Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-03-22

Wojciech Jóźwiak

Kiedy urodził się Stanisław Lem?
Próba rektyfikacji

Wojciech Orliński w biografii pt. „Lem. Życie nie z tej ziemi” (wyd. Czarne, 2017, s. 36-37) stwierdza o swoim bohaterze: „Był dzieckiem późnym i jedynym. Z dokumentów wynika, że przyszedł na świat, gdy doktor Samuel Lem miał czterdzieści dwa lata, 12 września 1921. Rzeczywistą datą był prawdopodobnie 13 września – wpisano wcześniejszy dzień, by uniknąć pecha”. Tu jest dodany przypis (s. 417), w którym Orliński podaje źródło tego przypuszczenia: „Stanisław Lem, list do Virgilijusa Čepajtisa, 6.04.1985.” Co dla biografa i samego urodzonego było zaledwie ciekawostką, dla astrologa jest upragnionym kluczem, mogącym doprowadzić do rozjaśnienia zagadki, którą jest horoskop największego polskiego pisarza XX wieku. Godziny urodzenia Lema nie znamy, nie została zapisana na bieżąco, nie ma jej w dokumentach ani nie przekazano jej w rodzinnej tradycji. Pytałem o to kiedyś panią Agnieszkę Gajewską, autorkę m.in. książki „Zagłada i gwiazdy. Przeszłość w prozie Stanisława Lema”; odpowiedziała krótko: „niestety akty urodzeń z początku wieku nie rejestrują takich informacji”. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości wypłyną nowe dane, które pomogą tę godzinę odkryć.

Kiedy astrolog nie zna czasu urodzenia badanej osoby, lub ten czas wydaje się mu/jej niepewny, ucieka się do rektyfikacji – tak nazywają się, bardzo różne zresztą, sposoby na takie dopasowanie czasu urodzenia, żeby uzyskany kosmogram możliwie wiernie oddawał cechy i czas wydarzeń z życia osoby. Rektyfikacja przeważnie dobrze się sprawdza, gdy chodzi o uściślenie czasu, który jest niepewny w przedziale jednej godziny lub na przykład jednego popołudnia. Kiedy znana jest tylko goła doba, jest to trudniejsze. Kiedy nawet doba jest nieznana, zadanie staje się właściwie beznadziejne. Trzeba przy tym pamiętać, że rektyfikowany czas pozostaje domysłem i musi zostać zrewidowany, jeśli wyjdzie na jaw czas „prawdziwy” czyli zarejestrowany.

Pułapką dla astrologów jest budowanie wyobrażeń o horoskopach na podstawie rektyfikacji. Pisałem o tym:

Podejście polegające na dowolnym przestawianiu godziny urodzenia, aż astrolog zobaczy w tak przestawionym horoskopie to, co chce zobaczyć, jest sposobem, który skutecznie odcina tak uprawianą astrologię od kontaktu z rzeczywistością. Miłośnicy takiego manipulowania horoskopami widzą to, to chcą zobaczyć. Ich wyobrażenia na temat świata zamykają się w pętlę, w błędne koło, które samo się potwierdza. Dlatego uporczywie wierzą w różne astro-przesądy. – Bo im się „potwierdza”, na zasadzie tamtej pętli. (Link)

Zatem rektyfikacją należy posługiwać się ostrożnie i nawet jeśli „wszystko się zgadza”, pamiętać trzeba, że uzyskany kosmogram jest zaledwie domysłem i zawiera nieusuwalny wkład projekcji wyobrażeń samego autora tejże rektyfikacji.

