Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-02-11

Krzysztof Wirpsza

Ketchup, Ty i reszta
Albo wyjaśnienie, co było na początku, to znaczy zanim nastali Bogowie, sephirot i Enneagram; i jeszcze odniesienie tegoż do symboliki tarotowej, a konkretnie kart Głupca, Świata i Kręgu Świata

albo wyjaśnienie, co było na początku, to znaczy zanim nastali Bogowie, sephirot i Enneagram; i jeszcze odniesienie tegoż do symboliki tarotowej, a konkretnie kart Głupca, Świata i Kręgu Świata


1. Ketchup

Czy jest to ważne, że jutro rano wstaniesz z łóżka?

No jasne, a jak inaczej miałoby być? Inaczej mógłby to być tylko czysty przypadek. A tak przy okazji, różnica jest kluczowa. Jesteś tu przypadkowo czy nie? Jakiekolwiek decyzje podejmiesz, jakiekolwiek zmiany i transformacje przeprowadzisz, zależeć będzie to od tego, jak odpowiesz na pytanie: jest sens w porannym wstaniu z łóżka, czy szur-szur – wsuwasz nogi w przypadkowe kapcie? To rozróżnienie jest tak naprawdę receptą na szczęście. Dla ciekawych - recepta ta ostatecznie orzeka, że sens jest. Kapcie nie są przypadkowe. Na kolejnych stronach będę próbował przekonać cię o tym gruntowniej.

Zacznijmy tak: po co ktoś miałby żyć w świecie którym rządzi przypadek (czytaj: gdzie wszystko jest pozbawione sensu)?

Albo inaczej: po co ci życie?

Trzeba by ustalić, jaki masz powód, aby codziennie wstawać z łóżka (myć zęby, pić kawę, odmrażać silnik, iść do pracy i tak dalej). Zakładam, że taki powód jest. Obawiam się, że gdyby działania te nie miały sensu – po prostu zaprzestałbyś ich. Ale ponieważ mimo wszystko wstajesz, i ponieważ mimo wszystko wykonujesz setki istotnych czynności w ciągu dnia - powód musi być. Twoje narodziny. Pierwsza Komunia. Samochód, który rozbiłeś. Nieudane małżeństwo. Co to za powód, że tak sobie żyjesz i że to wszystko robisz? Pomyślmy... Nazwijmy go...no dobra, wszystko jedno jak. Dajmy na to Ketchup. Dowolne inne słowo pasuje równie dobrze, więc dlaczego nie Ketchup. Tak przynajmniej nie musimy udawać, że jedne słowo pasuje tu lepiej niż inne.

Czyli Ketchup to inaczej sens tego wszystkiego. Na pytanie „dlaczego kochasz rano wstawać z łóżka” możemy teraz zgodnie odpowiedzieć: Ketchup. Znaczy to tyle, co „jest w tym sens, choć do końca nie potrafię ustalić jaki”. Nie potrafisz położyć na tym ręki, i bardzo dobrze. Niech Ketchup pozostanie jedyną rzeczą na której ręki położyć się nie da. Niech będzie on owym lotnym, totalnie fascynującym pierwiastkiem, który przenika i ożywia wszystko, jednocześnie nie posiadając substancji. Czy chodzi o jakiś wytwór wyobraźni? Nic bardziej błędnego. Jego absolutne i obiektywne istnienie jest zagwarantowane nieprzypadkowością naszych losów.

Absolut? Duch?

Ja wolę po prostu – Ketchup.


2. Ty

Ketchup i Ty to niezła para. A teraz przyznajmy jeszcze jedną rzecz (którą do tej pory próbowaliśmy przemilczeć):

Ketchup bez Ciebie jest nic nie wart!

Jaka jest wartość Ketchupu poza - Tobą? Żadna. Ketchup jest, owszem, sensem i powodem wszystkiego. A jednak dopóki nie zjawisz się Ty, nikogo to nie będzie obchodzić. Na co nam sens istnienia jeśli nie ma komu się nim cieszyć? Dlatego właśnie ważne jest, abyś tu był.

