Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-02-23

Helka

Katastrofa samolotu
Sen niestety cykliczny

Może ktoś z Tarakowiczów ma pomysł, jak pozbyć się snu, który powtarza mi się przez całe życie. Zawsze wybudzam się z niego niespokojna, nie umiem powiązać go z jakąś życiową okolicznością.

We śnie zawsze najpierw słyszę dźwięk nadlatującego samolotu/helikoptera. Czasem jest to maszyna pasażerska, czasem sprzęt wojskowy. Ten dźwięk jest normalny, ale ja we śnie wiem, że maszyna zaraz się rozbije, ewentualnie zaraz będzie atakować. Najczęściej w czasie snu jestem wtedy we własnym domu, choć nie zawsze przypomina on dom realny. Zrywam się więc do ucieczki, żeby szczątki samolotu lub pociski nie spadły na mnie. Czasem próbuję namawiać do uciekania innych bohaterów snu, ale nie zawsze mnie słuchają. Katastrofa następuje zawsze, mnie udaje się uciec. Dziś w nocy znów uciekałam z domu, tym razem do lasu, przed wojskowym ostrzałem jakiejś wrogiej armii.

Raz w życiu przyśnił mi się ten sen z innym zakończeniem. Schowałam się do jaskini przed strzelającym helikopterem. Już miałam nadzieję, że udało się, gdy helikopter usiadł przy wejściu do mojej kryjówki i ... eksplodował. Fala eksplozji  ułamku sekundy wdarła się do jaskini, uderzyła we mnie i zabiła mnie natychmiast.


Helka

Komentarze: 23

1. lęk, atak, wojna • autor: (2016-02-24 12:34:35)

Proponuję karmienie demona według receptury Tsultrim Allione np.
https://taramandalapoland.wordpress.com/karmienie-swoich-demonow/
Nie wiem skąd może pochodzić ten lęk/wizja/sytuacja z Twojego snu, ale warto spróbować tej techniki. Potrzebne jest do tego wczucie się w ciało i trochę wyobraźni. I skoro to Ciebie gnębi wiele lat to możesz potrzebować więcej sesji niż jedna.Pozdrawiam:)

[foto]2. Będzie wiedział... • autor: Roman Kam (2016-02-26 01:11:39)

Jarosław Bzoma, jak mniemam. Jest też wiele innych osób tutaj, ale nie wiem czy będą mogli zainteresować się Twoim problemem. Nes Kruk, Wojtek Jóźwiak, Robert Palusiński.  

3. Poprzednie wcielenie? • autor: (2016-02-26 19:47:27)

Jeżeli sen powtarza się przez całe Twoje życie, a nie ma związku z obecnym życiem, to może mieć związek z poprzednim życiem. Przywracaniem pamięci poprzednich wcieleń zajmuje się Leszek Żądło cudaducha.pl . Możliwe też, że akurat Tobie wystarczy wstępna diagnoza na odległość. Powodzenia!

[foto]4. Joanno, kiedyś brałam... • autor: helka /Helka (2016-02-26 22:06:47)

Joanno, kiedyś brałam udział w sesji regresingu i ładnie posprzątało mi to kilka problemów, może kiedyś znów się odważę.
Bazy-liszko (piękny nick), dziękuję za podrzucenie ciekawej techniki.

5. Nie wiem,czy mój... • autor: (2016-02-27 11:28:12)


Nie wiem,czy mój pomysł spodoba się Tobie,ale może nie uciekaj,tylko daj się z godnością uśmiercić.Czytam właśnie książkę K.T.Toeplitza i tam w pierwszym rozdziale jest napisane dlaczego.Tytuł to "Pies w studni".Pozdrawiam.

[foto]6. Niestety • autor: helka /Helka (2016-02-28 23:16:47)

Marysiu, nie umiem świadomie kierować snami.
Zawsze w nich walczę za wszelką cenę o przetrwanie - zawsze skutecznie. Niezależnie, czy to ten cykliczny sen katastroficzny, czy też grozi mi ktoś/coś innego.

7. Hela ,Ja też... • autor: (2016-02-29 07:54:22)


Hela ,Ja też nie umiem kierować snami.Napisałam tak bo chcialam dodać Tobie odwagi.A może po prostu boisz się dentysty i dlatego ten sen jest cykliczny i ten turkot maszyny.Pozdrawiam.