Z Lemem jest jeszcze taki problem, że kosmogramy rysowane na różne godziny w dniu 12 września 1921, kiedy pisarz miał urodzić się oficjalnie, od progu odrzucają: to nie mógł być Lem! Dlaczego? Ponieważ przez większość tamtego dnia, prócz krótkiego czasu przed północą, Księżyc był w Koziorożcu. Gdyby urodził się z Księżycem w znaku Koziorożca, miałby oba światła w znakach żywiołu ziemi, gdyż Słońce miał w Pannie. Z podwójną ziemią, a zwłaszcza mając Księżyc w Koziorożcu, byłby kimkolwiek, ale nie fantastą ani wizjonerem. Byłby człowiekiem skupionym na praktyce, przyziemnym, kwadratowym, „odtąd-dotąd”. Być może pozostałby w zawodzie, który Lem faktycznie opanował podczas okupacyjnej nocy w Lwowie: mechanika i spawacza, i w tym fachu zrobiłby karierę jako biegły organizator, do czego miał horoskopowe predyspozycje. Ale żeby żyć z literatury i to tak niepewnej, jak wówczas science fiction i jeszcze być w niej przedchorągiewnym... – nigdy! Inne szczegóły kosmogramu z 12 września również głęboko nie przypominały realnego Lema, przez co wcześniejsze próby rektyfikacji zarzuciłem: odłożyłem Lema do przegródki z nierokującymi zagadkami. Dlatego wiadomość z książki Orlińskiego, że nie 12, a 13 września, przyjąłem jak eurekę. 13 września 1921 Księżyc był już w Wodniku, w znaku, który jako pierwszy kojarzy się z fantazją i z mentalnymi najdalszymi podróżami. W tym dniu również Merkury, wcześniej niemrawy, bystrzał: mianowicie łapał kontakt przez kwinkunks (kąt-aspekt 150° lub 5/12) z Uranem. Dodam, że związki Merkurego z Uranem są pierwszym czynnikiem, który podbija poziom inteligencji.

Solaris gdy Saturn w medium coeli?

W rektyfikacji używam cyklu Saturna. Istnieje prawidłowość, że ludzie odnotowują swoje największe życiowe osiągnięcia, kiedy Saturn przechodzi przez urodzeniowe medium coeli. Margaret Thatcher w takim momencie sformowała swój pierwszy rząd; Maria Curie odkryła pierwszą silnie radioaktywną domieszkę w rudzie uranowej, którą nazwała polonem (za co wkrótce dostała pierwszą nagrodę Nobla); Richard Wagner zbudował swój teatr muzyczny w Bayreuth. U Lema takim wielkim momentem w życiu było napisanie (lub początek pisania) jego najwybitniejszej powieści „Solaris” – było to 28 czerwca 1959, kiedy Saturn był w 3°38' Koziorożca. Moment ten tym bardziej wybija się w jego życiorysie, ponieważ w następnych latach 1960 – 1961 wraz z „Solaris” napisze jeszcze „Powrót z gwiazd” i „Pamiętnik znaleziony w wannie”. Były to niewątpliwie najbardziej literacko twórcze lata, co jeszcze bardziej kojarzy się ze zjawiskami na przejście Saturna przez MC – wtedy idzie karta! Pamiętajmy jednak, że podobnie „wysokoenergetyczne” i produktywne bywa przejście Saturna przez opozycyjny urodzeniowy punkt: przez imum coeli, co czego wrócę dalej.

Na poniższym wykresie narysowałem (przy pomocy programu kosmogramowego ze strony AstroAkademii) kosmogram z 13 września 1921 z godziną tak wybraną, żeby osie horoskopu, ascendent i medium coeli, pokrywały się z kardynalnymi punktami odpowiednio Barana i Koziorożca. Wtedy u góry, w formalnym MC mamy punkt 0° Kozio., nie około 4° jakby było dla „Solaris”, jednak ten wykres jest wygodny do śledzenia astrożyciorysu Stanisława Lema. Traktuję ten wykres jako wstępną przymiarkę do właściwej rektyfikacji.