Tylko proszę bez wymówek. To twoja scena i twoje rekwizyty. W twoim konkretnym przypadku nie chodzi o mnie, nie chodzi o kota, i nie chodzi o zepsute wycieraczki. Chodzi o Ciebie.

Ale dlaczego akurat Ciebie? To mogłaby to być dowolna z milionów mrówek w mrowisku. Gdybym był mrówką, byłbym taki sam, jak miliony innych mrówek... Dobra, ale wtedy to nie byłbyś Ty. To byłaby mrówka. A jednak to jesteś Ty, nie mrówka, i nie w mrowisku, ale tutaj. Z tym laptopem, w tej sekundzie. Nie ma przypadków.

Jeśli nie będzie Ciebie, nici z Ketchupu. Jeżeli zamkniesz się w sobie, wyjaśnisz wszystko racjonalnie lub pójdziesz się upić, to właśnie znaczy, że Cię nie ma. Jeżeli wyjedziesz stąd w Himalaje i zostawisz cały ten chłam – to samo. Co robić? Musimy wymyślić coś, abyś był. Musimy sprawić abyś nie oddalał się w inne miejsce, tylko został tu i wytrzymał to wszystko do końca. Potrzebne jest Twoje własne życie. Dopiero wówczas, będzie można w ogóle mówić o Ketchupie.

Mądrzy ludzie mówią, że wszystko jest jednym. Budda odkrył kiedyś prawdziwy Ketchup rzeczywistości. Za to się go szanuje. A jednak co nam nawet po najprzedniejszym Ketchupie, jeśli nie ma wśród nas kipera? Choćby przywieźli i cysternę Ketchupu - kiper wyjechał. Nie ma go, złapał inną fuchę i jest teraz bardzo zajęty nie swoim życiem. Kto zatem będzie dziś degustował Ketchup?

Dlatego tak ważne jest abyś wrócił. A co ci w tym przeszkadza? Cóż, najprawdopodobniej jakaś filozofia. Filozofia jest jak Himalaje – jedziesz tam, i zostajesz, z daleka od domu. Tymczasem to obojętne co głosi twoja filozofia. Obojętne jest też, co głoszą filozofie innych.

I tak jesteś Sobą.

Jak odkryć kim się jest? Starożytni udzielali tu prostej wskazówki – bądź szczęśliwy. Jeżeli jesteś naprawdę szczęśliwy, niezależnie od tego co mówią o tobie inni, niezależnie co ty sam myślisz na swój temat, znaczy, że jesteś Sobą. Ergo: wiesz kim jesteś. Masz wtedy Ketchup zapewniony niejako automatycznie, ponieważ masz sens. Jeżeli jesteś szczęśliwy, to znaczy, że obstawiłeś to, co dla Ciebie ważne. Ketchup wlewa się teraz w to całymi galonami. Co może być dla niego ważniejsze niż Ty sam?


3. Reszta

Ale przecież jest jeszcze wiele innych rzeczy - powiesz. Nie jestem pępkiem świata.

Powiedzmy to sobie wprost: większą część dnia zajmujesz się ważnymi sprawami. Sprawy te, mimo najszczerszych chęci, z doświadczeniem Prawdziwego Ciebie nie mają wiele wspólnego. Nie ma na to czasu. Piszesz na przykład książki – od inżynierii dróg, po beletrystykę. Gdzie tu prawdziwe Ja? Oczywiście pewnie znalazłoby się kilku wielkich, którzy pisali ze szczerej potrzeby. A jednak, czy to właśnie można powiedzieć o większości piszących? Trzeba przyznać, że codzienna rzeczywistość (w odróżnieniu od Prawdziwego Ciebie!) jest z natury mierna. Sporządzasz instrukcje obsługi. Studiujesz na uniwersytetach. Wkuwasz na kursach. Dążysz do sławy. Dlaczego to robisz? Wszystko to, prawie bez wyjątku, wiąże się z potrzebą zapewnienia sobie bytu. Życie nie jest bajką, wiadomo. I w całym tym zamieszaniu, jakby nie patrzeć, nie ma w nas naglącej potrzeby wyrażenia swoich ideałów. Jakby nie patrzeć, zastępuje ją natomiast zrozumiała potrzeba przetrwania, w świecie, który nie rozpieszcza.