[foto]8. Nie wiem, • autor: helka /Helka (2016-03-01 12:02:08)

czy spisanie snu pomogło, ale dziś przyśnił mi się ponownie samolot, właściwie samolocik, bo latał nad 2-3 m nad ulicami mojego miasta.
Oczywiście warczał, oczywiście spodziewałam się katastrofy, tradycyjnie próbowałam się ukryć, chroniąc zaciekle własne życie, i wtedy on ... odleciał.
Po prostu poleciał dalej.
Mam wielką nadzieję, że już nie wróci.

9. Gratulacje! • autor: (2016-03-01 16:57:43)

Sen w nowym wydaniu oznacza, że Twoje świadome Ja zaczęło przejmować kontrolę nad tym paskudnym snem i samolot to ′wyczuł′. Moje gratulacje!

[foto]10. sen i jawa • autor: helka /Helka (2016-06-13 13:27:37)

Sprzątałam gałązki po wichurze pod drzewami we własnym ogrodzie. Za plecami usłyszałam huk silników - inny niż jakikolwiek do tej pory. Podniosłam głowę do góry i w tym momencie nad moją głową pojawił się potwór, jakiego w żadnym śnie nie było. Większy niż całe podwórko, sino-niebieski na tle ciemnego burzowego nieba.  Widziałam dokładnie wyloty poszczególnych silników.
Umysł spanikował. Po raz pierwszy w życiu nie byłam pewna czy śnię, czy to jest realne. Błyskawicznie analizowałam: jeśli sen, to gdzie uciekać i jaka tym razem będzie ta katastrofa. A może nic nie będzie? Jeśli to coś ma się rozbić, to raczej powinno zsunąć się dalej, nie tuż nade mną. Gorzej, jeśli zacznie strzelać. Lub wybuchnie.
Idiotycznie skoczyłam w największy gąszcz i obserwowałam lot, czekając podskórnie na przerabiany w snach wielokrotnie wybuch.
Samolot odleciał, a ja na miękkich nogach, totalnie roztrzęsiona pobiegłam do domu.

Ten potwór to amerykański Herkules, który właśnie brał udział w manewrach wojskowych i trochę nieplanowo zahaczył o moje podwórko... bestia ma 30 na 40 m.
Normalnie byłabym zachwycona takim widowiskiem, tym razem dochodziłam do siebie cały dzień.


[foto]11. znów latają i to co noc • autor: helka /Helka (2016-10-01 09:23:56)

Kilka miesięcy spokoju i sny wróciły, tym razem w nowej wersji zakończenia.
Schemat początkowy jest ten sam, nadlatuje samolot, spodziewam się katastrofy, kryję się. On jednak mija mnie i odlatuje bezpiecznie, żeby za chwilę zawrócić i rozbić się na moich oczach, ale w "bezpiecznej" dla mnie odległości (nadal jestem w mojej kryjówce).
Kiedy słyszę jego ponowny warkot, już wiem, że on musi się rozbić niedaleko, więc sięgam po komórkę, by zadzwonić po policję i ew. pogotowie.

[foto]12. Przeczytałem • autor: Roman Kam (2016-10-01 23:44:21)

.. o tych nawrotach sennych i mówię sobie, potwierdzę chociaż, że przeczytałem, bo do samego zjawiska, na tym etapie, odnieść się trudno. Trzeba poczekać, jak to się rozwinie, jakie znajdzie odbicie w rzeczywistości i czy rzeczywiście, jakieś odbicie się zdarzy. Miałem kilka snów z samolotami i lataniem, zawsze jakieś napięcie, a krótko przed Smoleńskiem - katastrofa, ze śmiercią wszystkich, bardziej ode mnie zaradnych, którzy do tego samolotu się zabrali, mnie pozostawiając na ziemi. 
Spokojnej nocy!

13. Mam pytanie: • autor: (2016-10-03 19:24:20)

Czy Pani rodzice  lub dziadkowie byli może świadkami takiej katastrofy samolotu podczas wojny?  Ostatnie doniesienia z badań nad dziedziczeniem wspomnień potwierdzają, że dziedziczymy nie tylko geny, ale również pamięć wydarzeń i trudnych emocji po przodkach.