Wykres niezmniejszony, osobno»

Gdy opowiadać bio Lema od lata 1959 i przejścia Saturna przez 0° Kozio., mamy najpierw pracę nad „Solaris”, zakończoną, gdy Saturn był w 17° Koziorożca, i równolegle pisanie dwóch znaczących powieści wspomnianych wyżej. Jeśli roboczo założyć, że na początku Koziorożca było urodzeniowe MC, to Saturn w następnych latach szedł przez IV ćwiartkę horoskopu, okres największej samorealizacji: wtedy pisze „Niezwyciężonego” (Saturn 7° Wodnika [1]) i zaczyna pracę nad „Summą technologiae”, która czołuje jego dziełom teoretycznym, podobnie jak „Solaris” fikcyjnym (Saturn 20° Wod.). Kilka stopni za punktem Barana, który na wykresie służy za prowizoryczny ascendent, Lem pisze kolejna wielką i uznaną pozycję: „Głos Pana”; Saturn był 6° Barana zarówno przy rozpoczęciu w kwietniu 1967, jak i 10 stycznia następnego roku przy zakończeniu pracy nad powieścią. „Głos Pana” zamyka siedmiolecie jego klasycznych dzieł.

Jest rok 1968 i w marcu Barbarze i Stanisławowi Lemom rodzi się syn – Saturn jest w 12°37' Barana. Zaczynająca się ćwiartka cyklu Saturna zawiera więc silny składnik życia rodzinnego, co jest typowe dla zejścia Saturna pod urodzeniowy ascendent. Tomasz Lem wspomina, że jego ojciec w roku 1968 był bliski emigracji, gdyż wtedy życie pisarzy stawało się nieznośne z powodu zaciskającej się śruby cenzury i innych represji, i właśnie jego, Tomasza, przyjście na świat ostatecznie powstrzymało Stanisława przed ucieczką z socjalistycznego raju. Co wtedy zamierzał, zrobił po 15 latach, po połowie cyklu Saturna. Gdy Saturn był w 20° Wagi, w styczniu 1982, zaczął starania o wyjazd, a jesienią następnego 1983 roku znalazł się z rodziną w Wiedniu (via Berlin Zachodni). Saturn jest wtedy w III ćwiartce, tej, która typowo zwiastuje niebezpieczne wyprawy w obczyznę. (Pomijam na razie serię w cyklu Saturna dotyczącą chorób i medycznych zabiegów.)

Jednak już w październiku 1988 Lem z rodziną wraca do Polski: ta niby-emigracja, podczas której nie zrywał z obywatelską legalnością, trwała krótko. Ale wtedy Saturn właśnie zbliżał się do magicznego zera Koziorożca: w tamtym czasie był w 28° Strzelca. W tym miejscu ekliptyki razem z Saturnem w koniunkcji był Uran; w następnych latach kawałek dalej w Koziorożcu te dwie planety spotkają się z trzecią długookresową: z Neptunem, co wyjaśnia intensywność przemian w świecie w tamtych latach. Przemiany te dotyczyły też Lema: wrócił do wolnej wkrótce Polski, uwolniony od cenzorskich nożyc i od gry w ketman z urzędami od politycznej poprawności; doceniony do syta przez wolny rynek, dzięki któremu rozkwitły kolejne wydania jego dzieł; ale i uwolniony od konieczności zarabiania świeżą dostawą – z czego skwapliwie skorzystał. Powieść „Fiasko” napisana w Wiedniu przy Saturnie w Skorpionie i w Strzelcu, wydana najpierw w niemieckim przekładzie, później dopiero jako polski oryginał, była jego ostatnią (i czuć, że ostatnią, gdy się ją czyta) dużą zwartą pozycją pisarza. Później już była tylko czasopiśmienna publicystyka i wywiady-rzeki udzielane zasłuchanym przedstawicielom głodnych czytelników.[2]

Rysuje się więc następujący schemat: medium coeli wypada na początku Koziorożca – i spokojnie możemy je przyjąć na początek pisania „Solaris” czyli 3°38'. Wtedy tuż po przejściu Saturna przez odpowiedni ascendent 9° Barana rodzi się syn, wkrótce po przejściu przez descendent Lem z rodziną wyjeżdża, z zamiarem na zawsze, poza Polskę, ale przy ponownym zbliżaniu się Saturna do zera Koziorożca – wraca. Takiej orientacji kosmogramu odpowiada godzina urodzenia około 19:11.[3]


Wykres niezmniejszony, osobno»


Solaris gdy Saturn w imum coeli?

