokła, łąkowa, zielona, trochę nierówna, w niej mokradła, jeziorka, trzciny, wierzby. Ze wzgórz w dół do doliny schodziły wąwozy. Ja byłem, siedziałem, u wylotu takiego wąwozu. Dnem wąwozu szła polna droga, bardzo byle jaka, właściwie ścieżka. Dalej, w dolinie, już jej nie było. Siedziałem i o czymś rozmawiałem ze znajomą kobieta (która przypominała pewną moją znajomą z realu), a z tą kobietą były dwa psy, większy i mniejszy, które jak to psy obok dokazywały. Było tak, jakbym zatrzymał się tam po drodze podczas jakiejś długiej pieszej wędrówki.

Nagle w ułamku sekundy to się wydarzyło. Tym wąwozem, tą ścieżką, zjechał w dół samochód, mężczyzna w samochodzie. Samochód był wypasiony – z najwyższej półki. Nisko zawieszony, szeroki i płaski. Zjechał w największym pędzie – wziuuu! – i już. Oceniałem, że jechał z prędkością autostradową. Gdy na to widowisko patrzyłem, przebiegły mi myśli, albo słyszałem te myśli jako okrzyki ludzi obok: Zaraz zwolni! Hamuj! Dlaczego nie hamuje?! On przyspiesza! Myślałem też – domyślałem się – że kierowca zgubił drogę, zjechał z autostrady, trafił na polną ścieżkę, ale mając tak dobry samochód, nie przyjmował tego faktu do wiadomości, udawał, że tak nie jest, że to, co robi, to nie jest prawda. On rzeczywiście w miejscu, gdzie już żadnej drogi nie było, jeszcze przyśpieszył. Ale po następnym ułamku sekundy wjechał na całkiem mokry i miękki grunt lub na jeziorko i zniknął, zapadł się pod ziemię lub bagnisko. Koniec.

Ale jednocześnie rozegrał się drugi proces. Ten kierowca po drodze najechał i potrącił kobietę, z którą rozmawiałem, i jej psy. Odwróciłem wzrok od miejsca, gdzie kierowca z samochodem zniknął pod zieloną murawą, i przeniosłem uwagę w stronę tej kobiety. Ratować! Rzuciłem się na pomoc. To co się stało przed chwilą, w śnie było dla mnie zupełnie zrozumiałe, chociaż wyglądało groźnie. Poza snem muszę tamto zjawisko dłużej wytłumaczyć. Zderzenie polega na tym, że najeżdżający pojazd przekazuje część swojej energii (kinetycznej, mv2/2) uderzanemu obiektowi. Tutaj zderzenie polegało również na tym, że najeżdżający pojazd prócz energii przekazał swoją formę. Na miejscu wypadku-zderzenia pozostała kopia tamtego samochodu, tylko jakby jej część, to znaczy jakiś „cień” utworzony z gorszej materii: cieńsze blachy, kształt ledwo zarysowany, jakiś rupieć ledwo podobny do tamtej limuzyny. Wewnątrz tego rupiecia leżała ta kobieta i jeden pies. (O psie numer dwa dalej w śnie już nie było mowy.) Byli poturbowani, przygłuszeni ale żywi. Pomogłem im podnieść się, wstać. Sen się kontynuował o czymś innym.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 2

[foto]1. Interpretacja • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-10-21 10:05:30)

W krajobrazie snu uderzająca jest struktura (Gliderung, podział, biegunowość) yang-yin: wzgórza versus dolina-równina; ziemia wystająca, wyniesiona versus ziemia mokra, zielona-żywa, ale błotnista, miękka i wciągająca. Na tle tego yang-yinicznego krajobrazu dzieje się yang-yin płci (dżenderów?): stroną yang jest mężczyzna, który jest w ruchu, prowadzi samochód, ale czyni to z nadmierną prędkością, zatem przekracza miarę, przy tym gubi drogę, a na trudności odpowiada eskalacją i przyśpieszeniem, więc wzmożeniem tego, co doprowadziło go do błędu. Kobieta przeciwnie, spoczywa, kontempluje, jest osadzona w miejscu. Otoczona jest istotami żywymi – psami (które można uważać za ekwiwalent dzieci), inaczej niż mężczyzna, który otoczony jest martwym akceleratorem swojej energii, „wypasionym” samochodem. Uderzeniowe pojawienie się i zniknięcie-zatrata mężczyzny (razem z samochodem) przypomina „akcję” fallusa wytryskującego spermę. To skojarzenie podkreślone tym, że szaleńczy kierowca topi się w łące, która rozstępuje się pod nim, a koszenie łąki jest typową chłopską metaforą kopulacji: „kied ja łącke kosiuł...”. Także zderzenie w fantastycznej fizyce tego snu (przypominającej science-fikcje Dukaja) będące przekazem formy kojarzy się z zapłodnieniem.

W sumie mamy sen należący do gatunku „przypowieść filozoficzna”. Lub "ilustracja filozoficzna".

[foto]2. A ja nie potrafię nie myśleć • autor: Radek Ziemic (2016-10-29 12:22:23)

że i kobieta, i mężczyzna to Ty, Wojtku. Że to są różne siły w Tobie. Raczej jakby "ilustracja psychologiczna". Sny to wszak znaki podświadomego.