Prawdziwe Ja w pośpiechu schodzi na plan dalszy. Na plan pierwszy wstępuje grafik codziennych obowiązków. Nie ma co się dziwić. Zewnętrzne okoliczności bynajmniej nie wspierają poszukiwań Prawdziwej Wizji. Zakusy o samopoznanie bledną w zestawieniu z twardymi realiami. Wszelkiego typu „medytacje” przez autorytety bywają określane jako młodociany bunt. Czasami sami zadajemy sobie pytanie: czy to aby nie czyste lenistwo, ucieczka przed sumiennością, w najlepszym razie – strata czasu? Czas jest, musimy to przyznać, w społeczeństwie wartością najcenniejszą. Za przykładem innych, staramy się go dobrze wykorzystać. Piszemy artykuły. Robimy filmy. Pouczamy – i dajemy się pouczać. Wreszcie – przekazujemy spostrzeżenia o życiu z ojca na syna i z matki na córkę drogą wiedzy pokoleniowej. Świat jak szopka krakowska, od wieków składał się z figurek, wykonujących z natury swej i przeznaczenia – rozmaite czynności.

Świat jaki jest, każdy widzi. Dualizm, tradycja, konkrety. Coś się polepszy, innym znów razem się pogorszy. Praca, dom, rodzina, zdobywanie kwalifikacji, związki, kariera. Rozrywka. Po prostu życie.


Ein Sof, Ein Sof Aur, Kether

Te trzy pierwsze kabalistyczne zasady istniały zanim nastał podział na Dziewięć.

Ein Sof czyli po naszemu Ketchup (lub dowolne inne słowo jakim zechcemy go nazwać) jest sensem tego wszystkiego. Bez sensu wszystko byłoby przypadkowe. Bez sensu nic by się nam nie chciało. A jednak, pomimo, że nie ma oczywistego powodu, i z wyjątkiem wyjątków – przecież nam się chce. To właśnie na ten fakt zwraca naszą uwagę Ketchup.

Ketchup jest odpowiedzią na pytanie:

Co tu jest grane?

Co tu się dzieje? lub

Czym jestem?

Ein Sof Aur – jest pochodną Ketchupu. Podobnie jak kabalistyczny Ein Sof się wypromieniował w akcie cimcum, i stworzył coś pochodnego, co wciąż było Nim, podobnie Ketchup, aby móc być doświadczany wytworzył Ciebie. A wraz z tym cały twój, subiektywnie doświadczany Świat.

A zatem, Ty jesteś odpowiedzią na pytanie:

Kto czyta te słowa w tej chwili?

Kto tu jest? lub

Kim jestem?

Tak było, jest i będzie – zanim nastały sephirot.

Ale potem powstała pierwsza sephirot i to była Świadomość (Kether). Świadomość (Wiadomość Świata) to inaczej Krąg Świata, czyli wszystko co jest wokół ciebie, a nie jest Tobą (bo przecież jawi się jako od Ciebie oddzielne). I w naszym codziennym doświadczeniu istotnie takim jest, choć w doświadczeniu mistycznym, kiedy przenosimy się do Ein Sof (Aur), oddzielenie znika.

Podział Kether na Dziewięcioro dał początek szczegółom naszej podzielonej rzeczywistości. Dziewięciu Bogów, dziewięć niższych sephirot, czy dziewięć punktów Enneagramu – jest konsekwencjami widzenia na zewnątrz nas oddzielonego świata Kręgu. Sefira zerowa, Daat, to wyrodek, który nie jest tak naprawdę sefirą. Omówimy go kiedyś ze świeżym umysłem.