Jednak jest punkt, który budzi wątpliwości: że być może inna godzina lepiej dopasowałaby wydarzenia do tranzytów Saturna. Tym powodem jest wspomniana wyżej seria kryzysów zdrowotnych. 26 czerwca 1976 pisarz przeszedł operację prostaty, która miała złe następstwa: niewiele brakowało, by wtedy, będąc w domu bez opieki, wykrwawił się na śmierć; szczęśliwie tak się nie stało. Saturn był wtedy 2° Lwa. W październiku 1983 w Wiedniu był operowany ponownie i chociaż metoda miała być nowatorska, łatwa i bezkrwawa, to okazała się ciężkim kryzysem. Saturn był w 5° - 6° Skorpiona. Gdy ponownie Saturn znalazł się w Lwie, pisarz zmarł 27 marca 2006, przy Saturnie w 4°27' Lwa. Punkt ten prawie pokrywa się z miejscem pierwszej operacji w 1976 i jest w kwadraturze z punktem w Skorpionie z drugiej operacji. Punkty te wyglądają na tranzyty Saturna ostrymi aspektami (opozycją lub kwadraturą) do urodzeniowego Księżyca. Potwierdzają prawidłowość, że ataki Saturna na urodzeniowy Księżyc często przejawiają się jako choroby i to takie, które wymagają operacyjnej ingerencji. (Tak dzieje się często, ale, jak zwykle w astrologii, nie zawsze.) Wątpliwość polega na tym, że o godz. 19 w dobie narodzin Lema Księżyc był już prawie 11° Wodnika, co było trochę za daleko względem tamtych tranzytów. Gdyby Lem urodził się wcześniej w obrębie doby 13 września, operacje i śmierć ściślej wstrzeliwałyby się w tranzyty Saturn-Księżyc.

Zauważenie tego skłania do wniosku, że „Solaris” była zaczęta podczas przejścia Saturna nie przez urodzeniowe medium coeli pisarza, tylko przez punkt opozycyjny: przez imum coeli. Kosmogram ustawiony na imum coeli w  3°38' Koziorożca, czyli medium coeli  3°38' Raka, przedstawia następny wykres. Odpowiednia godzina równa jest około 7:13. (Na wykresie z przesadną dokładnością 7:13:14.)


Wykres niezmniejszony, osobno»

Teraz IV ćwiartka horoskopu, ta najbardziej wysokoenergetyczna w cyklu Saturna, odpowiada znakom od Raka do początku Wagi (ascendent wypada w 3° Wagi); przejście Saturna przez ten obszar nieba zaczyna się od wznowienia nie-konspiracyjnego życia w Lwowie uwolnionym wprawdzie od Niemców, ale okupowanym przez sowieckich Rosjan. Wtedy Lem zaczął studia medyczne. Przy Saturnie w 14° Raka przyjechał wraz z rodzicami do Krakowa, latem 1945: była to ekspatriacja: wymuszona emigracja, chociaż do Polski. Wkrótce zawiera znajomość z Mieczysławem Choynowskim, dzięki któremu staje się czytelnikiem zachodniej prasy naukowej i pilnym obserwatorem postępów nauk ścisłych. W tym okresie pisze pierwszą powieść „Czas nieutracony”, gotową przy Saturnie około 0° Panny. W pobliżu przejścia Saturna przez tak domniemany ascendent na początku Wagi, poznaje swoją przyszłą (wkrótce) żonę. Ślub ma miejsce krótko po zejściu Saturna pod ascendent. (W tym wariancie z ascendentem skojarzony jest małżeński związek, a z descendentem narodzenie syna. W poprzednim wariancie „Solaris w MC” jest odwrotnie. Tak czy inaczej zwraca uwagę odstęp pół cyklu Saturna między małżeństwem a synem.) Także podczas przejścia Saturna przez strefę ascendentu pisze (na zamówienie szefa wydawnictwa „Czytelnik”) pierwsze powieści SF: „Astronautów” i „Obłok Magellana”

