Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-08-18

Wojciech Jóźwiak

Jaskółka

W Polsce i w innych krajach naszej klimatycznej strefy żyją trzy gatunki jaskółek: jaskółka dymówka, oknówka i brzegówka. W świecie, gatunków jest około setki. Ewolucyjna kariera tych ptaków polegała na opanowaniu szczególnego sposobu odżywianiu się: przez chwytanie drobnych owadów w locie. Tą samą drogą poszły jerzyki, zupełnie niespokrewnione z jaskółkami, lecz powierzchownie podobne i z nimi mylone, ale o nich tu nie będzie mowy. Dwa gatunki jaskółek ściśle związały się z człowiekiem i to już w epoce neolitu, kiedy powstały pierwsze osady rolników trzymających zwierzęta. Jaskółki zaczęły żerować na chmarach owadów latających nad bydłem i budować gniazda na ścianach budynków, przy czym podzieliły się miejscami: jaskółki oknówki gnieżdżą się na zewnątrz budynków, za to dymówki najchętniej lepią swoje gniazda wewnątrz pomieszczeń: w oborach i stodołach, jak też w bramach miejskich, pod halami targowymi itp. Zapewne w czasach przedludzkich, kiedy oba gatunki towarzyszyły stadom stepowej megafauny, oknówki kleiły gniazda na zewnętrznych stromiznach skał, a dymówki w szczelinach i jaskiniach. Ale jak się rzekło, oba związały się z człowiekiem. Trzeci gatunek, brzegówki, gnieździ się w norach, które same kopią w urwistych brzegach nad rzekami. Ich związek z człowiek jest taki, że dziś gdy rzeki są uregulowane, przenoszą się na brzegi żwirowni i piaskowni, a nawet na hałdy ziemi na składowiskach.

Ludzkie osiedla dały więc jaskółkom pokarm: owady ciągnące za zwierzętami, dały miejsca dla gniazd, wreszcie surowiec do lepienia gniazd, bo dymówki i oknówki czynią je z błota, najchętniej z gliny, a najlepszy surowiec mają z błotnistych dróg wygniatanych kopytami bydła. W nowoczesnym krajobrazie, gdzie drogi są utwardzane i błota nie ma, bydło zamknięte w halach, a ściany są ze zbyt gładkich materiałów, dla jaskółek jest coraz mniej miejsca. Wolą wieś dawnego typu, jeszcze nie uprzemysłowioną.

Niedawnym, bo dopiero od XX wieku, cennym ludzkim prezentem dla jaskółek stały się przewody elektryczne, które ptaki te od razu uznały za najlepsze miejsca do przysiadania. Dawniej musiały im wystarczyć suche gałązki. Jaskółki nie siadają na gałęziach z liśćmi; w ogóle gęste korony drzew są dla nich zdecydowanie obcym środowiskiem.


Jaskółka symboliczna

Podobnie polubiły człowieka i jego osiedla – w umiarkowanym klimacie – chyba tylko wróble i bocian. Z tych ptaków jednak właśnie jaskółki weszły z nim w najbardziej intymną styczność: gnieżdżąc się na wyciągnięcie ręki: pod okapami chat, nad oknami i w oborach. Budziły sympatię tym, że tuż obok ludzkiej społeczności, właściwie w jej obrębie, w tej samej przestrzeni, tworzyły jakby równoległą społeczność, drugą wioskę, też lepioną z gliny, jak najdawniejsze chaty – tyle, że ptasią, która wtóruje tej ludzkiej w jej życiu, w radościach i w troskach. Przez to, że towarzyszyły stadom bydła, wyglądały na powietrznych strażników lub wręcz opiekuńcze duchy tego, co dawny rolnik miał najcenniejsze: bydła, koni i innej żywiny. Stąd sympatia dla tych ptaków i wzięcie ich w ochronę, a właściwie nieprzeszkadzanie im, nienaruszanie ich zabaw – dużo wcześniej, zanim jaskółki zostały objęte ustawami o ochronie przyrody, które de facto mają małe praktyczne znaczenie, bo nikt tytułem ochrony przyrody nie zakaże asfaltowania dróg ani trucia owadów, od czego jaskółki ponoszą największe straty. Przez swój związek z domowymi zwierzętami jaskółki zyskały wartość symboli pomyślności i bogactwa.