Ułuda

Z punktu widzenia kogoś, kto interesuje się rozwojem osobistym, mówienie o ułudzie zjawisk ma sens. Proszę zwrócić uwagę: mówiąc o ułudzie Kręgu Świata, jednocześnie wystawiamy na piedestał dwa pozostałe elementy: Ketchup i Ciebie. To znaczy mówimy, że tak naprawdę tylko Ketchup i Ty jesteście ważni. Czyli mówimy: człowieku, pracuj nad sobą i rozwijaj się! Ale, proszę zauważyć, tkwi w tym chytry paradoks. Bo przecież nie jest tak, że nic się nie liczy, skoro liczy się Ketchup i skoro liczysz się - tamdaradaaaam! – Ty. Przecież zarówno swój Sens jak i Prawdziwego Siebie wyrażasz za pomocą rzeczy Kręgu, do tego Ci one służą. Bez nich nie mógłbyś doświadczać Prawdy i uczyć się o tym, co Prawdziwe, a co nie. Doktryna ułudy zatem, prawidłowo rozumiana, nie oznacza nihilizmu, ignorowania świata czy odcinania się od materii. Owszem, istnieje silna pokusa, aby ją tak wykorzystać, to już inna sprawa. Jednak jeśli pojmie się ją właściwie, oznacza ona wielce szczytną rzecz: materia jest nam właśnie po to potrzebna, aby nauczyć się ducha.

Powiedzieć „rzeczy są ułudą” to tak, jakby powiedzieć „cokolwiek ci się wydarza ma dwie funkcje:

  1. pomóc ci odnaleźć sens (Ketchup)

  2. pomóc ci odnaleźć Siebie

Reszta jest tragifarsą, wystawianą – zawsze - w tym jedynie celu.


Krzysiek Wirpsza


Krzysztof Wirpsza

Komentarze: 5

1. rozwój duchowy. • autor: Piotrdivine (2013-02-12 06:49:12)

Gdyby nie hajs i potrzeba przeżycia i bytu.... można by się poświecić rozwojowi duchowemu.
Ale pomaganie nawet obcym ludziom i służenie im poradą - też nas uszczęśliwia i
prowadzi wyżej w duchowym rozwoju...

[foto]2. nieoddzielne • autor: Krzysztof Wirpsza (2013-02-12 10:06:30)

Ten hajs jest tu po coś. On nie jest czymś innym niż rozwój duchowy. On jest to PO TO, żeby uruchomić rozwój.
To nie tak, że hajs sobie, a sobie duchowość. Potrzeba przeżycia i zarobienia aktywizuje we mnie głębokie i stare tematy, dając okazję do uzdrowienia ich. Czy pozwalam na ich uzdrowienie, to już inna sprawa.
Myślę, że istotą sprawy jest zinterpretowanie wszystkiego na rzecz Ducha. Raczej niż oddzielanie - muszę zarobić, a POTEM Duch. Duch może pięknie wypływać z zarabiania.

[foto]3. Optymistyczne • autor: Przemysław Kapałka (2013-02-12 11:06:29)

"Obawiam się, że gdyby działania te nie miały sensu – po prostu zaprzestałbyś ich."

To chyba zbyt optymistyczne założenie. Przynajmniej jeśli chodzi o większość ludzi.


4. Duchowość wykuwa się w ogniu przetrwania.... • autor: (2013-02-12 11:59:28)

decyzje, postawy wypływają z głębi oceanu Duszy...i odwrotnie , to co zrobimy kształtuje ją...tak najprościej to rozumiem :)

[foto]5. celna uwaga • autor: Krzysztof Wirpsza (2013-02-12 12:22:51)

Przemysław: Tak, dobra uwaga, gruntuje temat. Większość ludzi działa mechanicznie, tak. Ale też każdy ma prawo w każdej chwili zapytać siebie - dlaczego robię to co robię? Jeżeli nie pytamy, to już inna sprawa. Ale mamy taką możliwość. CZasem się nie pyta bo są inne rzeczy na głowie. Ale jak czasem człowiek szczerze zapyta, to mu świta dlaczego. Jeżeli "śpi", to mu nie świta. Ile by nie pytał, nie zaświta mu. Ale ten który śpi, wtedy kiedy śpi - śpi. On nie usłyszy tego zdania ["obawiam się, że... etc"], bo śpi. Natomiast usłyszy ten któremu świta. Zdanie jest sformułowane bezwzględnie, do "wszystkich", ale tak naprawdę dotyczy tylko tej części w nas, której "świta". Pozostała nie słyszy, więc po co do niej mówić?

Kalina: ja też dokładnie tak to rozumiem. Dusza daje nam inspirację do działania i vice versa. Dusza to u mnie "Ty".