Pisanie „Solaris”, jak powiedziałem, tutaj przypada na przejście Saturna przez początek II ćwiartki horoskopu – tej, która typowo zwiastuje dobre dopasowanie do społecznego kontekstu oraz dobry czas dla materialnych interesów. Faktycznie, był to czas, kiedy pisarz dorobił się rodzinnego domu, samochodu, uznania czytelników i sporych jak na PRL pieniędzy, tłumaczeń i występów zagranicznych, oraz tolerancji od komunistycznych decydentów. Okres po 1968, po przejściu Saturna przez descendent, nie był już tak sprzyjający, a uwaga pisarza skupiła się raczej na badaniach teoretycznych niż na fiction, bardziej wyczekiwanej przez czytelników i wydawców.

W czasie około przejścia Saturna przez medium coeli około 4° Raka Lem przychodzi z nową formą literacką: fikcyjnymi streszczeniami fikcyjnych książek nieistniejących autorów („Doskonała próżnia” i „Wielkość urojona”). Kolejne zejście Saturna pod ascendent przynosi decyzję o wyjeździe z Polski, omówioną wyżej.

Na wykresie czarnymi Saturnami zaznaczono pozycje planety podczas kryzysów zdrowotnych i śmierci. Powtarzające się pozycje, między 2 a 6 stopni, zgadzają się z tranzytami przez urodzeniowy Księżyc, który w porannym wariancie urodzenia był 5°02' Wodnika.

Czy ten kosmogram dobrze oddaje charakter i dyspozycje (zdolności) Stanisława Lema? Jego błyskotliwą inteligencję, niezmierzony potencjał twórczy, nadludzką moc wyobraźni, objaśnia aktywność Merkurego, który był w strefie ascendentu, więc wyróżnioną dominująca planetą, i który chwytał aspekty nie tylko z Uranem (co dla znawcy nauk ścisłych i dla science-fictionera konieczne), ale także z Księżycem! (który jest wybitnym wzmacniaczem dla mana Merkurego; w zwartym trygonie), oraz z Wenus (dar sztuki słowa i powiadania) i z Neptunem – co objaśnia jego wizjonerstwo i otwarte oko dla widzenia przyszłości. Księżyc i koniunkcja Wenus-Neptun (też wysoce artystyczny czynnik) tworzą ścisły septyl (1/7 koła 360°, niebieska linia na wykresie) i sprzęgają się w luźniejszy już pierścień septyli z Uranem, który zawsze sprzyja wybiegającym wyobraźnią daleko.

Księżyc chwyta sprzężenie ze Słońcem, przez tryoktyl (1/8 = 135°, fioletowa linia), a współdziałanie obu świateł przejawia się jako pewność: jako dar trzymania się własnej drogi, jako odporność na wahania. Lem niewątpliwie miał tę cechę w wysokim stopniu. Wreszcie Księżyc tworzy tryseptyl (aspekt 3/7) do Plutona, który w tym ustawieniu awansuje na główną-dominującą planetę ex aequo z Merkurym. Plutoniczny wątek w jego twórczości jest widoczny, jako stawianie bohaterów w sytuacjach krańcowych i niepojętych dla nich zwykłym rozumem. Silny Pluton również odpowiada za odwagę, niezależność i nie-drżenie w konfrontacji z potworami, którymi byli zarówno okupacyjni hitlerowcy i sowieci, jak i łagodniejsi od nich choć dokuczliwi władcy umysłów w PRL. Plutonem w pobliżu MC i jego związkami z Księżycem horoskop Lema przypomina innego wielkiego polskiego twórcę: Romana Polańskiego, i warto byłoby, gdyby ktoś wyłowił horoskopowe i realne podobieństwa obu. Atuty Księżyca podkreślam, ponieważ zależą one od godziny urodzenia i przy innej niż poranna, około 6-tej, zanikają.