Większość naszych ptaków odlatuje przed zimą i wraca wiosną, ale jaskółki, będące mieszkańcami podwórzy, czyniły to najbardziej widocznie. Wiosennego powrotu jaskółek nie można było nie zauważyć. Stały się więc najbardziej dobitnym znakiem powrotu wiosny. I to wiosny prawdziwej, nie jakiegoś półzimowego, jeszcze śnieżącego przedwiośnia, jak np. czajki. „Pierwsza jaskółka” to przenośnia na określenie zwiastuna czegoś zaczynającego się i nowego, jak nowa wiosna. Oczywiście, obserwator musiał być tu ostrożny i o tym mówi przysłowie, iż „jedna jaskółka nie czyni wiosny”. Wyrocznia z jaskółek musiała być potwierdzona jeszcze innymi znakami na niebie! W każdym razie, jaskółki z ich wiosennym powrotem były ważną częścią naturalnego rolniczego kalendarza. Ich powrót przynosił nadzieję, że oto kończy się zły czas chłodów i wraca ciepło, życie, rozkwit i pomyślność. Były znakiem przeciwnym zimowej śmierci.


Legenda o hibernacji

Ale co działo się z nimi zimą? Ptaki, wiedziano o tym, odlatywały „do ciepłych krajów”. Jednak o jaskółkach, i chyba tylko o nich, krążyła legenda, że wcale nie odlatują, lecz zimują (hibernują) na dnie zbiorników wodnych. (Podobno tak twierdził sam Arystoteles.) Dlaczego posądzano o ten sposób, jawnie sprzeczny z ptasią naturą, właśnie jaskółki? Skąd się wziął ten przesąd, uporczywy, który i mnie opowiadano w dzieciństwie, chociaż dorośli, którzy to mówili, sami nie wierzyli w to podwodne zimowe zanurzenie; powtarzali raczej na podobnej zasadzie, jak baja się, że dzieci przynosi bocian.

Pochodzenie tego przesądu jest racjonalizowane: mówi się, że dawni ludzie obserwowali pod koniec lata, jak jaskółki gromadzą się masowo nad jeziorami czy stawami, gdzie noce spędzają obsiadając źdźbła trzciny – po czym znikają. (Bo jakoś nie widać stad odlatujących jaskółek. Czy ktoś z Was je widział?) Więc domniemywa się, że dawni obserwatorzy przyrody wnioskowali, że w następnym kroku jaskółki opuszczają się pod wodę, gdzie na dnie zagrzebują się w mule, tam przeczekują zimę podobnie jak jeże lub chomiki śpiące w ziemi, a na wiosnę znów wylatują na powierzchnię.

Wydaje się, że ta racjonalizacja niewiele wyjaśnia. Właśnie dlatego, że innymi ptakom tego sposobu nie przypisywano. Jaskółki miały być wyjątkowe. Wydaje się raczej, że przesąd o podwodnej hibernacji jaskółek jest pozostałością jakiegoś bardzo dawnego mitu lub wierzenia na pół religijnego, który trwał, ponieważ coś ważnego wyjaśniał w symbolicznej budowie świata.

Zbierzmy poszlaki. Jaskółki ściśle towarzyszą ludziom, a przez swoją ptasią powietrzność dobrze nadają się na bycie metaforą podobnie lotnych dusz ludzkich. Częste są nad wodą: piją wodę w locie, chwytają owady znad wody; odbijają się w wodzie. Brzegówki w ogóle są gatunkiem nadwodnym. Kształtem bardziej od innych ptaków przypominają rybę, a to z powodu jakby rybiego, wciętego ogona. (Jeśli poproszą cię o narysowanie „rybiego ogona” lub „jaskółczego ogona”, z pewnością narysujesz ten sam kształt!) Jak ryby są ciemne-czarne z góry, z jasnym-białym brzuchem. Są kontrastowo umaszczone, co dla dawnych ludzi było ważne: rzuca się u nich w oczy rozdzielenie bieli i czerni, jak światła i mroku, dnia i nocy, lata i zimy, życia i śmierci.

Dawni ludzie czytali obrazy zwierząt jak my dziś litery i teksty. Zwierzęta, prócz tego, że sobie były, miały wpisany w siebie przekaz, niosły ten przekaz. Z przekazu jaskółki wynikało, że ten ptak, tak oczywiście związany z jasną podniebną przestrzenią, z jasnością dnia i życiodajnym ciepłem lata, musi mieć równy związek z przeciwnym biegunem: z ciemnością podziemia lub podwodzia, z mrokiem nocy (lub podziemnych jam, podwodnych głębin) i z czernią śmierci. Przypominały o tym widoki jaskółek, odbijających się i podwajających jak w zwierciadle w tafli wody w jeziorze lub stawie. Przejście od jednej do drugiej sfery, od jasności i życia do ciemności i śmierci wiodło przez taflę wody. To była ta brama. Dalej wyobrazić sobie, że jaskółki spuszczają się nocą z trzcin i nurkują, by spocząć w mule na dnie jeziora, było już prostą konsekwencją tamtych przesłanek, tamtego jaskółczego słownika.