[foto]14. No właśnie... • autor: Roman Kam (2016-10-04 06:45:16)

... może to przeszłość, nie przyszłość. Kto lata - ryzykuje, ale jednak może więcej zobaczyć. Są nagrody z latania, ale i są nagrody z siedzenia na ziemi - w tym drugim wypadku nawet bardziej wymierne. Przepraszam, że podchodzę lekce - a Pani Hela się męczy - bardziej serio mówiąc, dobrze że o tym rozmawiamy - bo natarczywość tego snu, jest zastanawiająca i chyba bym się z nim udał do profesjonalisty - szamana, który zapyta duchów, tarocisty, który też zapyta, ale nie wiem kogo, jungisty, który odczyta archetypy i symbole, psychoanalityka, który będzie umiał powiązać sen z podświadomością Pani, czy raczej Panny (?) Heli.    

[foto]15. sen mara • autor: helka /Helka (2016-10-04 22:13:31)

Nie przypominam sobie żadnej opowieści rodzinnej z czasów wojny, która dotyczyłaby samolotów. Nikogo z rodziny, moich bliskich i dalszych znajomych nie spotkała żadna katastrofa lotnicza. Wcześniej nie zwracałam specjalnie uwagi na to, co fruwa po niebie, choć spędzałam lato w okolicy małego lokalnego lotniska. Dopiero odkąd pojawiły się takie sny, zaczynam nerwowo podnosić głowę, jeśli coś leci zbyt blisko.
Cieszy mnie leciutka zmiana w tych snach. Może spisanie ich trochę pomogło? Wprawdzie nadal jest nieuchronność katastrofy, ale odczuwam mniejszy strach o życie. Powoli bardziej martwię się o samolot (że musi się rozbić) niż o siebie.

 

[foto]16. kolejna wersja • autor: helka /Helka (2017-10-02 10:23:58)

Tym razem mały sportowy samolot. Kolorowy.
Przefrunął nad moim domem, po czym zawrócił i spadł na moich oczach na podwórko sąsiada. Uciekłam do domu, bo wyszli z niego źli ludzie. Mój dom we śnie zamienił się na inny dom, w którym spędzałam wiele lat temu coroczne wakacje.
Ludzie z samolotu szukali mnie tam, biegali po pokojach i korytarzach. Ja znajdowałam się obok nich, ale jakby w innej - równoległej rzeczywistości, widziałam ich, stałam obok, lecz dla nich byłam niewidzialna.

[foto]17. Nawrót • autor: Roman Kam (2017-10-02 13:06:18)

W minionej rzeczywistości wojennej, kiedy pilot kierował się wzrokiem, a nie GPS-em, często tak się to odbywało. Przelatywał, zauważał coś, kalkulował, zawracał i atakował - zrzucał bomby lub strzelał z karabinu maszynowego. Kiedy bombowce lub myśliwce zawracały, to znaczy, że wybrały cel i wszyscy wiedzieli, że trzeba się kryć, by ratować życie.
Jest też coś, określane jako przelot kontrolny. Kiedy pilot nie zna terenu, sprawdza go lecąc nisko, a następnie zawraca i próbuje lądować.
Tak podrzucam, bo pomysłu na ten niepokojący Panią sen, nie mam. To, że samolot stał się kolorowy, odebrałem jako coś pozytywnego lecz dalszy przebieg snu, to stare koleiny - zagrożenie, obawy o życie, rozpaczliwa ucieczka.
Gdzieś czytałem, że latanie we śnie ma podtekst seksualny, ale trzeba latać, a u Pani latanie to jakaś tragedia i koszmar. 

[foto]18. A co jeśli.. • autor: JoannaB /Joanka (2017-10-02 21:45:51)

... ten powracający samolot, to Twój "Anioł stróż"?A Ty rozpoznajesz w nim zagrożenie i uciekasz, oddzielasz się od niego?  Śmierć w snach to dobry omen. Zwiastuje śmierć iluzji, którą do tej pory się karmiliśmy. :) 

[foto]19. Dzisiejsza wersja • autor: helka /Helka (2017-10-04 10:39:28)

Chyba mnie ten "Stróż" nie lubi Joanno ;-)

Dzisiejsza wersja:
Jadę starym niebieskim komarem, któremu zaczyna brakować benzyny. Zaczynam go prowadzić chodnikiem obok głównej drogi, którą codziennie wracam do domu.
Widzę na horyzoncie samolot - tym razem duży biały pasażerski. Spadając, leci bokiem, przechylony na lewą stronę; oczywiście w moim kierunku.
Chwilę waham się, czy uciekać na prawo czy lewo, próbuję oszacować miejsce i kąt upadku. Kiedy ruszam, jest za późno - samolot roztrzaskuje się o ziemię, a połamane części z pełnym impetem uderzają we mnie. Umieram.