Z dłużej trwających aspektów zwraca uwagę ścisła koniunkcja Jowisza i Saturna, dzięki której pisarz swobodnie funkcjonował w obu zachowaniowych trybach: w skupieniu tworzył na saturnowych odosobnieniach, w absurdalnie wczesnych godzinach jeszcze przed świtem, kiedy miał zapewnianą (saturnową) samotność – ale z równą swobodą występował jako jowiszowy „aktor” i celebryta. Dodajmy do tego jowiszowe zamiłowanie do dużych prędkości i wypasionych samochodów.

Słońce w Pannie pozostające w zasięgu podwójnie ziemnego punktu siedmiokrotnego około 17° Panny dawało mu umiejętność „tunelowego” skupienia, w którym pisał swoje długie teksty, i również pochodzącą od tego znaku i punktu hiperrealistyczną dbałość od szczegóły.

Pewną obiekcję może wywołać ascendent w Wadze; przyznaję, bardzo podobał mi się poprzedni, ten „wieczorny” Lem z ascendentem w Baranie, bo jak Baran niezależny, często nieostrożny, szarżujący, lubiący ruch i sport, nie mający problemów ze stawaniem na czele. Ale przy ascendencie w Wadze, wraz z tym znakiem w strefę ascendentu zostaje załadowany potężny blok planet w późnej Pannie i wczesnej Wadze: należą tu Słońce, Jowisz, Saturn i Merkury. Taka masa planet w strefie ascendentu sprawia, że Lem jest ascendentykiem, czyli kimś, kto z natury działa jako jednoosobowa firma. I Lem właśnie taki był. Zauważmy,że gdyby miał tę grupę planet (przy przeciwnym ustawieniu horoskopu czyli urodzeniu z „Solaris w MC”) przy descendencie, miałby charakterystyczną dla descendentyków potrzebę społecznego wsparcia lub oparcia w grupie, wraz z potrzebą przewodzenia i bycia zorganizowanym. Lem niczego takiego w najmniejszym stopniu nie wykazywał. Pozostawał niezależnym i samosterownym ascendentykiem. Na swój pokład nie zabierał żadnych współ-majtków.

Wreszcie, charakter Lema dobrze zgadza się z planetarna obsadą kolejnych sektorów Guinarda: Księżyc w sektorze „Dzieło” (lub środek II ćwiartki) odpowiada za jego namiętność tworzenia. Grupa Mars, Wenus, Neptun w sektorze „Przyjaźń-Otwarcie” dawała mu otwarcie na świat i ludzi poza jakimiś cząstkowymi ograniczeniami.

Przedstawiona rektyfikacja jest zaledwie szkicem. Wydarzenia w życiu pisarza wołają o lepsze objaśnienie na gruncie cykli pozostałych planet, w tym głównie Jowisza i Urana, i poprzez szczegółowe tranzyty. Nie upieram się, że jest to „coś ostatecznego” ani że „na pewno, przysięgam!” Lem urodził się o siódmej trzynaście. Chciałbym, by wypłynęły dokumenty lub wspomnienia, które ujawnią prawdziwą godzinę i nie zdziwię się, jeśli te rewelacje zdmuchną wynik niniejszych dociekań.