Spoczywające w dennym mule, czyli w najbardziej obcym człowiekowi otoczeniu, które łączyło negatywne cechy zarówno grobu wewnątrz ziemi i wodnej topieli – dodajmy tu wsysającą właściwość morderczo topiącego bagna! – jaskółki, pamiętające swoje podniebne lato, przynosiły ludziom naukę: jak my w swoich czasowych zimowych błotnych grobach, tak i wy w swoich ludzkich, jesteśmy tylko na chwilę i zaraz wyfruniemy, wynurzymy się do życia, i podobnie zrobicie wy, a raczej wasi umarli, których pochowaliście. (Tu trzeba przypomnieć sobie wilgotny chłód dawnych przedbetonowych cmentarzy podobnych do matecznych lasów.)


Oś góra-dół

Gdy wziąć pod uwagę tamtą hibernacyjną legendę (hiberna: łac. zima), jaskółka ze wszystkich ptaków-symboli najsilniej wyraża oś góra-dół – gdzie do góry należy światło, jasność, podniebna powietrzna przestrzeń, dzień, Słońce, ciepło, oddech i rozkwit-pomnażanie; do dołu zaś jego przeciwieństwa: ciemność, ciasne podziemia lub głębiny wód, noc, Księżyc, chłód, zatrzymanie oddechu (bezdech) i zwijanie tego, co rozwinięte, więc powrót do początkowego punktu. W myśl swojej legendy, jaskółka ma zdolność okresowego w rytmie lata i zimy poruszania się wzdłuż tej osi: od górnego do dolnego i z powrotem. Jest ptakiem okresowo krążącym pomiędzy przeciwstawnymi biegunami świata: górnym-jasnym-żywym i dolnym-ciemnym-martwym. Krążąc lub oscylując pomiędzy światami górnym a dolnym, po drodze zamieszkując średni świat ludzi i to w jakże bliskiej styczności z człowiekiem, jak nikt inny z ptaków nadawała się na obraz naturalnego szamana, pośrednika pomiędzy tamtymi triloka, trzema światami.

Legenda o hibernujących jaskółkach została pomyślana jako wykład tamtej doktryny o krążeniu energii i dusz wzdłuż osi góra-dół pomiędzy trzema poziomami świata.

W astrologii oś góra-dół jest odwzorowana jako horoskopowa oś od medium coeli do imum coeli, gdzie zatem do górnego bieguna należy też kierunek południe, a do bieguna dolnego kierunek północ.

Podobną ideę wyraża mitologiczny obraz nurkującego ptaka. Jednak poprzez powyższy obraz jaskółki „odlatującej na zimę do podziemi” tamta idea została rozbudowana, poszerzona i dopełniona.


Jaskółka literacka i malarska

W baśni o Calineczce („dziewczynce wielkości kciuka”) Hans Christian Andersen przeciwstawia jaskółkę – kretowi. Dziewczynka, znalazłszy na zimę schronienie u myszy, a właściwie przez ową mysz uwięziona, ma zostać wydana za mąż za kreta, co oznaczałoby dla niej dożywotnie więzienie w świecie podziemnym. Jednak tam pod ziemią znajduje inną istotę: pozornie martwą jaskółkę. Którą przywraca do życia i niesiona przez nią wylatuje na jasny świat, trafiając wreszcie, dzięki jaskółce, do swojej właściwej ojczyzny, kraju elfów. Bez tamtego mitu o jaskółkach spędzających zły czas, bliski śmierci, w głębinach (lub pod ziemią, co symbolicznie jest tym samym), baśń ta nie byłaby dość zrozumiała. Kret, cały czarny, uosabia tam utknięcie w krainach podziemnych, w światach czerni, więc także np. w depresji, a w metafizycznym sensie: w złym wcieleniu lub nawet w inferno. W sytuacji bez wyjścia. Podobna do niego z czarnej barwy piór jaskółka niesie jednak przeciwną wartość, gdyż chociaż pogrąża się w ciemności i w śmierci, to tylko na czas jakiś, w istocie zaś należy do świata góry, jasności, przestrzeni i ciepła, i tam jako przewodnik potrafi zaprowadzić.