Mój mózg przetworzył w tym śnie starą historię. Będąc nastolatką, faktycznie jechałam niebieskim komarkiem polną drogą. W pewnym momencie na środku ścieżki zobaczyłam spory kamień. Zastanawiałam się, z której strony go ominąć. Niestety decyzję podejmuję zbyt późno (źle oszacowałam prędkość i odległość), uderzam w kamień, przelatuję nad kierownicą i spadam na ziemię. Chwilę trwało, nim oprzytomniałam i upewniłam się, że jestem cała i zdrowa ;-)

Ciekawostką jest, że samolotowe katastrofy powróciły zaraz po tym, jak dorodny krzyżak mający pajęczynę w oknie mojej sypialny schował się na zimę a wiatr i deszcz uszkodziły strukturę tego naturalnego łapacza snów.

@Roman
Zecydowanie wolę sny, w których to ja latam ;-)

[foto]20. Heleno, chciałbym dać znać... • autor: Roman Kam (2017-10-07 00:05:00)

... że obśmiałem się jak norka z tego latania :]
... jednak Wojtek krzyczy, że nie chce tu fejsbuka ino poważne, myślące treści :|
... to sobie myślę, że Hela powinna uważać, bo z latania wzięła się latawica ;)

[foto]21. Dwa ostatnie • autor: helka /Helka (2018-02-16 10:35:09)

sny z samolotem ostatnio lekko zmieniły przebieg akcji. Rozbijają się dalej, nie szkodzą mi osobiście.
W dzisiejszym jechałam z mężem autem pod wiaduktami. W prześwicie zobaczyłam nieduży, wojskowy samolot bojowy. Poprosiłam męża, żeby uważał, bo to samolot amerykański, a po nich nie należy się niczego dobrego spodziewać. Samolot zrobił kółko (jak prawie zawsze w snach) i uderzył w wysoki komunistyczny wieżowiec. Wbił się tak samo, jak w WTC, ale nie widać było ognia, jedynie ziejącą dziurę. Wyjęłam komórkę i  zadzwoniłam na 999 po pomoc.

[foto]22. Ciekawa wersja snu z wczoraj • autor: helka /Helka (2018-07-03 21:47:36)

Stoję z kimś na trawniku, słyszę dźwięk silnika nadlatującego samolotu. Podnoszę głowę i widzę, że prosto na mnie, pionowo w dół spadają jakieś obiekty. Zdążyłam odsunąć się, uskoczyć o pół metra. W miejsce, gdzie stałam poprzednio faktycznie spadły trzy przedmioty. Gdybym się nie ruszyła, zabiłyby mnie.

Osoba, która ze mną stała, jest zaskoczona, że zauważyłam niebezpieczeństwo i zrobiłam unik. Powiedziałam, że zawsze śnią mi się katastrofy samolotów, przez to zwracam uwagę na niebo i obserwuję, co tam znowu buczy.
Pochylamy się nad przedmiotami. Są  bardzo stare, zrobione z dziwnego stopu metali.
Pierwszy, to wyraźnie ułamana rękojeść miecza, z zatartymi przez czas krawędziami, debatujemy, czy to nie jest jakiś słowiański zabytek. Drugi - samo ostrze bez rękojeści, kształtem przypomina trochę szeroki krawat. Wyraźnie inny, srebrnoszary. Trzeci znów z dziwnego stopu, do niczego nie podobny kawałek złomu. Zastanawiamy się, czy to dobrze, że dotykamy je gołymi rękami.


[foto]23. Teoria pól morfogenetycznych • autor: helka /Helka (2019-01-16 09:42:31)

jeśli w ogóle cokolwiek potrafi wytłumaczyć to, co się stało.
Samoloty w snach przestały mnie straszyć.
Czasem latają nadal, ale swoją drogą. Ot, jak samoloty.
Przestały zaraz po tym, jak odnalazłam wreszcie po latach brakujące rodzinne ogniwo - z mojego pokolenia - nie przodków. Po mocno skomplikowanych perypetiach i ogromnych emocjach udało się. Co więcej, ta osoba liczyła, że się spotkamy. I kogo mamy? Człowieka pasjonującego się lotnictwem - wojskowym i nie tylko. Ze sporą lotniczą przeszłością.
Więc geny nie - ale co?
Taka senna zagadka