[1] Podczas pisania „Niezwyciężonego” gdy Saturn przechodził przez ok. 7° Wodnika, więc przez koniunkcję z uro. Księżycem, pisarz w liście nazwał powstającą powieść „banialuką” pisaną dla pieniędzy i zamiast poważnych tematów, którym sprzeciwiała się cenzura. Zob. Orliński, „Lem. Życie nie z tej ziemi” ss. 216-217. Ten akt przesadnej i depresyjnej auto-krytyki dopisuje się do serii chorobowych tranzytów Saturna przez Księżyc. Do tej samej serii należy tranzyt Saturna podczas śmierci.

[2] Wtedy dorosło, a nawet osiągnęło wiek średni i związaną z tym społeczną moc, pokolenie dosłownie wychowane na książkach Lema.

[3] W Lwowie jak i w całej Polsce był wtedy czas „letni”, tj. +2 godz. względem UT; wszystkie wyliczenia są tu prowadzone dla tamtej strefy czasu. Zob. www.timeanddate.com/time/zone/poland/warsaw lata 1900-1924.


[Foto]
Wyrak Tarsius spectrum: ssak, który mógłby być totemicznym zwierzęciem pisarza

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 5

[foto]1. Wyrak... • autor: Roman Kam (2019-03-24 10:38:00)

... przypomina mistrza Yodę, jako żywo. Zgadzam się z totemicznym dopasowaniem stworka do autora "Solaris". Dlaczego? Uważne i szczere oczęta. Szczerość pozwala odpocząć od ludzkiego zgiełku, więc cenię ją wysoko. Twórczość Lema jest wysokiej jakości, autentyczna, szczera, budowana na głębszym podkładzie niż "produkcja" udająca sztukę. Nieprzypadkowa obecność Wyraka na liście zwierząt niemalże niemożliwych, też nasuwa analogię. Sumując, sugerujesz Wojtku, że Lem był enneagramową piątką - obserwatorem?

[foto]2. Piątką był Lem • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-03-24 13:18:05)

Potwierdzam. Piątką był Obserwatorem Lem.

[foto]3. Nieźle jest z Lemem... • autor: Roman Kam (2019-03-25 09:57:30)

... mieć coś wspólnego, małe próżności maluczkim poprawiają ego :)
A nie rymując, to pani która uczyła mojego syna ćwiczeń naprzemiennych i mapowania myśli spojrzała kiedyś na mnie i powiedziała:
- O! Pan siedzi właśnie tak jak Lem. Taki sposób siadania cechuje ludzi inteligentnych.  
- O! Pomyślałem. Chyba za mało pani płacę... :)
A chodziło o bezwiedną skłonność do krzyżowania podgiętych nóg podczas siedzenia, co ma sprzyjać harmonizowaniu pracy półkul mózgowych i rozwojowi umiejętności znajdowania alternatywnych rozwiązań. 

[foto]4. O wyrakach • autor: Wojciech Jóźwiak (2019-03-25 10:40:29)

Wyraki, chociaż są tak miniaturowe, są drapieżnikami: są to jedyne przeważająco mięsożerne wśród naczelnych. I jeszcze coś: należą do jednego kladu z człowiekiem i pozostałymi małpami. Są z nami spokrewnione bliżej niż lemury.

5. Biorytmy potwierdzają!? • autor: gromanmus (2019-03-30 23:24:22)

Swego czasu byłem czynnie zainteresowany wydolnością organizmu i trafiłem na "biorytmy". Z obserwacji własnych i kilku publikacji m.in. Jerzego Sikory i AWF w Poznaniu zauważyłem, że istotna jest również godzina urodzenia regulująca wydolność organizmu w biorytmach około dobowych. W kontekście ww uwag o rannych godzinach pracy St. Lema dobowe biorytmy potwierdzałyby ranną godzinę urodzenia. Może nawet mogłaby być trochę wcześniejsza na ścisły aspekt Księżyca z AS.