Wisława Szymborska w wierszu „Upamiętnienie”[1] kazała „sercu jaskółki” modlić się za kochanków. Fraza „serce jaskółki / zmiłuj się nad nimi” natychmiast kieruje ku podobnie miłosiernym sercom Jezusa i Maryi, a więc w sam najgorętszy środek katolickiego sentymentu. Jaskółka w ustach poetki urasta jakby do trzeciej osoby boskiej, co nie tak dziwne, bo przecież kanoniczną trzecią osobą jest też ptak. Bóstwem-opiekunem kochanków jest jaskółka, ptak zanurzający się w zaświatach, który przypomina im, że nie o jakieś płoche prywatne przygody między nimi chodzi, a o krąg przemian życia i śmierci, w który oto łącząc się nieuchronnie wkroczyli.

Kazimierz Szemioth[2] napisał, a Stan Borys wyśpiewał (1973) pełen grozy wiersz o „Jaskółce uwięzionej”[3] we wnętrzu kościoła. Który to obraz również nawiązuje do tego samego mitu jaskółki oscylującej między krainami żywych i umarłych. Jako uczestniczka tego krążenia energii, jaskółka jawi kimś w rodzaju bóstwa, jednak jej uwięzienie w zamkniętej przestrzeni jest nieznośne, tragiczne i przeciwne porządkowi świata – nawet jeśli tą przestrzenią jest świątynia. Więzienie jest, z definicji jakby, podziemiem, lochem, w końcu podziemnym piekłem, tu zaś stał się nim kościół, co autorowi nasuwa bluźniercze myśli. Ptak tłukący się w nieprzepuszczalnych oknach to dla poety: „czarny sztylet”, a dalej „błyskawica” i „siostra burzy” – co niedwuznacznie przyzywa pogańskich gromo-bogów. Lecz w kościele to „żałoba fruwająca” zwabiona tam „na bezszelestną mękę”, co już o krok ledwie od bluźnierczego zrównania z Chrystusem. Poeta ratuje się przywołując Oszczercę: „Jaskółka czarny brylant, wrzucony tu przez diabła.” Trudno jest zawrzeć i wyjaśnić postać jaskółki w chrześcijańskim imaginarium, gdyż religia jaskółki jest starsza od chrześcijańskiej co najmniej pięć razy!

Na tryptyku Hieronima Boscha „Ogród rozkoszy ziemskich” widać jaskółki w lewym górnym roku lewego skrzydła, jak stadem-wężem wylatują z podziemia i uczyniwszy spiralę w powietrzu, obok do podziemnej jamy czy studni zapadają. Jest to jawna ilustracja wymienionego tu mitu. Za to potworek z głowy i paszczy podobny do ptaka, widniejący na lewym, tym „piekielnym” skrzydle, ma głowę lelka, więc jaskółki tu nie mieszajmy.

W opowiadaniu Henryka Sienkiewicza „Janko muzykant” „jaskółki świegotały w czereśni” towarzysząc, znów nieprzypadkowo, umierającemu dziecku, budując mu „szeroką, słoneczną drogę”, po której „mała dusza chłopczyka miała odejść”.[4] Mit jaskółki wytyczającej szlak pomiędzy światami, jest ciągle żywy.


Kiedy się jawi...

– W snach, wizjach, wspomnieniach, w realnych spotkaniach z tymi ptakami lub w jakichś problemach z nimi, postać jaskółki przypomina nam o tym, że żyjąc, należymy do kręgu obejmującego górne i dolne, żywych i umarłych, wraz z nieustannymi przemianami jednych i drugich. Każe myśleć o kręgu wcieleń, niezależnie od tego, czy wierzysz w reinkarnację, czy jest ona dla ciebie raczej egzotyczną ciekawostką. Każe myśleć o świecie przemian – od którego wyobrażenia uciekamy, ponieważ wolimy myśleć o nim i o naszych sprawach w nim jako o czymś trwałym, pewnym, niezmiennym i odpornym na zmiany. Więc z jednej strony przypomina o wiośnie, która przyjdzie (jak przychodzi wraz z przylotem jaskółek) i uwolni nas od złego czasu; ale z drugiej strony każe pamiętać o tym innym czasie, kiedy przyjdzie odejść. Zarazem przypomina o życiu, które istnieje właśnie dzięki koniecznym przemianom.

Jednak obraz jaskółki przede wszystkim akcentuje pozytywną stronę cyklu, czyli ten moment, kiedy przylatują „pierwsze jaskółki” jako dobra nowina mającej zaraz się zacząć nowości. Jaskółka wskazuje, że oto nadszedł pomyślny moment, że nadszedł ten czas, na który się czekało. Wskazuje, że oto, mówiąc słowami Nietzschego z „Tako rzecze Zaratustra”, „znak się jawi” oraz „czas już, najwyższy czas!” Na widok jaskółek nie wolno dłużej pozostawać biernym, słabym i w zamyśleniu. Jaskółka każe mierzyć czas i jest bodźcem, który budzi.

Jaskółka jest pomyślnym znakiem. Mówi też o powrotach, o połączeniach z kimś, kto był oddzielony przez lata i setki kilometrów; mówi o odnowie, zaczynaniu od nowa, o powrocie do porzuconych dobrych przedsięwzięć i w ogóle o wracaniu na własną drogę. A że własny powrót zaczyna od odbudowy – przez lepienie z nowej gliny – swojego gniazda przyklejonego do ludzkiego domu, więc dobrze wróży również takim zamiarom, których osią jest budowanie.


Ekwiwalenty

Żywioły: powietrze, ziemia, woda.

Planeta astrologii: Księżyc, Wenus

Znak zodiaku: Waga

Karta tarota: 14-Umiarkowanie

Miejsce w horoskopie: oś imum coeli – medium coeli

Kierunek: wschód

Dyspozycja psychiczna: zaczynanie od nowa w ramach cyklu lub po złym czasie.

Typ enneagramu: 1-Perfekcjonista.


Ciekawostki

Po angielsku słowa znaczące „jaskółka” i „połykać” są takie same: swallow. Możliwe, że nigdzie indziej tak nie ma.

Dopiero na początku XX wieku brytyjscy ornitolodzy stwierdzili, że „ich” jaskółki, tzn. te gnieżdżące się w Anglii, zimą odlatują aż do Południowej Afryki! Wcześniej nie sądzono, że mogą latać tak daleko. Do dziś jaskółki (dymówki, Hirundo rustica) obserwowano zawędrowane w tak odległe miejsca, jak Hawaje, Grenlandia, a nawet wyspy Tristan da Cunha i Falklandy. W listopadzie 2006 r. polskie polarniczki zaobserwowały te ptaki na Stacji Arctowskiego na wyspie koło Antarktydy.[5] Więc chociaż jaskółki nie zimują w podziemiach (ani w podwodziach) to jednak zaglądają na przeciwny biegun, do tej istnej krainy umarłych, jaką jest Antarktyda. Czy stamtąd wracają, możemy tylko trzymać za nie kciuki.


Przypisy

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 4

[foto]1. Słownik etymologiczny języka... • autor: Jarosław Bzoma (2017-08-19 01:10:49)

Słownik etymologiczny języka polskiego podaje ;  jaskółka, dawniej (do 15. w.) jastkółka, »pisklę jastkołczyno« w psałterzach, »gnój jastkoliczy«, biblja; powtarza się tylko w najbliższem niegdyś sąsiedztwie, u Łużyczan dolnych; pierwotnego jastkoła już nie znamy; złożenie, od kolenia za jastem (‘żywność’)?; dawniejsza i ogólniejsza nazwa, łastowica i (czes.) wlastowica, u wszystkich Słowian, od wła-(?).

[foto]2. Infinity • autor: Jarosław Bzoma (2017-08-19 01:27:08)

[foto]3. Re.: Infinity, słownik • autor: Wojciech Jóźwiak (2017-08-19 08:29:43)

No właśnie, dlaczego w rysunku nieskończoności (dzięki!) wyrysowano jaskółkę, a nie dowolnego innego ptaka? To co nazwałem religią jaskółki działa wciąż.

Słownik Aleks. Brücknera, 1926. Dostojnie zasłużony, ale są nowsze: Bańkowskiego 2000, Borysia 2005.

[foto]4. Oczywiście nie omieszkam... • autor: Jarosław Bzoma (2017-08-19 15:26:23)

Oczywiście nie omieszkam wrzucić swoich pięciu groszy. Jaskółek we śnie nie spotkałem ale zaobserwowałem, że mój ’ibbur (Szirin) dokleił/a swoje gniazdo na poziomie mojej duszy (7). Trochę jak jaskółcze gniazdo nad drzwiami w oborze. Dopiero wtedy się zaczęło śnienie "bez trzymanki" :) Obiecuję wyśnić czym dla narracji sennej jest symbol jaskółki.Jaskółka